fbpx

Seks lekarstwem na depresję

seks lekiem na depresję
123rf.com

Seks jest lekarstwem na depresję. Lekarstwa na depresję szkodzą na seks. Po raz kolejny naukowcy odkryli Amerykę w konserwach, badając jak bardzo leki antydepresyjne obniżają libido i wpędzają, zażywające je osoby, w błędne koło.
Mało seksu – mało naturalnych antydepresantów, więcej leków – mniej seksu. Świetne. Oczywiście są osoby, dla których przyjmowanie medykamentów jest jedynym rozwiązaniem, ale umówmy się: są oni w zdecydowanej mniejszości. Antydepresanty są przepisywane tak często i tak lekką ręką, że strach bierze. Medykamenty oddalają od tego, co jest naturalnym źródłem wzmocnienia – intymności, seksu i bliskości. Cierpiący na depresję czy nawet zwykłą chandrę człowiek bardzo mocno potrzebuje dotyku i ciepła, chociażby po to, żeby móc zmierzyć się ze swoim stanem. Jakby dało się zapisywać wiosnę w tabletkach, to by dopiero było coś.

Wiosna szaleje po Polsce od ponad 10 dni i zmienia ponure nastroje rodaków w niemalże radosne i prawie życzliwe. Słońce i ciepło nastrajają nas do amorów i podkręcają seksualnie. Regularne uprawianie seksu zasila w składowe dobrego samopoczucia. Wystarczy nie psuć tej naturalnej zależności, a będziemy cieszyć się zdrowiem psychicznym przez okrągły rok. Powodów jest co najmniej cztery.

Orgazm i hormony

W czasie orgazmu wydzielają się w naszym organizmie hormony, tworząc prawdziwy koktajl. Dla naszego samopoczucia najważniejsze są serotonina, dopamina i endorfiny (aminokwasy działające podobnie do hormonów). Serotonina wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie, wiarę w siebie i zadowolenie, dopamina odpowiada za odczucie wzruszenia, ekscytacji, zachwytu. Endorfiny to nasz biologiczny klucz do raju bram. Dzięki ich działaniu w naszym ciele receptory otwierają się na przyjęcie hormonów szczęścia (w miejscach odpowiedzialnych za odczuwanie emocji i przyjemności). Spełnieni seksualnie ludzie mają wysoką samoocenę, motywację do działania, mają poczucie atrakcyjności i, co ciekawe, sprawczości w swoim życiu. I chociaż seks to nie tylko orgazm, a orgazm to nie same hormony, odcięcie nas od tego zasilania skutkuje stanami rozdrażnienia, obniżonego nastroju i apatii.

Dotyk i głaski

Od dzieciństwa do grobowej deski dotyk pozostaje dla nas jednym z najważniejszych i najmniej docenianych zmysłów. Dbamy o oczy i o słuch, a zapominamy o codziennych porcjach głasków, fizycznego kontaktu z drugim człowiekiem. Podobno, żeby zachować dobre samopoczucie, powinnyśmy przyjmować 40 do 50 głasków dziennie. Nic dziwnego, że terapeuci mają pełne ręce roboty – niegłaskani, niedotykani ludzie częściej chorują, mają obniżony nastrój oraz poczucie bezpieczeństwa, cierpią na ubytki w samoocenie i izolację, są podatni na szkodliwe działanie stresu i nie potrafią się luzować. Oprócz znanych endorfin w czasie głaskania, dotykania wydziela nam się oksytocyna, hormon przywiązania. I tak to wraz z orgazmem seksowe i czułe dotykanie zaspokajają naszą potrzebę bycia blisko z drugim człowiekiem.

Emocje i akceptacja

Od dotyku już krok do kolejnego powodu, dla którego warto dbać o jakość seksu i jego obecność w naszej codzienności. Udane życie seksualne jest źródłem satysfakcji wyższego rzędu, nie tylko tych sterowanych hormonami. Poczucie bycia istotnym i uwielbianym przez wybraną osobę, psychiczna bliskość budowana zarówno na komunikacji, jak i na dotyku, świadome bycie razem – w łóżku, w kuchni, wszędzie. Zaspokojenie emocjonalne, które się dostaje i którym się dzieli, stanowią o naszym dobrostanie i rozwoju.

Sperma i ejakulat

Niezależnie, jak abstrakcyjnie by to brzmiało, ludzkie wydzieliny działają wzmacniająco na nasz dobry nastrój. Sperma, której zaledwie 3% stanowi nasienie, składa się z wody i ponad 50 innych substancji. W tym: cukru (by odżywiać plemniki), substancji immunosupresyjnych (przeciwdziałających niszczeniu nasienia przez system immunologiczny kobiety), endorfin, prolaktyny, oksytocyny, serotoniny i dwóch innych żeńskich hormonów. Ścianki waginy wchłaniają antydepresyjną miksturę, która wzmacnia zbawienne działanie orgazmu na naszą psychikę.

Co prawda, dyskusje na temat kobiecego wytrysku nie milkną, wyczerpujących badań co do jego składu brakuje (wiadomo, że zawiera PSA, antygen wydzielany przez prostatę oraz pewną porcję minerałów), ale nie tylko kobiety zyskują na kontakcie z męskimi wydzielinami. Amrita, czyli żeński ejakulat, był uważany za lekarstwo w Indiach, według Japończyków dawał mężczyznom nim oblanym nieśmiertelność. Żeński ejakulat zbierano do kamiennych mis i podawano np. wojownikom w przyświątynnych szpitalach.

Powodów do radosnego uprawiania seksu na wiosnę nie brakuje. Zbierajmy się do tego dynamicznie, bo już za chwilę zima i naturalne antydepresanty będą nam bardzo potrzebne.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>