1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Sophie Taeuber-Arp – wybitna przedstawicielka awangardy

Sophie Taeuber-Arp – wybitna przedstawicielka awangardy

Portret Sophie Taeuber-Arp ukrywającej część twarzy za rzeźbą-obiektem „Głowa Dada” (1920). (Fot. materiały prasowe)
Zainteresowanie twórczością Sophie Taeuber-Arp nigdy nie było tak żywe jak dziś – co potwierdza największa od lat retrospektywna wystawa artystki przygotowana wspólnie przez trzy muzea.

Mamy rok 1916. Wielka Wojna jest dopiero na półmetku, ale nie trzeba czekać do jej finału, żeby dostrzec, że stary świat się skończył. Na polach bitew tej powszechnej rzezi kultura europejska poważnie się skompromitowała, stając na krawędzi moralnego bankructwa. Tak sprawy widzi grupa artystów, którzy skupili się w Zurychu wokół Cabaretu Vol-taire. Dlaczego akurat w Zurychu? Bo to do neutralnej Szwajcarii uchodźcy z różnych krajów, anarchiści, pacyfiści i dysydenci uciekali przed szaleństwem wojny. Właśnie rodzi się wywrotowy ruch dada – latem 1916 roku twórca Cabaretu Voltaire, niemiecki pisarz Hugo Ball, ogłasza pierwszy manifest dadaizmu. Wśród sygnatariuszy tego dokumentu jest młoda Sophie Taeuber.

Przede wszystkim wolność

W przeciwieństwie do większości dadaistów z Zurychu Taeuber była Szwajcarką. Przynajmniej z obywatelstwa i urodzenia. Przyszła na świat w 1889 roku w sanatorium w Davos, które Tomasz Mann miał później rozsławić w „Czarodziejskiej górze”. Ojciec przyszłej artystki, pruski farmaceuta, walczył w tym uzdrowisku z gruźlicą, zresztą bezskutecznie. Po jego śmierci wdowa wraz z dziećmi została w Szwajcarii na stałe.

Utalentowana plastycznie Sophie studiowała przed pierwszą wojną światową w St. Gallen, potem w Monachium i Hamburgu. Interesowały ją przede wszystkim sztuki stosowane, ale też taniec, teatr, projektowanie przestrzeni. Programy, które oferowały ówczesne szkoły artystyczne, wydawały się jej jednak zbyt zachowawcze, zbyt głęboko zakorzenione w myśleniu XIX-wiecznym, które – jak słusznie przeczuwała – choć wciąż jeszcze dominowało, należało już do przeszłości.

Jest przewrotna ironia w tym, że Sophie to, czego nie mogła znaleźć na uczelniach w czasie pokoju, odnalazła w Zurychu dzięki wojnie. Po 1914 roku za sprawą uchodźców w mieście powstała jedna z najbardziej kosmopolitycznych i najciekawszych scen artystycznych w ówczesnej Europie. Wśród przybyszy, którzy szukali azylu w Szwajcarii, był Hans Arp, artysta z alzackiego, niemiecko-francuskiego pogranicza, jeszcze przed wojną zaangażowany w międzynarodowe środowiska awangardowe. Sophie stworzyła z nim duet w sztuce i w życiu, a wkrótce oboje znaleźli się w ścisłym kręgu twórców Cabaretu Voltaire. Ideą skupionych wokół niego artystów było wyzwolenie twórczości z okowów konwencji, reguł, estetycznych dogmatów. Nową sztukę chcieli budować na gruzach obowiązujących do tej pory zasad. A wartością nadrzędną miała być odtąd wolność. Każdy korzystał z niej na swój sposób.

Kobieta w masce

Sophie Taeuber użyła tej swobody do przekraczania granic dzielących artystyczne gatunki. W jej pracach z tego okresu nie sposób ustanowić podziału między sztuką użytkową a sztukami pięknymi. Do ulubionych gatunków Sophie należała tkanina. Z tym, że szwajcarska artystka szyła tak, jak inni tworzyli obrazy, posługując się awangardowym językiem kubizmu i geometrycznej abstrakcji. Projektowała marionety dla eksperymentalnych teatrów lalkowych. Jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej intensywnie zajmowała się tańcem, teraz nawiązała współpracę z najciekawszymi przedstawicielami nowego myślenia w tej dyscyplinie, takimi jak choreograf Rudolf Laban czy charyzmatyczna tancerka nowoczesna Mary Wigman. Odwiedzała także Monte Verità w Asconie – założoną na początku XX wieku w szwajcarskich górach komunę artystyczną, której członkowie łączyli studia nad alternatywnymi stylami życia, wolną miłością i poszukiwaniami duchowymi z praktykowaniem sztuk performatywnych.

Marioneta ze sztuki „Król jeleń” (1918). (Fot. materiały prasowe)

Cabaret Voltaire był idealną sceną dla eksperymentów Taeuber. Artystka występowała w kostiumach i maskach własnego projektu. Przebrania te miały wymiar estetyczny, ale spełniały też bardzo praktyczne zadanie. W czasach zaangażowania w działania Cabaretu Sophie była już wykładowczynią w Szkole Sztuk i Rzemiosł w Zurychu (z uczelnianej pensji utrzymywała zarówno siebie, jak i Hansa Arpa). Tymczasem działalność Cabaretu Voltaire uważano za skandaliczną, miejsce postrzegano jako jaskinię wywrotowców. Występując z dadaistami, Taeuber ukrywała więc swoje nazwisko pod pseudonimem, a twarz – pod abstrakcyjnymi maskami. Ujawniła się dopiero po zakończeniu wojny, kiedy jej pozycja na rynku sztuki stała się na tyle mocna, że nie musiała się już przejmować opinią konserwatywnej opinii publicznej.

Nowy język

Lata 20. były dla niej czasem intensywnych podróży, a także sukcesów. Do największych należała Café de L’Aubette, lokal w Strasburgu. Nad projektem wnętrza pracowała w latach 1926–1928 razem z Arpem i Theo van Doesburgiem, współtwórcą słynnej holenderskiej grupy De Stijl. Kawiarnia – od architektury wnętrza, przez meble i sprzęty, po kolory i malarskie dekoracje – była totalnym dziełem sztuki. Język tego totalnego dzieła był geometryczny i abstrakcyjny, a jednocześnie nie przestawało ono należeć do dziedziny sztuki użytkowej. Café de L’Aubette jest jednym z najwybitniejszych przykładów konstruktywizmu z lat międzywojennych w Europie Zachodniej. Który nie uszedł, niestety, uwadze nazistów. Po zajęciu Strasburga w 1940 roku hitlerowcy zniszczyli kawiarnię jako przykład „sztuki zdegenerowanej”. Została zrekonstruowana dopiero w XXI wieku.

„Równowaga” (1932), obraz. (Fot. materiały prasowe)

„Geometryczny i falisty” (1941), rysunek. (Fot. materiały prasowe)

W następnej dekadzie Sophie i Hans Arpowie, idąc jeszcze dalej w stronę konstruktywizmu, trafili do międzynarodowego sprzysiężenia artystów Cercle et Carré (Koło i Kwadrat). Prace Sophie Taeuber-Arp z tego okresu to prawdziwe arcydzieła geometrycznej abstrakcji. O ile wielcy przedstawiciele tego gatunku, tacy jak Piet Mondrian, szukali w matematycznych formach mistyki, o tyle Sophie stawiała na kolor, ruch, niemal taneczną dynamikę form, a także na radość. Jak wielu innych przedstawicieli awangardy traktowała swoją praktykę w kategoriach tworzenia języka wizualnego, którym opowiedzieć można nowy świat. Stała przy tym na stanowisku, że jeżeli ten nowy świat ma być naprawdę lepszy, musi być nie tylko piękny, lecz także pełen życia i radosny.

Tak, tak i tak

Tymczasem wybucha druga wojna światowa, zaskakując Sophie i Hansa w Paryżu. Udaje im się uciec przed nazistami na południe Francji. Znajdują w końcu schronienie w Szwajcarii, ale w 1943 roku Sophie ulega śmiertelnemu zatruciu tlenkiem węgla wydobywającym się z zepsutego piecyka gazowego.

Przedwczesna śmierć zastała ją w pełni twórczych sił. W odróżnieniu od wielu artystów awangardowych, którzy z trudem walczyli o uznanie, w latach międzywojennych kroczyła od sukcesu do sukcesu, jej sztuka cały czas się rozwijała. A jednak w drugiej połowie XX wieku Sophie Taeuber-Arp zaczęła popadać w zapomnienie, stając się jeszcze jedną ofiarą mizoginii, której plaga nie omijała też historii sztuki. W rodzinnej Szwajcarii pozostawała cenioną figurą, od lat 90. podobizna artystki zdobi nawet banknot pięćdziesięciofrankowy. Na świecie – w omówieniach dziejów dadaizmu czy międzywojennej geometrycznej abstrakcji coraz częściej zapominano obok licznych mężczyzn wymienić i jej nazwisko. Fakt, że dużą część dorobku Sophie stanowią tkaniny artystyczne oraz projekty z pogranicza sztuk użytkowych i pięknych, a więc gatunki uważane za „drugorzędne” i „kobiece”, usuwał ją w tym głębszy cień.

„Kompozycja” (1930), obraz. (Fot. materiały prasowe)

„Obraz z ruchomymi kołami” (1934). (Fot. materiały prasowe)

Artystka wyszła z niego na fali feministycznej rewizji historii sztuki – i jest to powrót w wielkim stylu. Poświęcona jej wystawa, której premiera odbyła się w Kunstmuseum w Bazylei, pojedzie w tym roku do dwóch najważniejszych globalnych instytucji zajmujących się sztuką nowoczesną – Tate Modern w Londynie i Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Wystawa ta ukazuje artystkę, która była jedną z najbardziej utalentowanych przedstawicielek swojej epoki i jednocześnie tę epokę wyprzedzała. Czy abstrakcja może być radosna? Użyteczna? Czy może być tkaniną, ruchem i tańcem? Sophie Taeuber-Arp na wszystkie te pytania odpowiadała: tak.

Wystawa „Sophie Taeuber-Arp: Living Abstraction” w Kunstmuseum w Bazylei trwała do 20 czerwca. Latem planuje się jej otwarcie w Tate Modern w Londynie, a jesienią – w MoMA w Nowym Jorku.

Zdjęcia: materiały prasowe (Musée d'Art Moderne et Contemporain de Strasbourg/ Musées de Strasbourg, Kunstmuseum Basel, Schenkung Marguerite Arp-Hagenbach, The Museum of Modern Art, New York, The Riklis Collection of McCrory Corporation, Museum für Gestaltung, Zürcher Hochschule der Künste, Kunstgewerbesammlung, Courtesy Umberto Romito, Ivan Suta, Alex Delfanne, Stiftung Arp e.V., Berlin, Mick Vincenz/Arp Museum Bahnhof Rolandseck, Remagen, Museo d'arte della Svizzera Italiana, Lugano, Collezione Cantone Ticino, Nic Aluf/Stiftung Arp e.V., Berlin).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze