Katarzyna Miller: Sposób na mężczyznę

123rf.com

Jakikolwiek byłby mężczyzna, zawsze chcemy od niego więcej otwartości i więcej uczuć. A więc rozmawiamy, pouczamy… Czy to dobry sposób? W czasach pornografii i równości płci nie doceniamy czułości. To, co kojarzy nam się z tradycyjną kobiecością, budzi obawy. Czy słusznie? – zastanawia się psychoterapeutka Katarzyna Miller.
Nasze babcie mówiły to samo co niektóre współczesne poradniki: jeśli pogłaszczesz mężczyznę po twarzy, po policzkach, to nawet najtwardszy macho zmieni się w łagodnego i czułego partnera.

Z babcinej mądrości warto korzystać. To, co nazywamy „trzymać twarz”, jest charakterystyczne dla tego, kto udaje, pilnuje, żeby nie wyrazić prawdziwych uczuć, a więc i dla współczesnego mężczyzny. Jak łagodnie rozbroić go z tej maski? Właśnie okazując zachwyt i czułość. Może to zrobić kobieta, która działa na tego mężczyznę zmysłowo, która przekaże mu pozytywne emocje. Ale takie rozbrajanie nie może wypływać tylko z zamysłu kobiety. Nic nie da, jeśli ona pogłaszcze go po twarzy, bo przeczytała, że to sposób na mężczyznę. To może się udać tylko wtedy, gdy ona naprawdę poczuje, że chce to zrobić. Jednocześnie w tym mężczyźnie musi być to coś, do czego ona chce ową czułością sięgnąć.

Co to jest to „coś”, co on może w sobie mieć?

Jego wrażliwość. Jakiś rodzaj zachwytu, zauroczenia, być może potrzeba bliskości, tkliwości. Są pod spodem i mogą ujawnić się, gdy nie będzie się pilnował. Ale jeśli ona zaczęłaby go głaskać w momencie, gdy on tę twarz musi trzymać albo gdy tego czegoś w sobie nie ma wcale, to on jej rączkę może ugryźć. Może też przed kobietą uciec, bo wie, że jeśli ona się do niego zbliży, to go pozbawi maski, a on się tego obawia. Mężczyzna, który jest w środku pusty lub za bardzo się boi ujawnienia słabości, ucieka przed kobiecą czułością w seks bez bliskości, który jest tylko redukcją napięcia.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »