Rozdmuchać smog!

fot. iStock

Lekarze mówią, że ze smogiem jest jak z paleniem papierosów: szkodzi. Zawsze. Dlatego warto wiedzieć, jak się przed nim chronić i co zrobić, żeby oddychało się lżej i zdrowiej. Nam wszystkim.

Wygląda na to, że niedługo po łyk świeżego powietrza będziemy musieli jeździć za granicę. U nas od dawna go brakuje, zwłaszcza w południowej części Polski. Z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w UE aż 33 znajdują się w naszym kraju (dane Światowej Organizacji Zdrowia). Co to oznacza w praktyce? Z tego powodu co roku przedwcześnie umiera w Polsce ok. 48 tys. osób. Lekarze zgodnie twierdzą, że skażone pyłami powietrze przyczynia się do rozwoju chorób układu krążenia, układu oddechowego oraz chorób neurologicznych i onkologicznych. W Europie jakość powietrza się poprawia, w Polsce – odwrotnie. Co robić, by rozwiać smog wiszący nad naszymi głowami? Jak chronić siebie i bliskich?

W chmurze pyłów

Nie bez powodu słowo „smog” powstało z połączenia angielskich wyrazów smoke, czyli „dym”, i fog – „mgła”. Jeśli przy zwiększonym ogrzewaniu mieszkań mamy wyżową, mroźną i bezwietrzną pogodę oraz tzw. inwersję temperatury, która na dolną warstwę atmosfery działa jak przykrywka na garnek, zanieczyszczenia nie są w stanie unieść się do góry i oddalić – są uwięzione przy powierzchni ziemi. Smogowa chmura może wisieć nawet przez kilka, kilkanaście dni.

Spalanie paliw- główny winowajca

– Spalamy węgiel w elektrowniach i elektrociepłowniach, w hutnictwie, w gospodarstwach domowych, lokalnych kotłowniach i zakładach usługowych, a paliwa płynne i gazowe w silnikach samochodowych. Polska to jeden z krajów, w których średnie dobowe standardy jakości powietrza są przekraczane na przeważającym obszarze państwa. Plasujemy się od wielu lat w czołówce rankingu krajów o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Europie – mówi prof. dr hab. inż. Katarzyna Juda-Rezler, kierownik Zespołu Ochrony Atmosfery Politechniki Warszawskiej.

Najbardziej niebezpiecznymi substancjami zawieszonymi w powietrzu są pyły PM10 i PM2.5 (drobne cząstki materii stałej lub ciekłej o średnicy mniejszej niż 10/2.5 mikrometra). W Europie i Polsce ustalono normy zanieczyszczenia tymi pyłami. Zgodnie z nimi średnie dobowe „skażenie” pyłem PM10 na poziomie 50 g/m3 może być przekraczane tylko przez 35 dni w roku, a dwukrotne przekroczenie powinno być uznawane za stan wyjątkowy. Niestety, to tylko teoria. W Polsce o problemie zaczyna się mówić dopiero wtedy, gdy pył PM10 osiąga stężenie 200 g/m3, a na alarm bije się przy poziomie 300 g/m3 – cztero- i sześciokrotnie wyższym niż wartości zalecane przez WHO!

Tylko nie pal!

Problemem nie są wcale duże fabryki czy elektrociepłownie, ale indywidualne ogrzewanie domów. Dane Ministerstwa Środowiska wskazują, że 40 procent emisji pyłu zawieszonego PM10 oraz 78 procent emisji wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych pochodzi z naszych domowych pieców. – Prawda jest taka, że trujemy się sami! Za zanieczyszczone powietrze odpowiadają w dużej mierze właściciele domów spalający w piecach i kominkach niskiej jakości węgiel, drewno czy odpady. Gazy spalinowe są emitowane na niewielkiej wysokości, co mocno wpływa na jakość powietrza w przyziemnej warstwie atmosfery – a właśnie tym powietrzem oddychamy. Tymczasem elektrownie wyposażone są w sprawne odpylacze, spalają węgiel wysokiej jakości, a zanieczyszczenia są emitowane na dużej wysokości – tłumaczy prof. Katarzyna Juda-Rezler.

fot. iStock

W dodatku nieocieplone budynki stanowią u nas aż 72 % jednorodzinnych domów mieszkalnych – by je ogrzać, trzeba sporo paliwa. W większości używa się do tego węgla, często miału i mułu z dużą ilością popiołów (stanowiących odpady). Piece to z reguły urządzenia stare, o niskiej efektywności spalania i wysokiej emisji szkodliwych substancji. Wielu z nas pali drewnem w kominku. Jest to mniej szkodliwe, jeśli drewno jest suche oraz rozpalane od góry (żar przenosi się z góry na dół) – wtedy nie wytwarza się dym. Natomiast spalając wilgotne drewno, zwłaszcza drzew iglastych, trujemy powietrze i siebie nawzajem.

W zimie chcemy nie tylko się ogrzać, ale i dojechać do pracy autem. Średni wiek auta

jeżdżącego po polskich drogach to aż 16 lat! Samochody ścierają klocki hamulcowe i opony, a kiedy stoją w korku, zużywają mnóstwo paliwa i

fot. iStock

emitują jeszcze więcej spalin. Te są kolejnym źródłem pyłu zawieszonego oraz tlenków azotu, tlenku węgla, lotnych związków organicznych. W zachodzących reakcjach pojawiają się toksyczny ozon, dioksyny oraz benzoalfapiren o działaniu rakotwórczym, którym – według Europejskiej Agencji Środowiska – Polska jest skażona najbardziej spośród europejskich krajów. Warto więc przesiąść się do tramwaju czy autobusu.

 

Popraw atmosferę

Dobrze też zadbać o to, żeby w domach i mieszkaniach można było oddychać pełną piersią. Słaba wentylacja i zanieczyszczenia powietrza mogą powodować bóle głowy, złe samopoczucie, rozdrażnienie i problemy ze snem. Unieszkodliwić zanieczyszczenia przedostające się do wnętrza domów i mieszkań mogą oczyszczacze powietrza. Nowoczesne urządzenia filtrują aż 99,97 procent szkodliwych substancji i oczyszczają powietrze na powierzchni nawet 100 m2. Groźne cząstki PM10 i PM2.5 oraz wirusy, bakterie, roztocza czy kurz jest w stanie wychwycić filtr HEPA oraz filtr z aktywnego węgla, który ogranicza rozwój bakterii i grzybów.

Zróbmy też przegląd roślin doniczkowych. Szczególną zdolność absorbowania toksyn mają paproć, palma, fikus, bluszcz, skrzydłokwiat, dracena. To ważne, bo w mieszkaniu czyha na nas smog elektromagnetyczny (promieniowanie urządzeń elektrycznych), który osłabia koncentrację i odporność organizmu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »