Czas Honoru. Przed Burzą, Jarosław Sokół

Powieść jest kontynuacją losów czterech cichociemnych z powieści Czas Honoru, a jednocześnie stanowi odrębną całość. Akcja toczy się na tle prawdziwych wydarzeń z przełomowego roku wojny, takich jak masakra na Wołyniu czy powstanie w getcie warszawskim.

PROLOG

styczeń 1943, Warszawa

Kiedy Lars Rainer został mianowany szefem warszawskiego Gestapo, poczuł się perfidnie oszukany. Jeszcze przed miesiącem był pewien, że sprawa jest na dobrej drodze i już niedługo zostanie przeniesiony do ukochanego Lyonu. Dostał przecież awans na Obersturmbahnführera, a przed czterdziestką rzadko kto awansował aż tak wysoko. Mogło to oznaczać tylko jedno: szykowali go na szefa Gestapo w Lyonie.

Niestety, teraz widział, że wszystko było od początku ukartowane: kurs języka i kultury polskiej, skierowanie na kampanię polską we wrześniu trzydziestego dziewiątego, no i ta piekielna służba w Einsatzgruppen. Hansie Frank nigdy nie zamierzał dotrzymać słowa. Zresztą, prawdopodobnie nie miał nawet takiej władzy. Był przecież tylko administratorem wschodniej prowincji Rzeszy, pozbawionym realnych wpływów. To tak jakby starać się o stanowisko pretora przez namiestnika Rzymu w Judei.

Rainer zaśmiał się gorzko sam do siebie. Ani znajomość historii, ani błyskotliwa kariera w policji nie uchroniły go przed oczywistą zasadzką. Dał się nabrać jak dziecko. Hansie potrzebował swojego człowieka w Warszawie i po prostu wykorzystał pierwszą nadarzająca się okazję, jaką była śmierć Standartenführera Gerda Kellera. Na jego miejsce natychmiast rekomendował po cichu Rainera. Była to najlepsza kandydatura z możliwych: młody, niespełna czterdziestoletni, były inspektor Interpolu w Lyonie, a przedtem inspektor policji kryminalnej w Hamburgu, zasłużony podczas niemal trzyletniej służby w Einsatzgruppen w Polsce – krótko mówiąc, idealny szef Gestapo w Warszawie. Berlin nie miał innego wyjścia, jak zgodzić się z tą oceną.

W ten sposób Lars Rainer, świeżo upieczony Obersturmbahnführer, znalazł się w styczniu 1943 roku w swoim nowym gabinecie w Warszawie przy ulicy Polizeistrasse 25, nazywanej też aleją Szucha. Mimo wszystko musiał przyznać, że gabinet był dość przyjemny, a nawet niemal luksusowy. W ogóle, jeśli się nad tym zastanowić, po blisko trzyletniej tułaczce z Einsatzgruppen, noclegach w przypadkowych kwaterach i żołnierskim wikcie nowa posada miała swoje zalety. Co prawda Warszawa to nie Lyon, ale trzeba szukać pozytywnych stron sytuacji. Takich jak, na przykład, gorące kaloryfery. Niewiele było rzeczy, których Rainer nienawidził bardziej niż zimna. Dreszcz przeszywał go na samą myśl o tym, że mógłby teraz siedzieć w jakiejś lodowatej ziemiance pod Stalingradem. Przypomniał sobie twarze kilku znajomych oficerów z armii Paulusa[1]. Widział niemal, jak w jednej chwili chuchają na odmrożone palce, a w następnej leżą przy drodze jako zmarznięte na kamień zwłoki. Nie miał wątpliwości, że tak właśnie zakończy się rosyjska kampania


[1] Friedrich Paulus (1890–1957) – niemiecki feldmarszałek, dowódca wojsk niemieckich pod Stalingradem, gdzie w 1943 roku poniósł miażdżącą klęskę i dostał się do sowieckiej niewoli.

CZYTAJ KOLEJNY ODCINEK POWIEŚCI NA ZWIERCIADLO.PL PREMIERA KSIĄŻKI 19 WRZEŚNIA