1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Felieton Hanny Samson: Monolog przerywany

Felieton Hanny Samson: Monolog przerywany

fot.123rf
Ona mówi, on mówi, potem ona… Ale czy to na pewno jest rozmowa, skoro jej uczestnicy nie nawiązują ze sobą kontaktu? Czasem chcemy się porozumieć, a każdym słowem budujemy mur lub pomagamy go budować drugiej stronie.

Agnieszka prowadzi własną firmę, ale, niestety, nie sama. Ma wspólnika. To przez niego ponosi straty.

– Gdyby nie jego pomyłki, już dawno byśmy wyszli na prostą, a mamy coraz większe długi! Ten niezguła nie jest w stanie dopilnować żadnego zamówienia!

Gdy Agnieszka opowiada o wspólniku, gestykuluje gwałtownie, podnosi głos, choć na ogół jest spokojna i kulturalna.

– Nie znoszę tego idioty. Prowadzi firmę od 20 lat, najwyższy czas, żeby poszedł na emeryturę.

– A on nie chce?

– Skąd mam to wiedzieć?! Wiele razy próbowałam o tym rozmawiać. Niech mi sprzeda swoje udziały albo kupi moje, bo razem nie możemy pracować.

– I co?

– Z nim nie można się porozumieć! Ja do niego mówię, a on gra sobie na komputerze. A potem nagle wstaje i wychodzi!

– Kiedyś było lepiej?

– Kiedyś to nie wiem, jak było, bo ja przejęłam udziały po cioci. Oni razem pracowali przez wiele lat, ciocia nie narzekała, bo firma jakoś prosperowała. A teraz co chwila reklamacje, wycofane zamówienia, bo ten idiota zapomniał albo coś pomylił.

Pytam Agnieszkę, czy chce z nim porozmawiać na forum grupy, bo rzecz dzieje się na warsztatach komunikacji. Chce. Wybiera spośród uczestników osobę, która będzie reprezentować wspólnika. Udziela jej instrukcji: „Siedzisz sobie i grasz w jakąś grę”. Po czym wchodzi do pokoju wspólnika, siada po drugiej stronie biurka i zaczyna rozmowę.

– Dzień dobry – mówi na dobry początek.

– Dzień dobry – odpowiada wspólnik.

– Słuchaj, tak dłużej być nie może. Co to jest?! – Podtyka mu pod nos jakieś kartki.

– Co ma być? – pyta wspólnik, niechętnie odrywając wzrok od komputera.

– Zamówienie! Miało być zrealizowane w zeszłym tygodniu, ale ty oczywiście zapomniałeś! – krzyczy Agnieszka. – Czy ty rozumiesz, że narażasz nas na straty? Wszystko robisz źle! To cud, że ta firma jeszcze istnieje! – Agnieszka wali ręką w biurko. – Dosyć tego! – wrzeszczy.

I dalej w tym samym stylu. Wspólnik najpierw wraca do gry, a potem nagle wstaje i wychodzi.

– Widzicie! – krzyczy Agnieszka triumfalnie. – Zawsze tak jest! Ten idiota wstaje i wychodzi. Z nim nie da się rozmawiać!

Grupa wybucha śmiechem. Chyba wszyscy widzimy to, czego Agnieszka nie dostrzega, ale zaraz będzie miała szansę zobaczyć.

– Dlaczego wyszedłeś? – pytam Antka, który odgrywał rolę wspólnika.

– Bo tego dłużej nie dało się znieść! Próbowałem grać i nie słuchać, ale ona była taka napastliwa!

– A jak mam nie być?!

– Agnieszko, a jaki jest twój cel? Chcesz udowodnić wspólnikowi, że jest beznadziejny, czy porozmawiać z nim o przyszłości firmy?

Agnieszka chce porozmawiać. Udaje jej się to przy trzeciej próbie. Czy uda jej się w życiu? Nie wiadomo. Ale ma już przynajmniej świadomość, że jej sposób rozmowy nie służył porozumieniu.

Po Agnieszce zgłasza się Mariola, która chce ustalić z mężem kilka rzeczy, ale każda rozmowa prowadzi do awantury.

Mariola wybiera osobę, która odgrywa jej męża. Mąż siedzi przed telewizorem.

– Musimy porozmawiać – mówi Mariola. – W ogóle nie zajmujesz się dziećmi, wszystko jest na mojej głowie. Wczoraj, jak mnie nie było, nawet ich nie wykąpałeś.

– Nie widzisz, że oglądam mecz?

– Całymi dniami cię nie ma, a jak jesteś, to i tak nic nie robisz!

Mariola prowadzi monolog przerywany wypowiedziami męża, których treść nie ma wpływu na jej wypowiedzi. Jeszcze chwila i awantura gotowa.

W następnym podejściu Mariola najpierw pyta, kiedy będą mogli porozmawiać. Nie przyszło jej to łatwo, bo przecież on nic nie robi i dlaczego ona ma czekać? W końcu zapytała. Mąż stwierdził, że mogą porozmawiać za 40 minut.

– Za 40 minut?! – Mariola chce protestować, ale w porę gryzie się w język. W końcu udało im się coś ustalić. Pierwszy krok na drodze do porozumienia.

Ania z kolei nie daje sobie rady z mamą. Zawsze, jak z nią rozmawia, to się złości, a chciałaby być ciepła i miła.

– Bo mama wymusza na mnie, żebym dzwoniła codziennie. Jak nie zadzwonię, to następnego dnia jest urażona, a ja czuję się winna. Czasem chciałabym z nią porozmawiać, ale jak wiem, że muszę, to mi się odechciewa. Już jak wykręcam numer, jestem zła i nie chce mi się mówić, co u mnie, ani jej okazywać zainteresowania…

– A gdybyś tak powiedziała mamie, że będziesz dzwonić wtedy, kiedy będziesz miała ochotę porozmawiać?

– I zaraz się zacznie, że skoro jest mi za ciężko, to mogę w ogóle nie dzwonić…

– Ale ty chcesz dzwonić.

– Jasne, że tak. Kocham moją mamę, wiem, że się czuje samotna, tylko złości mnie to, że muszę.

– Może powiedz jej o tym?

Ania decyduje się na rozmowę.

– Mamo, nie będę do ciebie codziennie dzwonić, bo czasem nie mam na to ochoty i wtedy nasza rozmowa nie jest przyjemna.

– Skoro to jest dla ciebie taki ciężar, to możesz wcale nie dzwonić – mówi Kasia, która odgrywa rolę matki.

– O właśnie! Jak ona mówi coś takiego, to natychmiast czuję się winna i ją przepraszam.

Ania nosi w sobie przekonanie, że spełnianie oczekiwań mamy jest jej zadaniem. Reaguje poczuciem winy, gdy ich nie realizuje. Tym samym utwierdza siebie i mamę w przekonaniu, że te oczekiwania są jak najbardziej zasadne.

– A gdybyś uznała, że dobra relacja z mamą nie polega na spełnianiu jej oczekiwań wbrew sobie, to co byś jej powiedziała?

Ania znów zwraca się do mamy.

– Mamo, kocham cię i chcę do ciebie dzwonić, ale nie codziennie. Zadzwonię wtedy, kiedy będę chciała z tobą porozmawiać. A jak ty będziesz chciała pogadać ze mną, to też możesz zadzwonić.

Co na to mama? Nie wiadomo. Ale Ania jest zadowolona, bo czuje, że jest w porządku. Nie mamy wpływu na to, co mówi nasz rozmówca, ale od nas zależy, co my mówimy. Warto sprawdzić, co wnosimy do rozmowy, zanim uznamy, że nie ma szans na porozumienie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze