1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Najlepsza muzyka na zimę - mariaż poezji i jazzu

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Poezja śpiewana to typowo polski gatunek muzyki. Podobnie jest z piosenką aktorską, która nabrała w naszym kraju oryginalnego kształtu. Polecam dziś nowe albumy artystów, którzy sięgają po najlepsze tradycje piosenki literackiej.

Jacek Bończyk należy do wąskiej grupy śpiewających aktorów, którzy poruszają się z jednakową swobodą po terytorium obu muz (poza działalnością aktorską i reżyserską jest także wokalistą i gitarzystą formacji rockowej Bończyk/Krzywański). Nowy album artysty jest syntezą jego zainteresowań piosenką literacką. Znajdujemy tu więc dzieła z kręgu frankofońskiego (Aznavour) i tak popularne w „kręgach wrocławskich” tango nuevo (Piazolla). A choć znamy większość tych melodii, porywające wykonania Jacka Bończyka sprawiają, że odkrywamy te utwory na nowo („Jest fantastycznie”). Artysta jest także niestrudzonym popularyzatorem, bo tak jak mało kogo zaskoczy utworami z repertuaru Aznavoura („La Boheme”), to konsekwentne przypominanie twórczości Claude Nougaro („Kino”) zasługuje na osobne wyróżnienie. Z rodzimego repertuaru znajdziemy tu właściwie same perełki. Od Młynarskiego („Przedostatni walc”), przez Ciechowskiego („Nie pytaj o Polskę”), po Stachurę („Życie to nie teatr”) oraz Tatę Kazika („Dziewczyna się bała pogrzebów”). Na osobną część składają się ciekawe piosenki autorskie artysty (z muzyką własną, Hadriana Tabęckiego i Piotra Dziubka). Interpretator objawia się jako autor wrażliwy i refleksyjny („I nawet jeśli”).

 JACEK BOŃCZYK, Resume, MTJ

Dorota Miśkiewicz, Witold Lutosławski i Julian Tuwim nie wymagają przedstawienia (a wręcz byłoby ono nietaktowne). Zespół Kwadrofonik jeszcze tak, ale to zapewne jedynie kwestia czasu. Niecodzienny kwartet młodych polskich muzyków składa się z dwojga pianistów i dwojga perkusistów (obsługujących całą baterię instrumentów). Wizytówką Kwadrofonika są zaskakujące aranżacje – instrumenty zamieniają się tu funkcjami i rolami, a tworzona przez kwartet paleta dźwięków odznacza się niemal symfoniczną głębią. Instrumentarium nie stanowi jednak tła dla piosenek znanych tak dobrze, jak „Kotek” czy „Idzie Grześ”. Integrują się z głosem wokalistki, stają się częścią opowieści. Bo te ponadczasowe utwory wielkich polskich twórców to właśnie takie małe, zabawne, chwilami filozofujące opowieści. Zaśpiewane z dramatyzmem i humorem przez jedną z najlepszych polskich wokalistek jazzowych ostatnich dekad. Dorota Miśkiewicz ma niezwykły, naturalny dar śpiewania z uśmiechem na ustach – zachwycałem się nim na wielu koncertach, ale dopiero słuchając tej płyty zdałem sobie sprawę, jak cudownie predysponuje to artystkę do repertuaru dziecięcego. Tuwim i Lutosławski, oczywiście. Kwadrofonik – chapeau bas! Ale to uśmiech (i fenomenalna muzykalność) Doroty jest magicznym składnikiem tych nagrań. Proponuję rozpoczynać słuchanie płyty od piosenki „O panu Tralalińskim”.

DOROTA MIŚKIEWICZ & KWADROFONIK, Lutosławski i Tuwim – piosenki nie tylko dla dzieci, Sony Music

[embed]http://youtu.be/rMEkaIiJu_k[/embed]

Ta piękna, poetycka płyta powstała z inicjatywy Teatru Starego w Lublinie, a jej pierwszym bohaterem jest wybitny poeta Józef Czechowicz. Drugim – kompozytor, który stworzył muzykę do jego wierszy, znakomity pianista jazzowy Włodek Pawlik. Czternaście wierszy lubelskiego poety – m.in. tak znane, jak „Księżyc na mieście”, „Przemiany”, „Knajpa” i utwór tytułowy – ożyło w wykonaniu całej grupy młodych wokalistów, wśród których wyróżniają się Dorota Miśkiewicz i Kuba Badach, ale też warto zwrócić uwagę na ich mniej popularnych partnerów (jak choćby Natalia Wilk). Kompozycje Włodka Pawlika, zróżnicowane stylistycznie i zawsze dostosowane do rytmu i do klimatu wiersza, jak przystało na prawdziwą poezję śpiewaną sprawiają, że piosenka staje się czymś więcej, niż sumą słów i dźwięków. Towarzysząca mu sekcja rytmiczna – Paweł Pańta (kontrabas) i Cezary Konrad (perkusja) – gra z pianistą na zasadzie w pełni zintegrowanego trio jazzowego i „czysta muzyka” jest bardzo ważną składową każdego utworu. Podoba mi się ta nowa tendencja w poezji śpiewanej – odwołując się do tradycji Andrzeja Kurylewicza i Wandy Warskiej sprzed lat, prowadzi do współczesnych nagrań Agi Zaryan z triem Michała Tokaja i sięga jeszcze dalej. Piosenki Włodka Pawlika nadają muzyce równorzędne znaczenie i pozostawiając przestrzeń poezji zabierają nas ku przyszłym – mam nadzieję – olśnieniom. Dla porównania proponuję sięgnąć po piosenki Marka Grechuty do wierszy Józefa Czechowicza, często tych samych („Przemiany” to nic innego jak niezapomniany „Motorek”). Mariaż poezji i jazzu – zapoczątkowany już przez Krzysztofa Komedę – jest w stanie ożywić na nowo ten stricte polski gatunek, zamrożony na całe lata przez wykonawców spod znaku tzw. Krainy łagodności.

WŁODEK PAWLIK/JÓZEF CZECHOWICZ, Dorota Miśkiewicz, Kuba Badach i inni, Wieczorem, Agora

[embed]http://youtu.be/BMOJzBnQAF4[/embed]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze