fbpx

Pussy Project: Beate Uhse – kaskaderka

Swoim oponentom skarżącym ją o erotomanię o szerzenie zepsucia, Beate Uhse powiedziała kiedyś „Nie jestem Jezusem, tylko przedsiębiorcą. Płacę podatki, a wy za nie możecie zbawiać świat”.
I choć koncern Beate Uhse przeżywa najgorsze chwile w swojej karierze, jego pomysłodawczyni jest ikoną kobiety sukcesu, która – oprócz zarabiania pieniędzy – przysłużyła się edukacji seksualnej w swoim kraju tak, jak zdołał przysłużyć się tylko Oswalt Kolle.

Panna Köstlin

Mało jest karier dla panienek z dobrego domu, szczególnie, jeśli urodziło się w 1919 roku, niedaleko Królewca, w Prusach Wschodnich. Jeśli jest się dobrze prowadzącą się panienką można przynajmniej liczyć na właściwe zamążpójście. Jednak taka wizja z pewnością nie dotyczyła młodziutkiej Beate. Ta najwyraźniej miała nierówno pod sufitem, bo jako dziewczynka chwytała się wszystkiego, żeby spełnić swój sen o lataniu. Lepiła skrzydła z kurzych piór i próbowała wystartować ze stodoły. Złośliwe języki powiedziałyby, że jaka mać, taka nać. Bowiem matka Beate – Margarete była jedną z pierwszych pięciu kobiet, które w Republice Weimarskiej otrzymały uprawienia medyczne. I, zamiast zajmować się czymś przyzwoitym, toczyła prywatną wojnę o dostęp do „edukacji higienicznej”, jak nazywano wówczas oświatę seksualną. Podobno mała Beata rozmawiała z mamą na „te” tematy bez skrępowania. Nie wiadomo jak było naprawdę, ale wiadomo, że to właśnie dzięki prostej edukacji seksualnej Beate rozpoczęła swoją zawrotną karierę.

Sen o lataniu

Chwilę popracowała jako au pair w Wielkiej Brytanii, po powrocie kształciła się w rodzinnym Wargenau, do czasu, aż los postawił na jej drodze Sachsenberga, szefa niemieckiego Aeroklubu. Ten wyjaśnił młodej damie, że jak się chce latać, to warto uzyskać licencję pilota. A Beate zatroszczyła się o to, żeby wytłumaczyć rodzicom, że ma zamiar zostać pilotką i nie zmieni zdania. W wieku 17 lat wyjechała do Berlina, do szkoły lotniczej Rangsdorf, gdzie jako jedyna dziewczyna otrzymała upragnioną licencję po ukończeniu 18 roku życia. Najpierw pracowała jako oblatywaczka dla fabryki Bückera, potem Friedrich, wreszcie została pierwszą w Niemczech i jedną z pierwszych w Europie kobiet-kaskaderek, pilotujących maszyny dla potrzeb rosnącego rynku filmowego.

Lata 30-ste

Atrakcyjna blondynka szybko znalazła bratnią duszę w osobie Hansa-Jürgena Uhse. Był on jej instruktorem latania kaskaderskiego i zdecydowanie nie miał daru przekonywania, bo Beate odmawiała wyjścia za niego za mąż aż do wybuchu wojny. Zmieniła zdanie, kiedy okazało się, że Hans zostanie wysłany na front. Cichy ślub odbył się przed jego odprawą 28 września 1939 roku. W czasie wojny Beate pracowała jako pilot samolotów dostawczych. W 1944 roku urodził się jej pierwszy syn, Klaus. W 1945 roku jej mąż zginął w katastrofie lotniczej, zostawiając ją samą w chaosie końca wojny. Gdy ostatni piloci spod Berlina próbowali wydostać się z miasta oblężonego przez Armię Czerwoną, Beate wróciła do miasta po swojego dwuletniego synka i spóźniła się na odlot swojego batalionu. Na pasie lotniskowym została tylko jedna maszyna, w którą Beate zapakowała dziecko, niańkę, dwóch rannych żołnierzy i uciekła nad granicę z Danią.

Powojenna odnowa

Jako była pilotka Luftwaffe nie miała szans na zatrudnienie w powojennych Niemczech, zajęła się, więc handlem obwoźnym. I, ku swojemu przerażeniu, zaobserwowała, jak wielka była niewiedza kobiet i mężczyzn dotycząca antykoncepcji. W strasznych warunkach bytowych rodziło się coraz więcej dzieci, kobiety ryzykowały życie poddając się aborcjom. Beate zebrała całą znaną sobie wiedzę i napisała „Skrypt X”, dość nowoczesny podręcznik planowania urodzeń. Za druk zapłaciła kilkoma kilogramami masła i zaczęła kolportować swoje wydawnictwo. Sukces był oszałamiający. Tysiące kobiet pisało do niej na adres domowy we Flensburgu błagając o egzemplarz „Skryptu X”. Prezentowała w nim metodę antykoncepcji Knaus-Ogino, polegającą na definiowaniu okresu płodności. Wkrótce wysyłała drogą pocztową poradniki małżeńskie i prezerwatywy na teren całych Niemiec. W 1951 roku założyła (przy wsparciu swojego drugiego męża – Ernsta Waltera Rotermunda) „Beate Uhse Mail Order”. Z Ernstem miała drugiego syna Urlicha, ale to małżeństwo nie ułożyło się szczęśliwie. Została porzucona dla młodej pomocy domowej, rozwód sfinalizowała dopiero w latach 70-tych.

1962

Niewielka miejscowość przy niemieckiej granicy z Danią stała się lokalizacją pierwszego na świecie sex shopu. Beate otworzyła go w 1962 roku, przed samą Gwiazdką, licząc na to, że w święta ludzie będą mieli coś innego do roboty, niż protestować przeciwko obrazie moralności. Sklep mieścił się we Flensburgu i został nazwany „sklepem higieny małżeńskiej”. Oczywiście nie uniknął skandalu, ale Beate nic sobie z tego nie robiła. Po 9 latach miała już 25 lokalizacji działających na tej samej, dyskretnej zasadzie. Kupujący spisywał numer produktu wystawionego w sklepie, przekazywał go sprzedawcy i za chwile dostawał nieoznakowaną paczkę ze swoim zamówieniem. Beate miała nowoczesne pomysły na biznes w zasadzie do samego końca i, gdyby nie nowotwór żołądka, który zmusił ją do wycofania się z zarządzania firmą, kto wie, gdzie byłby teraz koncern Beate Uhse. Gdy w 1989 roku runął mur Berliński, a granica między Niemcami Wschodnimi i Zachodnimi została otwarta, jako pierwsze przekroczyły ją ciężarówki z logo Beate Uhse. Wiozły na zapyziałe dedeerowiskie podwórka powiew wielkiego świata – katalogi domu wysyłkowego Beate Uhse.

Słodkie lata plastiku

Lata 70., to szczyt rozkwitu jej imperium – otwarcie pierwszych kin porno Blue Movie i Starlight oraz sieci Dr Mueller’s. Dzielnie opierała się zarzutom o sianie zgorszenia i nieprawości. Do 1992 roku jej firma była kontrolowana ponad 2 tysiące razy i nigdy nie znaleziono w niej żadnego uchybienia prawnego czy finansowego. Na szykany społeczności lokalnej reagowała ze swoistym poczuciem humoru. Gdy po latach odrzuceń lokalny klub tenisowy odmówił jej karty członkowskiej, zbudowała sobie własny kort, na którym grała ze swoim czarnoskórym kochankiem, młodszym od niej o dwadzieścia pięć lat.

Gdy w 1983 roku zdiagnozowano u niej nowotwór żołądka jej firma była obecna w 50 krajach na świecie i generowała 170 milionów marek przychodu. W 1989 roku dostała niemiecki Krzyż Zasługi. Gdy miała 75 lat zrobiła prawo jazdy i natychmiast zaczęła jeździć sportowymi samochodami. Zmarła w 2001 roku na zapalenie płuc. Do końca życia przyznawała się do operacji plastycznych i korzystania z wibratora.

Tekst pochodzi z serwisu Pussy Project

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze