1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Uroda

„Włosy są antenkami łączącymi nas ze światem, należy im się czułość i uważność” – przekonuje ekspertka naturalnych terapii dla skóry i włosów

Włosom należy się czułość i uważność - przekonuje ekspert naturalnych terapii pielęgnacji skóry i włosów. (Fot. iStock)
Zwykle słyszałam, że wyrażenie „zdrowe włosy” jest niepoprawne, bo tak naprawdę włosy są martwe. Marzena Pawełczyk ma na to zupełnie inne spojrzenie. Zawodowo zajmuje się szczotkowaniem włosów, intuicyjnym strzyżeniem i naturalną koloryzacją.

Nasze prababki codziennie szczotkowały włosy. Dziś ten zwyczaj odszedł trochę w zapomnienie.
Tymczasem szczotkowanie to podstawa pielęgnacji. Zanim umyjemy włosy, powinnyśmy je wyszczotkować. W ten sposób ściągniemy nadmiar sebum i zanieczyszczeń; wystarczy umyć skórę głowy delikatnym, rozcieńczonym szamponem. Dzięki temu nie będziemy musiały zużywać dużo wody do zmycia kosmetyku. Rozwój cywilizacji i marketing narzuciły nam zasadę podwójnego mycia. Ja jednak uważam, że powinniśmy odkrywać stare rytuały. Zresztą teraz nazywamy to rytuałami, a to była kiedyś codzienność ludzi, którzy nie mieli dostępu do wiedzy naukowej. Ich mądrość pochodziła z kontaktu z naturą.

Szczotkowanie wymaga wyobraźni. Myślę o włosie w sposób całościowy, holistyczny. Traktuję go jako rodzaj antenki łączącej nas ze światem. Zakorzenionej w skórze. To poprzez nią jest połączony z układem nerwowym, naczyniami krwionośnymi, mięśniem przywłośnym. W dodatku jest otoczony gruczołami łojowymi i potowymi. Jak widać, to cała skomplikowana struktura. Tego, jak właściwie szczotkować włosy, uczę na konsultacjach i warsztatach. Jest to bardzo proste, przyjemne, wchodzi nam od razu w nawyk, jak mycie zębów. Nie mówiąc już o tym, że kiedy używamy dobrej szczotki, działa ona łagodząco i relaksująco na naszą przebodźcowaną głowę. Ja też czuję teraz napięcie, bo siedzimy w centrum miasta i mamy mało czasu na rozmowę. Tak wszyscy teraz funkcjonujemy.

Co to znaczy „dobra szczotka”?
Z naturalnego drewna i włosia. Używam szczotek austriackiej firmy CulumNatura. Są wykonane z czysto naturalnego włosia, które strukturą jest bardzo podobne do ludzkiego włosa i dzięki temu idealnie nadaje się do pielęgnacji jego i skóry głowy. Korpus szczotki może być wykonany z różnych rodzajów rodzimego drewna. Są szczotki dębowe, klonowe, z orzecha włoskiego czy śliwy. Każda z nich jest unikatowa i bardzo trwała. Ja swoją mam już od dziesięciu lat.

Drzeworyt Goyo Hasigushiego z 1920 roku pt. Kamisuki (Czeanie włosów); Szczotka Culumnatura. Pakowana w drewniane pudełko, z odpowiednim środkiem do pielęgnacji (wosk i ściereczka do aplikacji) oraz broszurką „Codziennie 100 pociągnięć szczotką”. 550 zł; Grzebień z rękojeścią, wykonany z rogu, ma działanie antystatyczne, Culumnatura ok. 1500 zł (culumnatura.com); Grzebień z olejowanego drewna oliwnego REDECKER ok. 47 zł (ekorozmaitosci.pl).

Czy jesteś w stanie wyszczotkować włosy inaczej, niż człowiek sam to robi?
Kiedy zrobisz sobie sama obiad, może ci bardzo smakować, bo przygotujesz sobie to, co lubisz, i doprawisz według własnego smaku, ale równie dobry, a zupełnie inny smak będzie miał obiad, który ktoś poda ci w restauracji. Możesz się spokojnie rozsiąść i powiedzieć sobie: „Teraz zjem i napiję się w miłym towarzystwie, ktoś o mnie zadba”. I podobnie jest z wizytą w moim studio. Tak naprawdę chodzi tu o uważność. Medytacje mindfulness, nurt body positivity – to wszystko sprzyja rozwojowi świadomości ciała. Podobnie jak lubiany przez niektórych sport ekstremalny. Szczotkowanie i uważna pielęgnacja też pomagają nam być coraz bardziej samoświadomym.

Zajmujesz się też intuicyjnym strzyżeniem włosów. Jak to wygląda?
Ktoś, kto siada u mnie przed lustrem, nie przychodzi po fryzurę jak ze zdjęcia w katalogu. Tu nie chodzi o modę, o zrobienie kolejnej fryzury. To tak nie wygląda. Najpierw spoglądamy sobie w oczy, potem pytam o cel strzyżenia. Czasem ktoś przychodzi z intencją, że chce obciąć włosy, ale pojawia się jakaś blokada. Dlatego słucham tego, co mówią mi same włosy, podcinam je, oczyszczam. Czasem przychodzą do mnie kobiety po chemioterapii. Zdejmują perukę, a pod nią praktycznie nie ma nic. Wtedy robię masaż, szczotkowanie i kompres ziołowy. To pozwala włosom wejść w proces zdrowienia.

Brzmi jak psychoterapia włosów.
Ale to jest rodzaj terapii. Wiem, jak mogę wesprzeć klientkę, korzystam z pomocy tutorów, potrzebuję czasem czegoś w rodzaju superwizji, bo przychodzą do mnie osoby, które mają traumy związane z włosami. Ktoś je za nie szarpał, dlatego dziś nie lubią dotyku. Dla mnie ważne jest, żeby poznać relację klientki z jej włosami. Pytam, czy dotyka swoich włosów w ciągu dnia, czy nosi je rozpuszczone, czy spięte. Każdego, kto do mnie przychodzi, traktuję z szacunkiem, troską, uważnością i miłością. Wreszcie robię szczotkowanie – czasami używam do tego sprejów aromaterapeutycznych – myję włosy naturalnym szamponem, strzygę je i stosuję różne techniki relaksacyjne. To jak ceremonia oczyszczenia. Jest czas, by pomyśleć o tym, co chce się, żeby odeszło, żeby zrobiło przestrzeń na nowe.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Reklama
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze