1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Nootropiki – 6 naturalnych produktów, które wspomagają mózg i poprawiają nastrój

Nootropiki – 6 naturalnych produktów, które wspomagają mózg i poprawiają nastrój

Warto sięgać po naturalne nootropiki, jeśli chcemy poprawić pracę mózgu. Na zdj. ususzony różeniec górski (fot. iStock)
Warto sięgać po naturalne nootropiki, jeśli chcemy poprawić pracę mózgu. Na zdj. ususzony różeniec górski (fot. iStock)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nootropiki to substancje, które pobudzają procesy poznawcze. Mają moc poprawiania sposobu myślenia, odczuwania i funkcjonowania – pisze Julie Morris, autorka książki „Smart Plants”. O czym warto pamiętać, zanim sięgniemy po nootropiki?

Po pierwsze, nie oczekuj, że spektakularne zmiany nastąpią z dnia na dzień. Ramy czasowe u każdej osoby są różne, jednak w większości przypadków zauważalne zmiany następują po okresie kilku dni do kilku tygodni regularnego przyjmowania nootropików.

Po drugie, osiągnięcie pożądanych rezultatów wymaga eksperymentowania. Nootropik, który działa bardzo dobrze na jedną osobę, Tobie może się przysłużyć w znacznie mniejszym stopniu i vice versa. To całkowicie normalne. Na początku trzeba czasu, żeby wypracować optymalne dla siebie kombinacje, ale zdecydowanie warto podjęć ten wysiłek. Jednak zawsze miej z tyłu głowy uniwersalną prawdę dotyczącą substancji o takiej mocy oddziaływania: jeśli będziesz ich używać zbyt mało lub zbyt dużo, ich skuteczność zostanie podważona. Z kolei właściwa ilość może przynieść zmiany, o jakich Ci się nie śniło. Generalna zasada: staraj się przestrzegać dziennych dawek rekomendowanych na opakowaniach używanych produktów.

I na koniec, wybierz dwa nootropiki – lub kilka – z poniższej listy nootropików (nie spiesz się ze stosowaniem wszystkiego naraz, nie ma takiej potrzeby) i przygotuj się na doświadczanie pozytywnych zmian, jakie będą zachodzić w Twoim mózgu.

Kakao – ziarno szczęścia

Fot. iStock Fot. iStock

Jak kakao może Ci się przysłużyć? Okazuje się, że na wiele sposobów. Może się poszczycić zawartością wielu mikroskładników wspierających mózg. Minerał, którego jest w nim szczególnie dużo, to magnez – w tej kwestii należy do światowej czołówki. Poza tym kakao to bogate źródło aminokwasów (szczególnie tryptofanu i tyrozyny), fitozwiązków (jak anandamid i fenyloetyloamina) oraz sporego zestawu witamin (między innymi kilku z grupy B), a także minerałów (na przykład żelaza). Działa też bardzo korzystnie na zdrowie jelit jako prebiotyk, zawiera sporą ilość wolnego od cholesterolu tłuszczu nasyconego, ani odrobiny cukru, a kofeiny zaledwie tyle, by odrobinę Cię doładować (ziarna kakaowca mają w sobie jedną dwudziestą ilości kofeiny występującej w ziarnach kawowca). Jakby tego było mało, w kakao jest też robiąca wrażenie ilość przeciwutleniaczy, głównie polifenoli takich jak flawonoidy i teobromina, która znakomicie wzmacnia koncentrację uwagi. Już sama zawartość substancji odżywczych wystarczy, by zrozumieć, dlaczego kakao jest obecnie przedmiotem wnikliwych badań pod kątem jego korzystnego wpływu na mózg.

Badania dowodzą, że substancje odżywcze w kakao mogą pozytywnie wpływać na emocje, co przekłada się na uczucie spokoju i zadowolenia przy jednoczesnym redukowaniu stanów depresyjnych i lękowych. Prawdopodobnie za takie oddziaływanie odpowiada kilka czynników, między innymi zdolność ziaren kakaowca do stymulowania endorfin w mózgu (związków chemicznych, które potrafią uśmierzyć odczucie bólu i wpływają na poprawę nastroju). Kakao wyposaża też mózg w narzędzia wzmacniające neuroprzekaźniki odpowiedzialne za samopoczucie, ponieważ jest doskonałym źródłem tryptofanu, prekursora serotoniny, a także niemałej porcji tyrozyny, aminokwasowego prekursora dopaminy. Poza tym kakao zawiera związek chemiczny zwany anandamidem, czyli neuroprzekaźnik określany mianem „cząsteczki błogości” – chyba nie trzeba już nic więcej dodawać!

Soplówka jeżowata – grzyb inteligencji

Fot. iStock Fot. iStock

Soplówka jeżowata była od wieków wykorzystywana w medycynie chińskiej, jednak do dziś cieszy się dużą popularnością jako zdrowa żywność w kuchni japońskiej, koreańskiej i indyjskiej. Choć przyciąga oko oryginalną urodą, najprawdopodobniej zapoznasz się z nią w sklepie ze zdrową żywnością, gdzie będzie mieć postać dość ciemnego proszku.

Czy soplówka jeżowata rzeczywiście wspomaga inteligencję? Do pewnego stopnia tak. Ten niezwykły nootropik zawiera wiele związków chemicznych, które wspierają mózg na bardzo wielu poziomach: działają ochronnie i leczniczo, stymulują procesy poznawcze, a nawet wspomagają wzrost neuronów.

Soplówka jeżowata wytwarza kilka nootropowych, neurotroficznych związków (włącznie z wieloma hericenonami i erinacinami), które, wzmacniają wszystkie funkcje mózgu – między innymi różnorodne procesy poznawcze, inteligencję, pamięć, uwagę, koncentrację i nastrój. Jej cząsteczki mogą stymulować otoczkę mielinową, która otacza nerwy. Soplówka jeżowata pomaga też regulować aktywność neuroprzekaźników w mózgu, co przekłada się na bardziej zrównoważony nastrój, łagodzenie depresji i stanów lękowych oraz poprawę jakości snu.

