Chcę spróbować być dłużej sama, ale boję się… że jestem uzależniona od mężczyzn

Mam pewność, że bez faceta nie mogę żyć. Gdy kończę jeden związek, to zaraz zaczynam następy. Te krótkie okresy pomiędzy są okropne. Jestem wtedy bardzo samotna, nie lubię siebie, jakbym traciła osobowość, czuję się gorsza od innych kobiet w związkach. Łapię doła, objadam się i boję się, że już nigdy nikt mnie nie zechce. Na niczym mi nie zależy. Teraz chcę spróbować być dłużej sama, ale boję się, że jestem uzależniona od mężczyzn.

  • To, co opisujesz jest bardzo bliskie wielu kobietom.
  • Gratulacje, że to nazwałaś i chcesz podejść do tematu uczciwie.
  • Oczywiście faceci, związki i seks zasłaniają coś innego niż tylko samotność. Chodzi jak zawsze o ciebie, a nie o nich.
  • Związki wynikające z chęci zacerowania dziury w nas samych są zazwyczaj mało wartościowe.
  • To tak jak z fast foodem, który na chwilę działa, ale później okazuje się, że organizm potrzebuje prawdziwych składników odżywczych.
  • To może być bardzo wyniszczające – wchodzenie w związki i karmienie się obecnością mężczyzny, po to, by później znowu czuć się nic niewartą. I to się pogłębia. Jest coraz gorzej, większe pragnienie i większa dziura potem. Czyli uzależnienie.
  • Wszystko jest związane z tobą i twoją relacją ze sobą. Widocznie nie jest ona dobra.
  • Nie akceptujesz siebie i tego, kim jesteś.
  • Głęboko w środku masz niskie poczucie wartości, wiesz o tym i przeglądasz się w tych lusterkach, które dają ci mężczyźni.
  • Często jest tak, że kobieta zaczyna lubić swoje ciało dopiero wtedy, gdy usłyszy, że wygląda jak modelka. Jakby sama się wcześniej nie widziała. Gdy słyszy, że jest wyjątkowa, dopiero wtedy się tak czuje. Często jesteśmy szczęśliwe, dopiero gdy ktoś nas zauważy i wtedy dopiero same się widzimy.
  • Niestety, jest to pożyczony komplement. Gdy facet znika, znika też nasze poczucie wartości. Dodatkowo obniża się jeszcze bardziej, bo skoro on odszedł, ja już nie jestem taka wyjątkowa. Jest gorzej niż przed nim. Okazało się to, co i tak czułam – że jednak się nie nadaję i nie jestem warta miłości.
  • Kobiety nie akceptują siebie, a próbują być zaakceptowane przez mężczyznę. Od niego biorą miłość do siebie. Przez niego siebie widzą i lubią. To okropne ale bardziej popularne niż ci się wydaje. Jednak niewiele kobiet potrafi się do takiej postawy przyznać.
  • Czeka cię długa praca nad sobą i swoją zranioną duszą. Nie będzie łatwo, ale uwierz, że się opłaca.
  • Po latach takiej pracy, mężczyzna, który się pojawi będzie kimś wartościowym, będzie dawał prawdziwe uczucie, a relacja z nim będzie zdrowa, bo ty będziesz wiedzieć, że jesteś kimś ważnym dla siebie i będziesz o siebie dbać.
  • Nie powinnyśmy dawać mężczyźnie władzy nad sobą.
  • Wielu mężczyzn doskonale wie, że kobiety nie są wyposażone we własną wartość, nawet jeśli są bardzo atrakcyjne. Matka i ojciec się do tego przyczynili.
  • Bardzo łatwo jest rozkochać w sobie taką kobietę. Nawet nie trzeba dużo robić, wystarczy mówić i obiecywać.
  • Kobiety są uzależnione od słów faceta, bo same dla siebie nie są dobre.
  • Gonitwa za atrakcyjnym wyglądem, szczupłą sylwetką tylko ułatwia zadanie toksycznym facetom. Widząc kobietę, która stara się być za wszelką cenę dostrzeżona, wiedzą, jak ją wykorzystać.
  • Można uciekać przed sobą większość życia, ale pod koniec, gdy skończy się żar ciał, spotkanie będzie nieuniknione. Wtedy dotrze do nas ogromna strata. Lepiej zacząć już dziś.
  • Przejście przez lęk i prawie śmierć jest nieuniknione. Ale po drugiej stronie jest wolność i możliwość prawdziwej relacji z kimś. Takiej relacji, która będzie trwała.

Katarzyna: Brawo kochana! Gratulacje dla ciebie, że odkryłaś swoje uzależnienie, że jesteś świadoma i chcesz zrobić sobie przerwę. To już naprawdę dużo! Dotarło do ciebie, że dalej tą samą drogą nigdzie nie zajedziesz, bo ciągle będziesz powtarzała to samo i ciągle będziesz miała rękę w nocniku. Podobny problem dotyczy wielu kobiet, które prawdopodobnie nie spotkały się w swoim życiu z miłością.

Suzan: Czy ten syndrom dotyczy również ciebie?

Katarzyna: Nie. Kiedyś mnie dotyczył, ale już od bardzo dawna nie jestem uzależniona od mężczyzn. Myślę, że większość z nas kiedyś była uzależniona. Nie wszystkie, bo nie wszystkie jesteśmy uszkodzone przez mamusie i mam nadzieję, że tych nieuszkodzonych jest jak najwięcej, ale jednak spora część może się pod tym podpisać. Zresztą nie zapominajmy o winie tatusiów. Ach, to jest wielki temat. Myślę nawet, że podstawowy temat, który wynika z kultury patriarchalnej. W rodzinie rodziła się dziewczynka, nie synek i była traktowana gorzej. Trzeba było ją wypchnąć z domu, oddać mężowi. Taki był priorytet. Teraz to już wygląda inaczej, choć skutki patriarchatu są ciągle widoczne.

Suzan: Niby żyjemy w takich nowoczesnych czasach, a mam znajomą, którą spotkała właśnie taka niefajna sytuacja związana z tym starym i krzywdzącym systemem. Moja koleżanka, będąc w ciąży, poprosiła swoją ciotkę o to, by została chrzestną. Wiesz co jej powiedziała ta kobieta? „Moja droga, jeśli urodzisz syna, będę chrzestną”.

Katarzyna: To są patriarchalne pozostałości, które jeszcze przez jakiś czas będą się odbijać na kobietach. Autorka listu to dziewczyna, która próbuje sobie poukładać swoje życie, opierając wszystko na mężczyźnie, swoje bezpieczeństwo i swoją wartość. Na szczęście ona się trochę przebudziła, widzi, że nie daje jej to szczęścia. Najważniejsze jest uzmysłowienie sobie, że mężczyzna nie daje bezpieczeństwa. Owszem, może dawać, ale jeśli same nie czujemy się bezpiecznie, nikt nam tego nie da. W tym miejscu odsyłam do „Instrukcji obsługi faceta”, bo tam dość dużo o tym mówimy. Iluzją jest, że mężczyzna zapewni nam spokój i harmonię. Na początku może się tak wydawać, jeśli facet jest miły, ciepły, dobry, spokojny. W końcu wyjdzie, że to nie wystarcza. Jeśli same nie poukładamy swojego wnętrza, nawet najlepszy mężczyzna nie jest w stanie tego nam zapewnić.

 

(…)

 

Więcej w książce ” Instrukcja obsługi toksycznych ludzi” Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej, Wydawnictwo Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.