1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Seriale dla kobiet - mądre, ważne, zabawne. Wybieramy najlepsze kobiece seriale na Netflix

Seriale dla kobiet - mądre, ważne, zabawne. Wybieramy najlepsze kobiece seriale na Netflix

Kadr z serialu
Kadr z serialu "Wielkie kłamstewka" (fot. BEW)
Skradły nasze serca, rozbawiły nas do łez, poprawiły humor po ciężkim dniu, poruszyły ważne społecznie tematy - najlepsze seriale dla kobiet to bardzo pojemna kategoria. My polecamy wam te, które nas szczególnie urzekły, i które warto obejrzeć w pierwszej kolejności. Od kobiet dla kobiet.

Te babskie seriale skradły nasze serca, rozbawiły nas do łez, poprawiły humor po ciężkim dniu, poruszyły ważne społecznie tematy - najlepsze seriale dla kobiet na Netflix to bardzo pojemna kategoria. My polecamy wam te, które nas szczególnie urzekły, i które warto obejrzeć w pierwszej kolejności. Od kobiet dla kobiet.

Netflix - seriale dla kobiet

W dobie dużych platform streamingowych nietrudno znaleźć serial dla kobiet, który idealnie sprawdzi się na wieczór z przyjaciółkami. Ale i niełatwo znaleźć taki, który wciąga i jest warty naszego czasu. Dobrze szukać najciekawszych, babskich seriali na Netflixie - prawdziwej mekce dla kino i serialomaniaczek. Warto zapoznać się z naszą listą najlepszych seriali dla kobiet. Netflix przygotował dla nas następujące propozycje:

"Telefonistki"

Choć nic nie stoi na przeszkodzie, by serial ten pokochali także mężczyźni, to właśnie "Telefonistki" okrzyknięte zostały jednym z najbardziej kobiecych seriali dostępnych na Netflixie. Hiszpański serial (Hiszpanie ostatnio zdominowali platformę świetnymi produkcjami) opowiadający historie czterech przyjaciółek, które poznają się w pracy w krajowej centrali telefonicznej. Piękny, nostalgiczny Madryt lat 20. ubiegłego wieku przeplata się tu z wyjątkowo dramatycznymi sytuacjami nie tylko z życia prywatnego Lidii, Carloty, Angeles i Marli, ale także rodzącym się feminizmem wśród kobiet. Choć bohaterki pochodzą z różnych klas społecznych, mają różne charaktery i pomysły na życie, łączy je  ogromna przyjaźń, oddanie i niezgoda na panujący wokół społeczny ucisk kobiet. Jeden z najlepszych seriali dla kobiet na Netflixie, który trzeba poznać.

"Grace i Frankie"

I choć mogłoby się wydawać, że dwie 70-kilku latki na ekranie to jeden z babskich seriali, które Netflix proponuje wąskiemu gronu odbiorców, nic równie mylnego. Chyba nie ma drugiego serialu dla kobiet, równie zabawnego, poprawiającego humor i dającego wiarę w to, że z wyjątkowo beznadziejnej życiowej sytuacji można zawsze wyjść z podniesioną głową. I świetną przyjaciółką u boku. Grace i Frankie to dwie nieprzepadające za sobą kobiety, które łączy przyjaźń ich mężów prowadzących razem kancelarię. Gdy dowiadują się, że mężczyźni, z którymi związane były ponad 40 lat są gejami i planują razem ślub, kobiety rozumieją, że od teraz mogą liczyć wyłącznie na siebie. Bo kto inny zrozumie kobietę, jak nie druga kobieta? I to znajdująca się w identycznej sytuacji? Panie, choć dzieli je naprawdę wiele, zaprzyjaźniają się na śmierć i życie, a to co dzieje się w ich życiu, wzrusza, bawi i zachęca do "połykania" następnych odcinków - jednego po drugim.

"The Crown"

Królową Elżbietę można kochać, można nie lubić, można w zasadzie być wobec niej zupełnie obojętnym. Ale jedno jest pewne - serial "The Crown" to świetnie zrealizowana historia najdłużej panującej władczyni Wielkiej Brytanii. Serial o kobiecie, która w roli monarchini przeżyła wiele - była świadkiem tragicznych wydarzeń na arenie międzynarodowej, skandali miłosnych, dramatów, które wydarzyły się także w jej rodzinie. "The Crown" to jeden z najlepszych seriali dla kobiet na Netflixie zrealizowany z ogromnym rozmachem i świetną obsadą - Olivia Colman i Helena Bohnam Carter w rolach głównych (zmieniły swoje, też genialne poprzedniczki z pierwszych sezonów - Claire Foy i Vanessę Kirby).

"Ania, nie Anna"

Dla pokolenia kobiet wychowanych na serii literackiej Lucy Maud Montgomery, "Ani z Zielonego Wzgórza", ten serial to prawdziwa gratka. Wizualnie piękna, wzruszająca, jak powieści produkcja Netflixa to jeden z najlepszych seriali dla kobiet, który nawet po tak wielu latach wciąż zachwyca historią rudowłosej sieroty przygarniętej przez rodzeństwo. W sam raz dla tych, które szukając na Netflixie seriali kobiecych, chcą odrobinę przenieść się w czasie i zatonąć w marzeniach.

"Unorthodox"

Młoda Żydówka, Esty ucieka przed zaaranżowanym małżeństwem i postanawia żyć na własną rękę. Nie jest to jednak takie proste. W ortodoksyjnym społeczeństwie, gdzie kobiety droga wyznaczana jest przez innych, nie tak łatwo "rzucić wszystko i wyjechać". Serial dla kobiet, które uwielbiają historie pokazujące walkę z radykalizmem - w każdej postaci. Ten mini-serial Netflixa dla kobiet nakręcono na podstawie autobiograficznej powieści Debory Feldman, która postanowiła rozprawić się w niej z mitem szczęścia kreślonym przez ciotki, babki i resztę społeczeństwa.

