fbpx

Johnny Ramone była kobietą: Nancy Regan

Johnny Ramone była kobietą: Nancy Regan
materiały prasowe

„Trzy akordy, darcie mordy” – śpiewał swego czasu pewien znany w podziemnych kręgach klasyk. Grupa Nancy Regan ma na siebie podobny pomysł.

materiały prasowe

Baby do garów! Niech to przewrotnie rozumiane hasło przyświeca poniższej recenzji debiutanckiej płyty grupy Nancy Regan pt. „Warszawa”. Ale nie o garnki chodzi, a perkusję. Dziewczyny, do grania! Rockowych kobiet nigdy za wiele. Jako wielki fan nieodżałowanego Sleater-Kinney, w którym trzy dziarskie dziewczyny wydzierały z nowoczesnego punkrocka wszystko, co najlepsze, z olbrzymim zainteresowaniem pochylam się więc nad Nancy Regan.

No dobrze, trochę przesadzam z feministycznym zacięciem tej grupy. Kobieta jest tu bowiem tylko jedna, wokalistka Martyna Załoga, oryginalna Nancy. Ale to właśnie ona nadaje ton całemu wydawnictwu. Choć „Warszawa” jest debiutem, to jednak Nancy Regan ma już w undergroundowej stolicy wyrobioną mocną markę. Wystarczy powiedzieć, że kilka tygodni temu była jedną z głównych atrakcji imprezy z okazji setnych urodzin „Lampy” w warszawskiej Jerozolimie, dzieląc scenę z Patyczakiem i Starymi Sida czy Meblami.

Wobec tej muzyki nie da się przejść obojętnie. Albo uznamy, że to nie nasza bajka, albo bez wahania zakochamy się w granych na jedno kopyto ostrych, punkowych melodiach, których źródeł długo szukać nie będziemy. To Ramonesi w najczystszej postaci, przeniesieni na nasz, polski grunt. Nie ma Sheeny, jest za to Gabi, która się nudzi. Nie ma Rockaway Beach, witamy w tytułowej Warszawie. Uwagę zwracają dojrzałe teksty. To nie jest śpiewanie o niczym, to nie piosenki o jakże ważnych problemach pierwszego świata. Wręcz przeciwnie, to poezja zaangażowana, bliska słuchaczowi, mocno osadzona w tutejszych realiach. Jest jak koszyczek z prezentami od Superniani.

Nancy Regan, „Warszawa”, Rockers Publishing

Więcej o nowościach muzycznych czytaj TUTAJ

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze