1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Uzależnienie od książek

Uzależnienie od książek

Nie ukrywam, że często czuję się zagubiona w gąszczu nowości na półkach z książkami. Te wszystkie bestsellery, sensacyjne powieści (lepsze od, na miarę, najnowsze, najgłośniejsze debiuty i tak dalej). Jeszcze nie wyszły z drukarni, jeszcze nie rozcięto im stron, a już wszyscy je znają, omawiają i odpowiednio: krytykują i polecają. Kiedy oni to wszystko czytają?

A może nie czytają wcale, tylko kartkują jak gazety (i czytają na przykład tylko pierwsze zdanie na każdej stronie?). A kiedy czytają pisarze, skoro sami muszą coś do czytania napisać? Mówiąc szczerze, czuję się często osaczona przez książki. Przez te grzbiety spozierające zewsząd, syczące „weź nas, poznaj nas”. I każdy grzbiet pręży się w poczuciu wyjątkowości. Skrywa w sobie miesiące, lata czyjeś ciężkiej pracy. Misternie konstruowane zdania, wyrazy dobierane w ciszy gabinetów lub w gwarze kawiarni. Nie ma sensu spać, nawet nie można, kiedy tysiące nowych tytułów czeka na nasze oczy. Na nasze od lewa do prawa, nasze organiczne chłonięcie czyjegoś toku rozumowania. Ciężki to proces, wręcz fizyczny.

Naturalnie, nie ma lepszego spaceru niż ten do księgarni.  Nie ma lepszego prezentu niż nowa książka. Nie ma wreszcie lepszego zajęcia niż przeglądanie pism literackich. Choćby  najnowszy tytuł „Książki”- bardzo dobry! Można dzięki niemu poznać na przykład lektury innych nacji. Porównać, czym żyje Polska, a czym Niemcy. Gdzie się czyta więcej fiction, a gdzie nie wstydzą się komiksów. Rozsmakować się można od nadmiaru erudycji literackich esejów skrojonych na miarę oka przyzwyczajonego do krótkich tekstów internetowych. I nadal na poziomie. Są nawet ploteczki z życia pisarskich gwiazd. W drugim numerze zamieszczono ranking najlepiej zarabiających. O, to dopiero informacja dla krajowego literata. Biega on zazwyczaj między spotkaniami autorskimi w bibliotece (średnia liczba słuchaczy na sali to 10 osób, wliczając kadrę), a wnioskiem o stypendium ministerialne. Dzięki niemu będzie mógł coś zjeść w czasie pisania kolejnego dzieła, które sprzeda się w ilości 1000 egzemplarzy i będzie to sukces. Naturalnie: niepoliczalny, gdyż pieniądze zgarnie wydawca, któremu to fundusze zgarnęła wcześniej hurtownia, której to zalega księgarnia. Pisarz jest w tym łańcuchu wzajemnych zależności na szarym końcu. Także cieszę się, że Danielle Steel (w rankingu „Książek” drugie miejsce) zarabia rocznie 35 milionów dolarów.

Jednak, czy tyle mogłaby zarobić w naszym kraju, gdzie nie czyta przecież 56 procent ludzi? Ponad trzy strony dziennie to już dla nich zbyt wiele, wzrok się męczy, umysł przechodzi na tryb czuwania. Pół książki rocznie, tyle wychodzi z badań Biblioteki Narodowej. Przynajmniej mogliby już doczytać chociaż jedną do końca. Tak dla zasady i prostszego rachunku.

Naturalnie, książki są drogie. Biblioteki mają nowości sprzed dekady albo trzeba po nie jechać godzinę PKSem. Ale w Polsce można skończyć wyższe studia i nie czytać. W dużym mieście. Skserować sobie notatki, rzucić na nie okiem przed egzaminem i już. Albo przeczytać tylko zaznaczony tekst i ani literki więcej. I być potem magistrem, nie wiadomo zresztą dlaczego, bo pracy i tak po tym nie gwarantują.

Chciałabym przeczytać kiedyś tekst o czytaniu jako nowej modzie. Trendzie dla prawdziwie nowoczesnych ludzi. Może jeśli jakaś piosenkarka czy inny serialowy Don Juan zapozowałby kilka razy z książką w dłoni (nawet jako product placement!) to statystyki by drgnęły?

Chciałabym poczytać o starych, dobrych i śmierdzących zatęchłymi roztoczami dziełach wygrzebanych w antykwariacie przez jakiegoś celebrytę. Takie zwierzenia w tabloidzie na przykład o trudności z kupieniem pierwszym tomów „Dziennika” Nałkowskiej. Że ktoś je jednak zdobył. I wtedy czuł wzruszenie, głaskał obiekt. Potem starannie wybierał dla niego miejsce na regale, całował przed snem i zapraszał na romantyczne kolacje. I do tego sesja w kolorowym piśmie. Z tej kolacji. On i książka. Przestronne mieszkanie i Obstawione regały jakąś Danielle Steel (a niech sobie kobita kupi kolejną willę).

Nic na to nie poradzę, że nie mogę przestać z tym czytelniczym nałogiem. Jak nie czytam książek, to czytam o tym, że się czyta. Albo piszę o czytaniu. Obsesja połączona z delikatnym drżeniem serca, że oto każdej sekundy na świecie wydaje się jakąś nową pozycję. Że w każdej sekundzie ktoś pochyla się nad klawiaturą lub kartką papieru i szykuje coś do wydania. Trudno nad tym nadążyć. Zupełnie nie rozumiem, jak ktoś może o tym nie myśleć. I nie czytać. Swoją drogą, chętnie przeczytałabym wywiad z osobą, która mieści się w statystycznych 56 procentach. Czy byłaby z tego dumna, czy zdradziłaby sekret powstrzymywania się przed sięgnięciem po książkę? Może to zmieniłoby moje życie. Wreszcie zajęłabym się spektakularnymi dokonaniami na polu pomnażania pieniędzy, a nie wydawała je na nowości. Na bestsellery, na reprinty i kolejne tomy powieści. Na litery. Na coś, bez czego nie mogę żyć.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Wieczór z książką - polecamy lektury na jesień

Jesienne wieczory sprzyjają lekturze. (Fot Getty Images)
Jesienne wieczory sprzyjają lekturze. (Fot Getty Images)
Zobacz galerię 8 Zdjęć

Jesień to pora roku dla bibliofilów. Długie wieczory umilają dobre książki. Polecamy kilka nowości, po które warto sięgnąć w tym czasie.

Żywioł literatury

Sarah M. Broom podbiła w zeszłym roku serca amerykańskich krytyków. Teraz jej debiut ukazuje się także u nas.
Wyobraź sobie, że huragan zmiata twój dom z powierzchni ziemi. Piszą o tym media, aż się znudzą, a w okolice zjeżdżają już tylko turyści, by popatrzeć na katastrofę. To wspomnienia Sarah M. Broom, nagrodzonej za ich zapis prestiżową National Book Award. Jej tytułowy żółty dom nie przetrwał ataku huraganu „Katrina” w Nowym Orleanie sprzed 15 lat. Autorka, najmłodsza z dwanaściorga dzieci, własne losy wpisuje w dzieje rodziny, żywiołu, Ameryki, biedy, zastanawiając się, jak na nas wpływa miejsce pochodzenia, nawet jeśli znika z mapy. I jeśli budzi wiele złych skojarzeń. „Nie sposób opisać w pełni rozpadu, jakiemu ulegał dom, tak jak nie da się wskazać tej jednej cechy, która psuje charakter”, pisze Broom, i nie chodzi jej o huragan. Reportaż tak osobisty, że aż uniwersalny, a zarazem opowieść o niezłomności: matki i jej dzieci.

Sarah M. Broom „Żółty Dom. Wspomnienia”, Agora, s. 432. Sarah M. Broom „Żółty Dom. Wspomnienia”, Agora, s. 432.

Namiętność to wojna

Wreszcie powieść Szczepana Twardocha o rozmachu jego „Morfiny”. Berlin 1918, po przegranej wojnie wybucha rewolucja, powstaje Republika Weimarska. Jak się w niej odnaleźć, kiedy ma się śląskie korzenie? Leutnant Alois Pokora, syn górnika, spędził lata w niemieckich okopach, a ze względu na pochodzenie jest wyszydzany. W ryzach trzyma go dawne nieodwzajemnione uczucie. „Miłość to wojna”, zauważa. Powieść o namiętnościach i podziałach, ulubionych wątkach pisarza, ale i malarza George’a Grosza, którego obraz nie przypadkiem widzimy na okładce.

Szczepan Twardoch „Pokora”, Wydawnictwo Literackie Szczepan Twardoch „Pokora”, Wydawnictwo Literackie

Już nie dziecko, jeszcze nie…

Nowa książka anonimowej włoskiej autorki m.in. słynnego cyklu neapolitańskiego (zaczęło się od „Genialnej przyjaciółki”). To opowieść o dojrzewaniu. Giovanna wychowuje się w dobrze sytuowanej rodzinie, a dowiaduje się, że ma znacznie gorzej sytuowaną, ukrywaną przed nią ciotkę. Kłamstwa rodziców rozczarowują, a dorastanie u Ferrante to droga przez mękę, etap nielubienia siebie i zapamiętywania krytyki. Zdania takie jak „jesteś brzydka” zostają w głowiena zawsze. Tak jak ta proza.

Elena Ferrante „Zakłamane życie dorosłych”, Sonia Draga Elena Ferrante „Zakłamane życie dorosłych”, Sonia Draga

Pęknięcie

W centrum tej osobistej kroniki stoi dom autora przy Iwickiej w Warszawie, gdzie się wychował i poznał znamienitych twórców. Wywiady z nimi to ważna część książki. Jastrun stawiał trudne pytania: Kiedy przystąpili do partii? Jak ich uwiódł stalinizm? Mogła powstać gorzka próba rozliczenia. Wyszła uczciwa relacja. Wyznaje Bronisława Przybosiowa: „To było jakby życie w mieszkaniu z pękniętym dużym wazonem. Patrzyło się na ten wazon codziennie i człowiek już nie widział, że jest on okaleczony”.

Tomasz Jastrun „Dom pisarzy w czasach zarazy”, Czarna Owca, s. 454. Tomasz Jastrun „Dom pisarzy w czasach zarazy”, Czarna Owca, s. 454.

  1. Kultura

Książki Katarzyny Bondy - w jakiej kolejności czytać?

Katarzyna Bonda. (Fot. Tomasz Adamowicz/Forum)
Katarzyna Bonda. (Fot. Tomasz Adamowicz/Forum)
Niekwestionowana królowa polskiego kryminału. Na swoim koncie ma już kilkanaście książek, spośród których niemal każda z miejsca staje się bestsellerem. Charyzmatyczna, bezkompromisowa i intrygująca - zupełnie jak jej powieści. Dla tych, którzy jeszcze nie znają jej twórczości (zazdrościmy!) podpowiadamy, w jakiej kolejności czytać książki Katarzyny Bondy. 

Katarzyna Bonda wychowywała się w małym miasteczku - Hajnówce, w rodzinie o korzeniach białoruskich. Jak sama mówiła o sobie, w dzieciństwie była "grzeczna i nudna". Prowadziła samorząd szkolny, redagowała szkolną gazetkę, grała w siatkówkę, uczyła się gry na pianinie. I uwielbiała czytać. Po szkole przesiadywała u mamy w bibliotece. "Czytałam i horrory Mastertona, i „Czarodziejską górę”. Jestem pewna, że to mnie ukształtowało" - mówiła w 2018 roku w wywiadzie dla "Zwierciadła".

W wieku 18 lat próbowała swoich sił w dziennikarstwie. Zaczynała od „Gazety Hajnowskiej”, w której jednak praca ją nudziła, przeszła więc na staż do "Kuriera Podlaskiego". Później, już w Warszawie, pracowała w „Expressie Wieczornym”, potem w kilku innych tytułach, i wreszcie w „Newsweeku” i „Wprost”. To tam doszła do wniosku, że teksty dziennikarskie ją męczą, bo najciekawsze w pracy dziennikarza jest to, czego można dowiedzieć się gdzieś między słowami - na przykład z fragmentów wywiadów, które nie przeszły autoryzacji rozmówcy. Zaczęła więc pisać książki.

O początkach pisania na łamach "Zwierciadła" mówiła: "Pamiętam te momenty – życzę każdemu, żeby przytrafiło mu się coś takiego chociaż raz – kiedy odklejałam się od rzeczywistości. To mi niby sprawiało trudność, bo ja nie cierpię samego procesu pisania, męczę się przy nim strasznie. Ale to tworzenie historii – to, że budujesz jakiś świat i on w pewnym momencie sam zaczyna się napędzać, rozwijać, żyć – jeszcze wtedy nie wiedziałam, że się od tego uzależnię, że będą następne książki. Ale czułam, że jestem szczęśliwa".

Zadebiutowała w 2007 roku powieścią kryminalną "Sprawa Niny Frank", która momentalnie zdobyła uznanie zarówno krytyków, jak i "zwykłych" czytelników, i została nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru. Od tamtej pory napisała kilkanaście książek, nie tylko kryminalnych, jednak to właśnie kryminały przyniosły jej niezwykły sukces. Książki Bondy udowadniają bowiem, że kryminał może być nową powieścią obyczajową.

Katarzyna Bonda - kolejność czytania

Od której książki Katarzyny Bondy najlepiej zacząć czytanie? Bezapelacyjnie od cyklu “Cztery żywioły Saszy Załuskiej”, na który składają się cztery książki i cztery kolejne zagadki, a w każdej z nich główną bohaterką jest twórczyni portretów psychologicznych Sasza Załuska. Cykl składa się z tomów: "Pochłaniacz", "Okularnik", "Lampiony" i "Czerwony Pająk", które najlepiej jest czytać właśnie w takiej kolejności. Oprócz skomplikowanych historii kryminalnych, arcyciekawych bohaterów pobocznych i mrocznego klimatu, każda z części przede wszystkim opowiada o kobiecie, która zmaga się z demonami przeszłości. Jednocześnie pomaga policji w rozwiązywaniu skomplikowanych i sięgających daleko w przeszłość spraw kryminalnych. Książki Bondy będą idealne zarówno dla tych czytelników, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z powieściami kryminalnymi, jak i tych wymagających i oczekujących od lektury dużo więcej, niż jedynie zaspokojenie ciekawości i rozwikłanie zagadki „kto jest mordercą". Co więcej, właśnie książki z serii "Cztery żywioły Saszy Załuskiej" są uznawane za najlepsze książki Katarzyny Bondy.

Na serię "Hubert Meyer" warto zwrócić uwagę chociaż dlatego, że książka "Sprawa Niny Frank", była pierwszą na polskim rynku powieścią kryminalną, której bohaterem jest tzw. profiler, czyli psycholog wykonujący portrety psychologiczne nieznanych sprawców. Na serię składają się trzy tytuły: wspomniana "Sprawa Niny Frank", "Tylko martwi nie kłamią" oraz "Florystka" - w takiej też kolejności najlepiej jest je czytać. Akcja pierwszej książki rozgrywa się niejako w dwóch światach: jeden to sielska miejscowość przygraniczna - Mielnik nad Bugiem, drugi - to high life stolicy, w którym żyje najpopularniejsza aktorka polskich seriali - Nina Frank. Telewidzowie ją kochają i ślepo wierzą w wykreowany przez nią wizerunek. Całą prawdę o aktorce poznajemy dopiero z dziennika internetowego, który zaczyna prowadzić w pewnym momencie swego pełnego skandali życia. Dwa światy przeplatają się przez całą książkę, by spotkać się w kulminacyjnym punkcie akcji, gdy dochodzi do wyjaśnienia zagadki śmierci Niny Frank. Kiedy aktorka zostaje znaleziona w swoim dworku nad Bugiem martwa, do Mielnika nad Bugiem przyjeżdża Hubert Meyer - profiler policyjny i zaczyna po kolei odkrywać tajemnice gwiazdy. W kolejnych książkach z serii to właśnie on jest głównym bohaterem i rozwiązuje kolejne zagadkowe śmierci i zaginięcia.

Warto podkreślić, że w obu seriach każda z książek tworzy całość, dlatego można je czytać w dowolnej kolejności. Niemniej, historie genialnie się uzupełniają dopiero wtedy, kiedy czytamy je w kolejności wydania.

Katarzyna Bonda - najlepsza książka reporterska

Książki Katarzyny Bondy to jednak nie tylko pozycje kryminalne. Warto również sięgnąć po świetne reportaże jej autorstwa. "Polskie morderczynie" to reportaż, który opowiada o kobietach oskarżonych o zabójstwa. Pomysł napisania książki zrodził się w głowie Katarzyny Bondy, gdy pracowała jako sprawozdawca sądowy w jednym z ogólnopolskich dzienników. Przed warszawskim sądem toczyło się wtedy kilka procesów kobiet oskarżonych o zabójstwo, którym media wykreowały wizerunek złych, zdegenerowanych, pozbawionych ludzkich uczuć, bezlitosnych bestii w ludzkiej, często pięknej, skórze. Bonda postanowiła porozmawiać więc z polskimi morderczyniami, poznać ich historie i zrozumieć ich prawdziwe motywy.

"Zbrodnię niedoskonałą" Bonda napisała wspólnie z Bogdanem Lachem. Jest to książka oparta na autentycznych sprawach, która ma odpowiedzieć na pytanie „Czy istnieje zbrodnia doskonała?”. Bonda i Lach udowadniają, że zbrodnia doskonała nie istnieje. Są tylko nieskutecznie działające organy ścigania, popełniający błędy lub bezsilni policjanci, prokuratorzy i sędziowie oraz źle zabezpieczone dowody. Każda sprawa, nawet ta sprzed lat, ma szansę znaleźć swój finał w sądzie. Który z reportaży autorstwa Katarzyny Bondy jest lepszy? Przeczytajcie i oceńcie sami.

  1. Kultura

Mężczyźni Agnieszki Osieckiej

Agnieszka Osiecka w Warszawie w 1984 roku. (Fot. Jerzy Łapinski/Fotonova/East News)
Agnieszka Osiecka w Warszawie w 1984 roku. (Fot. Jerzy Łapinski/Fotonova/East News)
Żyła dla miłości, choć nie umiała kochać. Piękna, niezależna, o krok wyprzedająca swoje czasy. Szalenie inteligentna i jeszcze bardziej uzdolniona poetka, do której mężczyźni wprost lgnęli, choć nie była klasycznym typem uwodzicielki. A może to ona lgnęła do nich? Permanentnie nieszczęśliwie zakochana, a przecież pisała najpiękniejsze teksty o miłości.

Ja nie chcę znów za dużo mieć, za mało - też. W małżeństwie mi wystarczysz ty, parasol - w deszcz, i modny strój, i dobry but, i jeszcze żeby stał się cud... Oddałabym sukienki te i pończoch sto, by z tobą hen, do nieba biec i znów na dno... Bo kiedy w nas przygaśnie blask, ty dla mnie skradniesz jedną z gwiazd...
(fragment „Kto tak ładnie kradnie?” z tomiku „Najpiękniejsze wiersze i piosenki”, wyd. Prószyński i S-ka, 2016)
W swoim życiu miała wiele miłości, miłostek, zauroczeń i zakochań, a pośród nich były dwie najważniejsze - miłość do pisania i miłość do ludzi. Agnieszka Osiecka była bowiem duszą towarzystwa, uwielbiała dywagować, podnosić poważne tematy, ale też plotkować i powtarzać w kółko te same historie. Inspiracje do tekstów czerpała właśnie z kontaktów z ludźmi. Nieustannie wchodziła w przeróżne relacje – koleżeńskie, przyjacielskie i wreszcie miłosne, bez których z pewnością nie powstałyby jej najpiękniejsze teksty o miłości.

Bez przerwy goniła za miłością. Od najmłodszych lat otaczała się mężczyznami. Każdy z nich zupełnie się od siebie różnił. Rozkochiwała w sobie mężczyzn inteligentnych, kulturalnych, wybitnie utalentowanych, ale też chuliganów. Liczyło się olśnienie, zachwyt, coś nietypowego, czego w danym momencie życia potrzebowała.

Walka o szczęście

Jej pierwszą, prawdziwą miłością był Witold Dąbrowski, poeta, absolwent polonistyki i filozofii. Poznali się podczas Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów, pracowali razem w Studenckim Teatrze Satyryków i przez kolejne dwa lata byli niemal nierozłączni. Osiecka w "Testamencie" pisała o ich związku: "W wielkim jarmarku warszawskiego festiwalu spotkałam Witolda i odbyłam tę jedyną w swoim życiu walkę o szczęście: ten jeden jedyny raz nie prześladowało mnie poczucie winy, ten jeden jedyny raz nie ono decydowało, ten jeden jedyny raz kochałam naprawdę".

Dąbrowski imponował Agnieszce swoją wiedzą literacką, poetyckimi ambicjami, intrygował sposobem bycia, pisała o nim, że miał „najpiękniejszą ze wszystkich twarzy”. Mieli diametralnie różne poglądy, Osiecka nie podzielała jego fanatycznych manier i nastawienia, jak u młodego buntownika walczącego o socjalistyczną przyszłość. Mimo to silne uczucie pierwszej, poważnej miłości trwało przez kilka lat, przerywane rozłąkami, kłótniami, zazdrością i romansami. Rozstali się, bo uznali, że oboje muszą poszukać swojej własnej drogi.

Panna Czaczkes

Związek Agnieszki z Markiem Hłasko urósł już do rangi legendy. On – znany już wtedy w środowisku literackim, uważany za najważniejszy głos młodego pokolenia, ona – niespełna 20-letnia pisarka, zafascynowana STS-em, na początku swojej pisarskiej kariery. Nieoczywisty, przystojny, niebieskooki, z postawą „na chuligana” uwiódł ją i nazwał swoją „Panną Czaczkes”. Widziała w nim prawdziwego mężczyznę, takiego, który zawsze robi co chce, kokietuje ludzi, uwodzi ich i rzuca, a do tego ma romantyczną naturę i niezwykłą umiejętność pisania. W ich historii jest wiele niedomówień i znaków zapytania. Symbolem ich miłości stał się kożuch, w którym Agnieszka fotografowała Marka w Kazimierzu, by później dostać go od niego w paczce z Izraela z dopiskiem: "Noś mój kożuch, wyglądaj w nim ładnie".

Zaręczyli się w 1958 roku, tradycyjnie – Marek poprosił o rękę Agnieszki jej matkę. Niedługo po tym wyjechał z kraju i już nigdy do niego nie wrócił. "Gdybyś ty była, gdybym mógł od czasu do czasu  spojrzeć na Twoje zwężenie na móżdżek i rozszerzenie na móżdżek - wiele by się zmieniło, jestem tego pewien" - pisał do niej z Paryża. Po kilku latach ich związek okazał się fikcją. Agnieszka zrezygnowała z ciągłego czekania, a Hłasko stracił już resztki nadziei na powrót do Polski.

Coś Ty zrobił, Jeremi

O romansie Osieckiej z Jeremim Przyborą nie mówiło się głośno, wielu dowiedziało się o nim dopiero w 2010 roku, po wydaniu książki „Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze” – jednej z najpiękniejszych miłosnych korespondencji w polskiej literaturze.
(fragment „Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze”, Magda Umer, wyd. Agora)
Ich piosenki w latach 60. znała cała Polska, oboje byli już znani z radia, teatru, telewizji, kabaretu. Jeremi był wtedy żonaty, nic więc dziwnego, że postanowili trzymać swoją relację w tajemnicy, nawet przed najbliższymi przyjaciółmi. Ich związek, choć krótki i bogaty w rozstania i powroty związane z ich licznymi podróżami, był niezwykle intensywny. Gdy Przybora, jeszcze na początku ich związku, wyjechał na kilka tygodni do Paryża, Agnieszka z tęsknotą pisała do niego: "Coś ty zrobił, Jeremi. Zostawiłeś mnie samą w pustym mieście, w którym pełno jest tylko Twojej nieobecności". Pisali do siebie tysiące zdań, a ich miłosne wiersze i piosenki są równie piękne, co burzliwe, dramatyczne i wzruszające. Zupełnie tak, jak ich związek. To właśnie dla Jeremiego Przybory Osiecka napisała jedną ze swoich piękniejszych ballad - "Na całych jeziorach - ty".
Na całych jeziorach - ty, o wszystkich dnia porach - ty, w marchewce i w naci - ty, od Mazur do Francji - ty...

Na co dzień, od święta - ty, i w leśnych zwierzętach - ty, i w ziołach, i w grzybach, w nadziejach, że to chyba - ty...

We wróżbach i w kartach - ty, na serio i w żartach - ty, w sezonie i potem, przed ptaków odlotem na wielka tęsknotę - ty, zawsze ty...

(fragment „Na całych jeziorach - ty” z tomiku „Najpiękniejsze wiersze i piosenki”, wyd. Prószyński i S-ka, 2016)

Nie mów do mnie jak do żony

Agnieszka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie nadaje się do stworzenia prawdziwego, tradycyjnego domu. Zwykła mówić, że nie widzi się w roli żony, a codzienność i domowa rutyna ją zwyczajnie nudzi. Mimo tego wydawało jej się, że związek z mężczyzną da jej upragnione szczęście. Dwukrotnie wychodziła za mąż. Jej pierwszym mężem był Wojciech Frykowski, człowiek-legenda, który w sierpniu 1969 roku, wraz z Sharon Tate, Jayem Sebringiel i Abigail Folger, został brutalnie zamordowany przez bandę Charlesa Mansona. Ślub Osieckiej i Frykowskiego odbył się w 1963 roku w Zakopanem. Był smoking, biała suknia, limuzyna i tylko panna młoda była jakby zupełnie w innej bajce. Agnieszka już wtedy wiedziała, że popełniła błąd. Ich małżeństwo trwało kilka miesięcy. Agnieszka przyznała później, że była to impulsywna decyzja, że ich związek to tak naprawdę nie była miłość, a jedynie niedojrzały flirt.

O jej drugim mężu, Wojciechu Jesionce, pisała niewiele. Poznali się w Piwnicy pod Baranami, Agnieszka chciała się nim zaopiekować, pomóc mu w karierze reżyserskiej, on jednak, z wykształcenia archeolog, nie wykorzystał tej szansy. Osiecka nie traktowała małżeństwa na poważnie, skutkiem czego po raz kolejny jej związek okazał się wielkim nieporozumieniem.

Jak dwa żywioły

Najtrwalszy, choć niezapieczętowany małżeństwem związek stworzyła dopiero z Danielem Passentem. Byli całkowitym przeciwieństwem. Daniel cenił spokój, harmonię i uporządkowane życie. Agnieszka żyła chwilą, niczego nie planowała, nie przejmowały jej dobra materialne. Mimo tego oczarowała go, zostawił dla niej żonę i zamieszkali razem na jej ukochanych Mazurach. Tam, przez chwilę, byli szczęśliwi. Daniel był jedynym mężczyzną, z którym próbowała stworzyć rodzinę, pragnęła mieć z nim dziecko.

Swoją jedyną córkę, Agatę Passent, urodziła w 1973 roku. Macierzyństwo ją przytłoczyło, niemal wszystkie obowiązki związane z córką przejął Passent. Agnieszka, choć tak bardzo chciała mieć dziecko, nie umiała udźwignąć roli matki. Zostawiła Daniela z ich kilkuletnią córką i uciekła do nowej miłości, Zbigniewa Mentzla. Kochała Agatę, w towarzystwie potrafiła opowiadać o niej godzinami, starała się utrzymywać z nią jak najlepszy kontakt, pokazywać jej swój światopogląd, chciała, żeby była ciągle obecna w jej życiu. W szkolnym wypracowaniu dziewięcioletnia Agata napisała „Moja matka ma oczy niebieskie, a włosy koloru ciemnego blondu. Z tyłu jest dość gruba, ale jest dosyć ładna. Nie umie prawie wcale gotować. […] Moja matka wcale na mnie nie krzyczy, tylko każe mi nosić skarpetki. […] Taka jest ona. Moja matka jest poetką, ale wolałabym, żeby była farmaceutką”.

Satyryk i współtwórca STS-u Andrzej Jarecki, redaktor paryskiej "Kultury", starszy od niej o 30 lat Jerzy Giedroyc, założyciel i dyrektor Teatru Atelier w Sopocie André Hübner-Ochodlo - z nimi również Agnieszka Osiecka próbowała pisać miłosne historie ze szczęśliwym zakończeniem. Bezskutecznie. Czy to właśnie przez nieustanną tęsknotę za prawdziwą miłością jej oczy przepełniał smutek?

Korzystałam z książek: "Zdradziecka Osiecka" Piotra Derlatki (Wydawnictwo Instytut Wydawniczy Latarnik im. Zygmunta Kałużyńskiego) i "Agnieszki. Pejzaże z Agnieszką Osiecką" Zofii Turowskiej (Wydawnictwo Prószyński i S-ka). 

  1. Kultura

Najlepsze polskie kryminały. 6 powieści idealnych na jesienne wieczory

Najlepsze polskie kryminały - po te książki warto sięgnąć jesienią. (Fot. Getty Images)
Najlepsze polskie kryminały - po te książki warto sięgnąć jesienią. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Uwielbiam czytać kryminały jesienią. Mroczne historie, skomplikowane zagadki i ten przyjemny dreszczyk emocji idealnie współgrają z melancholijnym, a jednocześnie niezwykle pięknym, jesiennym czasem. Lubię również polską twórczość, dlatego przedstawiam najlepsze polskie kryminały - 6 pozycji, które trzeba znać. 

Zygmunt Miłoszewski - trylogia o prokuratorze Szackim

Zygmunt Miłoszewski, trylogia 'Uwikłanie', 'Ziarno prawdy', 'Gniew', Wydawnictwo W.A.B Zygmunt Miłoszewski, trylogia "Uwikłanie", "Ziarno prawdy", "Gniew", Wydawnictwo W.A.B

Nie bez powodu Zygmunt Miłoszewski znalazł się na czele zestawienia - to dzięki jego twórczości zaczęłam w ogóle sięgać po polskie kryminały. Seria o prokuratorze Szackim to cykl książek, który powinien przeczytać każdy, niezależnie od tego, czy może zaliczyć polski kryminał do swoich ulubionych gatunków książek. „Uwikłanie”, „Ziarno prawdy” i „Gniew” - trzy książki, opowiadające o trzech niezwykle zawikłanych dochodzeniach, których centrum wydarzeń dzieje się w trzech polskich miastach: Warszawie, Sandomierzu i Olsztynie. Geniusz serii tkwi w tym, że nie są to po prostu wciągające kryminały. To przede wszystkim historie o ludziach, pełne nieoczywistych spostrzeżeń, skomplikowanych charakterologicznie bohaterów, na wskroś polskich zachowań, które idealnie rysują obraz naszego społeczeństwa. A obraz ten jest piękny i kolorowy tylko z wierzchu, naprawdę jest szary, ponury i... zły.

Wojciech Chmielarz - cykl o komisarzu Mortce

Wojciech Chmielarz, 'Podpalacz' pierwsza książka z serii o komisarzu Mortce, Wydawnictwo Marginesy Wojciech Chmielarz, "Podpalacz" pierwsza książka z serii o komisarzu Mortce, Wydawnictwo Marginesy

Choć Wojciech Chmielarz w ostatnim czasie jest znany głównie z powieści "Żmijowisko", na kanwie której powstał serial Canal Plus o takim samym tytule, ja poznałam go już wcześniej. I właściwie od razu, czyli po przeczytaniu "Podpalacza", okrzyknęłam go mianem jednego z autorów, który pisze najlepsze polskie kryminały. Cykl o komisarzu Mortce wciąga niemiłosiernie, jest bogaty w zaskakujące zwroty akcji, jego bohaterowie są skomplikowani, a całe tło akcji mroczne i budzące niepokój. Brzmi mało oryginalnie? Bo dokładnie tak jest i to właśnie stanowi jego największy atut. Komisarz Jakub Mortka to policjant po przejściach, rozwiedziony, nieco zagubiony, żyjący skromnie, do reszty oddany swojej pracy i posiadający niezwykłą umiejętność rozwiązywania najtrudniejszych kryminalnych zagadek, które wbrew pozorom zupełnie nie są zbudowane na znanych wszystkim schematach.

Remigiusz Mróz "Behawiorysta"

Remigiusz Mróz, 'Behawiorysta', Wydawnictwo Filia Remigiusz Mróz, "Behawiorysta", Wydawnictwo Filia

Na hasło "polscy autorzy kryminałów" jakie nazwisko przychodzi do głowy jako pierwsze? Oczywiście Remigiusz Mróz. To, że Remigiusz Mróz powinien znaleźć się w tym zestawieniu było więc oczywiste. Nieoczywiste było natomiast, na którą z jego znakomitych pozycji książkowych postawić. Wybrałam "Behawiorystę", bo to zupełnie coś innego, niż seria z Chyłką i trylogia z komisarzem Forstem. Przede wszystkim jest to lektura nadzwyczaj brutalna i krwawa, a jednocześnie skłaniająca do myślenia i... kończąca się zaskakującym morałem. To historia zamachu na przedszkole, podczas którego zamachowiec nie przedstawił ani jednego warunku. Nikt nie wie, co go skłoniło do takiej decyzji, dlaczego przetrzymuje zakładników i co chce osiągnąć. Sprawą zajmuje się ekscentryczny były prokurator, specjalista od kinezyki, który został dyscyplinarnie zwolniony ze służby. W tej nieoczywistej historii Mróz dodatkowo zastosował dylemat wagonika, co z jednej strony komplikuje, z drugiej jednak niezwykle zaciekawia czytelnika.

Marek Krajewski - cykl Eberharda Mocka

Marek Krajewski, 'Śmierć w Breslau' pierwsza książka z cyklu Eberharda Mocka, Wydawnictwo Znak Marek Krajewski, "Śmierć w Breslau" pierwsza książka z cyklu Eberharda Mocka, Wydawnictwo Znak

Czas na pozycję zupełnie inną, bo należącą do kategorii reprezentującej polskie kryminały retro, czyli takie, dzięki którym możemy przenieść się w czasie. Marek Krajewski przenosi nas więc blisko sto lat wstecz, do Wrocławia, gdzie dochodzi do brutalnych, rytualnych i niezwykle skomplikowanych do rozwikłania morderstw. Zajmuje się nimi Eberhard Mock, pasjonat starożytnego Rzymu i filozofii, koneser dobrych trunków i wykwintnego jedzenia, a przy tym policjant obdarzony wyjątkowym talentem. Seria autorstwa Krajewskiego genialnie odwzorowuje klimat tamtych lat i brutalny świat, na który składa się wszystko, co najgorsze: spiski, przemoc, korupcja, układy i morderstwa. To zdecydowanie nie jest łatwa lektura, raczej taka, przez którą trzeba przebrnąć z nie lada wysiłkiem, ale też ogromną satysfakcją.

Ryszard Ćwirlej - cykl o Antonim Fischerze

Ryszard Ćwirlej, 'Tam ci będzie lepiej' pierwsza książka z cyklu o Antonim Fischerze, Wydawnictwo Czwarta Strona Ryszard Ćwirlej, "Tam ci będzie lepiej" pierwsza książka z cyklu o Antonim Fischerze, Wydawnictwo Czwarta Strona

Ryszard Ćwirlej i seria książek o Antonim Fischerze to kolejny dobry polski kryminał retro, który szczególnie przypadnie do gustu miłośnikom historii. Tym razem akcja dzieje się w Poznaniu, w latach 20. i 30. Jej głównym bohaterem jest uczestnik powstania wielkopolskiego, weteran pruskiej armii, który wraca do Poznania, by zbudować w mieście policję. Wtedy też w Poznaniu dochodzi do serii brutalnych morderstw - z rąk nieznanego sprawcy giną prostytutki. Komisarz Antoni Fisher prowadzi śledztwo ze swoim zastępcą, Albinem Siewierskim, z którym tworzą niesamowity duet, choć ich charaktery są jak ogień i woda. W książkach, oprócz intryg i skomplikowanych zwrotów akcji, jest też spora dawka oryginalnego humoru, poznańska gwara i kawał pięknie opowiedzianej historii Poznania, która z pewnością zaciekawi nie tylko jego rodowitych mieszkańców.

Katarzyna Bonda - cykl "Cztery żywioły Saszy Załuskiej"

Katarzyna Bonda, 'Pochłaniacz' pierwsza książka z cyklu o Saszy Załuskiej, Wydawnictwo MUZA S.A. Katarzyna Bonda, "Pochłaniacz" pierwsza książka z cyklu o Saszy Załuskiej, Wydawnictwo MUZA S.A.

Mam wrażenie, że polskie kryminały bez Katarzyny Bondy byłyby zupełnie inne. A na pewno nie miałyby tak niebanalnej i wyrazistej kobiecej bohaterki jaką jest Sasza Załuska z cyklu "Cztery żywioły Saszy Załuskiej", dla której przede wszystkim warto przeczytać te książki. Każda z części to pełna mrocznego klimatu opowieść o kobiecie, która nieustannie zmaga się z demonami przeszłości, a jednocześnie rozwiązuje zagadki najbardziej skomplikowanych i sięgających daleko w przeszłość spraw kryminalnych. Twórczość Bondy będzie idealna zarówno dla tych czytelników, którzy dopiero zaczynają czytać polskie powieści kryminalne, jak i tych wymagających i oczekujących od lektury dużo więcej, niż jedynie zaspokojenie ciekawości i rozwikłanie zagadki "kto zabił". Nie bez powodu autorka została okrzyknięta mianem "królowej polskiego kryminału".

  1. Kultura

Olga Tokarczuk z kolejną nagrodą literacką

Olga Tokarczuk na ceremonii wręczenia Nagród  Nobla za rok 2018. (Fot. Andrzej Hulimka/Forum)
Olga Tokarczuk na ceremonii wręczenia Nagród Nobla za rok 2018. (Fot. Andrzej Hulimka/Forum)
Olga Tokarczuk dostała nagrodę „La storia in un romanzo 2020” na włoskim festiwalu książki Pordenonelegge. W poprzednich latach laureatami tej nagrody byli między innymi: Umberto Eco, Art Spiegelman, Ian McEwan i Swiatłana Aleksijewicz.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, polska noblistka została wyróżniona za "wykraczające poza ramy, wspaniałe i zaskakujące powieści" oraz wprowadzanie tematów historycznych do literatury pięknej. Jury festiwalu doceniło również, że w swojej twórczości nie unika tematów związanych z bolączkami współczesnego świata - prawami zwierząt, feminizmem, prawami mniejszości, a jednocześnie podkreśla, że "zmiana jest bardziej szlachetna niż stabilność".

"Jestem szczęśliwa, dlatego że ta nagroda pokazuje, że literatura działa. To, co napisałam wiele kilometrów stąd, w lasach na północy Polski, nagle jest rozumiane, docenione na południu we Włoszech i czytelnicy są w stanie zrozumieć to, co próbowałam wyrazić w swoim języku innym niż wasz. Dziękuję wszystkim tłumaczom świata, że potrafią, niczym posłannicy Hermesa, przewodzić, przekazywać informacje z jednego języka, jednej kultury na drugą" - powiedziała Olga Tokarczuk 19 września, podczas odbierania nagrody.

Festiwal książki „La storia in un romanzo” odbywa się od 13 lat, a główna nagroda jest przyznawana dla najwybitniejszych współczesnych pisarzy i dziennikarzy. W ubiegłym roku nagrodę przyznano Swiatłanie Aleksijewicz, autorce książek: "Czarnobyl", "Afganistan", "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety". Laureatami poprzednich edycji byli między innymi Umberto Eco, Art Spiegelman, Ian McEwan.