1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Sylvia Plath - Pani Łazarz

Sylvia Plath - Pani Łazarz

- To wiersze grające w rosyjską ruletkę z sześcioma nabojami w magazynku – pisze we wstępie do jej ostatniego, wydanego pośmiertnie zbioru poezji Robert Lowell. Nie przesadza.

Jej twórczość jest zwierciadłem, w którym przegląda się każda nastolatka – słyszałem od znajomej. Rodzice zawsze chowali przede mną jej książki – mówiła inna. Nic dziwnego: lektura poezji Sylvii Plath sprawia, że dostrzegamy najbardziej ekstremalne elementy własnej psychiki. Jest przez to niebezpiecznie pociągająca.

...szczególnie dla kobiet. W latach 60-tych Plath stała się zresztą punktem odniesienia dla ruchu feministek. - Dzięki niej amerykańskie kobiety coś zauważyły. Nie tylko te już czytające poezję, ale też żony i matki, których ambicja nagle się przebudziła – twierdzi pisarka Honor Moore. - Usłyszały głos pełen kobiecego gniewu i smutku, głos, z którym wiele z nich mogło się identyfikować – dodaje.

Sama Plath od najmłodszych lat dążyła jednak przede wszystkim do „inności”. Chciała odstawać, wyróżniać się. Zostanie „artystką” było dla niej naturalnym, ale i koniecznym wyborem. - Tylko w ten sposób mogła okiełznać świat, a może raczej tylko tak mogła pozwolić sobie na życie  głównie w świecie własnym – zakłada jej biografka, Anne Stevenson.

Stevenson nazwała swoją opowieść o życiu Plath „Gorzka sława”. Tytuł zapożycza z wersu poetki Anny Akhmatowej: „Jeśli nie możecie dać mi miłości i spokoju, dajcie mi gorzkiej sławy”. W twórczości Plath stale znajdujemy ślady niezaspokojenia tych dwóch potrzeb. Niepokój i wszechobecną śmierć, to aż nazbyt znane tematy jej wierszy.

W jednym z późnych utworów, „Pani Łazarz”, Plath pisze w końcu o sztuce umierania, w której „radzi sobie wyjątkowo dobrze (...), można powiedzieć, że ma powołanie”. To powołanie poczuła po raz pierwszy, gdy jako 20-latka załamała się nerwowo. Po nieudanej próbie samobójczej i kilku miesiącach w szpitalu psychiatrycznym wróciła jednak do społeczeństwa.

Przejmujący, autobiograficzny opis tego okresu odnajdujemy w powieści „Szklany klosz”. Przed jej końcem, teoretycznie wyleczona, już opuszczająca szpital Plath pyta niepokojąco: „skąd mam jednak wiedzieć, czy któregoś dnia, gdzieś, gdziekolwiek, szklany klosz, to duszące zniekształcenie, znów nie zaatakuje?”. Atak, którego poetka nie była w stanie odeprzeć nadszedł 10 lat później, 11 lutego 1963 roku.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze