fbpx

Co jeść, aby nie przytyć? Radzi Katarzyna Błażejewska Stuhr

Co jeść, aby nie przytyć? Radzi Katarzyna Błażejewska Stuhr
Ilustracja iStock

Zostań w domu! To hasło słyszymy wiele razy dziennie. Stosujemy się do zaleceń, choć łatwe to nie jest. Jak przetrwać ten czas i nie przytyć – oto jest pytanie.

Trzeba przyznać, że czas nie do końca sprzyja prawidłowym zachowaniom żywieniowym. Towarzyszą nam lęk i osamotnienie. Zaostrzająca się izolacja i ograniczenia w wychodzeniu z domu zdecydowanie nie są dla naszego zdrowia najlepsze. Osobiście uważam, że póki można, warto jeździć do lasu lub chodzić na spacery w odludne (prawdziwie!) miejsca. Zdaję sobie jednak sprawę, że może to być trudne dla wielu z nas.

Zdecydowanie większość czasu spędzamy w domu.

A w domu… zapasy. Wszyscy z pewnością je zgromadziliśmy. Bo nie wiadomo, jak będzie, czy czegoś potem nie zabraknie, jak długo to wszystko potrwa. To zrozumiałe. Ale sytuacja, gdy mamy ograniczoną możliwość rozładowania napięć, a pod ręką dużą ilość jedzenia, skłania do podjadania i przyjmowania znacznie większych porcji pokarmu, niż tego potrzebujemy. Radzę więc zastanawiać się nad tym, co kupujemy, i unikać zakupów produktów, o których wiemy, że nam nie służą (np. słodycze, kaloryczne przekąski). Cukier osłabia odporność i dodaje kilogramów. Ale możemy sobie tę domową izolację osłodzić. Bezpiecznie i zdrowo. Suszona śliwka, którą przegryziemy do kawy, dostarcza nam 7 proc.dziennego zapotrzebowania na witaminę K. Morela z kolei zapewnia 8 proc. dziennej porcji witaminy A (jakże ważnej dla zdrowia oczu i skóry). Dziesięć orzechów laskowych to 4 proc. dziennego zapotrzebowania na kwas foliowy, witaminę B6 oraz żelazo (i aż 6 proc. dziennej porcji magnezu). Nie jestem zwolenniczką liczenia kalorii, ale jeśli skusimy się na ptasie mleczko, to potem możemy je… wytańczyć. Przez dziesięć minut. I dodatkowo mamy porcję przyjemnego ruchu.

Za to bez ograniczeń jedzmy warzywa! Wiem, że nie mają one tak długiego terminu przydatności jak czekolada, ale… ja dogadałam się z dwoma sklepami, które zgodnie z zamówieniem pakują mi kartony warzywek, ja płacę przez Internet, z jednego sklepu odbieram paczkę osobiście, drugi dowozi mi zamówienie – a wszystko bez ryzyka spotykania z potencjalnymi nosicielami chorób. To także sposób na wsparcie lokalnych przedsiębiorców.

Zapełniłam też zamrażarkę mrożonymi warzywami i owocami. Pozwalam sobie na odejście od mojej zasady dotyczącej jedzenia regionalnych i sezonowych produktów (więc dziś na kolację była m.in. fasolka szparagowa, a do placuszków na śniadanie podawałam rozmrożone maliny).

Jedzmy jak najwięcej kiszonek, warzyw, owoców oraz pokarmów, które wspierają odporność (jak czosnek, cebula, szczypiorek czy natka pietruszki). Pijmy napary ze świeżych liści pokrzywy (które zbieram w lesie, w miejscu, gdzie nikogo nie ma).

Jak zaplanować posiłki? Zapisać wszystko, co mamy do jedzenia, i obmyślić jadłospis na cały dzień. Ułatwi to panowanie nad tym, co jemy, i zmniejszy ilość zmarnowanej żywności. Internet kipi od pomysłów, to zatem świetny moment na próbowanie kulinarnych nowości! Ustalmy sobie stałe pory posiłków lub przynajmniej wypowiadajmy na głos godzinę, w której kończymy posiłek. W ten sposób łatwiej będzie kontrolować, czy poczucie głodu, które pojawi się niedługo po obiedzie, faktycznie jest głodem, czy tylko zachcianką.

Niestety, jedzenie może stać się sposobem na walkę z lękiem, smutkiem, samotnością i różnymi trudnymi emocjami, które teraz nam towarzyszą. Szukajmy innych metod. Na pierwszym miejscu aktywność fizyczna. W domu też da się ćwiczyć. Liczba proponowanych ćwiczeń online jest teraz ogromna. Nawet kwadrans dziennie – ale codziennie! – zaowocuje lepszą formą po tygodniach zamknięcia. I pomyślcie o medytacji – pięć minut dziennie może, jak pokazują badania, wspomóc układ odpornościowy. I psychikę. A o nią trzeba dbać – teraz bardziej niż kiedykolwiek.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>