"Kalifat"

Serial dla kobiet na Netflixie, który pokazuje wizję Państwa Islamskiego widzianą z kilku różnych perspektyw. Historie te łączy jedno - wszystkie uświadamiają, jak działania ISIS przenikają do europejskiego świata i jakie może mieć to konsekwencje dla wszystkich. "Kalifat" zachwyca fabułą, świetną i przekonującą grą aktorską i autentycznością, z jaką przedstawił świat siatki terrorystycznej od wewnątrz. Świetny serial dla kobiet, który prowadzić może do wielu zaskakujących refleksji.

"Niewiarygodne"

Serial dla kobiet, który na platformie Netflix, który powinna obejrzeć nie tylko każda kobieta, ale również mężczyzna. Prawdziwa historia gwałtu opowiedziana przez 18 letnią dziewczynę, która zostaje brutalnie zgwałcona w swoim domu, a następnie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Choć następnie serial przenosi się do innej historii, przekaz serialu jest mocny i jednoznaczny - ofiary gwałtu, niezależnie od tego, gdzie żyją, kim są i z jakiej pochodzą rodziny, pozostają często niewysłuchane, oskarżane o kłamstwa i powtórnie wiktymizowane.

"Outlander"

W kategorii „najlepsze seriale dla kobiet” Netflix przygotował także historie "nie z tej Ziemi", które mieszczą w sobie różne gatunki - od romansu po science fiction. "Outlander" to historia Claire, brytyjskiej pielęgniarki z czasów II wojny światowej, która... przenosi się w czasie do pierwszej połowy XVIII w. i zakochuje w wyjątkowo honorowym i nieziemsko przystojnym Szkocie. Problem w tym, że Claire "w swoich czasach" zostawiła kochającego męża i całe życie, które niespodziewanie zupełnie zmienia cały swój bieg. Pierwsze trzy sezony to prawdziwe perełki - dzieje się tam mnóstwo, historia przeplata się z fantazją, a niezwykły romans Claire i Jamiego to jedna z najpiękniejszych historii miłosnych seriali kobiecych z Netflixa.

Najlepsze seriale dla kobiet - inne platformy

"Wielkie kłamstewka"

Damska solidarność i przyjaźń to temat często poruszany w serialach dla kobiet. Tym razem mamy do czynienia z wyjątkową piątką z Montery - miejscowości, w której dzieje się akcja serialu. "Wielkie kłamstewka" to hit wyświetlany na HBO GO, z mistrzowską obsadą: Nicole Kidman, Laurą Dern, Reese Witherspoon, Shailene Woodley i Alexandrem Skarsgårdem oparty na kryminalnej powieści Liane Moriaty. Dwa sezony serialu opierają się na kilku wzajemnie przeplatających się historiach Madelaine - pogrążonej w małżeńskim kryzysie, Celeste - będącej ofiarą przemocy domowej, Renaty - kobiety biznesu, której idealne życie okazuje się iluzją, Bonnie - outsiderki, niemogącej przepracować relacji z matką i Jane, która samotnie wychowuje dziecko. W drugim sezonie do obsady dołącza genialne (jak zawsze) Meryl Streep.

"Opowieść podręcznej"

Jeden z najlepszych seriali dla kobiet oparty na fabule znanej i nagradzanej powieści Margaret Atwood pod tym samym tytułem. Serial "Opowieść podręcznej" to obraz okrutnej, dystopijnej rzeczywistości, w której kobiety traktowane są jak przedmioty. Zresztą zmienia się tam wszystko - cała wizja znanego nam świata przeradza się w nową Republikę Gileadu, którą żądzą tzw. Komendanci dokonujący patriarchalnej rewolucji i wykorzystujący kobiety do płodzenia dzieci. Produkcję okrzyknięto jednym z największych hitów w historii seriali kobiecych. Doczekała się już kolejnych sezonów.

"Gotowe na wszystko"

Choć serial ma już parę lat (ostatnie odcinki wyemitowano w 2012 roku), wciąż uznawany jest za jeden z najlepszych seriali dla kobiet. "Gotowe na wszystko" to opowieść o sześciu kobietach, mieszkających przy tej samej ulicy amerykańskiego przedmieścia. Ich historie nie są jednak tak nudne, jak mogłoby się wydawać na pozór, a w fabule znajdziemy mieszankę intryg, morderstw, kłamstw i zdrad.

"Seks w Wielkim Mieście"

Kto choć raz w życiu nie obejrzał jednego odcinka "Seksu w Wielkim Mieście", musi szybko nadrobić zaległości w kategorii najlepsze seriale dla kobiet. Kultowe już bohaterki: Carrie, Miranda, Samantha i Charlotta i ich historie na tle jednego z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie - Nowego Jorku. To pozycja obowiązkowa na babskie wieczory bądź gorszy humor. Serial dla kobiet, niegdyś przełamujący stereotypy i dokonujący przełomu w rozmowach o seksie, to już obecnie symbol: wyzwolenia, kobiecości i... wyjątkowego stylu.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

"Kobieta w oknie" – A.J. Finn o chorobie, która stała się impulsem do napisania bestsellerowej powieści

Amy Adams jako Anna Fox w filmie
Amy Adams jako Anna Fox w filmie "Kobieta w oknie". Film dostępny na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe Netflix.
Szalony psychopata okazuje się zabójcą, a agentka z zaburzeniami afektywno dwubiegunowymi wpada na trop szpiega – kino i literatura coraz częściej sięgają po postaci z problemami psychicznymi. Moda czy może wierny opis naszych czasów? Pytamy pisarza A.J. Finna, który przyznaje, że jego własna choroba była impulsem do napisania bestsellerowej „Kobiety w oknie”. 

Czy fakt, że główna bohaterka twojej książki, Anna Fox, ma agorafobię, jak się potem okazuje, wynikającą z depresji, miał dać wsparcie osobom doświadczającym podobnych problemów? Czy może chciałeś przez to podkreślić, że rozmaite schorzenia psychiczne są tak popularne, że praktycznie wszystkich nas dotykają?
Cudownie, że o to pytasz, bo mam dużo do powiedzenia na ten temat (śmiech). Zacznijmy od genezy powstania tej książki i głównej bohaterki. W wieku 21 lat zdiagnozowano u mnie ciężką depresję kliniczną, z którą zmagałem się przez kolejne 15 lat. Przez ten czas byłem w stanie żyć względnie normalnie i na dość dobrym poziomie – udało mi się zrobić doktorat na Oxfordzie, odnosiłem sukcesy, robiłem całkiem obiecującą karierę w branży wydawniczej, tworzyłem satysfakcjonujące związki i utrzymywałem dobre relacje z rodziną i przyjaciółmi. A jednocześnie byłem głęboko nieszczęśliwy. Próbowałem wszystkiego, żeby sobie pomóc, od farmakoterapii po medytację, od hipnoterapii i terapii elektrowstrząsami po ketaminoterapię – ale nic nie zmieniało mojego stanu. Aż pewnego dnia, trzy lata temu, poszedłem na konsultację do nowego psychiatry, bo chciałem zmienić leki. Wysłuchał mojej opowieści o symptomach i dolegliwościach, która trwała około półtorej godziny i pod koniec powiedział: „Nie wydaje mi się, żeby miał pan depresję. Moim zdaniem cierpi pan na pewną odmianę zaburzeń afektywnych dwubiegunowych“. Byłem zaskoczony i początkowo nie zgodziłem się z  jego diagnozą. Powiedziałem, że oglądałem serial „Homeland” i nie widzę podobieństw między moim stanem a stanem Carrie, głównej bohaterki. Odparł, że są różne rodzaje zaburzeń dwubiegunowych i że według niego ja cierpię na odmianę drugą, w której epizody manii nie są tak euforyczne, za to epizody depresji są o wiele głębsze. Wystarczyło sześć tygodni terapii nowymi lekami, bym poczuł się nie tylko lepiej, ale wręcz doznał transformacji. Wtedy postanowiłem, że chciałbym przyjrzeć się moim doświadczeniom, jakoś je opisać.

Nie jest to jednak książka o depresji.
Nie chciałem pisać książki o depresji, bo to by było zbyt dołujące. Nie mam zamiaru rozwodzić się zbyt długo nad gatunkiem, jakim jest thriller psychologiczny, ale w kryminałach czy powieściach detektywistycznych najbardziej pociąga mnie to, że można je odczytywać na dwu różnych poziomach. Pierwszy poziom, dość powierzchowny, to sama zagadka kryminalna. Jeśli jednak zajrzymy pod powierzchnię fabuły, to wejdziemy na drugi poziom i znajdziemy tam o wiele głębsze spostrzeżenia na tematy społeczne, kulturowe czy właśnie psychologiczne. Nie każda powieść kryminalna czy thriller są tak skonstruowane, ale jeśli taka sztuka uda się autorowi, to z pewnością  wywrze duży wpływ na czytelniku, a przynajmniej zawsze wywiera na mnie. Świetnym przykładem jest „Zaginiona dziewczyna“ Gillian Flynn. Z jednej strony to trzymający w napięciu thriller ze znakomitym zwrotem akcji, a z drugiej – dość przerażający portret socjopatki, czyli osoby, która ma ogromne problemy ze swoją kondycją psychiczną i nawiązywaniem relacji. Ta książka chodziła za mną jeszcze długo po tym, gdy skończyłem ją czytać. Zależało mi na napisaniu takiej właśnie powieści, która oferuje więcej zarówno na poziomie intelektualnym, jak i emocjonalnym. Nie jest tylko samą rozrywką. Przy okazji mogłem zgłębić własne podejście do choroby i dać czytelnikom wgląd w świat wewnętrzny osób zmagających się z problemami psychicznymi.

Nie masz wrażenia, że tzw. zdrowe społeczeństwo trochę się ich obawia?
Jako społeczeństwo nie tylko często stygmatyzujemy takie osoby, ale też unikamy z nimi kontaktu. Po pierwsze dlatego, że zwykle nie wiemy, co im powiedzieć, a po drugie, bądźmy szczerzy – ludzie, którzy cierpią na depresję i inne zaburzenia psychiczne nie są zbyt wesołymi kompanami. Amerykańska psychiatra Kay Redfield Jamison, jedna z wiodących specjalistek w dziedzinie zaburzeń dwubiegunowych, na które też sama cierpi, zauważyła, że osoby w depresji są nudnym towarzystwem. Kiedy jesteś w depresji, tracisz umiejętność doprowadzania siebie i innych do śmiechu. Jamison powiedziała – i tu cytuję dosłownie, bo jej słowa wywarły na mnie duże wrażenie: „Kiedy masz depresję, odczuwasz całym sobą, co to znaczy być starym, słabym, brzydkim i nie mieć wiary w to, że w twoim życiu mogłoby się coś zmienić. Brakuje ci gracji, obycia, nawet koordynacji ruchów, czujesz się niezdarny, nieatrakcyjny, wstyd ci, że jesteś sobą”. Takich ludzi się unika i mówię to jako ktoś, kto cierpiał na depresję przez praktycznie całe dorosłe życie. Podsumowując, stworzyłem postać Anny Fox z wielu powodów. Po pierwsze, pragnąłem ukazać wewnętrzny obraz osoby cierpiącej na depresję, jego głębię i wielowymiarowość. Po drugie, chciałem zwrócić uwagę na to, że osoby cierpiące na depresję tak naprawdę nie chcą jej mieć i nawet jeśli Anna ma duże problemy sama ze sobą i widać, że nie radzi sobie z tym, jak wygląda jej życie, to nie znaczy, że nie robi nic, żeby to zmienić. I po trzecie, tak jak zauważyłaś, chciałem dać Annie jakąś sprawczość, przekonanie, że jest w stanie pomagać innym i mieć realny wpływ na świat wokół siebie. Ona próbuje przysłużyć się innym, być przydatna. Świadczy darmową pomoc psychologiczną w Internecie osobom zmagającym się z agorafobią, i stara się pomóc chłopcu z naprzeciwka, który jej zdaniem też ma problemy psychiczne. I choć nie zawsze trafnie lokuje w ludziach swoje zaufanie, to jednak się stara. Przedstawiając taką osobę w roli głównej bohaterki, chciałem wzbudzić u czytelników nie tylko współczucie, ale również zrozumienie i szacunek do niej. Gdybym miał wymienić jedną wartościową rzecz, jaką dała mi depresja, to byłaby to większa empatia. Myślę teraz o wiele więcej o innych ludziach i troszczę się o nich bardziej niż kiedyś. To mnie łączy z Anną.

Może te wszystkie powody, które wymieniłeś, są przyczyną tego, że we współczesnych serialach czy książkach postaci z psychiczną niedoskonałością pojawiają się coraz częściej.
Współczesna popkultura chętnie sięga po takie postaci, bo choć o zdrowiu społecznym nie mówi się jeszcze powszechnie, to jest to temat, który dotyka coraz większej liczby osób, więc staje się coraz bardziej widoczny. Już sam fakt, że dzięki mojej książce mogę zachęcić ludzi do rozmowy na ten temat, że na przykład teraz udzielam wywiadu pismu psychologicznemu, bardzo mnie cieszy. Z drugiej strony z powodu swojej aktualności temat ten jest często wykorzystywany przez popkulturę w sposób zbyt przedmiotowy. Choroba psychiczna staje się dziś atrakcyjnym dodatkiem do głównego bohatera książki czy filmu. Na przykład w  jednej bardzo popularnej książce, też thrillerze psychologicznym, opowiadającej o kobiecie nadużywającej alkoholu, temat alkoholizmu jest użyty jako wytrych fabularny, by uzasadnić, że może czegoś nie pamiętać. W mojej książce bohaterka też nadużywa alkoholu, ale ma bardzo uzasadniony powód, by to robić.

Sama jestem fanką kryminałów i uważam, że na przykład książki Agathy Christie sprawiły, że psychologia postaci i dociekanie, dlaczego człowiek jest w stanie popełnić zbrodnię, zaczęło nas wreszcie interesować.
Ciekawe, że przywołujesz Agathę Christie, bo jako dziecko zaczytywałem się w jej kryminałach, a potem, kiedy pracowałem w branży wydawniczej, nawet wydawałem jej książki. I choć uważam ją za absolutnego geniusza w kwestii budowania fabuły i tworzenia zagadki, to uważam, że była mniej przekonująca, jeśli chodzi o głębokie psychologiczne portrety postaci. Niedawno przeczytałem, jak konstruowała swoje kryminały. Budowała fabułę do przedostatniego rozdziału, po czym zastanawiała się, która z postaci jest najmniej prawdopodobnym mordercą, cofała się i wstawiała w różne fragmenty książki wskazówki, które uprawdopodobniały, że ta osoba jest mordercą… To tylko anegdota, więc nie musi być prawdziwa, przynajmniej mam taką nadzieję (śmiech). Ale trzeba przyznać, że Christie była bardzo zainteresowana problemami zdrowia psychicznego – w kryminale „A..B..C...” jedna z głównych postaci cierpi na coraz bardziej rozwijającą sie fobię społeczną, ale też ma kompleks Edypa. W innej powieści, mojej ulubionej, zabójcą jest młoda dziewczyna i to według mnie bardzo przekonujący opis socjopatki. Obsesyjna miłość, monomania, socjopatia – to były motywy zabójstw w jej książkach i doceniam sposób, w jaki starała się je jak najlepiej przedstawić i wytłumaczyć. Z kolei w jednej z najbardziej popularnych książek – „Morderstwo w Orient Expressie“ – motywem zbrodni stała się długo przeżywana żałoba, co jest błyskotliwą diagnozą psychiczną.

Nie sądzisz jednak, że niektóre współczesne kryminały oddają niedźwiedzią przysługę osobom z problemami psychicznymi? Irytuję się, kiedy oglądam bądź czytam thriller psychologiczny i na końcu odowiaduję się, że zabójcą jest szalony psychopata.
Absolutnie się zgadzam. We współczesnych powieściach zabójca jest psychopatą zwykle dlatego, że to najłatwiejsze rozwiązanie, a nie dlatego, że autor miał potrzebę stworzenia i opisania takiej postaci. To mi przypomina o sytuacji kryzysu AIDS w latach 70. i 80., kiedy bardzo wiele filmów przedstawiało osoby homoseksualne – zarówno kobiety, jak i mężczyzn – jako morderców, tych złych. Na przykład film „Zadanie specjalne” („Cruising“) z Alem Pacino lub „Nagi instynkt” z  Sharon Stone. Odmienność osób homoseksualnych była wykorzystywana jako łatwe wyjście fabularne i proste wytłumaczenie, dlaczego zabijali. Bo byli inni. Zwykle najbardziej się obawiamy osób, które są inne. Kryminały ukazują ten lęk właśnie poprzez obsadzenie takich osób w roli tych, którzy nam zagrażają. Sięgam po tę analogię po to, by ukazać, że osoby homoseksualne też zasługują na nasze zrozumienie i szacunek, dokładnie tak samo jak każda inna osoba w społeczeństwie, i dokładnie tak jak każda osoba cierpiąca na zaburzenia psychiczne. Gdybym miał jakoś wytłumaczyć autorów, którzy stosują takie rozwiązania fabularne, to powiedziałbym, że może bardziej przerażająca jest dla nas myśl, że ktoś miałby popełnić zbrodnię bez żadnego powodu, ale nie jest w porządku zakładanie, że ktoś rzuci się w wir mordowania tylko dlatego, że ma zaburzenia psychiczne. To,  że osoby, które cierpią na psychopatię, są bardzo często opisywane jako potencjalni zabójcy, jest bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe, ale też wypacza samą naturę tego zaburzenia. I nie mówię tego po to, by bronić psychopatów, tylko tych, którzy są w ich otoczeniu, którzy są przez nich w jakiś sposób atakowani. Sam pracowałem z kimś, kto potem został zdiagnozowany jako psychopata i ten człowiek nie musiał nikogo zabijać, by osiągnąć to, co chciał, potrafił znaleźć o wiele subtelniejsze i paskudniejsze metody, by zniszczyć komuś życie.

W twojej ksiażce bohaterka często ogląda filmy Alfreda Hitchcocka i kino noir, sam przyznajesz się do fascynacji tym gatunkiem. Co ciekawe, w tych filmach bohaterowie, głównie kobiety, często są „wrabiani“ przez inne osoby w chorobę psychiczną, by uczynić ich mało wiarygodnymi świadkami. I cała ich walka polega na tym, żeby udowodnić, że nie są szaleni, że można ufać temu, co widzą i co słyszą. Twoja bohaterka też o to walczy. Może wszystkie osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym walczą o to samo?
Podobno kiedy Alfred Hitchcock był młodym chłopcem, zdarzyło się, że ponieważ był niegrzeczny, rodzice za karę zabrali go na policję i poprosili policjanta, by zamknął go na parę godzin w celi. Hitchcock do końca życia upierał się, że nie zrobił rzeczy, za którą rodzice tak go ukarali, myślę, że dlatego był tak zafascynowany historiami, w których niewinni ludzie muszą tłumaczyć się z fałszywych oskarżeń. Widać to praktycznie w każdym jego filmie, od „Niewłaściwego człowieka” do „Szału”. Jednym z  powodów, dla których uwielbiam filmy Hitchcocka, kino noir i w ogóle stare filmy, jest to, że centralną rolę zajmowała w nich psychologia postaci. I rzeczywiście, często czarne charaktery wykorzystują problemy lub cechy psychologiczne głównych postaci – na przykład wrażliwość lub niską samoocenę – przeciwko nim samym. W konsekwencji bohaterowie wpadają w coś w rodzaj paranoi czy zaburzenia, co sprawia, że w oczach otoczenia są mniej wiarygodni. Oczywiście to też narzędzie fabularne, bo jeśli bohater od początku do końca filmu ma absolutną pewność, co widział i słyszał, nie jest to takie interesujące dla widza. W filmach „Okno na podwórze” Hitchcocka i „Gasnący płomień” George'a Cukora widzimy postaci, które coraz bardziej zapadają się w swoją paranoję i zaczynają wątpić  w to, czy są wiarygodne, a my razem z nimi. W mojej „Kobiecie w oknie” wykorzystuję to samo narzędzie fabularne, by zrobić suspens i popchnąć do przodu akcję. Nie mam zamiaru udowadniać, że choroba Anny nie ma wpływu na to, jak ona odbiera otaczający świat. Z drugiej strony masz rację, że osoby cierpiące na różne zaburzenia psychiczne są z automatu traktowane jako niewiarygodni świadkowie. To nie jest fair, nie można dyskredytować kogoś tylko dlatego, że cierpi na jakąś chorobę, która sprawia, że nie postrzega otoczenia w 100 procentach tak jak osoby zdrowe. Kolejną grupą, której się nie ufa, wręcz systemowo, i której się nie wierzy, są kobiety. Jak często słyszymy, że kobiety są „histeryczne“? A pamiętajmy, że histeria historycznie była klasyfikowana jako zaburzenie. Pisząc ksiażkę, zastanawiałem się, czy inni bohaterowie bardziej ufaliby i wierzyli Annie, gdyby była mężczyzną. I przykro mi to mówić, ale prawdopodobnie tak.

Czasem w redakcji powtarzamy sobie takie zdanie, że wszyscy jesteśmy wariatami, czyli każdy ma coś: manię, pasję, fobię, kompleks. Czy w naszym współczesnym świecie, w którym mamy tendencję do izolacji i zamykania się w sobie, nie jest to czymś, co nas łączy? Dzięki książkom, takim jak twoja, możemy poczuć się bardziej „połączeni“?
Jednym z  centralnych wątków mojej książki jest właśnie samotność oraz to, jak trudno jest tworzyć relacje z innymi i zostać przez otoczenie przyjętym i zaakceptowanym. Jeszcze zanim zacząłem pisać, wiedziałem, że czytanie jest aktem empatii. I choć zawsze uwielbiałem kryminały, to czytałem je z wyjątkową przyjemnością zwłaszcza kiedy zmagałem się z depresją. Dlatego że mogłem się zidentyfikować z postacią, która zmaga się z różnymi problemami życiowymi i wewnętrznymi, a na koniec wszystko się rozwiązuje w jakiś satysfakcjonujący dla niej sposób, co dawało mi nadzieję. Dlatego też, jak sądzę, ludzie, którzy nie mają w jakimś momencie życia szczęścia w miłości, lubią oglądać komedie romantyczne, bo nie tylko mogą się utożsamić z  główną postacią, ale też uwierzyć, że jest i dla nich nadzieja. Kiedy więc czytamy ksiażkę lub oglądamy film, w którym główna postać jest szalonym psychopatą, i czujemy, że to sztucznie wygenerowany wątek, to nic nam to nie daje. Ale kiedy tego typu problemy są pokazane z empatią i zrozumieniem, pomaga to nawiązać więź z drugim człowiekiem. Nigdy nie byłem w śpiączce, ale niedawno przeczytałem książkę o bohaterze, który jest w śpiączce, co pozwoliło mi nie tylko znaleźć empatię wobec osoby, która tego doświadcza, ale też zrozumieć, czym jest to doświadczenie. Natomiast w ciągu ostatniego roku zrozumiałem, że nie tylko czytanie jest aktem empatii, ale też pisanie.

  1. Kultura

„Lupin” wraca z nowym sezonem

Netflix poinformował, że kolejny sezon serialu
Netflix poinformował, że kolejny sezon serialu "Lupin" będzie miał swoją premierę 11 czerwca. (Fot. materiały prasowe Netflix)
Francuska produkcja biła rekordy popularności na całym świecie. „Lupin”, czyli serial inspirowany przygodami najsłynniejszego dżentelmena-włamywacza z genialnym Omarem Sy w roli głównej, już wkrótce wraca z nowym sezonem.

Pierwsza część francuskiej produkcji liczyła jedynie pięć 45-minutowych odcinków, a jej finał wprost wskazywał na to, że historia nie została jeszcze opowiedziana do końca. Ku uciesze miłośników serialu, a było ich wielu, bo już w niecały miesiąc od premiery obejrzało go przeszło 70 milionów subskrybentów na całym świecie, Netflix właśnie zapowiedział jego kolejną część. Premiera drugiego sezonu serialu „Lupin” ma odbyć się 11 czerwca na platformie Netflix.

„Najbardziej poszukiwany człowiek we Francji” – tak w zwiastunie drugiego sezonu serialu „Lupin” został określony jego główny bohater, Assane Diop. Niezwykle przebiegły, a przy tym szarmancki i wzbudzający sympatię Assane, teraz jest zaślepiony żądzą zemsty na Hubercie Pellegrinim za rozbicie rodziny. Przyparty do muru, musi obmyślić nowy plan, nawet jeśli oznacza to narażenie się na niebezpieczeństwo.

„Lupin” został wyreżyserowany przez Louisa Leterriera ("Iluzja") i Marceli Said ("Narcos: Meksyk"). Nie jest to adaptacja kultowej książki Maurice'a Leblanca o słynnym dżentelmenie-złodzieju Arsenie Lupinie, a jej współczesna wersja. W pierwszym sezonie serialu Diop, w akcie zemsty na zamożnej rodzinie, postanawia przeprowadzić serię spektakularnych skoków inspirowanych dokonaniami swojego ulubionego bohatera literackiego. Mężczyzna pragnie w ten sposób pomścić swojego ojca, który 25 lat został oskarżony o przestępstwo, którego nie popełnił, co doprowadziło go do samobójstwa.

W główną rolę serialu wciela się Omar Sy, znany przede wszystkim ze znakomitej roli w komediodramacie „Nietykalni”. Obok niego grają tam między innymi: Vincent Londez, Ludivine Sagnier, Nicole Garcia, Clotilde Hesme, Soufiane Guerrab, Antoine Gouy, Fargass Assandé i Shirine Boutella.

  1. Kultura

Komedie francuskie - najlepsze produkcje prosto z Francji

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Za jakie grzechy, dobry Boże?". (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Ostatnio na łamach naszego portalu pisaliśmy o francuskiej radości życia, która polega m.in. na celebrowaniu małych przyjemności. Trop ten szybko zaprowadził nas do... francuskich komedii. Z tego względu przyglądamy się dziś najlepszym filmom komediowym prosto z Francji. Wybraliśmy tytuły, które bez trudu znajdziecie w polskich serwisach VOD. 

"Jutro będziemy szczęśliwi"

Samuel (Omar Sy) wiedzie beztroskie życie opierające się na przygodnych romansach. Pewnego dnia jego była kochanka Kristin robi mu niespodziankę. „To twoja córka” – mówi i znika. Od tej chwili Samuel staje się pełnoetatowym tatą małej Glorii. O dzieciach nie ma pojęcia, lecz uczucie do dziewczynki dodaje mu sił, aby sprostać wyzwaniom ojcostwa. Sielanka kończy się, gdy Gloria ma 8 lat, a Kristin postanawia ją odzyskać. To świetny film o dojrzewaniu do odpowiedzialności i odkrywaniu, jakimi wartościami warto się kierować.

Film dostępny na player.pl i cineman.pl.

Kadr z filmu 'Jutro będziemy szczęśliwi'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Jutro będziemy szczęśliwi". (Fot. materiały prasowe)

"Rodziny się nie wybiera"

Film "Rodziny się nie wybiera" to najlepszy dowód na to, że Francuzi mają gdzieś poprawność polityczną i uwielbiają żywiołowe komedie pełne kontrowersyjnego humoru. Valentin D. (Dany Boon) jest wychowanym w sierocińcu genialnym projektantem, który swoimi kolekcjami rzuca Paryż i światowy design na kolana. Wszystko zmienia się jednak, gdy o jego istnieniu przypomina sobie jego mieszkająca na północy Francji i posługująca się dziwnym dialektem szalona rodzina, która bez zapowiedzi przyjeżdża do stolicy.

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Rodziny się nie wybiera'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Rodziny się nie wybiera". (Fot. materiały prasowe)

"Za jakie grzechy, dobry Boże?"

"Za jakie grzechy dobry Boże" to urocza komedia o tym, co czują rodzice, gdy przyszły zięć jest zupełnie nie z ich bajki. I choć film wyreżyserowali Francuzi, to zawarte w niej problemy są bardzo bliskie wielu Polakom. Marie (Chantal Lauby) i Claude (Christian Clavier) to konserwatywni rodzice czterech córek, którzy pragną, aby ich latorośle poślubiły kulturalnych katolików z Francji. W życiu bohaterek pojawiają się jednak czterej zakochani mężczyźni: Żyd, Arab, Chińczyk i chłopak z Czarnej Afryki...

Film dostępny na vod.pl.

Kadr z filmu 'Za jakie grzechy, dobry Boże?'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Za jakie grzechy, dobry Boże?". (Fot. materiały prasowe)

"Nietykalni"

Tego tytułu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Mało kto jednak wie, że historia przedstawiona w filmie "Nietykalni" zdarzyła się naprawdę. Sparaliżowany na skutek wypadku milioner (François Cluzet) zatrudnia do pomocy i opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia (Omar Sy). Zderzenie dwóch skrajnie różnych światów daje początek szeregowi niewiarygodnych przygód i przyjaźni, która czyni ich... nietykalnymi! Pozycja obowiązkowa, jeśli chodzi o francuskie produkcje.

Film dostępny na cineman.pl.

Kadr z filmu 'Nietykalni'. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)Kadr z filmu "Nietykalni". (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)

"Czym chata bogata"

"Czym chata bogata" to wybuchowa komedia twórców "Za jakie grzechy, dobry Boże?". Jean-Etienne Fougerole (Christina Clavier), bogaty pisarz-celebryta podczas telewizyjnego programu, promując swoją nową książkę "Czym chata bogata", nieopatrznie zaprasza pod swój dach romską rodzinę. Gdy do jego wspaniałego domu wprowadzą się nowi lokatorzy, cały świat stanie na głowie. Dwie rodziny, dwa światy, różne obyczaje, czy wzajemne uprzedzenia mogą doprowadzić do... wielkiego cygańskiego wesela.

Film dostępny na Netflixie.

Kadr z filmu 'Czym chata bogata'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Czym chata bogata". (Fot. materiały prasowe)

  1. Kultura

Powstaje nowy serial twórców "Dark". W obsadzie zobaczymy polskiego aktora

Kadr z serialu
Kadr z serialu "1899". (Fot. materiały prasowe Netflix)
Ruszyły prace nad nowym serialem twórców wielokrotnie nagradzanej produkcji "Dark". Serial "1899" będzie międzynarodową, wielojęzyczną opowieścią, a w jego produkcji wykorzystano najnowocześniejsze technologie. 

Netflix oraz Dark Ways, nowo założona spółka producencka, na której czele stanęli Jantje Friese i Baran bo Odar (twórcy niemieckiego serialu "Dark"), ogłosili start prac na planie serialu „1899” – kolejnej produkcji własnej Netflixa. Serial ma być międzynarodową i wielojęzyczną opowieścią, w której nie zabraknie polskiego akcentu. Zagra w nim bowiem Maciej Musiał. Oprócz niego w "1899" zobaczymy: Emily Beecham, Aneurin Barnard, Andreas Pietschmann, Miguel Bernardeau, Lucas Lynggaard T0nnesen, Rosalie Craig, Clara Rosager, Maria Erwolter, Yann Gael, Mathilde Ollivier, Jose Pimentao, Isabella Wei, Gabby Wong, Jonas Bloquet, Fflyn Edwards, Alexandre Willaume i Anton Lesser.

– "1899" ma być serialem prawdziwie europejskim, a jego bohaterowie pochodzący z różnych krajów będą używać ojczystych języków. Jesteśmy dumni z tego, że udało nam się zaprosić do udziału w tym ekscytującym przedsięwzięciu utalentowane osoby z całego świata - mówi scenarzystka, producentka i showrunnerka nowej produkcji, Jantje Friese.

Serial ma być wyjątkowy również ze strony technologicznej. Będzie bowiem kręcony na wybudowanym specjalnie na jego potrzeby wirtualnym planie filmowym. Największy w Europie wirtualny plan filmowy wykorzystujący ekrany LED typu „Volume”  zapewnia twórcom filmowym ogromne możliwości i umożliwia opowiadanie historii w zupełnie nowy, innowacyjny sposób. – „1899’” stał się pionierską produkcją, zarówno w kontekście Niemiec, jak i całego regionu. Stworzona na potrzeby naszego serialu infrastruktura to niezwykle nowoczesna innowacja na niemieckim rynku produkcji filmowej, która może przynieść ogromne kreatywne korzyści filmowcom i innym twórcom na całym świecie - mówi reżyser i producent, Baran bo Odar.

O czym będzie opowiadał serial „1899”? To rozpisana na osiem odcinków historia tajemniczych losów statku z imigrantami, który płynie z Europy do Nowego Jorku. Pasażerowie reprezentują różne środowiska i narodowości, ale wszyscy mają te same marzenia i nadzieję na odmianę losu w nowym stuleciu oraz nowe życie za granicą. Gdy niespodziewanie na otwartym morzu napotykają drugi statek, który od miesięcy uważano za zaginiony, zdarzenia przybierają nieoczekiwany obrót. To, co znajdują na pokładzie drugiego statku, zamieni ich podróż do ziemi obiecanej w przypominającą koszmar łamigłówkę, w której skupiają się tajemnice przeszłości łączące wszystkich bohaterów. Data premiery "1899" na platformie Netflix nie jest jeszcze znana.

  1. Kultura

Nowości Netflixa i HBO idealne na majówkę

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Kobieta w oknie". (Fot. materiały prasowe Netflix)
Tegoroczna majówka nie będzie należała do najcieplejszych, dlatego wszystkich spragnionych dobrego kina zapraszamy na przegląd najciekawszych nowości, które obejrzycie w tym czasie (i nie tylko) na Netflixie i HBO GO.

"Homeland", sezon 8

Kontynuacja i tym samym finałowy sezon jednego z najlepszych seriali szpiegowskich w historii. Historię niezwykle charyzmatycznej agentki CIA śledzimy już od tak dawna, że ciężko opisać wszystkie kryzysy polityczne, spiski i tajemnice, które odkryła w swojej długiej karierze. Ostatni sezon "Homeland" polecamy nie tylko (takim jak my) oddanym fanom Carrie i Saula Berensona, ale zwłaszcza osobom, które dotychczas omijały "Homeland". Gwarantujemy, że w ciągu całej majówki dotrzecie do 8. sezonu i wspólnie zobaczymy, jak kończy się ta trzymająca w napięciu (i to w każdym sezonie, co zdarza się rzadko!) historia. Sezon ósmy "Homeland" zadebiutuje na platformie 1 maja.

"Tlen"

12 maja na platformie Netflix pojawi się nowy film oryginalny pt. "Tlen". To opowieść o młodej kobiecie (w tej roli znana m.in. z "Bękartów wojny" Mélanie Laurent), która budzi się ze śpiączki w kapsule kriogenicznej. Aby się z niej wydostać nie ma zbyt dużo czasu - musi zrobić to jak najszybciej, ponieważ w kapsule niebawem zabraknie jej tlenu. Jak na razie brzmi to raczej przerażająco i klaustrofobicznie, ale "Tlen" okrzyknięto premierą miesiąca, więc damy mu kredyt zaufania.

"Kobieta w oknie"

Kolejny thriller, który zaprezentuje nam w najbliższych dniach Netflix to "Kobieta w oknie" z główną rolą Amy Adams to opowieść o cierpiącej na agorafobię (lękiem przed przebywaniem w otwartych przestrzeniach) psycholożce dziecięcej, która obserwuje z okna idealną rodzinę mieszkającą po drugiej stronie ulicy. Kobieta przypadkowo staje się świadkiem brutalnej zbrodni, co jeszcze bardziej wpłynie na jej dotychczasowe życie i problemy, z jakimi się zmaga. Film oparty został na książce A. J. Finna z 2018 roku o tym samym tytule.

"Kto zabił Sarę?", sezon 2

Największy hit Netflixa ostatnich miesięcy już powraca z kolejnym sezonem. Meksykański serial, który od tygodni utrzymuje się na szczycie rankingu najchętniej oglądanych produkcji Netflixa opowiadający o tragicznej zbrodni dokonanej na tytułowej Sarze w pierwszym sezonie zostawił nas z wieloma niewiadomymi w zasadzie bezustannie kierując podejrzenia na innego bohatera. W tym sezonie mamy dowiedzieć się więcej i może ostatecznie będziemy mogli odpowiedzieć sobie na nurtujące wszystkich pytanie - kto naprawdę zabił Sarę?

"Boyhood"

Choć na tę produkcję, która pojawi się na Netflixie poczekamy do drugiej połowy miesiąca (premierę na platformie zapowiedziano na 16 maja), w tym wypadku naprawdę warto czekać. "Boyhood" to opowieść o chłopcu, którego losy śledzimy od 5. do 18. roku życia. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że prace nad filmem trwały ponad 12 lat. Reżyser pokazał tu bowiem rzeczywiste dorastanie i wchodzenie w dorosłość, gdzie przez cały czas bohaterów grają ci sami aktorzy. Kto nie widział, warto poczekać.

"Tajemnica Brokeback Mountain"

Tego samego dnia na platformie (16 maja) ukaże się jeden z najlepszych filmów w karierze Jaka Gylenhaalla i Heatha Ledgera - opowieść o rodzącym się uczuciu pomiędzy dwoma mężczyznami, którzy początkowo bronią się przed tym - wówczas wstydliwym, niezrozumiałym dla nich uczuciem. Z biegiem lat każdy z nich znajduje sobie żonę, rodzą im się dzieci, jednak pamięć o ukochanym nie przemija. Poruszający i w pewnym sensie przełomowy film, który w tym roku skończył 16 lat.

"Mare z Easttown"

Nowy serial kryminalny z Kate Winslet w roli głównej od niedawna zadebiutował na platformie HBO GO. I trzeba przyznać, że jest to serial wyjątkowo udany, z ciekawie rozwijającą się fabuła i przede wszystkim - świetną grą, zwłaszcza Winslet. Choć w ciągu pierwszych kilkunastu minut wydaje się powielać znane nam już serialowo schematy - małe miasteczko, każdy się zna od lat, nieszczęśliwe rodziny, w końcu tragiczna zbrodnia - "Mare z Easttown" ogląda się naprawdę z ogromnym zaciekawieniem. Serial doskonale buduje klimat, zagadka staje się coraz cięższa do rozwiązania, a poszczególne postaci tak niejednoznaczne i w sumie dziwaczne, że na kolejne odcinki czeka się z utęsknieniem.

"Rocky"

Na platformę HBO GO w tym miesiącu dodane zostaną wszystkie filmy o legendarnym pięściarzu Rocky'm, w tym m.in. "Rocky", "Rocky II", "Rocky III", "Rocky IV", "Rocky V", "Rocky Balboa", "Creed: Narodziny legendy", "Creed II" oraz dokumentalny "Rocky: 40 lat legendy". Jedno jest pewne - fani Rocky'ego będą mogli urządzić sobie maraton z idolem, reszta nadrobić zaległości klasyki kina.

"Opowieść podręcznej", sezon 4

Kontynuacja kultowego serialu powstałego na podstawie bestsellerowej i nagrodzonej wieloma nagrodami książki Margaret Atwood. W czwartym już sezonie June, jako przywódczyni rebeliantów, staje do walki z Gileadem. I w tym sezonie również przeniesiemy się do brutalnego świata, w którym życie kobiet stało się prawdziwą udręką. Wszystkich fanów serialu nie trzeba zachęcać, ale tym, którzy nie widzieli mocno polecamy.