Jagody goji – jagody dobrostanu

Fot. iStock Fot. iStock

Jagody goji – owoce rośliny zwanej kolcowojem chińskim – są od wieków silnie obecne w chińskiej tradycji, zarówno jako środek leczniczy, jak i dodatek kulinarny. Soczyście czerwone, podłużne, suszone owoce można obecnie kupić nie tylko w wszystkich sklepach z azjatycką czy zdrową żywnością, ale nawet w supermarketach.

W niektórych kręgach jagody goji są nazywane „szczęśliwymi jagodami”. Choć na razie nauka nie potwierdziła ich wpływu na nastrój (czyli na zdolności optymalizowania poziomu serotoniny), uczestnicy badań polegających na piciu soku z jagód goji przez 14 dni zauważyli poprawę zarówno na poziomie neurologicznym, jak i psychologicznym, włączając w to odczucie zadowolenia, szczęścia i ogólnego dobrostanu. Inne badania sugerują, że jagody goji mogą być pomocne w poprawie jakości snu, łagodząc jednocześnie stany silnego zmęczenia i stresu.

Jednak jagody goji to nie tylko sposób na przywołanie uśmiechu na twarz – mają też silne działanie neuroprotekcyjne, a nawet mogą wzmacniać sprawność umysłu, poprawiać pamięć i zdolność uczenia się. Jest w nich niebagatelna porcja ważnych aminokwasów, witamin (szczególnie witaminy C), minerałów (zwłaszcza żelaza) oraz cała armia przeciwutleniaczy, które zdają się działać korzystnie na zdrowie oczu, a także na cały układ odpornościowy, wspomagając jednocześnie barierę krew-mózg w konfrontacji z ekscytotoksycznością i wszelką inną aktywnością neurotoksyn. Co ciekawe, jedne z najlepiej poznanych związków chemicznych jagód, zwane kompleksem polisacharydowym (LBP), we wstępnych badaniach na zwierzętach wykazały zdolność nie tylko redukowania symptomów choroby Alzheimera (poprzez redukcję umieralności neuronów), lecz także regenerowania komórek mózgowych w hipokampie.

Różeniec górski – zioło mocy

Fot. iStock Fot. iStock

Różeniec górski, bylina, zwana czasami „złotym korzeniem” lub „arktycznym korzeniem”, jest stosowana jako roślina lecznicza od czasów starożytnych. Był zawsze doceniany przez ludy cechujące się równie niezłomnym charakterem jak ta roślina. Na przykład Wikingowie wspomagali się nim, by przed bitwami wzmacniać siły i łagodzić stres. Różeniec górski jest adaptogenem, czyli pomaga organizmowi utrzymywać stan równowagi – stąd jego szerokie zastosowanie.

Jeśli mowa o skuteczności w pobudzaniu umysłu, to różeniec górski plasuje się w bardzo ścisłej czołówce. Cieszy się ogromną popularnością nie bez powodu – niektórzy odczuwają jego pozytywne działanie niemal natychmiast (innym potrzeba więcej czasu, by osiągnąć pożądany efekt). Wśród szczególnie imponujących oddziaływań różeńca znajdują się: zwiększenie motywacji, wyostrzona koncentracja i zdolność pozostawania „na fali” przez dłuższy czas.

Poza tym jako adaptogen różeniec górski wspomaga odzyskiwanie homeostazy w całym organizmie. Jeśli czujesz, że brak Ci energii i ogarnia Cię przygnębienie, on Cię pozytywnie doładuje; jeśli czujesz nerwowość i targają Tobą niepokoje, on zapewni Ci wyciszenie. Pod pewnymi względami różeniec działa jak antydepresant – oczywiście bez skutków ubocznych – ponieważ poprawia zoptymalizować poziom i aktywność neuroprzekaźników wpływających na nastrój (serotoniny, dopaminy i noradrenaliny). Z kolei w chwilach przeforsowania się lub wypalenia pomoże obniżyć poziom hormonów stresu, takich jak kortyzol, który może wykazywać neurotoksyczność, jeśli jest uwalniany w nadmiernej ilości.

Ashwagandha (Witania ospała) – zioło zadowolenia

Fot. iStock Fot. iStock

Witania ospała, znana też pod nazwą ashwagandha, to roślina z rodziny psiankowatych naturalnie występująca w suchych rejonach Indii, Pakistanu, Sri Lanki i niektórych części Afryki. Rośnie na piaszczystej, pozbawionej wody glebie, najbardziej służy jej umiarkowany, subtropikalny. Korzenie, w których znajdują się aktywne związki chemiczne, zbierane są jesienią, następnie czyszczone, suszone i przerabiane na proszek lub nalewkę. Ashwagandha cieszy się takim poważaniem w medycynie ajurwedyjskiej, że czasami bywa nazywana „królem ajurwedy”.

Posiada rozliczne właściwości korzystnie wpływające na przeróżne aspekty procesów poznawczych. Jednak jedna jej cecha wybija się na pierwszy plan: to przede wszystkim wyciszający adaptogen, który wzmacnia układ hormonalny poprzez wsparcie, jakie daje tarczycy i nadnerczom regulującym pracę hormonów (a więc nastrój przez nie wywoływany). Poza tym ashwagandha pozytywnie wpływa na układ nerwowy, może też zwiększać aktywność GABA, głównego neuroprzekaźnika hamującego, który wytłumia reakcje na stymulację – to kolejny dowód na uspokajające działanie korzenia.

Choć ashwagandha nie jest uznawana za środek pobudzający, może być pomocna w zwalczaniu poczucia wyczerpania i hamować niektóre negatywne skutki stresu wywołanego przez nadmierny poziom kortyzolu, insuliny oraz innych hormonów znajdujących się w stanie nierównowagi. Ze wstępnych badań wynika, że ashwagandha należy do bardzo wąskiego grona produktów żywnościowych, które rzeczywiście wpływają na obniżenie poziomu kortyzolu.

Niektóre badania wskazują, że ashwagandha może wpływać na neurogenezę, czyli zdolność do wytwarzania nowych komórek mózgowych. Dzieje się tak dlatego, że zwiększa ona produkcję BDNF (neurotroficznego czynnika pochodzenia mózgowego), a jest jedną z niewielu jadalnych produktów natury, które w ten sposób oddziałują.

Cytryniec chiński – jagoda koncentracji

Fot. iStock Fot. iStock

Cytryniec chiński naturalnie występuje w Rosji, północnych Chinach, Japonii i na Półwyspie Koreańskim, natomiast największe jego uprawy znajdują się w Korei Południowej i Chinach. Jest to roślina pnąca, wytwarzająca ciemnoczerwone jadalne jagody, które po zebraniu są suszone i ucierane na drobny, ciemnofioletowy proszek. W Rosji i różnych regionach Azji stosuje się go jako przyprawę oraz remedium na wiele różnorodnych dolegliwości. Owoce cytryńca są też cenione w tradycyjnej medycynie chińskiej, a w Nepalu i innych częściach świata (również coraz powszechniej w krajach Zachodu) zalicza się je do superfoodów i używa w charakterze składnika różnych przepisów.

Owoce cytryńca są stosowane głównie do przeciwdziałania bezsenności, a ich korzystne działanie zostało potwierdzone w kilku badaniach przeprowadzonych na zwierzętach. Okazuje się, że pomagają one łagodzić niepokój i stany lękowe, a także wspomagają sen – zarówno jego długość, jak i jakość.

Z badań na zwierzętach wynika, że aktywny składnik wzmacnia pamięć (w niektórych przypadkach zaobserwowano nawet cofnięcie zaburzeń pamięci), ponieważ pomaga regulować poziom acetylocholiny. Poza tym jagody cytryńca wspomagają syntezę adenozynotrifosforanu (ATP) – głównego nośnika energii w komórkach. Co więcej uważa się, że pewne związki chemiczne obecne w jagodach przeciwdziałają starzeniu się i aktywnie chronią mózg przed stresem oksydacyjnym oraz deficytem czynności poznawczych, takich ja demencja.

Jagody cytryńca spełniają niemal wszystkie oczekiwania, jakie można mieć wobec nootropiku: pomagają zachować spokój w sytuacjach stresowych, wyciszają, nie odbierając wyostrzonej uwagi i precyzji myślenia – a więc podnoszą produktywność. Nie da się też zaprzeczyć, że wspomagają bystrość, a przynajmniej poprawiają jakość wykonywanej pracy.

Jaka dawka jest właściwa?

Choć naturalne nootropiki to nie leki tworzone w laboratoriach, siła ich oddziaływania może być na tyle duża, że potrzebne są wytyczne odnośnie do wielkości dawek, które mogą się bardzo różnić: od dużych i luźno zdefiniowanych, jak „duża garść” świeżych czarnych jagód, po małe i precyzyjne, jak 150 g (lub 1/16 łyżeczki) różeńca górskiego (rhodiola) w proszku. Co więcej, skuteczność każdego nootropiku jest u każdego człowieka inna i z czasem może zajść konieczność modyfikacji dawki. Jak już zostało wspomniane, na początku stosuj się do zaleceń podanych na opakowaniu (więcej nie znaczy lepiej), wsłuchuj się w swój organizm, a w razie wątpliwości skonsultuj się ze swoim lekarzem.

Więcej informacji na temat nootropików oraz innych związków chemicznych działających na mózg, a także przepisy na dania i napoje, w których występują nootropiki znajdziecie w książce Julie Morris „Smart Plants”.

Smart Plants Julie Morris Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Kilka chwil dla siebie – medytacja uważności

Medytacja uaktywnia lewą półkulę mózgu, odpowiedzialną za odczuwanie pozytywnych emocji. Osoby medytujące każdego dnia czują się bardziej szczęśliwe i pełne energii. Poprawia się ich stan psychiczny oraz wzmacnia układ odpornościowy. (Fot. iStock)
Medytacja uaktywnia lewą półkulę mózgu, odpowiedzialną za odczuwanie pozytywnych emocji. Osoby medytujące każdego dnia czują się bardziej szczęśliwe i pełne energii. Poprawia się ich stan psychiczny oraz wzmacnia układ odpornościowy. (Fot. iStock)
Dopadł cię stres? Nie masz na nic czasu? Rada: znajdź chwilę na medytację uważności. Według psycholog pozytywnej Jolanty Burke, to prosty sposób na zadowolenie z życia.

Spróbowałam medytacji w centrum Rigpa w Dublinie. Wszyscy siedzieliśmy na podłodze przy ołtarzu śmiejącego się Buddy, słuchaliśmy jednego z mnichów, a potem medytowaliśmy nad jego słowami. Wiele lat później, gdy studiowałam psychologię pozytywną, trafiłam na wykład na temat Mindfulness Based Stress Reduction (Redukcji Stresu Poprzez Uważność), programu realizowanego przez klinikę o tej samej nazwie na Uniwersytecie Medycznym w Massachusetts. Klinika jest prowadzona przez psychologa, doktora Jona Kabat-Zinna, twórcę medytacji uważności, polegającej na skupianiu się na chwili teraźniejszej, tak jakby od niej zależało całe nasze życie. To forma stoickiej medytacji, której celem jest polepszenie samopoczucia.

Cel: lewa półkula

Doktor Kabat-Zinn wraz z zespołem naukowców dokonał niesamowitych odkryć na temat medytacji uważności. Według ich badań, medytacja uaktywnia lewą półkulę mózgu, odpowiedzialną za odczuwanie pozytywnych uczuć. Dlatego też osoby, które codziennie medytują, czują się bardziej szczęśliwe i pełne energii. Poprawia się ich ogólny stan psychiczny oraz wzmacnia układ odpornościowy.

Kolejna korzyść płynąca z medytacji to istotne obniżenie symptomów depresji, niepokoju i dysforii. W ciągu zaledwie kilku tygodni osoby regularnie medytujące są w stanie poprawić swoje samopoczucie na bardzo długi czas.

Psycholog pozytywna Barbara Fredrickson w swojej książce „Pozytywność” opowiada o kobiecie, która nigdy nie miała dla siebie czasu. Z trójką dzieci, domem na głowie i pracą na pełny etat była wiecznie podminowana i zestresowana, co negatywnie odbijało się na jej relacjach z mężem. Gdy zaczęła medytować, znajdowała się w stanie przewlekłej depresji i od kilku lat cierpiała na poważną bezsenność. Po trzech miesiącach regularnej medytacji zaczęła przesypiać 7 godzin bez budzenia się. Polepszyło się też jej samopoczucie, odnalazła przyjemność w zabawie z dziećmi, a w jej związek małżeński wstąpiła nowa energia. W ciągu zaledwie 12 tygodni poradziła sobie z nękającą ją depresją. To zresztą jeden z wielu przypadków potwierdzających zasługi medytacji uważności dla osiągania trwałego stanu szczęścia.

Codzienna praktyka

Aby zrobić pierwszy krok na drodze do spokoju i zadowolenia, najlepiej zarezerwować sobie 45 minut na codzienną praktykę uważności, ale wystarczy też 10 lub nawet 5 minut. Każda chwila medytacji będzie cudownym darem.

Najlepiej medytować rano, przed rozpoczęciem dnia. Nie musisz mieć specjalnej maty czy siedzieć w stroju gimnastycznym bez ruchu ze skrzyżowanymi nogami. Medytacje uważności można wykonywać siedząc na krześle, stojąc w autobusie, chodząc po ulicy czy jedząc obiad. Jon Kabat-Zinn poleca również jogę połączoną z medytacją uważności i skanowanie ciała, czyli koncentrowanie się kolejno na każdej jego części.

Najbardziej znana medytacja to medytacja łaskawości oparta na wzbudzaniu pozytywnych uczuć.

Poniżej znajdziesz kilka przydatnych informacji. Przeczytaj je i postaraj się od razu poświęcić kilka minut na wybraną medytację.

Medytacja siedząca

Wystarczy przeznaczyć na nią 5 minut dziennie. Ale jeśli możesz, postaraj się wygospodarować 10, 20 czy nawet 30. Usiądź wygodnie na krześle lub w fotelu – zadbaj o to, by twoje plecy były wyprostowane. Zamknij oczy. Wyobraź sobie, że jesteś górą. Skup się na swoim oddechu, bądź w pełni obecny. Za każdym razem, gdy uciekniesz myślami w jakimś kierunku, nie karć się za to, ale staraj się powrócić do koncentracji na swoim wdechu i wydechu. Na początku może być trudno, jednak z czasem będziesz nabierał coraz większej wprawy.

Uważne jedzenie

Wybierz jeden posiłek w ciągu dnia, może to być obiad, śniadanie lub zwykła przekąska. Postaraj się skoncentrować na każdym kęsie potrawy. Możesz na chwilę zamknąć oczy. Poczuj jej zapach, smak, zwróć uwagę na kształt, kolory czy ułożenie jedzenia na talerzu. Myśl o tym, jak każdy kęs nasyca cię i wzbogaca. Nie śpiesz się.

Skanowanie ciała

Połóż się na podłodze, macie do jogi lub na łóżku. Zacznij medytację od koncentracji na wdechu i wydechu. Po trzech wdechach przenieś swoją uwagę na palce lewej stopy, bez poruszania nimi. Skoncentruj się na swoich odczuciach. Coś cię swędzi, boli, a może odczuwasz łaskotanie? Palce są ciepłe czy zimne?

Następnie wyobraź sobie, jak twój oddech przesuwa się od klatki piersiowej, po brzuchu, lewej nodze, aż do jej palców.

Na wydechu niech rozpłyną się w stanie relaksu.

Potem skoncentruj się na dolnej części stopy, bez poruszania nią. Skup się na swoich uczuciach i znowu podczas wdechu doprowadź powietrze do tego punktu. Przy wydechu dolna część stopy rozpływa się w stanie relaksu.

Powtórz to samo, idąc kolejno przez wszystkie części lewej nogi: górną część stopy, kostkę, łydkę, kolano, udo. Potem prawa noga. Przejdź do miednicy, pośladków, dolnej i górnej części kręgosłupa, klatki piersiowej i brzucha. Potem skoncentruj się na palcach obu rąk, dłoniach, nadgarstkach, przedramionach i ramionach. Teraz kolej na twarz i szyję. Koncentruj się kolejno na szczęce, ustach, języku, dziąsłach, nosie, oczach, brwiach, czole i uszach. Wyobraź sobie, jak oddech przesuwa się w kierunku twarzy i przy wydechu pozostawia ją w stanie błogiej relaksacji. Kontynuuj tę wycieczkę aż do czubka głowy. Wyobraź sobie, że otwiera się niczym otwór na głowie wieloryba…

Weź tą drogą trzy głębokie oddechy (zamiast przez nos). Powoli skoncentruj się raz jeszcze na swoim wdechu i wydechu. Otwórz oczy. Całe ćwiczenie powinno zająć ci około 35–40 minut.

Medytacja uaktywnia lewą półkulę mózgu, odpowiedzialną za odczuwanie pozytywnych emocji. Osoby medytujące każdego dnia czują się bardziej szczęśliwe i pełne energii. Poprawia się ich stan psychiczny oraz wzmacnia układ odpornościowy

Jolanta Burke psycholog pozytywna, coach.

  1. Materiał partnera

Mnemosline - sposób na wyciszenie, bezsenność i poprawę pamięci

Mnemosline to niewielkie urządzenie elektroniczne z mikrokomputerem w formie okularów. Jego działanie opiera się na generowaniu impulsów ledowych i wprowadzanie mózgu w stan alfa, w którym mózg się uspokaja i regeneruje. (Fot. materiały partnera)
Mnemosline to niewielkie urządzenie elektroniczne z mikrokomputerem w formie okularów. Jego działanie opiera się na generowaniu impulsów ledowych i wprowadzanie mózgu w stan alfa, w którym mózg się uspokaja i regeneruje. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Mnemosline to pierwsze na świecie urządzenie do stymulacji pracy mózgu światłem SLI, które poprawia pamięć, obniża poziom stresu, zwalcza bezsenność i łagodzi niekorzystne stany psychiczne. I choć brzmi to skomplikowanie, to poręczne urządzenie może mieć każdy w swoim domu. 

Metoda Mnemosline jest owocem 50-letniej pracy zespołu wybitnego włoskiego profesora neurologa, neurochirurga Francesco Ferro Milone, który wraz z zespołem prowadził wieloletnie badania nad osobami chorymi na Alzheimera i depresję. Wyniki badań zostały zawarte w licznych publikacjach naukowych i doprowadziły do powstania opatentowanej metody Mnemosline - przełomu w codziennej trosce o kondycję mózgu i procesów w nim zachodzących, które wpływają na każdy aspekt życia człowieka.

Mnemosline - co to jest?

Mnemosline to niewielkie urządzenie elektroniczne z mikrokomputerem w formie okularów. Jego działanie opiera się na generowaniu impulsów ledowych i wprowadzanie mózgu w stan alfa, w którym mózg się uspokaja i regeneruje. Urządzenie stymuluje do odbudowy sieć neuronów i ich połączenia synaptyczne pulsacyjnym światłem SLI (Stimolazione Luminoza Intermittente) na linii oko-mózg. Wykorzystuje ważny aspekt stymulacji wizualnej w pracy mózgu, który jest kluczowy w syntezie białka BDNF. Białko to jest niezbędne dla wzrostu i różnicowania neuronów oraz synaps.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Na jakie dolegliwości pomaga kuracja Mnemosline? 

Mnemosline wpływa przede wszystkim na poprawę pamięci i koncentracji, a już pierwsze tygodnie terapii przynoszą relaks i poprawę samopoczucia. Wieloletnie badania wskazują, że regularna terapia przerywanym światłem SLI prowadzi do odnowy i regeneracji mózgu, który wpływa na stan naszego zdrowia. Urządzenie działa również na amnezję, depresję, bezsenność, stres, poprawę humoru i koncentracji oraz na inne problemy neurodegeneracyjne. Co warto podkreślić, kuracja Mnemosline jest bezpieczna dla 99 proc. populacji, z metody nie mogą korzystać jedynie osoby chore na epilepsję i z rakiem mózgu, który powoduje napady padaczkowe.

Mnemosline to przełom w dbaniu o kondycję mózgu. Twoje wsparcie w depresji i regeneracji pamięci. To "dokarmianie" mózgu energią światła i podniesienie naszej wibracji i wydajności. To patent na nowe życie! Sprawność naszego mózgu decyduje o tym kim jesteśmy i kim możemy się stać. Praca nad sobą i świadomość, dbanie o swój dobrostan energetyczny pozwala łatwiej stawiać czoło życiowym trudnościom - mówi Joanna Kostrzewska, CEO Plazanet RevitaLash, Plaza Medical-Mnemosline.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Jak stosować Mnemosline?

W celu osiągnięcia leczniczego efektu zabiegi należy stosować najlepiej 2–3 razy dziennie regularnie i długoterminowo. Przy kuracji trwającej 3–6 miesięcy po 20 minut dziennie zachodzi regularna synchronizacja masy neuronowej, która prowadzi do poprawy pamięci i innych funkcji poznawczych. Wzrasta poziom naszej percepcji, uwagi, poprawia się logiczne myślenie, posługiwanie się i rozumienie języka. Natomiast badania zespołu profesora Francesco Ferro Milone wskazują, że regularna kuracja powyżej 12 miesięcy na stałe poprawia funkcje mózgu i funkcje poznawcze. Zatrzymane zostaje uwstecznienie funkcji pamięciowych a po okresie 12 miesięcy pokazują stopniową ich poprawę.

Opatentowana metoda Mnemosline jest już dostępna w Polsce w wybranych holistycznych klinikach, gabinetach terapeutycznych, kosmetologicznych, kosmetycznych, ośrodkach terapii, edukacji i spa. Urządzenie można tam również nabyć do stosowania w domu.

  1. Styl Życia

Medytacja na wyczerpanie psychiczne

Joga kundalini oferuje wiele medytacji, które pomagają odświeżyć umysł. Używamy w nich precyzyjnych ruchów, oddechu, koncentracji po to, aby wpłynąć na podwzgórze mózgu, które z kolei bezpośrednio oddziałuje na system nerwowy, wzmacniając go, i na układ dokrewny, regulując wytwarzanie hormonów. (Fot. iStock)
Joga kundalini oferuje wiele medytacji, które pomagają odświeżyć umysł. Używamy w nich precyzyjnych ruchów, oddechu, koncentracji po to, aby wpłynąć na podwzgórze mózgu, które z kolei bezpośrednio oddziałuje na system nerwowy, wzmacniając go, i na układ dokrewny, regulując wytwarzanie hormonów. (Fot. iStock)
Trudno o jakiekolwiek pozytywne nastawienie, gdy czujemy się wyczerpani psychicznie, zawodzi nas pamięć, przerasta rozwiązywanie problemów. To symptomy zmęczonego mózgu. Jak wysłać głowę na urlop – mówi Iwona Kozak, nauczycielka jogi kundalini i terapeutka reiki.

Im większy stres i im dłużej trwa, tym trudniej przychodzi nam prawdziwa relaksacja i głęboki odpoczynek. Wpadamy w błędne koło: brak odpoczynku zwiększa stres, a coraz większy stres utrudnia odpoczynek. Jak się z niego wyrwać?

Medytując i ćwicząc jogę – tak od tysięcy lat utrzymują jogini, a od niedawna również naukowcy. Przeprowadzone na uniwersytecie w Bostonie badania potwierdziły, że regularna praktyka jogi przyczynia się do zwiększenia ilości kwasu gamma-aminomasłowego (GABA) w mózgu (co – upraszczając – pozwala nam dobrze spać, zrelaksować się oraz zwiększa sprawność umysłową). Z kolei uczeni z uniwersytetów Harvarda, Yale i z Instytutu Technologii w Massachusetts wykazali, że mózgi osób, które regularnie medytują, są… większe.

Joga kundalini oferuje wiele medytacji, które pomagają odświeżyć umysł. Używamy w nich precyzyjnych ruchów, oddechu, koncentracji po to, aby wpłynąć na podwzgórze mózgu, które z kolei bezpośrednio oddziałuje na system nerwowy, wzmacniając go, i na układ dokrewny, regulując wytwarzanie hormonów. Choć medytacje te mogą się wydać na początku skomplikowane, nie wymagają od nas żadnego doświadczenia, a ich pozytywne efekty odczuwamy już po kilku dniach. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, odrobina koncentracji i chęci, by poprawić jakość swojego życia.

Ćwiczenie na umysłowe wyczerpanie

Na umysłowe wyczerpanie proponuję medytację złożoną z czterech etapów. W czasie każdego z nich siedzimy w wygodnej pozycji z wyprostowanym kręgosłupem. Oczy są zamknięte i skupione na punkcie między brwiami. Oddychamy przez nos.

Ramiona zginamy w łokciach, dłonie wysuwamy do przodu. Wnętrze prawej dłoni kierujemy do dołu, lewej – do góry. Każdy wdech składa się z ośmiu krótkich wdechów, każdy wydech – z ośmiu krótkich wydechów. Wykonujemy ruch rękoma wyprostowanymi od łokcia do dłoni, tak jakbyśmy na przemian odbijali piłkę prawą i lewą ręką. Gdy podnosimy prawą dłoń, lewą opuszczamy. Dłonie podnoszą się na wysokość ok. 20 cm. Każdy taki ruch jest skoordynowany z krótkim wdechem lub wydechem. Utrzymujemy szybkie, rytmiczne tempo (czas trwania: 3 min).

Wykonujemy taki sam ruch rękoma, ale wnętrze prawej dłoni jest skierowane do góry, a lewej – do dołu (czas trwania: 3 min). Powtarzamy pierwszy etap (czas trwania: 3 min). Opuszczamy ramiona, kładziemy dłonie na kolanach. Oddychamy spokojnie i głęboko. Oczy są zamknięte (czas trwania: 5 min).

  1. Kuchnia

Korzenna chai latte – przyjemność dla podniebienia, pożytek dla mózgu

Korzenna chai latte (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Korzenna chai latte (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Po co komu kawa, jeśli można wypić pyszną, korzenną i lekko pikantną latte, która pobudzi nie tylko kubki smakowe, lecz także umysł? Jeśli masz ochotę na coś łagodniejszego, możesz zmniejszyć ilość czarnego pieprzu i imbiru, ale ich korzystny wpływ na smak (oraz na trawienie) jest niezaprzeczalny, więc może warto spróbować?

Przepis pochodzi z książki „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć.”, Julie Mooris

Mózg to niezwykle złożony organ. Podstawowa wiedza na temat jego funkcji i procesów oraz związków chemicznych, które je wspomagają, może okazać się bardzo przydatna w podjęciu kolejnych kroków na drodze do optymalizacji myślenia i odczuwania. Właśnie tym zagadnieniom poświęcona jest książka.

Znajdziesz w niej 65 przepisów opartych na produktach pochodzenia roślinnego, oraz praktyczne informacje na temat biologii mózgu i jego funkcji (bez obaw, to nie są żadne zawiłe treści!), a także metody, które mogą skutecznie poprawić jego pracę i wydajność. Lektura tej książki daje narzędzia umożliwiające identyfikację własnych potrzeb, co w dalszym etapie pozwoli Ci zmodyfikować dietę w taki sposób, by jak najskuteczniej wspierała twój umysł.

Składniki na 2 szklanki/2 porcje:

  • 2 szklanki niesłodzonego mleka migdałowego
  • 2 daktyle medjool, bez pestek
  • 2 łyżeczki soplówki jeżowatej w proszku (do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością)
  • niepełna 1/4 łyżeczki cytryńca chińskiego w proszku
  • 1/2 łyżeczki cynamonu, mielonego
  • 1/2 łyżeczki imbiru, mielonego
  • 1/8 łyżeczki kardamonu, mielonego
  • 1/4 łyżeczki czarnego pieprzu, drobno mielonego
  • stewia w płynie, do smaku (opcjonalnie)

Umieść wszystkie składniki oprócz stewii w blenderze i utrzyj na gładko. Przelej płyn do rondla i postaw go na małym ogniu. Podgrzewaj, aż zacznie lekko wrzeć. Zamieszaj przed wypiciem i racz się natychmiast. Dosłodź stewią tylko jeśli to konieczne.

Więcej smacznych i zdrowych roślinnych przepisów znajdziesz w książce: „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć” Julie Morris.

  1. Psychologia

Co rozgrywa się w mózgu osoby wysoko wrażliwej?

Badania przeprowadzone przez dr Elaine Aron wskazują na pewne istotne różnice w funkcjonowaniu mózgu osób z wysoką wrażliwością w porównaniu z innymi. (Fot. iStock)
Badania przeprowadzone przez dr Elaine Aron wskazują na pewne istotne różnice w funkcjonowaniu mózgu osób z wysoką wrażliwością w porównaniu z innymi. (Fot. iStock)
Czujesz się przytłoczona własnymi emocjami? Bardzo łatwo cię zranić? Czasami chciałabyś po prostu schować się przed całym światem? To oznaki wysokiej wrażliwości. I choć nie jest to choroba, lecz cecha osobowości, wyróżniają ją istotne różnice w funkcjonowaniu mózgu.

Fragment pochodzi z książki Katarzyny Kucewicz "Kobiety, które czują za bardzo", Wydawnictwo Rebis. 

Wszystkie narządy wewnętrzne osób wysoko wrażliwych działają sprawnie, jeśli nie toczy ich inna, niezwiązana z naszym zagadnieniem choroba. Badania przeprowadzone przez dr Elaine Aron wskazują jednak na pewne istotne różnice w funkcjonowaniu mózgu osób z wysoką wrażliwością w porównaniu z innymi. Dr Aron, jako pionierka pracy naukowej nad wysoką wrażliwością, wiedziała, że aby jej teoria została potraktowana poważnie, musi opierać się na istotnych badaniach klinicznych. Same obserwacje i wywiady z osobami czującymi podobnie nie wystarczyłyby do tego, aby stworzyć tak potężną teorię. Dlatego dr Aron wraz z mężem podjęła się zbadania aktywności mózgu z użyciem funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego (fMRI). Małżeństwo chciało przyjrzeć się dokładnie, w jaki sposób ośrodkowy układ nerwowy reaguje na docierające do niego bodźce z zewnątrz. Eksperymenty badaczy udowodniły, że 15–20 procent populacji reaguje z dużo większą wrażliwością niż przeciętna. Tak wyglądał początek odkrywania tej cechy osobowości człowieka. Do dziś przeprowadzane są liczne analizy sprawdzające wysoką wrażliwość w odniesieniu do innych cech. Naukowcy z całego świata publikują swoje wyniki na stronie www.hsperson.com.

Zbierając je w całość, wysnuwają dziś cztery główne wnioski dotyczące specyfiki funkcjonowania układu nerwowego osób wysoko wrażliwych. Oto one:

Mózg osoby wysoko wrażliwej w odmienny sposób reaguje na dopaminę

Dopamina jest neuroprzekaźnikiem uwalnianym z zakończeń nerwowych układu współczulnego i rdzenia nadnerczy. Znajdziemy ją w obwodowym i ośrodkowym układzie nerwowym. W istotny sposób wpływa na psychikę – przede wszystkim zwiększa motywację do działania i powoduje, że człowiek ma więcej energii i chęci do życia, do tworzenia. Dopamina najpierw popycha nas do działania, a następnie odpowiada za błogie poczucie zwycięstwa. Reguluje motywację do poszukiwania zewnętrznych bodźców wzmacniających. „Z punktu widzenia dopaminy posiadanie nie jest interesujące. Liczy się tylko zdobywanie. Jeśli mieszkasz pod mostem, dopamina sprawi, że zapragniesz namiotu. Jeżeli masz już namiot, zażąda od ciebie domu. Gdybyś zamieszkał w najdroższej rezydencji na Ziemi, wzbudziłaby pragnienie zamku na Księżycu. Dopamina nie zna miary dobrego i nie wie, co to linia mety” – wyjaśniają Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long, autorzy książki "Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz".

Dowiedziono, że osoby wysoko wrażliwe są mniej łase na nagrody zewnętrzne niż osoby o umiarkowanym poziomie wrażliwości. Oznacza to, że wizja nagrody nie jest dla nich na tyle kusząca, by uporczywie za nią podążały. Bardziej w ich stylu jest uważne przetwarzanie informacji, przyglądanie się różnym zjawiskom w powolnym skupieniu. Przez to zwykle bywają dokładniejsze i bardziej sumienne, nie mają tak silnej potrzeby rywalizacji, nie są nigdy ślepo nastawione na wygraną. Co to oznacza w praktyce? Wyobraźmy sobie dwie siostry (Wiolę – wysoko wrażliwą i Natalkę – nisko wrażliwą), które starają się o udział w olimpiadzie matematycznej i w ramach przygotowań z zapałem rozwiązują kolejne zadania. Dziewczynka wysoko wrażliwa, choć równie pilnie przykłada się do zadań, nie jest tak podekscytowana wizją prestiżu olimpijskiego jak jej nisko wrażliwa siostra, która fantazjuje o podium i wyobraża sobie wygraną, co ją bardzo pobudza. Silne pobudzenie nie zawsze dobrze działa na koncentrację i uważność potrzebne do prawidłowego przetwarzania informacji. Dlatego w efekcie niewykluczony byłby scenariusz, że to ta pierwsza poradziłaby sobie z zadaniami lepiej, gdyż sytuacja nie byłaby dla niej wysoce stymulująca, więc mogłaby się lepiej skupić niż siostra. Ale nie jest to takie proste – bo gdyby zadania były rozwiązywane w dużej sali, hałaśliwej, z setką nastolatków, to otoczenie działałoby na Wiolę – wysoko wrażliwą – przytłaczająco i dekoncentrująco.

Nadmiar wrażeń i pobudzenia są dla osób wysoko wrażliwych niezwykle energochłonne i mogą bardzo wytrącać z rytmu. Osoba wrażliwa, żeby pracować wydajnie, musi mieć zapewnioną przestrzeń odbodźcowaną. Dlatego sporo wrażliwych osób ceni sobie pracę zdalną, pracę w małych firmach, gdzie nie ma wielu osób dookoła. Co prawda jeśli wykonują zawód, którego nie da się uprawiać w pojedynkę, i tak z reguły radzą sobie z zadaniami, ale koszt, jaki ponoszą, jest bardzo duży.

Warto, żeby wybrzmiała tu kluczowa uwaga: przestymulowanie, jakiego bardzo często doświadczają osoby o wysokiej wrażliwości, jest utrudnieniem, ale nie uniemożliwia wykonywania różnych zawodów. Popularna piosenkarka rockowa Alanis Morissette, osoba z pierwszych stron gazet, stymulowana zewsząd, jest jedną z najbardziej znanych na świecie wysoko wrażliwych kobiet. Jej kariera w niczym nie odbiega od kariery ekstrawertycznych gwiazd popkultury. Ale ze względu na swoją cechę płaci ona wyższą cenę za tę nadmierną dla jej ośrodkowego układu nerwowego stymulację i potrzebuje statystycznie więcej czasu, żeby się zregenerować.

Neurony lustrzane osób wysoko wrażliwych są bardziej aktywne

Neurony lustrzane to skupiska komórek nerwowych w mózgu. Uaktywniają się albo podczas obserwowania czynności wykonywanej przez inne osoby, albo w trakcie wykonywania danej czynności. Dzięki nim jesteśmy w stanie rejestrować sposób, w jaki ktoś się zachowuje, a następnie naśladować jego reakcje. To one odpowiadają za nasz poziom empatii. Są „lustrzane”, bo pozwalają nam jak w lustrze odzwierciedlać czyjeś nastroje. Czyli gdy widzimy, jak ktoś płacze – smutniejemy, uśmiechamy się zaś szeroko, gdy z innych tryska radość. Neuronom lustrzanym zawdzięczamy umiejętność współodczuwania z innymi i stawiania się w czyimś położeniu. Dzięki nim większość z nas potrafi wykrzesać z siebie współczucie wobec cierpienia drugiej osoby, nawet jeśli jej krzywda jest dla nas niedotkliwa. Im większa aktywność neuronów lustrzanych, z tym bardziej empatycznym człowiekiem mamy do czynienia.

Badania wskazują, że neurony lustrzane odgrywają niebagatelną rolę w funkcjonowaniu ludzi wysoko wrażliwych. U nich te neurony są dużo bardziej aktywne niż u przeciętnego Jana Nowaka, który co prawda posiada tyle samo neuronów lustrzanych, ale nie aż tak aktywnych. To dobra i zła wiadomość dla osób wysoko wrażliwych. Dobra, bo odznaczają się uważnością na krzywdę i cierpienie drugiego człowieka. Zwykle bardzo przeżywają tragedie i są wyczulone, kiedy komuś dzieje się krzywda. Zła wiadomość jest taka, że wysoko wrażliwi często są głęboko wstrząśnięci tragediami, które spotykają obcych im ludzi. Bywają poruszeni do tego stopnia, że trudno im wrócić do równowagi. Badania z użyciem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego przeprowadzone w 2014 roku przez dr Biancę Acevedo z University of California wykazały, że osoby wysoko wrażliwe mają wyższy poziom aktywności neuronów lustrzanych, nie tylko wobec osób znajomych, ale także obcych, kompletnie sobie nieznanych.

Życie z tak wysoką empatią może być naprawdę uciążliwe. Oglądanie filmów czy słuchanie historii o cierpieniu innych może być wręcz nieznośne dla osoby z wysoką wrażliwością. Tola, 31-letnia właścicielka marki odzieżowej, opowiada: „Nie mogę patrzeć na porzucane lub maltretowane zwierzęta. Ilekroć w serwisach społecznościowych ktoś wrzuca posty o zbiórkach, dostaję dreszczy i mam łzy w oczach. To mnie rozbija na długie godziny. Przestałam obserwować w internecie takie strony. Od lat co miesiąc przelewam określoną sumę na dwie fundacje, ale nie chcę patrzeć na to, co publikują, bo jest to dla mnie uderzenie, po którym nie mogę się pozbierać. Wstyd mi o tym mówić, ale to silniejsze ode mnie. Tak bardzo im współczuję. Z wielką przyjemnością dzielę się tym, co mam, bardzo, bardzo chcę pomagać. Ale bezpośredni widok cierpienia zwierząt jest dla mnie tak trudny, że jeśli mogę, to odwracam wzrok”.

Osoby wysoko wrażliwe naprawdę czują intensywniej

Mózg jest najciekawszym narządem w ciele człowieka, to pewne. Ale która część mózgu od lat najbardziej frapuje badaczy? Zdecydowanie kora przedczołowa, bo to ona głównie odpowiada za nasze procesy psychiczne. Jak sama nazwa wskazuje, jest umiejscowiona z przodu, najbliżej naszej twarzy. Zawiaduje procesami poznawczymi i emocjonalnymi, które zachodzą w naszym mózgu. Jedną ze składowych kory przedczołowej jest część zwana korą brzuszno-przyśrodkową, odpowiedzialna za percepcję, ekspresję naszych emocji oraz przetwarzanie danych sensorycznych. Osoby wrażliwe mają tendencję do odczuwania „bardziej” właśnie na poziomie kory brzuszno-przyśrodkowej. To dzięki niej intensywnie przeżywają ekscytujące sytuacje społeczne, nawet te umiarkowanie ekscytujące.

Dlaczego ta część kory działa u niektórych ludzi inaczej? Chodzi o geny. A zwłaszcza jeden – wpływający na przetwarzanie danych u osób wysoko wrażliwych.

Powróćmy do Wioli i Natalki, które przygotowywały się do olimpiady matematycznej. Wysoko wrażliwa Wiola mogłaby mieć kłopot z hałasem w sali gimnastycznej, w której odbywałaby się olimpiada, właśnie dlatego, że gwar, harmider, nadmiar bodźców działałby na nią rozpraszająco. Dużo bardziej komfortowo czułaby się w małym pomieszczeniu z niewielką ilością bodźców. Nadmiar bodźców jest dla osoby wrażliwej przytłaczający, podobnie jak sytuacje silnie angażujące emocjonalnie. Wiola, stojąc przed salą gimnastyczną i słuchając głosów innych ludzi przeżywających olimpiadę i stresujących się nią, mogłaby doznać wielu bardzo silnych uczuć, tak jakby kontenerowała emocje wszystkich dookoła. Mogłoby ją to rozproszyć właśnie dlatego, że wysoko wrażliwi reagują silnie nawet na subtelne sygnały emocjonalne wysyłane przez innych.

Osoby o wyjątkowej wrażliwości czują bardziej wnikliwie

Naukowcy badający wysoką wrażliwość twierdzą, że wrażliwy mózg jest idealnie dostrojony, by wyłapywać i interpretować subtelności w zachowaniach innych ludzi. OWW są w tym znacznie lepsze niż większość ludzi o przeciętnej wrażliwości. Z czego to wynika? Ze wzmożonej aktywności konkretnych obszarów mózgu (wyspy, zakrętu obręczy), które „zapalają się” podczas sytuacji społecznych. Wyczuwanie subtelności to czułość na mikrogesty, czyli na to, jakie ktoś dobiera słowa, w jakim tempie do nas mówi, jak reaguje, kiedy my mówimy do niego. Pozwala prędko się zorientować, czy osoba, z którą rozmawiasz, jest uczciwa czy może kłamie. Czy dokonuje autoprezentacji, czy też jej intencje są szczere. Często w nieznaczących z pozoru gestach osoba wysoko wrażliwa dostrzega sedno czyjegoś problemu i może szybciej zauważyć to, co inni dostrzegają dopiero po dłuższym przyjrzeniu się danej osobie. Potrafi też celnie spuentować czyjś problem właśnie dlatego, że wyłapuje te subtelne niuanse.

Katarzyna Kucewicz, 'Kobiety, które czują za bardzo', Wydawnictwo Rebis. Katarzyna Kucewicz, "Kobiety, które czują za bardzo", Wydawnictwo Rebis.