1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło poleca

Kwietniowe „Zwierciadło” już w sprzedaży 

Kiedy czujemy się wystarczający, wtedy jesteśmy lepsi dla siebie, innych, dla dzieci. Cichnie w nas ten wewnętrzny krzyk wołający o to, czego potrzebujemy – mówi psycholożka Katarzyna Półtorak.

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!
Kwietniowy numer Zwierciadła wysłaliśmy do drukarni w połowie lutego. Tęskniąc za słońcem, wiosną, a także za pewnego rodzaju odrodzeniem i pobudką po zimowych i trudnych dla wielu z nas miesiącach. Chcieliśmy uhonorować niedawno zmarłą znakomitą aktorkę Barbarę Krafftównę; pokazać, że ekologia to tak naprawdę empatia – wobec innych ludzi, stworzeń i planety; dostarczyć – jak zawsze – sporą dawkę psychologii i pytań do przemyśleń, ale też opisać najnowsze trendy i najgorętsze premiery; przypomnieć sobie znów, że jesteśmy, oddychamy, czujemy, widzimy – po prostu żyjemy.

Tak pisałam jeszcze w czwartek w słowie wstępu do tego wydania. Dziś, w obliczu bezprawnej, barbarzyńskiej inwazji na Ukrainę, która nastąpiła tydzień później i nadal trwa, oczywiście zadaję sobie pytanie, jak te treści zostaną odczytane przez Was, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy. Na ile będą adekwatne do bieżącej sytuacji, pomocne, sensowne, po prostu potrzebne. I kiedy tak trzymam w ręku świeży, dopiero co wzięty z biurka egzemplarz, myślę, że jest to z pewnością zapis rzeczywistości nas wszystkich sprzed wojny. Naszych marzeń, nadziei, aspiracji, spraw życia codziennego, trosk i radości. Gorąco wierzę, że wkrótce do tej rzeczywistości powrócimy, że – jak napisała Ołena Zełenska, pierwsza dama Ukrainy – „Dzieci urodzone w schronach będą żyć w spokojnym kraju. Kraju, który się obronił”.

Mam teraz w myślach zwłaszcza jej wpis z Instagrama z 1 marca. „Przez dym z ostrzału widać już słońce. Wszystko będzie wiosną, wszystko będzie zwycięstwem, wszystko będzie Ukrainą!”.

Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna

„Przerwa na urodę” – ogłaszała z uśmiechem, przerywając w pół zdania nawet najgorętszą rozmowę. Wyjmowała szminkę, lusterko, poprawiała usta i oko. Widzieliśmy twarz Barbary Krafftówny, a zarazem twarz Felicji z filmu Wojciecha Jerzego Hasa „Jak być kochaną”.
W dniu śmierci Barbary Krafftówny Gabriela Muskała, napisała: „Do zobaczenia, Pani Basiu. Felicjo – Ty zostajesz na zawsze”.

Portret niezwykłej aktorki i pięknej, barwnej postaci stworzył dla nas Remigiusz Grzela. To on napisał dla Krafftówny sztuki „Błękitny diabeł” i „Oczy Brigitte Bardot”. Wspólnie napisali książkę „Krafftówna w krainie czarów”. Portretuje ją z miłością i czułością. Pisze o Krafftównie nie z ekranu czy sceny, a z życia. O pestkach wiśni w roli guziczków, o awersji do schodów, o „wzdychulcach”, „dymadełku”, o kryształowym naszyjniku. Opowieść osobista.

Ekologia to temat ważny i mocno dziś obecny. Dużo o niej mówimy; pytanie – ile robimy. I co robimy. Są różne podejścia. Niektórzy są zwolennikami małych kroków, inni wierzą, że tylko działania na poziomie wielkich mocarstw rozwiążą sprawę. Bohaterowie naszego Tematu Miesiąca namawiają do ograniczenia mięsa, segregowania śmieci i… chodzenia na wybory. A także do aktywizmu klimatycznego – znalezienia takiej organizacji, w której dobrze się poczujemy. Podkreślają: „Potrzebujemy empatii i miłości! To one mają moc uzdrawiającą. Nie chodzi o to, by szukać winnych. Okej, złe już się stało, ale razem się z tego podniesiemy”.

Ważne, by działać. Bo potrzebujemy poczucia sprawczości. Zwłaszcza dziś, kiedy dopada nas strach. „Nie ma w tym nic dziwnego, że ludzie odczuwają przygnębienie, kiedy uświadamiają sobie, jak wielkim niebezpieczeństwem jest kryzys klimatyczny. Biorąc pod uwagę skalę tego zjawiska, wszyscy wręcz powinniśmy je czuć” – mówi Marzena Cypryańska-Nezlek, psycholożka społeczna zajmująca się badaniami dotyczącymi społecznych i psychologicznych konsekwencji zmian klimatu.

Kucharka, pisarka, smakoszka. Czyli oczywiście Nigella Lawson. Właśnie wydała kolejną książkę. „»Zrób, zjedz, powtórz« jest moją reakcją na lockdown” – mówi. „To, co ugotowałam i zjadłam, determinowało mój dzień. Wiele osób, które dotąd nie mogły pozwolić sobie na takie myślenie, w nowej rzeczywistości też zaczęło planować posiłki. Dlatego, pracując nad tą książką, czułam szczególną więź z ludźmi. Pisanie jest zajęciem samotniczym, zwłaszcza w lockdownie, a jednak nie byłam w tym sama. Wszyscy celebrowaliśmy wtedy przyjemność spożywania posiłków, które są nie tylko paliwem dla organizmu, ale dają też cel i sprawiają radość – zwłaszcza w tak przygnębiających i bezbarwnych dniach, w tak przerażającym świecie”.

Justyna Święs. Wokalistka, autorka tekstów i piosenek. A teraz – aktorka. Zagrała w „Piosenkach o miłości” w reż. Tomasz Habowskiego. „Tak jak Alicja, kiedy śpiewam, zapominam o moich obawach, o tym, że ktoś na mnie patrzy i coś tam sobie zapewne o mnie myśli. Podczas kręcenia filmu było podobnie. Kiedy zaczynałam śpiewać, nie pamiętałam o kamerze i ekipie wokół. No wiesz, to trochę jak z ptakami w locie, które lubię obserwować. Siedzą sobie na gałęzi, coś tam skubią, a gdy wzbijają się w powietrze, wyglądają tak, jakby się totalnie zapominały. Ze mną jest tak samo. Kiedy zaczynam śpiewać, robię to, co potrafię najlepiej, czego jestem pewna i w czym czuję się swobodnie”.

Największym wyzwaniem dla aktora jest tak oddać postać, by została z widzami na długo, a jednocześnie z nim samym pożegnała się tuż po zdjęciach. W takim bezpiecznym wchodzeniu w rolę i wychodzeniu z niej pomaga na swoich sesjach Anna Skorupa, coachka i trenerka aktorstwa. O tym, jak niezwykły to proces, opowiada Grażynie Torbickiej.

Nie wiedzieliśmy jej przez kilka lat na ekranie, teraz wróciła – rolą Emmanuelle w filmie Francois Ozona „Wszystko poszło dobrze”. „Będę przyjmowała kolejne propozycje, o ile tylko będą mi się podobały. No i oczywiście o ile będę je dostawać. Ale jeśli znów zapragnę przerwy, to się na nią zdecyduję. Dziennikarze cały czas pytają mnie, dlaczego zrobiłam przerwę od grania. I chyba spodziewają się odpowiedzi, że miałam depresję albo gorszy czas. Wielu ludziom trudno jest dopuścić myśl, że jestem osobą żyjącą na swoich warunkach i tak po prostu mogę zdecydować o zatrzymaniu się, kiedy tego potrzebuję. Skoro budzi to czyjeś zdziwienie, najwyraźniej nadal mamy problem z tym, że ktoś chce odpowiadać sam za siebie. I to kolejny powód, dla którego »Wszystko poszło dobrze«, film opowiadający przecież właśnie o tym, jest tak ważny” – mówi nam Sophie Marceau.

Chłopak zamknięty przez 14 lat w swoim świecie dostaje szansę na nowe życie. Przy okazji wychodzi na jaw jego talent muzyczny. Tę niesamowitą, opartą na faktach historię Grzegorza Płonki pokazuje film „Sonata”. O tym, czego nie zobaczymy na ekranie, o walce o syna, która nie skończyła się happy endem, bo wcale się nie skończyła – opowiada matka Grzegorza, Małgorzata Płonka.

„Wiele osób obawia się, że kiedy zrywamy ze zinstytucjonalizowaną religią, tracimy też Boga.

Ale my nie tracimy Boga, tracimy tylko sposób podejścia do niego, przyzwyczajenie, które nam coś zapewniało. To tak jak ktoś w pewnym wieku wyprowadza się z domu. Traci darmowy wikt i opierunek, ale też zyskuje. Staje na własnych nogach i zaczyna być odpowiedzialny za swoje życie.

Myśmy zamknęli nasze pojęcie Boga w klatce. Dlatego między innymi w wielu państwach społeczeństwa stają się mniej religijne, co nie znaczy, że nie zadają pytań o sens życia. Tylko nie idą z nimi do religijnych przywódców, bo z góry wiedzą, jaka jest odpowiedź. Nie ma tu żadnej przygody, poszukiwań, dociekań, tylko dogmat” – o duchowości mówi teolog i mistrz zen Alexander Poraj-Żakiej.

Dlaczego boimy się odkryć przed drugim człowiekiem? Bo uważamy, że jesteśmy niewystarczające – mówi psycholożka Katarzyna Półtorak. „Kiedy natomiast czujemy się wystarczający, wtedy jesteśmy lepsi dla siebie, innych, dla dzieci. Cichnie w nas ten wewnętrzny krzyk wołający o to, czego potrzebujemy. Przestajemy podnosić głos na dzieci, bo ten wyrywający się z piersi krzyk zawsze jest o nas samych, nie o dzieciach, ich nieodrobionych zadaniach i nieposprzątanych pokojach. Kiedy pozwalamy sobie na prawdziwą wersję siebie, czujemy, że jest okej, że jesteśmy w domu. Co nie znaczy, że zawsze jest łatwo”.

Czy mężczyźni myślą tylko o seksie? „Niestety już nie” – uważa psychoterapeuta Wojciech Eichelberger. „Niestety – bo istnieje sprzężenie zwrotne między ciałem a umysłem: myślenie o seksie podnosi poziom testosteronu, a testosteron ma korzystny wpływ na stan ciała i umysłu mężczyzny. Daje poczucie sprawstwa, siłę woli i optymizm, energię do pracy, zwiększa sprawność umysłu, kreatywność, wzmacnia kości, a także poprawia wskaźniki zdrowotne i wydolnościowe. Jeśli więc mężczyźni już nie myślą o seksie, to jest się o co martwić”.

„Jestem Mamą Muminka. Chcę, żeby wszystkim było dobrze – i dbam o bliskich. Próbuję jednak nie być zawłaszczający. Boję się, że gdy zostanę dziadkiem, to pewnie od razu będę babcią Muminka.

Wczesne ojcostwo na pewno mocno wpłynęło na moje życie – i jestem przeszczęśliwy, że się ono wydarzyło. Bo gdyby nie, to myślę, że byłbym jednym z tych nudnych facetów, którzy opowiadają cały czas, co by osiągnęli, gdyby los bardziej im sprzyjał. A gdy rodzi się dziecko, to sami musimy organizować sobie życie, a nie czekać, aż los coś nam ześle”. Jak wychowuje pisarz Grzegorz Kasdepke?

Poza tym:

  • Wiosna na Alasce.
  • Przewodnik po Modzie i Urodzie.
  • Czy detoksy mają sens?
  • Roślinna kuchnia Damiana Andrzejewskiego.

Kwietniowe wydanie miesięcznika „Zwierciadło” w sprzedaży od 8 marca.
W wydaniu wielka akcja rabatowa Zakupy z klasą. Zwierciadło dostępne również z dodatkami: kosmetykiem Affect Cosmetics (puder sypki lub tusz do rzęs), kosmetykiem pielęgnacyjnym (różne kosmetyki do wyboru) lub książką Wydawnictwa Prószyński (różne tytuły do wyboru).

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze