fbpx

Czy to jest kraj do seksu? – wywiad z Katarzyną Miller

Czy to jest kraj do seksu? - wywiad z Katarzyną Miller
fot.123rf

Czy nasz prezydent jest sexy? A uroda premiera, czy ma znaczenie dla rodaków? Danuta Wałęsowa w swojej książce „Marzenia i tajemnice” pisze odważnie o zawodach, jakie przeżyła, będąc matką i mężatką. Premierowa Małgorzata Tusk równie szczerze przyznaje w „Między nami”, że zakochała się w przyjacielu męża. Ale to ojciec dyrektor używa odważnie słowa seks, po to jednak, by powiedzieć, że jest on niedopuszczalny. Dopuszczalne jest tylko przekazywanie życia. Hm… czy biorąc to pod uwagę, Polska to kraj życzliwy dla seksu? – zastanawia się Katarzyna Miller, psychoterapeutka.

Oczywiście żaden rodak przy zdrowych zmysłach nie oczekiwał, że pani Wałęsowa czy Tuskowa opowiedzą pikantne szczegóły. Warto jednak zauważyć, że w książkach tych dwóch ważnych kobiet seksu nie ma, choć są narodziny miłości Danuty i Lecha, kulisy romansu Małgorzaty. Jest nadzieja na szczęście i poczucie zawodu… Może więc u nas, tak jak mówi ksiądz Rydzyk, tylko prokreacja?

To zbożne słowa, ale liczba aktów seksualnych, które nie stają się owym przekazaniem życia, jest jednak tak znacząca, że nie można udawać, że ich nie ma. Na mnie nie bardzo wpływa to, co mówi ksiądz Rydzyk. Ale kraj jest podzielony, są warstwy wykształcone, wolnomyślne i te, delikatnie mówiąc, zaściankowe. Ludzie tam zostali w dawnym stylu myślenia, przekonań, wartości. Warszawa i wielkie miasta to miejsca, gdzie seks bywa tak daleki od prokreacji, że aż włosy stają dęba: kluby dla swingersów, sadomasochistów, darkroomy… Ale ostatnio nawet w środowiskach wiejskich na wieczory panieńskie zaprasza się rozbierających się panów. Dziewczyny dają sobie też w prezencie gadżety seksualne, a nie sztambuchy. Ostatnio środowisko disco polo, kojarzone z małymi miasteczkami, zaczęło pracować nad tym, aby to był kraj do seksu. Piosenki i choreografia, stroje nie odbiegają od jednego tematu: ciała, seksu, tego, co robi lub chce robić chłopak z dziewczyną. A ponieważ disco polo zbiera tłumy w swoich klubach, a tam jest też alkohol i zabawa, to się zaczyna robić kraj dla seksu…

„Ona tańczy dla mnie” to jedna z bardziej poetyckich piosenek, mówi bardzo bezpośrednio o seksie….

Właśnie, może to się robi kraj do seksu, tylko co to za seks? Obcesowy. Mam takie jedno marzenie, że przestaniemy się bać seksu i seksualności. Zaczniemy je szanować… W słowie „szacunek” jest więcej wartości niż w samym odczuciu fizycznym czy fizjologicznym podczas seksu. A przecież seksualność zaprasza do przeżycia całego człowieka. Teksty piosenek disco polo raczej o tym nie mówią. A promowane, bezgraniczne rozdawnictwa siebie, swojego ciała i uczuć to nie jest pomysł ani na dobry seks, ani na dobrą miłość. Seks jest przeżyciem szczytowym, a takich człowiek nie może napchać w swoim życiu ile wlezie. A niektórzy ludzie tak myślą i chcą seksem zapchać swoje wszystkie potrzeby. Nie da się. Opychanie się seksem prowadzi do seksoholizmu. A nawet jeśli nie, to gdy seksu za dużo, przeżywanie go bardzo się spłaszcza i trzeba je eskalować…

Czyli od kraju pruderii do kraju dla seksoholików?

W wypadku uzależnień zawsze mamy do czynienia z nałogowym manipulowaniem uczuciami. Człowiek sobie chce dostarczać dobroci, a robi kołomyję. Chce, żeby mu było rozkosznie i to bez przerwy, co jest niemożliwe. Seks, jeśli ma być tylko atrakcją, szybko przestaje nią być. Ale ponieważ nie ma podręcznika do wychowania seksualnego, ponieważ nie ma rozmów w domach o seksie, to młodzi ludzie kompletnie się gubią pobudzani przez filmy porno czy seriale i często idą na całość, choć nawet nie wiedzą, co to jest ta „całość”. Bo wolność seksualna polega na tym po prostu, żeby człowiek się nie wstydził, że ma potrzeby seksualne. Zwłaszcza kobiety mają się cieszyć swoją seksualnością. Wolność seksualna nie polega na tym, by udostępniać swoje ciała i uczucia na lewo i prawo, by nadwyrężać siebie…

Pani premierowa przyznała się rodakom, że miała romans…

I powiem, że to bardzo szlachetnie z jej strony. Dokładnie: szlachetnie. To jej wyzwolenie unormalnia uczucia innych kobiet. Potwierdza, że jak kobieta nie dostaje tego, czego pragnie, to szuka tego poza związkiem i jeśli znajduje – zakochuje się. Ma do tego prawo. Podobnie książka Danuty Wałęsowej była ważna, bo to skarga kobiety z pokolenia, które prawa do skargi nie miały. Przyznanie, że mąż zawiódł, że go nie było, że ona sama… dało innym kobietom prawa do tego, by przestać się zakłamywać, że całym szczęściem, o jakim kobieta może śnić, jest zostanie żoną i matką. A figa z makiem! Kobieta potrzebuje tego swojego mężczyzny, żeby był, kiedy jest potrzebny, potrzebuje seksu, ognia.

Jak to ma być kraj do seksu, a nie tylko do rodzicielstwa, skoro nawet w jednej z aptek na Wilanowie odmówiono sprzedaży antykoncepcji. Napisała o tym Joanna Bator w felietonie w „Gazecie Wyborczej”.

Jest też w naszym kraju bigoteria, zawiść i głupota. Ale mam nadzieję, że coraz więcej ludzi używa antykoncepcji, że młode kobiety nie wstydzą się zażywać pigułek, że coraz mniej z nich wstydzi się potencjalnego kochanka zapytać, czy ma gumki, i oczekiwać, że ją założy. Mam nadzieję, choć w to nie wierzę.

Może i słusznie, skoro dla Kościoła wychowanie seksualne to deprawacja.

No i to jest koszmar, bo moim zdaniem w większości tzw. normalnych ludzi takie wypowiedzi wzmagają walkę wewnętrzną, która i tak się w nich odbywa. Walkę pomiędzy tym, że seks jest normalny, ciepły i rozkoszny. I tym, że nieporządny, zły, że trzeba się go wstydzić i ukrywać. Efektem tej walki jest często to, że ludzie dochodzą do wniosku, że najlepiej seksu nie mieć wcale. Kobiety prześladuje jeszcze i to, że ich mamusie będą miały im za złe. Bo polskie matki, na innych matkach się nie znam, nie są szczęśliwe, gdy ich córkom jest lepiej w życiu. Zazwyczaj mówią: „Ja ci dziecko życzę jak najlepiej”, i często w to dogłębnie wierzą. Nieswojo się jednak czują, kiedy ich córki robią coś, czego one nie robiły. A o to nie trudno, bo zmiana obyczajowa zaszła w ciągu jednego pokolenia.

Mamy też zakaz aborcji, który znalazł swoje odbicie w języku. Obrońcy życia nie mówią o aborcji, ale o mordowaniu nienarodzonych, co wzmaga poczucie lęku, winy i spodziewanej kary nie tylko ludzkiej.

Takie słowa wymyślają chorzy ludzie i nimi bardzo chcą przerażać kobiety. W efekcie lęk przed seksem i seksualnością się wzmaga. Kobiety w Polsce znów się boją własnej seksualności, bo boją się ciąży i muszą się borykać z tym, co im mówią różne duchowe i polityczne autorytety. Nie jest to proste, bo my wychowani jesteśmy tak, by wierzyć w oceny negatywne. „Źle zrobiłaś, popraw, zostaw, bo zepsujesz” – słyszymy od rodziców i nauczycieli. Nie słyszymy: „Dobrze zrobiłaś, następnym razem wyjdzie ci jeszcze lepiej”. Styl naszego wychowania to nasze największe nieszczęście. Także i w tym sensie, że kraj krytykantów to nie jest kraj dla seksu. Dziewczyny w domu nie słyszą: „Jesteś ładna, kochana, warta tego, co dobre”. Nie słyszą, że dotyk, pocałunek są miłe. Nie słyszą, że to, co im sprawia radość, jest dobre. Słyszą: „Co się tak cieszysz? Weź się do roboty!”. Ludzie uwięzieni negatywnymi ocenami nie mogą korzystać z seksu, bo on jest wyrazem wolności i radości. Jak to ma być kraj do seksu, jeśli my nie wiemy, że dobre jest to, co sprawia nam przyjemność. Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni, że ma nam być miło, słodko i rozkosznie, bo nawet bliscy, którzy twierdzą, że nas kochają, wciąż poszturchują, popychają, dają po łapach. Z różnych badań wynika, że Polacy są coraz bardziej zadowoleni z seksu, ale ja w to nie wierzę. Ludzie nie chcą mówić, że im się nie układa. Jak powiedzą, że się układa, to się lepiej poczują. Ja w swojej terapeutycznej pracy widzę, jak kobiety bardzo tęsknią do swojej naturalnej seksualności i jak bardzo się jej boją i wstydzą.

Co to jest ta „naturalna seksualność”, do której tęsknimy?

To jest to, że odczuwam bez skrepowania pożądanie, kiedy ono się pojawia. Nie odbieram go jako dowodu na infekcję, jako dyskomfortu, nie wstydzę się go. Nie dziwię się temu, że się pojawia. Odczuwam podniecenie, ale to nie znaczy, że od razu zadzieram kiecę i lecę. Naturalna seksualność to akceptacja tego, że mogą mi się podobać inni mężczyźni niż mój partner. Ale to nie znaczy, że on przestał mi się podobać albo że zrobię skok w bok. Kiedy pytam na wykładach dla kobiet, kto widział swoich rodziców przytulonych, całujących się, podnoszą się najwyżej trzy paluszki. To smutne. Większość dzieci nie kojarzy rodziców z seksem i kiedy same stają się rodzicami, też o seksie zapominają…

W amerykańskim filmie „Sprawy rodzinne” dorosłe już dzieci, wspominając matkę, mówią, że brakowało jej seksu i czułości, i dlatego zdradziła ich ojca…

Był film „Co się zdarzyło w Madison County”, w którym po śmierci matki dzieci dowiadują się, jak seksualną była istotą. Wybrała jednak inny, też dla niej ważny pakiet wartości. Ale to też nie polski film. Rodzice swój seks powinni sami załatwiać. Jednak dzieci mają widzieć, że rodzice mają do siebie pociąg. U nas rzadko to widzą. Trzeba mówić o seksie w sposób odpowiedni dla dzieci, ale dorosłym się wydaje, że jak już mówią o seksie, to muszą wszystko i brzydko. Warto mówić, łagodnie dobierając słowa. Rodzice się jednak wstydzą, bo sami nie wiedzą, jak traktować seks. Znam matki, które zalały swoje córki opisami plugastw tatusia, wypaczając ich podejście do seksu.

Ksiądz Rydzyk napiętnował polityków z wszystkich frakcji, którzy klęczą przed ołtarzem, a mają kochanki, kolejne żony…

Każdy, kto napiętnuje załganie, ma racje. Załganie nikomu dobrze nie robi. Seksualność załganej osoby to wiele zakazów, które łamie się z perwersyjną przyjemnością. Ksiądz grzmi o niemoralności z ambony, a potem w zakrystii bierze się za ministranta. Książka Krystyny Skarżyńskiej o psychologii polityki mówi o załganiu prawicy i o jego powodach. O tym, jak trauma osobista przeradza się w rodzaj politycznego zakłamania. Prawicowi kapłani, politycy, nauczyciele grzmią o grzechu, zakazach i karach, ale robią co innego, niż mówią. Weźmy choćby premiera Marcinkiewicza, który opowiadał o wartości rodziny, a potem zostawił żonę i dzieci dla 20-letniej blondynki. Zakazy i zakłamanie rodzą perwersje. Granica kusi, by ją przekroczyć i dopala seks poczuciem winy i oczekiwaniem kary.

Czy myślisz, że w Polsce informacja o tym, że ktoś z rządu pozwolił sobie na bunga bunga wywołałaby większą burzę niż we Włoszech?

A bardzo jestem ciekawa, jak rodacy zareagowaliby na takie wydarzenie? Mam przeczucie, że nie będziemy miały okazji się przekonać, bo nasze media nie doniosą o żadnym bunga bunga. Wśród naszych polityków jest ponadpartyjne krycie się nawzajem, krycie swoich grzeszków. Pamiętasz, była jakaś dziewczyna, która wydała książkę o tym, że przespała się z połową parlamentarzystów i jak oni się zachowywali nieparlamentarnie. I co? I nic.

A może jesteśmy bardziej liberalni niż Włosi?

Może jesteśmy, ale zależy, którzy z nas. Ci, którzy słuchają księdza proboszcza, zdradzają ukradkiem, a oficjalnie napiętnują i palą na stosach tych, którzy robią to jawnie. Są jednak i tacy, którzy naprawdę liberalnie podchodzą do seksu, ale nawet oni nie chcieliby, by szef rządu myślał o tym, jak się zabawić z nastolatkami! Myślę jednak, że Polki lubiłyby, żeby rządził nami ktoś taki jak Kennedy, ktoś sexy, komu wiele się wybacza, choćby romans z Marilyn Monroe. Taka to jest w nas sprzeczność.

Nasz prezydent i premier nie są dość sexy, byśmy ich w razie czego rozgrzeszyły?

Myślę, że mamy inny problem, nie chodzi o urodę prezydenta czy szefa rządu, ale o resztę mężczyzn. Oni są coraz słabsi, coraz bardziej narcystyczni i coraz chętniej zaspokajają się własną łapką przy necie. Kobiety ich męczą, bo czegoś chcą, bo trzeba o nie zadbać. Jest taki dowcip: „Kiedy kobiety przestaną udawać orgazm? Kiedy mężczyźni przestaną udawać grę wstępną”. Po co, skoro jest własna łapka? A więc kraj jak to kraj, jest i do seksu, i nie do seksu. Kobiet jednak interesuje co innego, czy do seksu są tutejsi faceci?

Jak więc zmienić ten nasz kraj w bardziej przyjazny dobremu, ciepłemu seksowi?

Rozmawiać z dziećmi… W ogóle rozmawiać o seksie w spokojny, naturalny sposób. Dzięki mądrym, głębokim rozmowom ludzie rewidują sztywne poglądy i rezygnują z ograniczania swoich praw i istotnych potrzeb. Kobieta, która się wstydziła, i to przeszkadzało jej w seksie, po takich rozmowach mniej się wstydzi. Ta, która nie dawała sobie prawa do seksu, daje go sobie więcej. Ta, która się sobie nie podobała, podoba się bardziej. Taka zmiana jest możliwa u ludzi, którzy wyrośli w pruderyjnych, zakłamanych czy nieszczęśliwych rodzinach i w ich świecie wewnętrznym nie było miejsca dla zdrowego seksu. Taka zmiana jest możliwa nawet u tych, którzy za każdy przejaw szczęścia i radości byli karani. Owszem, muszą dużo pracy włożyć w to, żeby wyjść na światło, ale mogą. Ja na takie pytanie, jak zmienić ten kraj, żeby był krajem do seksu, odpowiem: dawać pieniądze na wychowanie dzieci i na uczenie rodziców, by wychowywali, chwaląc i nagradzając dzieci za to, co robią dobrze. Ale nikt na to nie da pieniędzy, bo to niezyskowne…

 

Katarzyna Millerpsycholożka, psychoterapeutka, pisarka, filozofka, poetka. Autorka wielu książek i poradników psychologicznych, m.in. „Instrukcja obsługi faceta”, „Daj się pokochać dziewczyno”, „Nie bój się życia”, „Instrukcja obsługi toksycznych ludzi”, „Kup kochance męża kwiaty” i „Chcę być kochana tak jak chcę” (Wydawnictwo Zwierciadło). Książki Katarzyny Miller do nabycia w naszym sklepie internetowym