fbpx

Zabawy w związek i testowanie partnera

randka
123rf.com

Wielu singli z jednej strony tęskni za kimś na stałe, z drugiej – boi się stałego związku i zobowiązań. Część z nich podejmuje decyzję, że może warto spróbować życia w parze, ale tak na niby, nie do końca. Tylko czy to na dłużą metę ma sens?
Niektórzy przyznają, że decydują się na różnego rodzaju układy, relacje, które nie bazują na szczerych intencjach i prawdziwych emocjach. Dlaczego to robią? Najczęściej z lęku przed bliskością. Łatwiej funkcjonuje się z osobą, która „nie rokuje na przyszłość”, bo gdzieś w głowie obecna jest myśl: „to nic poważnego”, „przecież i tak nie weźmiemy ślubu”, to jest tak na „tu i teraz”.

Zagrajmy w bycie razem

– Zawsze z jakiegoś powodu bałam się być w związku, takim na poważnie, bałam się zaangażowania i zobowiązań – mówi Honorata, 35 lat. – Odrzucałam propozycje randek od tych mężczyzn, z którymi mogłoby połączyć nas coś wyjątkowego. Takich poukładanych, z pomysłem na życiem, stabilną pracą, chęcią założenia rodziny. Od takich uciekałam gdzie pieprz rośnie. Oni mi się nawet nie wydawali atrakcyjni. A ciągnęło mnie do takich kolesi, z którymi od razu wiedziałam, że nic z tego na dłużej nie wyjdzie. I tu potrafiłam o takich nawet walczyć, angażować się, pokazywać, że mi na nich zależy. A gdzieś w głowie miałam przeświadczenie, że przecież to i tak nie ma szans powodzenia, więc jest bezpiecznie. Nie ma zagrożenia bycia w prawdziwym związku. I tak czasem udawaliśmy, że jesteśmy parą, to był taki rodzaj gry – dodaje Honorata.

Czasem single przyznają, że sami sobie chcą udowodnić, że potrafią być w związku, że potrafią okazać przywiązanie i zaangażowanie, chcą mieć kogoś przy boku, ale wybierają na „pseudopartnerów” osoby, które nie chcą tworzyć związku z tak zwaną „przyszłością”. Robią to zazwyczaj podświadomie. Niektórzy z nich po jakimś czasie zauważają, że ciągle powtarzają te same schematy, nie mogąc poza nie wyjść.

Związek na niby

Relacje na niby są odpowiedzią na potrzebę posiadania koło siebie drugiej połowy, poczucia prawdziwej bliskości. Jednak niektórzy single wybierają taką formę układu damsko-męskiego, który nie angażuje ich ani czasowo, ani emocjonalnie.

Przyznają, że łatwiej taką relację dopasować do swojego życia, w którym dominują inne priorytety, głównie praca zawodowa, realizowanie pasji, spotkania w gronie przyjaciół. Nie trzeba wtedy rezygnować z niczego, na czym im zależy, mając przy okazji namiastkę związku.

– Co roku mam takie postanowienie, że praca nie będzie najważniejsza i znajdę kogoś z kim będę mógł dzielić się radościami i porażkami – opowiada Julian, 29 lat. – I znajduję. Na początku mi zależy, naprawdę się staram, zabiegam, ale jak już zdobędę pannę, to jakoś nie mam dalej motywacji do inwestowania w ten związek. Przestaje mi zależeć, zachowuję się jak cyborg. Przychodzę do niej, zwykle coś jemy, co ona zrobi, obejrzymy film, bzykniemy się i ja idę spać. Wstaję, wychodzę. Jestem jakby obok. Nic jej nie daję. Tak jest łatwiej, bo się nie wiążę emocjonalnie. Mogę odejść w każdym momencie. Kolejne dziewczyny stwierdzają, że jestem zwyczajnym dupkiem i mnie zostawiają. Coś w tym jest. Myślałem, że jestem egoistą, ale wydaje mi się, że im ktoś jest bliżej mnie, tym ja jestem dalej, ale nie wiem czemu tak się dzieje.

Przetestujmy się

Niektórzy single boją się pokazać prawdziwe uczucia, tak jakby od razu mieli ponieść porażkę. Część z nich przyznaje, że jest to sposób radzenia sobie cierpieniem po kolejnym rozstaniu. Łatwiej jest funkcjonować w nie do końca prawdziwej relacji, bo potencjalne rozstanie odczuwa się jako mniej bolesne. Zastanawiające jest to, że część singli z góry zakłada, że dana relacja jest skazana na niepowodzenie.

– Ja nawet szybko wchodzę w relacje, ale jest jedna zasada: nie ma żadnych obietnic, że będzie „love” do grobowej deski. Nic z tych rzeczy – wyjaśnia Iga, 27 lat. – Ja mam takie pokręcone podejście, że po kilku tygodniach znajomości proponuję wspólne mieszkanie. Ale oczywiście związek nie może być poważny. Dlaczego? No, tak jest bezpieczniej. Nie zakocham się, dopóki nie sprawdzę, czy koleś jest coś wart. Czyli zanim zdecyduję się naprawdę zaangażować, to sprawdzam w realu, jak nam się wspólnie funkcjonuje. Może to nie do końca jasne, ale to jest taki test przed prawdziwym związkiem. Do tej pory te relacje nie zdawały egzaminu, jakoś nudziłam się za szybko. Pakowałam walizki i znikałam. Albo pakowałam jego rzeczy do pudła i wystawiałam za drzwi. Mnie się już nie chce randkować gdzieś po kinach, knajpach, uważam, że takie sprawdzanie full opcji jest dobre, mimo, że mam same porażki, wierzę, że kiedyś mi się uda.

To tylko seks

Niektórzy single chętnie nawiązują znajomości typu „seks bez zobowiązań”. Spotkania mają na celu nie tylko zaspokojenie potrzeb seksualnych, ale także spędzanie wspólnie czasu „żeby nie czuć się samotnym” – jak stwierdził jeden z badanych.

Przyznał, że w zasadzie dla osoby, która obserwuje jego relacje z kochanką, wygląda to jak normalny, przeciętny związek. Przygotowują sobie romantyczne kolacje, organizują wypady do kina, na basen, na rower, organizują wyjazdy.

Jest tylko jedna różnica – nie ma żadnych deklaracji. Nikt nikomu nie mówi „kocham cię”, a najwyżej „lubię”. Nikt nie przedstawia drugiej osoby – „to mój chłopak” lub „to moja dziewczyna”. Spędzają czas razem, ale unikają wspólnych wypadów w większym gronie znajomych, nie przedstawiają się wzajemnie swoim rodzicom. Jest to pewnego rodzaju układ – jesteśmy „jakby” parą, ale nie wolno nam się zaangażować.

Niestety, w rzeczywistości takie „układy” i związki na niby na dłuższą metę się nie sprawdzają. Zazwyczaj pojawia się potrzeba „czegoś więcej” i udawania, że nam nie zależy na drugiej osobie. Jeśli jest to obopólne, to może skończyć się „happy endem”. Ale jeśli tylko jednej osobie zależy na „czymś więcej”, wtedy pojawia się poczucie zranienia, wykorzystania i taka relacja zazwyczaj szybko się kończy.

Czasami układ się sprawdza długo, nikt się w nikim nie zakochuje. Jednak z czasem pojawia się poczucie pustki, tego, że taka forma relacji zmierza donikąd, żyje się jakby w zawieszeniu. Może zatem warto przestać udawać, że nam nie zależy i nie tracić życia na coś, co uważamy za namiastkę prawdziwej relacji? Zastanowić się, po co tkwimy w takim układzie, co zyskujemy, a co tracimy?

Może czasem warto pokonać wewnętrzny lęk przed bliskością i zdecydować się na życie z kimś, a nie obok siebie…

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze