1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. E-book - czy książka papierowa zejdzie do lamusa?

E-book - czy książka papierowa zejdzie do lamusa?

Na uczelniach wykładać będą profesorowie, którzy nigdy nie mieli w rękach książki, a papierowe lektury zostaną zastąpione przez ich elektroniczne wersje. To nie żart, e-booki już rewolucjonizują rynek wydawniczy i zmieniają styl czytania.

Wyobraźcie sobie 1500 egzemplarzy książek o gabarytach PIW-owskiej edycji „Imienia róży” Ułożone w rzędzie ciągną się przez około 50 metrów i ważą pół tony. Żeby je przechować potrzeba całego regału, żeby przetransportować – furgonetki, a żeby przekartkować i znaleźć cytat – cały dzień. Dzięki e-publishingowi taką bibliotekę możemy jednak skompletować bez zagracania mieszkania przyciągającymi kurz  voluminami i obciążania podłogi oraz błyskawicznie przejrzeć. E-publishing to technologia wydawania książek w formie elektronicznej oraz ich kolportowania i czytania przy pomocy specjalnych urządzeń (np. czytników, iPadów, tabletów).  I właśnie najtańszy na naszym rynku e-reader umożliwiający lekturę polskojęzycznych tytułów, sprzedawany przez Empik OYO,  jednorazowo może pomieścić półtora tysiąca e-booków. Co więcej, standardowy czytnik (inny polski E-clicto, albo amerykański Kindle) jest poręczny – składa się z plastikowej tabliczki wielkości, wagi i grubości broszurowego wydania „Wojny polsko-ruskiej” Doroty Masłowskiej.  Żeby kupić lekturę nie trzeba fatygować się do księgarni – wystarczy złożyć zamówienie przez Internet i po kilku minutach, bez względu na porę, w nocy i w dni świąteczne,  ściągnąć wybrany tytuł na nośnik. Co prawda wybór jest jeszcze niewielki – na naszym rynku dostępnych jest ok. 8 tysięcy e-booków, podczas gdy premierowych książek w wersji papierowej pojawia się co roku ok. 30 tysięcy – lecz systematycznie się zwiększa. Coraz więcej wydawców digitalizuje dzieła swoich autorów i wprowadza je do obrotu – niedawno do tego grona dołączyły W.A.B. i Świat Książki.  Na razie rynek polskich e-booków wyceniany jest na ok. 3 miliony dolarów, czyli mniej niż pół procenta całej branży wydawniczej, ale ich udział rośnie i - jak prognozują analitycy – za 2-3 lata ma osiągnąć poziom 10 procent.

Czeka nas rewolucja podobna do tej, która ogarnia USA. Za wielką wodą w wypadku niektórych tytułów e-booki stanowią już ponad jedną trzecią sprzedaży. Ta czytelnicza wolta ma co najmniej trzy przyczyny. Po pierwsze używanie czytnika jest wygodniejsze. Ściąganie e-booków jest nie tylko znacznie łatwiejsze niż kupowanie tradycyjnych książek, ale umożliwia znacznie większy dostęp do poszukiwanych lektur – największa na świecie tradycyjna księgarnia oferuje 200 tysięcy tytułów, podczas gdy internetowa Amazon ma ich ponad półtora miliona. Ponadto dzięki technologii tzw. e-atramentu podczas lektury na czytniku oczy nie męczą się tak, jak podczas czytania na komputerze. Czytniki mają funkcje wyszukiwania cytatów i słów kluczy, robienia notatek, powiększania czcionki i korygowania natężenia barwy tła.  Ponadto e-booki są tańsze niż tradycyjne książki.  W przypadku nowości opust bywa 10-procentowy, ale już klasyka kolportowana jest za symboliczne kwoty – Sienkiewicza, Kafkę, Wilde’a, czy Słowackiego kupimy już niespełna 5 złotych,  część tytułów można też legalnie skopiować za darmo. Jest jeszcze jeden powód, dla którego e-readery i tablety zdobywają popularność – są gadżetami o czysto estetycznych walorach. To po prostu ładne przedmioty, efektowne dodatki (można do nich dokupić np. designerskie etui), podkreślające modowy styl właściciela, a także jego intelektualny status lub aspiracje.

Rozwój e-publishingu spowoduje gigantyczne przetasowania na rynku wydawniczym – skoro wkrótce książki będziemy głownie ściągać na czytniki, upadną hurtownie i część księgarni. Do tych, które przetrwają, chodzić będziemy po edycje ambitnej literatury. Jak pokazuje bowiem przykład USA, czytelnicy rezygnują z zakupu książkowych wydań konfekcji : romansów i sensacji, ale poezję i prozę artystyczną ciągle chcą czytać głównie na papierze. W sensie technologicznym nadchodzi więc kres ery Gutenberga. Ale być może dzięki cyfryzacji i łatwiejszemu dostępowi do literatury zaczniemy więcej czytać. W końcu po raz pierwszy w historii możemy wspiąć się na Giewont, bez trudu taszcząc w plecaku 1500 książek.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze