1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Polki u ginekologa – wciąż brakuje nam świadomości i systematyczności

Kluczem do zachowania kobiecego zdrowia są regularne wizyty u ginekologa, najlepiej raz w roku. Tymczasem, jak wynika z raportu „Profilaktyka zdrowia kobiet”, z regularnych porad ginekologa raz do roku korzysta jednak tylko 21 proc. Polek. (Fot. materiały prasowe)
Polki nie są zbyt sumienne, jeśli chodzi o profilaktykę dotyczącą kobiecego zdrowia. Z raportu „Profilaktyka zdrowia kobiet” zrealizowanego wiosną 2022 roku dla Gedeon Richter Polska wynika, że brakuje nam systematyczności, ale przede wszystkim świadomości, że badania profilaktyczne służą zachowaniu zdrowia.

Z raportu „Profilaktyka zdrowia kobiet” zrealizowanego wiosną 2022 roku dla Gedeon Richter Polska wynika, że tylko nieco ponad połowa respondentek ma właściwy stosunek do badań profilaktycznych dotyczących kobiecego zdrowia, czyli odwiedza ginekologa co najmniej raz do roku lub według zaleceń lekarza. Okazuje się też, że kobiety mieszkające w dużych miastach podchodzą do profilaktyki ginekologicznej bardziej sumiennie niż mieszkanki wsi i małych miasteczek. Natomiast wykształcenie nie zawsze wiąże się z lepszą zgłaszalnością na badania profilaktyczne.

Złoty standard – wizyta raz w roku

– Kluczem do zachowania kobiecego zdrowia są regularne wizyty u ginekologa, najlepiej raz w roku – mówi ginekolog dr n. med. Grzegorz Południewski. Wówczas mamy możliwość uchwycenia nieprawidłowości, które mogą być początkiem poważnej choroby na wczesnym etapie, kiedy prawdopodobieństwo jej wyleczenia jest bardzo duże. To czas na omówienie badań profilaktycznych, rozmowę o antykoncepcji i planach macierzyńskich.

Okazuje się jednak, że z regularnych porad ginekologa raz do roku korzysta jednak tylko 21 proc. Polek. Co 4. chodzi do ginekologa raz na 3 lata, a 13 proc. w ogóle nie odwiedza tego specjalisty. – Pacjentki, które nie były u ginekologa przez kilka lub kilkanaście lat, znacznie częściej niż te, które badają się regularnie, słyszą w gabinecie niekorzystne diagnozy, że choroba jest zaawansowana i wymaga ciężkiego, nierzadko okaleczającego leczenia – mówi dr Południewski.

Systematycznie, co najmniej raz w roku, ginekologa najczęściej odwiedzają kobiety w wieku 25–34 l. (26 proc.). Natomiast w grupie 45–54 l. najwięcej kobiet (34 proc.) bada się raz na trzy lata. W tej grupie jest też największy odsetek kobiet, które w ogóle nie odwiedzają ginekologa (28 proc.). – Fakt, że kobiety dojrzałe przestają o siebie dbać, jest bardzo niepokojący, bo właśnie w tej grupie wiekowej wzrasta ryzyko raka piersi – zauważa dr Południewski.

Mieszkanki dużych i średnich miast odwiedzają ginekologa częściej niż kobiety ze wsi i małych miasteczek. Wśród kobiet mieszkających na wsi oraz w miastach od 20 do 50 tys. mieszkańców jest najwięcej respondentek (25 proc.), które przyznały, że w ogóle nie chodzą do ginekologa. To kwestia gorszej dostępności do poradni ginekologicznych w małych miejscowościach, ale także słabszej świadomości, a nierzadko także wstydu.

Cytologia

Prawie co 5. kobieta biorąca udział w badaniu deklaruje, że nie wykonuje w ogóle badań cytologicznych lub wykonuje je, gdy zauważy u siebie niepokojące objawy. – Dzięki badaniu cytologicznemu mamy szansę wykryć zmiany przednowotworowe szyjki macicy. Jeśli w tym momencie zastosujemy odpowiednie leczenie, unikamy śmiertelnie groźnej choroby – mówi dr Południewski. – Takie wczesne zmiany nie dają żadnych objawów. Przykładem są chociażby widoczne w cytologii zmiany charakterystyczne dla zakażenia wirusem HPV, który zwiększa ryzyko rozwoju raka szyjki macicy. Współcześnie dysponujemy preparatem, który ogranicza ryzyko przeobrażenia zmiany zapalnej wywołanej zakażeniem HPV w nowotwór, a także przyspiesza proces gojenia się zmian śródbłonkowych wywołanych tym wirusem. Dlatego ogromnym błędem jest rezygnacja z cytologii z powodu braku dolegliwości. Gdy kobieta zgłasza się na cytologię zaniepokojona objawami, najczęściej okazuje się, że wymaga już leczenia.

Z raportu wynika, że ideę profilaktyki nowotworów szyjki macicy najlepiej rozumieją kobiety dojrzałe (powyżej 54. roku życia) oraz młode (18–24 lata), które najczęściej wykonują cytologię zgodnie z zaleceniami lekarza (odpowiednio 42 proc. i 31 proc.).

Samobadanie piersi

Tylko 24 proc. respondentek deklaruje systematyczne, comiesięczne badanie piersi, a 26 proc. twierdzi, że robi to kilka razy do roku, natomiast co 5. kobieta nie bada swoich piersi w ogóle.

Świadomość na temat tego, jak ważne jest samobadanie piersi, rośnie wraz z wiekiem. Jednak wśród dojrzałych kobiet, które są bardziej narażone na zachorowanie na raka piersi niż młode, ta świadomość jest ciągle niezadawalająca.

Aż 41 proc. Polek pomiędzy 45 a 54 rokiem życia nie wykonuje w ogóle samobadania piersi. W grupie powyżej 54. roku życia nie robi tego 42 proc. respondentek (ale tyle samo robi to regularnie co miesiąc).

Antykoncepcja

Prawie co 4. kobieta w Polsce (23 proc.) nie stosuje żadnych metod antykoncepcji. Dotyczy to co 5. kobiety w wieku reprodukcyjnym. Przyczyną niechęci Polek do antykoncepcji jest przede wszystkim lęk przed szkodliwym działaniem hormonów. – Te przekonania są oparte na historycznej wiedzy zaczerpniętej od poprzednich pokoleń. Stosowanie nowoczesnych środków hormonalnych wiąże się z minimalnym ryzykiem poważnych działań niepożądanych – dodaje dr Południewski. Polki, które decydują się na stosowanie antykoncepcji, wybierają najczęściej metody hormonalne.

Odsetek kobiet stosujących antykoncepcję maleje wraz z wiekiem. – Niepokoi mnie fakt, że 10 proc. najmłodszych Polek (18 do 24) stosuje kalendarzyk małżeński (10 proc.) i prezerwatywy (19 proc.), czyli metody, które u młodych ludzi często okazują się zawodne. W tej grupie tabletki antykoncepcyjne stosuje tylko 5 proc. – zauważa dr Południewski. Drugi niepokojący fakt dotyczy kobiet po 45 roku życia – aż 48 proc. z nich nie stosuje żadnej metody zapobiegania niechcianej ciąży. To błąd, bo choć po 45 roku życia prawdopodobieństwo ciąży jest niewielkie, to jednak ciągle trzeba się z nim liczyć. W tej grupie cykle stają się nieregularne, dlatego nie sprawdza się kalendarzyk, tymczasem 5 proc. dojrzałych respondentek mu ufa – dodaje ekspert.

Kobiety mieszkające na wsi i w miastach do 20 tyś. mieszkańców najczęściej nie stosują żadnej metody antykoncepcji (odpowiednio 43 proc. i 42 proc.). Natomiast kobiety mieszkające w miastach powyżej 500 tyś. najczęściej stosują tabletki antykoncepcyjne (35 proc.).

Przyczyny wizyt u ginekologa

Z raportu wynika, że najczęstszą przyczyną wizyt u ginekologa są objawy infekcji intymnych, takie jak zmiana koloru wydzieliny z pochwy, oraz dolegliwości, takie jak pieczenie i ból czy nieprzyjemny zapach.

– Rzeczywiście infekcje intymne są najczęstszą przyczyną, dotyczącą nawet 70 proc. wizyt w gabinecie ginekologicznym – przyznaje dr Południewski. Jednak często kobiety zbyt długo zwlekają z wizytą u lekarza, próbując leczyć się samodzielnie przy użyciu środków dostępnych bez recepty. Problem w tym, że pacjentka sama nie jest w stanie stwierdzić, czy przyczyną infekcji są bakterie, wirusy, a może grzyby, a ma to kluczowe znaczenie dla doboru odpowiedniej terapii. Konsekwencją odwlekania właściwego leczenia jest często zaawansowany stan zapalny, który wymaga bardziej skomplikowanego i dłuższego leczenia, a także niesie ze sobą ryzyko powikłań.

Aby uniknąć tego typu komplikacji, lepiej jak najszybciej odwiedzić lekarza. Preparaty dostępne bez recepty można stosować przez 1–2 dni dla złagodzenia dolegliwości w czasie oczekiwania na wizytę.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze