1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Joga - sposób na stres i przepracowanie

Joga - sposób na stres i przepracowanie

Joga pomaga uporządkować wiele spraw w umyśle, w ciele i tym samym w życiu. (fot. iStock)
Joga pomaga uporządkować wiele spraw w umyśle, w ciele i tym samym w życiu. (fot. iStock)
Każdy chciałby umieć zarządzać swoją energią: być wydajnym w pracy, ale też umieć się zatrzymać i zrelaksować. Tego wszystkiego możesz nauczyć się na macie

.

Podobno jogę najchętniej uprawiają ludzie z wielkich miast. Ci, którzy żyją intensywnie, a w pracy mierzą się z wyzwaniami związanymi z dużymi pieniędzmi, dużą kreatywnością i dużym stresem. – Szacuje się, że w Polsce praktykuje jogę 100–150 tys. osób i zainteresowanie nią rośnie. W Stanach Zjednoczonych uprawia ją około 30 mln ludzi, na czele z gwiazdami, celebrytami oraz prezydentową Michele Obamą. Sam Barack Obama zabierał głos w publicznych dyskusjach na jej temat na łamach tak poczytnych gazet jak „The Guardian” czy „Washington Post” – mówi Przemek Nadolny, nauczyciel jogi ze szkoły Yoga Republic. – To wielka rzecz, która może pomóc ludzkości w wielu problemach. Docenił ją nawet ONZ.

Tymczasem jeszcze na początku XX wieku w Indiach istniało tylko siedem szkół jogi. Obecnie – za sprawą popularności na Zachodzie – joga rozkwita również w Indiach. Także tam na jej zajęcia trafiają wykształceni mieszkańcy wielkich miast, szukając remedium na stres. – Na nasze kursy i zajęcia przychodzą ludzie pracujący w korporacjach i uprawiający wolne zawody. Aktywni, ambitni, poszukujący sposobu na skuteczne odstresowanie – mówi Przemek Nadolny. Dlaczego? Nasza kultura nie uczy, jak się rozluźnić, zrelaksować. Dlatego wielu sięga w tym celu po dyscypliny sportu, które w większości oparte są na rywalizacji, dodatkowej stymulacji, podnoszeniu adrenaliny. – Wydaje nam się, że po pracy potrzebujemy iść na aerobik, siłownię, piłkę nożną. Ten sposób jednak pomaga tylko na chwilę, bo nadal pozostajemy w napięciu. Zostaje ono w naszych mięśniach, stawach, postawie ciała. Nie wiemy, jak radzić sobie ze skutkami stresu na co dzień. Joga jest tym remedium – mówi Przemek Nadolny. Wbrew obiegowej opinii joga nie jest tylko filozofią, a konkretną wiedzą praktyczną, która zaczyna być doceniana nie tylko jako recepta na bóle kręgosłupa dla coraz szerszej populacji tzw. corpo sapiens.

Jak joga może pomóc ci w codziennych zmaganiach w przestrzeni zawodowej? Odpowiedzi jest kilka.

Świadomość ciała

Siedzący tryb życia, stres, brak ruchu – sprawia, że prawie wszystkich bolą plecy, a to oznacza, że jesteśmy odcięci od ciała. Żyjemy w przekonaniu, że nasz umysł funkcjonuje niezależnie od niego. – Tymczasem mamy nie tylko intelekt, ale także inteligencję emocjonalną i fizyczną. Powinny one być ze sobą w równowadze, bo każda z nich jest pochodną pozostałych. – Integracja tych trzech inteligencji jest warunkiem dobrego samopoczucia – mówi Przemek Nadolny. – Świadomość ciała, zdrowia i dobrego samopoczucia jest czymś innym niż wiedza na te tematy. Niby wiemy, że nie jest zdrowo sięgać po używki, wpadać w złość czy zajadać stres, ale to robimy. Podobnie wiemy, że nie służy nam przepracowywanie się i życie w ciągłym napięciu. Osoba w dobrym kontakcie ze sobą nie będzie uciekała do tego typu zachowań, bo szybciej odczuje ich negatywne skutki. Nasze ciało wie, co jest dla niego dobre, tyle że my słabo je rozumiemy albo ignorujemy jego potrzeby. Joga uczy kontrolowania energii życiowej, by płynęła swobodnie, nie marnowała się na niekorzystne zachowania, ale była oszczędzana dla wyższych celów, takich jak bycie w dobrych relacjach ze sobą i z otaczającymi nas ludźmi czy przyrodą.

Dystans do życia

– Oddech spaja wszystkie techniki jogi. Jest kluczem do ich zrozumienia. Jest tą czynnością, która utrzymuje uwagę w „tu i teraz”, wyprowadza nas z tego, czego nie ma – z iluzji umysłu – mówi Przemek Nadolny. – Uczy nas być dokładnie w tym miejscu, w którym jesteśmy, a nie w tym, w którym chcielibyśmy być. Uczy być zadowolonym z tego, co jest. Uczy dystansu, czyli tego, żeby nie wchodzić w stany emocjonalne, w myśli, które pojawiają się mimowolnie, a nie są potrzebne w danym momencie.

Nasz umysł w większości działa na podstawie wyuczonych automatycznych programów. W jodze uczymy się rozwijać wyższy umysł – refleksyjny, zwany inteligencją rozróżniającą. Dzięki regularnej praktyce możemy w każdym momencie zawiesić umysł automatyczny, podwyższyć uważność i cieszyć się teraźniejszością. A to przydaje się w pracy, zwłaszcza gdy dopadają nas znużenie i stres, prowadzące ku funkcjonowaniu na poziomie automatyzmów umysłu. Sterowani w ten sposób reagujemy zawsze podobnie – wchodzimy w konflikty albo robimy uniki, nieświadomie używamy swoich zwyczajowych strategii. Joga pozwala odbierać jasno i reagować świeżo. Regularna praktyka chroni przed nadmiernym zmęczeniem, podkręcaniem się za pomocą kolejnej kawy, by jakoś funkcjonować. Dobry kontakt ze sobą jest jak kompas, który powie, kiedy czas na odpoczynek, relaks, odpuszczenie sobie i innym, a kiedy jesteśmy w najlepszej formie, aby nasza praca była wydajna, łatwiejsza i bardziej satysfakcjonująca.

Wewnętrzna moc i lepsze zarządzanie czasem

– Współcześnie psychologia wyróżnia dwie skrajne postawy ciała. Pierwsza to postawa pewności siebie, zwana „postawą mocy”, kiedy kręgosłup jest wyprostowany, talia wąska, klatka piersiowa otwarta, ramiona, szyja oraz kark rozluźnione, przepona uwolniona. Udowodniono, że taka pozycja obniża poziom hormonów stresu, buduje pewność siebie, budzi uważność i otwartość na otoczenie – tłumaczy Przemek Nadolny. – Jej przeciwieństwem jest „postawa nie-mocy”, gdy fizycznie, psychologicznie i energetycznie zapadamy się w sobie – wówczas poziom hormonów stresu dramatycznie rośnie, długofalowo rozwija to depresję.

W pracy mamy do czynienia z sytuacjami, które mogą zaburzać naszą postawę ciała. Ludzie ćwiczący jogę lepiej radzą sobie ze stresem, bo szybko odbierają pierwsze sygnały i nie ulegają im – mają duże poczucie wartości siebie, nie działają z poziomu lęku i wycofania, dlatego nie tak łatwo wchodzą w stresogenne sytuacje czy toksyczne układy. Kiedy widzą, że coś złego się dzieje – współpracownik jest nieuczciwy, a szef mobbinguje, szybciej będą umieli wyjść z takiej sytuacji.

Szefowie i współpracownicy chcą mieć spokojnych, zrelaksowanych, pewnych siebie, zdystansowanych pracowników. Oni tacy są: opanowani, nie wpadają w skrajne emocje. Potrafią też zatrzymać się w odpowiednim momencie. Skończyć pracę, wyjść i się odstresować. Lepiej zarządzają czasem i energią. Często i szybko stają się liderami. Nawet gdy jest kiepska pogoda albo zła atmosfera, adepci jogi pozostają w dobrej formie i nie obniżają lotów. Bo tak naprawdę praca powinna być przyjemnie stymulująca i rozwijająca. Zależy to tylko od umiejętności zarządzania aktywnością – tego uczymy się poprzez kontakt z ciałem, który zyskujemy, praktykując jogę. Uczymy się, by ciało i umysł pozostawały jednocześnie aktywne i rozluźnione. W ten sposób nie zużywamy nadmiernie energii fizycznej i psychicznej, nawet w sytuacjach stresowych. Joga oswaja z  powolnym procesem, powolnym rozwojem. Szybki efekt, szybka kariera, szybka nagroda są bardzo wypalające. Bo chodzi o to, by cieszyć się drogą, a nie celem.

Joga - sposób na kryzys

Na jogę często trafiają ludzie w momencie skrajnego przestymulowania, kiedy na swojej ścieżce kariery dochodzą do ściany i pojawia się frustracja. Bo dłużej się nie da pracować, więcej się nie da zrobić, pojawiają się ograniczenia. W pracę wkładamy coraz więcej czasu i energii, a efekty są coraz mniejsze. Przestajemy czuć się pewnie, dręczy nas niepokój. – Zauważam, że jogę zaczynają osoby w wieku 30–50 lat – mówi Przemek Nadolny. – Według psychologii jungowskiej przeżywają oni wówczas intensywnie czas indywidualizacji, kiedy potrzebują odnaleźć kontakt ze sobą, stać się bardziej wewnątrzsterowni. Normy społeczne, oczekiwania szefa, dotychczasowa ścieżka kariery mniej ich już wtedy obchodzą. Szukają tego, co jest zgodne z nimi.

Joga to proces do wewnątrz. Jung powiedział piękne zdanie: „Ten, kto patrzy na zewnątrz, śni, ten, kto patrzy do wewnątrz, jest przebudzony”. Żyje świadomie. Joga jest drogą do siebie prawdziwego.

Ekspert Przemek Nadolny: socjoterapeuta, założyciel szkoły jogi YogaRepublic.pl. Pisze na portalu BosoNaMacie.pl, działa w stowarzyszeniu Porozumienie Szkół Jogi - PorozumienieJogi.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Joga - przyjemność czy rozwój?

Joga wpływa na lepszą koncentrację, lepszy oddech i kontrolę nad umysłem. (Fot. iStock)
Joga wpływa na lepszą koncentrację, lepszy oddech i kontrolę nad umysłem. (Fot. iStock)
To pytanie jest zasadne, zwłaszcza jeśli od sportu oczekujesz czegoś więcej niż tylko ruchu. W tym temacie dużo do powiedzenia ma joga. Czym się kierować przy wyborze właściwych zajęć – radzi nauczycielka jogi Agnieszka Gortatowicz. 

To pytanie jest zasadne, zwłaszcza jeśli od sportu oczekujesz czegoś więcej niż tylko ruchu. W tym temacie dużo do powiedzenia ma joga. Czym się kierować przy wyborze właściwych zajęć – radzi nauczycielka jogi Agnieszka Gortatowicz. 

Według psychologicznego podejścia ktoś, kto jest energiczny i dynamiczny, powinien chodzić na zajęcia, które najbardziej odzwierciedlają jego osobowość… …a według ajurwedy powinien zrobić dokładnie odwrotnie, czyli zamiast podkręcać swoje cechy, uspokoić je, zrównoważyć. Jeśli jesteś vatą, czyli ajurwedyjskim typem wietrznym, któremu trudno się wyciszyć i skoncentrować, to powinnaś poszukać aktywności i diety, które cię przystopują, z kolei leniwa kapha, która chciałaby tylko leżeć na kanapie, powinna się zainteresować bardziej dynamiczną aktywnością, żeby dodać sobie energii. Tak mówi ajurweda.

Jak to się przekłada na wybór odpowiednich dla nas zajęć jogi? Można się kierować wskazaniami ajurwedy, można też patrzeć na to, co nas motywuje. Bo może te zajęcia, które miały nas zrównoważyć, na dłuższą metę zaczną wkurzać i po prostu przestaniemy na nie chodzić.

W Polsce najbardziej popularne są dwa style: joga Iyengarowska i bardziej dynamiczna ashtanga. Pierwsza jest skupiona na szczegółach – bardzo długo wchodzi się w określoną pozycję, dopracowując każdą część ciała, a potem długo się w tych pozycjach pozostaje. Dla niektórych osób może być łatwa, dla innych – potwornie trudna, i to nie ze względu na opór ciała, ale głowy. Bo w jednej pozycji trzeba tu wytrzymać czasem 5, a czasem nawet 20 minut, i to wytrzymać psychicznie. Nie wiercić się. Wytrwać. I nie odpływać myślami. Być cały czas świadomym, co robi mały palec prawej stopy, prawa pachwina i lewe kolano. Niektórych to denerwuje, inni wprost przeciwnie – lubią dopracowywać szczegóły i wierzą, że dopiero wtedy joga działa. Kiedyś usłyszałam porównanie jogi według Iyengara z numerem telefonu: nie możesz pomylić żadnej cyferki, bo się nie dodzwonisz. Precyzja jest tu bardzo wymagana. Iyengar używał także różnych pomocy: wałków, pasków, klocków, bo uważał, że jogę może uprawiać każdy, niezależnie od swojej kondycji, tuszy czy wieku i gdy pewne pozycje są niedostępne, to można sobie pomóc, coś tam podstawiając czy naciągając.

Drugi typ – ashtanga joga – jest dynamiczny. Pozycje wykonuje się tu w określonej kolejności, zawsze tej samej. W miarę stopnia zaawansowania nauczyciel dodaje ci kolejne, ale dopiero gdy opanujesz poprzednie. W większości asan zostaje się na pięć oddechów, więc nie ma za dużo czasu, by dopracować szczegóły. Nie ma też czasu, by sięgnąć po pasek czy klocek, dlatego robi się to tylko w wyjątkowych wypadkach. Tutaj liczy się flow, przepływ energii, oddech, a oprócz tego koncentracja wzroku na jednym punkcie – zwykle na czubku nosa. Ten rodzaj jogi pasuje zwykle osobom młodszym i sprawniejszym fizycznie – zresztą ashtanga joga została wymyślona właśnie dla młodych mężczyzn, którzy wrócili po wojnie do Indii i mieli inną kondycję psychiczną i fizyczną niż Iyengar, który był po prostu schorowanym chłopcem i szukał terapii.

Na Zachodzie te dwie jogi występują albo w czystej formie, albo w różnych odmianach. Dynamicznych, jak vinyasa flow czy power joga, albo spokojnych, jak yin joga czy joga regeneracyjna. Zgodnie z ajurwedą, Iyengarowską odmianę powinny uprawiać vaty i pitty, ale te ostatnie, ponieważ są nastawione na cel i bardzo ambitne, muszą nauczyć się cieszyć także prostymi asanami, nie podnosić sobie za wysoko poprzeczki. Z kolei dynamiczna ashtanga jest bardziej wskazana dla osób w typie kapha, czyli spokojnych, leniwych.

Ty jesteś vatą pomieszaną z pittą i bardziej ci się podoba vinyasa, choć uspokaja cię Iyengar. Vinyasa bardziej oddaje mój charakter, natomiast joga Iyengarowska jest dla mnie wyzwaniem, bo brakuje mi cierpliwości – i w życiu, i na macie – więc jest idealna wtedy, kiedy chciałabym nad sobą popracować. Gdy męczę się w danej pozycji, zastanawiam się, dlaczego jest mi niewygodnie i co mogę z tym zrobić (nie wychodząc z sali). W jodze mówi się, że ta asana, której nie lubisz, jest tą asaną, którą powinnaś częściej wykonywać. Bo jeśli się przed nią bronisz, to znaczy, że masz w sobie jakąś granicę, którą warto przekroczyć.

Joga uchodzi raczej za spokojną dyscyplinę, obecnie dużą popularnością cieszą się bardziej dynamiczne sporty. Wszystkie rodzaje sportów, które wymagają większego wysiłku fizycznego, wyzwalają endorfiny i działają jako dystresor. I to jest fajne zwłaszcza dla ludzi, którzy nie potrafią stresu „rozpuścić” w inny sposób. Jakiś czas temu badacze udowodnili, że dynamiczna joga, tak jak bieganie czy cardio, też po 20–30 minutach wyzwala endorfiny, ale w przeciwieństwie do sportu jednocześnie wytwarza neurotransmiter GABA, który działa bardziej długofalowo, zwiększając naszą odporność na stres i umiejętność relaksowania się. Poza tym joga – tak jak chciał Iyengar – konkretnymi asanami potrafi leczyć konkretne choroby, stymuluje układ trawienny, detoksykację. W jednej pozycji masuje się wątrobę, w innej dotyka receptorów głowy, jeszcze inna stymuluje pracę nerek. Iyengar, który nie tylko sam był schorowany, ale i miał chorą na nerki córkę, podkreślał terapeutyczną moc jogi. W Indiach mniej się łyka pigułek, więcej leczy dietą i właśnie asanami. Nie sądzę, by jakiś inny sport tak bezpośrednio działał na wewnętrzne organy.

To praca bardziej z energią czy z ciałem? Z jednym i z drugim. Kiedyś w Indiach jogę praktykowało się głównie ze względów zdrowotnych, a także by przygotować ciało do medytacji – tak by można było potem posiedzieć sobie w pozycji lotosu kilka godzin bez bólu. W pewnym okresie życia Hindusi przestawali uprawiać asany, czyli hatha jogę, i bardziej koncentrowali się na przykład na karma jodze, czyli podejmowali działania na rzecz innych – to w ich mniemaniu też jest joga. Na Zachodzie trochę inaczej ją traktujemy. Skupiliśmy się na fizycznym aspekcie, choć niektórzy też chętnie praktykują karma jogę czy bakhti jogę (śpiewanie mantr i oddawanie czci bóstwom) oraz żyją według wskazówek moralnych, które są zawarte w starych pismach jogicznych.

A czy joga jest rzeczywiście dla każdego? Moim zdaniem – tak. Może nie w każdym momencie życia, nie każdy jej rodzaj i nie z każdym nauczycielem. Ale zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie spróbowali, by nie sugerowali się żadnymi opowieściami i nie czytali zbyt dużo w Internecie czy książkach, tylko po prostu poszli na zajęcia i sami się przekonali, czy to dla nich, czy nie. Zobaczyli, jak się czują w trakcie zajęć i po nich. Ja na przykład dzięki porannej jodze mam lepszą koncentrację, niż gdy nie ćwiczyłam. Inni czują większy przypływ energii albo wyraźną poprawę zdrowia. Tego nie wyczytamy w książkach, to trzeba przetestować na sobie. A jeśli coś nam nie podpasuje, zastanowić się, czy na pewno chcemy zrezygnować, czy podjąć wyzwanie i dać sobie i jodze czas, by zadziałała.

Jakie korzyści może nam przynieść joga? Na pewno lepszą koncentrację, lepszy oddech i kontrolę nad umysłem. Dzięki jodze łatwiej nam zatrzymać umysł, gdy zaczyna wkręcać się w spiralę negatywnych myśli. Nabieramy dystansu do siebie i świata. A na poziomie fizycznym – ćwiczymy także równowagę, elastyczność i siłę. Joga obdarza też niesamowitą świadomością ciała, od czubka głowy po palce u nóg, co przydaje się podczas innych aktywności. Jest też bardzo pomocna w obecnych czasach, kiedy całe dnie spędzamy przy biurkach. Dzięki jodze na sygnał potrafimy zmobilizować mięśnie, ale też na sygnał potrafimy je odprężyć. Ułatwia to m.in. zasypianie. Na zajęciach jogi wykonuje się też trudne albo zaskakujące asany – jak na przykład stanie na głowie czy balanse na rękach. A świat do góry nogami naprawdę wygląda inaczej. Nie mówiąc już o tym, że wchodzenie w pozycje, które są dla nas wyzwaniem, zwyczajnie dodaje pewności siebie na zasadzie: „Halo, potrafię założyć sobie nogę na głowę, to nie dam sobie rady z trudnym klientem?!”.

Ludzie, którzy chodzą na jogę, wielu kojarzą się z oryginałami, co ubierają się w organiczną bawełnę i lepią garnki z gliny. Można uprawiać jogę bez tej filozofii? Zacznę od końca – każdy może wziąć sobie z jogi to, co chce. Sama uczę dziewczyny, które umawiają się po moich zajęciach do McDonalda i przychodzą na zajęcia na kacu po szalonej imprezie. Ale jak się wchodzi głębiej, zaczyna czytać teksty joginów – a większość ich nie jadło mięsa, nie piło alkoholu i w ogóle nie stosowało używek, w dodatku chodziło boso i tylko w przepasce na biodrach – można zacząć sobie stawiać pytania. Czy na pewno potrzebny ci jest kolejny T-shirt? Czy etyczne jest jedzenie mięsa z przemysłowej produkcji? Oczywiście można popaść w tym w przesadę. Znam miłośników jogi, którzy są bezglutenowymi weganami i nie latają samolotem, bo to najbardziej nieekologiczny rodzaj transportu – i dobrze, pod warunkiem że robią to dla dobra świata, a nie po to, by pokazać sobie i innym, że są jakimś lepszym gatunkiem człowieka, bo każdy ma swoją ścieżkę.

Na co działa konkretna joga? Każdy rodzaj jogi wzmacnia oraz uelastycznia ciało, pozwalając złapać z nim lepszy kontakt. Każdy pobudza też metabolizm, obniża poziom cukru we krwi, wzmacnia serce i dobrze działa na kręgosłup. A poza tym: Bikram Joga, Hot Joga, Hot Vinyasa (i inne odmiany jogi trenowane w wysokiej temperaturze i przy dużej wilgotności) sprawiają, że się pocimy, więc działają jak sauna. Gdy w pomieszczeniu jest 40 stopni, mięśnie są bardziej rozgrzane, więc wchodzimy głębiej w pewne pozycje. Vinyasa Flow, Ashtanga, Power Joga, czyli dynamiczne odmiany jogi, wyzwalają dużą dawkę endorfin, sprawiają, że się pocimy i spalamy więcej kalorii niż podczas trenowania innych rodzajów jogi. Poza tym energetyzują, więc bardziej się nadają na poranną praktykę niż na wieczorną. Joga wg Iyengara pozwala dopracować szczegóły i dobrać praktykę do konkretnych dolegliwości fizycznych, pomaga więc na przykład przy bolesnych miesiączkach, „leniwych” jelitach czy depresji. Może być energetyzująca lub wyciszająca – zależnie od rodzaju asan. Joga Hormonalna to właściwie terapia, nie joga. Nie powinno się jej ćwiczyć bez powodu, a tym powodem mogą być menopauza albo zaburzenia układu hormonalnego na przykład w chorobie Hashimoto. Air Joga, Aerial Flow Joga – trenuje się je na specjalnej chuście-hamaku podwieszonej do sufitu. Są polecane szczególnie przy problemach z kręgosłupem i stawami, bo wisząc, nie obciążamy ich tak bardzo jak ćwicząc na stojąco. No i ponieważ wszystko dzieje się w powietrzu, robimy nowe, niezwykłe pozycje, co daje dużo radości i pewności siebie. Acro Joga, Partner Joga, czyli joga w parach, trójkach albo grupach. Uczy współpracy, empatii i równowagi, a przy okazji bardzo wzmacnia – druga osoba jest przecież jak sztanga z obciążeniem.

Agnieszka Gortatowicz nauczycielka jogi, dziennikarka, tłumaczka, redaktorka. 

Artykuł archiwalny. 

  1. Styl Życia

Siła spokoju - joga na odbudowanie wewnętrznej równowagi

Joga i medytacja oddziałuje na pracę mózgu i wpływa na poprawę zdrowia i samopoczucia. (Fot. iStock)
Joga i medytacja oddziałuje na pracę mózgu i wpływa na poprawę zdrowia i samopoczucia. (Fot. iStock)
Gdy jesteśmy niespokojni i brakuje nam cierpliwości, aby zrozumieć to, co dzieje się wewnątrz i wokół nas, trudniej nam podejmować decyzje i dogadać się z innymi. Dlatego tak ważne jest odbudowanie wewnętrznej równowagi. 

Według filozofii jogi istnieje pięć podstawowych zasad, które pomogą nam zatroszczyć się o ciało i umysł tak, aby osiągnąć wewnętrzną równowagę.

Pierwszą zasadą jest prawidłowe odżywianie, czyli lekka dieta, która dostarcza niezbędnych składników odżywczych.

Druga zasada to odpoczynek pozwalający na zregenerowanie się całego organizmu i utrzymanie silnego systemu nerwowego.

Trzecia – ćwiczenia fizyczne. Dzięki nim utrzymujemy w dobrym stanie mięśnie, krążenie krwi i dostarczamy ciału energii. Gdy zestroimy ruch z oddechem oraz skoncentrujemy na nich całą uwagę, możemy doświadczyć jedności ciała i umysłu, a tym samym – spokoju, który jest naszą wewnętrzną siłą.

Czwartą zasadą jest używanie oddechu jako narzędzia, które pozwala zmieniać stan umysłu i emocji: uspokaja, ułatwia koncentrację, a nawet regenerację całego organizmu.

Ostatnia, piąta zasada to medytacja. Naukowcy od wielu lat prowadzą badania korzyści płynących z jej praktykowania. Ich wyniki potwierdzają to, czego jogini uczą od tysięcy lat: medytacja oddziałuje na pracę mózgu i wpływa na poprawę zdrowia i samopoczucia.

Wprowadzenie tych pięciu zasad w codzienne życie może wydać się trudne. Róbmy to więc stopniowo, zaczynając od świadomego wybierania tego, co i kiedy jemy, jak odpoczywamy, jak oddychamy. Ciało i umysł zaczną szybko wynagradzać nasze wybory. Po czym to poznamy? Odzyskamy spokój, który przejawiać się będzie nie tylko opanowaniem i wyciszeniem, ale też większą radością życia, głębszą świadomością własnej mądrości, intuicji i kreatywności.

Ćwiczenie

Podczas wykonywania ćwiczenia cały czas oddychamy głęboko i spokojnie przez nos, świadomie wydłużając każdy wdech i wydech. Stoimy w lekkim rozkroku, stopy są ustawione równolegle do siebie. Wyciągamy ramiona przed siebie na wysokości barków, łokcie są wyprostowane, ramiona równoległe do podłogi, wnętrze dłoni kierujemy do dołu. Powoli podnosimy ramiona, nie zginając łokci. Głowa jest lekko przechylona do tyłu, biodra lekko wysunięte do przodu. Pozostajemy w tej pozycji od 30 sekund do 2 minut. Płynnym ruchem robimy skłon do przodu, nie zginając łokci.

Zatrzymujemy się w momencie, gdy dłonie dotkną podłogi. Pozostajemy w tej pozycji od 30 sekund do 2 minut, pamiętając o oddechu. Następnie prostujemy powoli kręgosłup, ramiona są cały czas wyprostowane przed nami. Dochodzimy do pozycji wyjściowej i pozostajemy w niej ok. 30 sekund.

To proste ćwiczenie zmniejsza intensywność emocji wywołanych zmianami hormonalnymi przed miesiączką i menopauzą, więc każda kobieta powinna włączyć je do regularnej praktyki jogi.

  1. Psychologia

Jak budować zdrową niezależność? - 7 kroków

To, w jaki sposób wyrażasz swoje emocje, jak się zachowujesz, rozumujesz i reagujesz, to jak się ubierasz i jaki jest rodzaj twojej wrażliwości – to wszystko tworzy niepowtarzalny obraz tego, jaka jesteś. (Fot. iStock)
To, w jaki sposób wyrażasz swoje emocje, jak się zachowujesz, rozumujesz i reagujesz, to jak się ubierasz i jaki jest rodzaj twojej wrażliwości – to wszystko tworzy niepowtarzalny obraz tego, jaka jesteś. (Fot. iStock)
Obniżona samoocena powoduje, że opinie z zewnątrz stają się ważniejsze niż nasze odczucia. Jak sprawić, aby nasze poczucie własnej wartości zaczęło rosnąć, a wpływ otoczenia nabrał właściwych proporcji?

1. Weź za siebie odpowiedzialność

To jeden z 6 filarów poczucia własnej wartości, teorii stworzonej i rozpropagowanej przez Nathaniela Brandena. Co to oznacza w praktyce? Zrozumienie, że mamy jedno życie i że od nas zależy, jak je przeżyjemy. I że tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to, co czujemy i co robimy. Jeśli za swoje pomyłki, nieudane związki czy niesatysfakcjonującą pracę obwiniasz innych, stawiasz się w roli ofiary. A przecież ostatecznie to ty i tylko ty dokonujesz wyboru. Rodzice naciskali, żebyś poszła na medycynę, a teraz żałujesz, że nie wybrałaś dziennikarstwa? Cóż, dokonałaś wyboru między własną satysfakcją a zadowoleniem rodziców. Pragnienie funkcjonowania w grupie nie zwalnia cię od wzięcia odpowiedzialności za swoje myśli, dążenia i działania. Nie będąc zależna od innych, poczujesz się nie tylko bardziej kompetentna, ale też staniesz się bardziej wiarygodna dla innych. Zamiast sprawnym, ale przeciętnym lekarzem będziesz doskonałym dziennikarzem.

2. Ćwicz asertywność

Wielu osobom kojarzy się z nawykiem mówienia „nie”, ale to tylko połowa prawdy. Inni uważają, że asertywność to ładna nazwa na szorstkie zachowanie lub egoizm. W istocie asertywność jest jedynie wyrażonym szacunkiem dla własnych potrzeb, uczuć i opinii. Brak asertywności jest lękiem przed zademonstrowaniem swojej odrębności. Jeśli masz z tym problem, zacznij od wyrażania swoich potrzeb w mniej drażliwych kwestiach, np. wyboru filmu w kinie czy dania w restauracji. Gdy dasz sobie prawo do wyrażania siebie, łatwiej będzie ci przyjmować odmienne zdanie, a także odmowę. Zrozumiesz, że nie musisz brać ich do siebie. A jeśli nie jesteś pewna swojego zdania w istotnej sprawie – zamiast przytakiwać od razu – zacznij mówić: „Daj mi chwilę, muszę to sobie przemyśleć”.

3. Twórz instrukcję obsługi siebie

To, w jaki sposób wyrażasz swoje emocje, jak się zachowujesz, rozumujesz i reagujesz, to jak się ubierasz i jaki jest rodzaj twojej wrażliwości – to wszystko tworzy niepowtarzalny obraz tego, jaka jesteś, stanowi cenny wkład w jakość grupy, którą tworzysz z innymi. Ale aby wiedzieć, co do niej wnosisz, musisz poznać siebie i swoje poglądy. Dlatego jak najczęściej pytaj samą siebie:
  • Co najbardziej lubię (jakie smaki, zapachy, kolory itd.)?
  • Co o tym sądzę?
  • Co zrobiłabym na jego czy jej miejscu?
  • Czego najbardziej się boję?
To może być świetna zabawa, niejedna własna reakcja może cię zaskoczyć. Najważniejsze, że w ten sposób tworzysz instrukcję obsługi siebie – przydatną innym, ale głównie tobie.

4. Praktykuj świadome życie

Może ci w tym pomóc Praktyka Obecności na bazie koncepcji Colina P. Sissona, medytacja, joga lub technika mindfulness – wszystkie one wyczulają na odbieranie sygnałów z własnego ciała oraz rewidowanie pojawiających się w głowie myśli. Kiedy twoje podejście do życiowych wyzwań opiera się na fabrykowaniu teorii spiskowych („na pewno wszyscy się dowiedzą o mojej pomyłce”, „jestem beznadziejna, nic mi się nie udaje”), twoja samoocena staje się krucha, a cudza opinia, szczególnie gdy dotyczy wrażliwych punktów, bywa niszcząca. Kiedy decydujesz się, by karmić się tylko pozytywnymi myślami i w bezpieczny sposób dawać ujście swoim emocjom (na przykład zadając sobie kluczowe pytania: Dlaczego mnie to tak zdenerwowało? Co mogę zrobić następnym razem, by bardziej nad sobą panować?) – spirala znowu idzie w górę i coraz mocniej ufasz sobie.

5. Określ swój życiowy cel

To nie oznacza, że masz podporządkować życie realizacji planu, który stanie się wypełniającą je ideą, usuwającą wszystko inne w cień. Chodzi raczej o zmianę myślenia z: „oby mi się udało nie popełnić błędu” na: „zrobię wszystko, by to, czego pragnę, stało się realne”. Pomyśl… Czy patrząc z perspektywy, widzisz, że zmiany w twoim życiu wyznaczyły decyzje, które podjęłaś, czy też sploty okoliczności? Gdy mamy skłonność do dryfowania, znacznie mniej zaufania pokładamy w sobie. Często więc czyjaś ocena sprawia, że zaczynamy wątpić, czy kierunek jest słuszny. Świadomość celu to pozytywna energia. Jeśli wiesz, że dla ciebie ważna jest rodzina i przyjaźń, albo chcesz tańczyć ponad wszystko, to nawet gdy ktoś mówi, że postępujesz głupio lub naiwnie – ty odpowiadasz mu, że gdyby nie marzyciele, Ziemia nadal byłaby płaska.

6. Zaakceptuj siebie

Jak powiedział Nathaniel Branden, „akceptacja jest odmową bycia swoim wrogiem”. Bo kiedy negujemy swoje myśli i zachowania, których nie lubimy, zazwyczaj nie przyznajemy się do nich. Gdy uważamy, że czegoś nie potrafimy – wycofujemy się lub udajemy, że jest inaczej. Kiedy nie podoba nam się nasze odbicie w lustrze, za małe oczy, za duży nos, za gruba lub za chuda sylwetka – staramy się to maskować ubraniem, makijażem. Choć próbujemy w taki sposób chronić siebie, robimy rzecz odwrotną – odrzucamy siebie. Przy takim nastawieniu każda krytyka, a nawet żart, stają się naprawdę raniące. Nie jest możliwe, aby mieć dobrą samoocenę i jednocześnie nie akceptować siebie.

7. Bądź wierna swoim zasadom

Jeśli twój wewnętrzny kodeks nie przyzwala na kłamstwa, a sama mijasz się z prawdą, by nie narazić się otoczeniu, to ma tu miejsce spory dysonans. W ten sposób znowu rezygnujesz z części siebie, by zyskać akceptację. Ale tracisz szacunek do siebie – ważny filar samooceny. Pamiętaj, że przestrzegając swoich zasad, uniezależniasz się od tego, co myślą o tobie inni.

Joanna Godecka: life coach, praktyk Integracji Oddechem i Integrującej Obecności. 

  1. Styl Życia

Medytacja na wyczerpanie psychiczne

Joga kundalini oferuje wiele medytacji, które pomagają odświeżyć umysł. Używamy w nich precyzyjnych ruchów, oddechu, koncentracji po to, aby wpłynąć na podwzgórze mózgu, które z kolei bezpośrednio oddziałuje na system nerwowy, wzmacniając go, i na układ dokrewny, regulując wytwarzanie hormonów. (Fot. iStock)
Joga kundalini oferuje wiele medytacji, które pomagają odświeżyć umysł. Używamy w nich precyzyjnych ruchów, oddechu, koncentracji po to, aby wpłynąć na podwzgórze mózgu, które z kolei bezpośrednio oddziałuje na system nerwowy, wzmacniając go, i na układ dokrewny, regulując wytwarzanie hormonów. (Fot. iStock)
Trudno o jakiekolwiek pozytywne nastawienie, gdy czujemy się wyczerpani psychicznie, zawodzi nas pamięć, przerasta rozwiązywanie problemów. To symptomy zmęczonego mózgu. Jak wysłać głowę na urlop – mówi Iwona Kozak, nauczycielka jogi kundalini i terapeutka reiki.

Trudno o jakiekolwiek pozytywne nastawienie, gdy czujemy się wyczerpani psychicznie, zawodzi nas pamięć, przerasta rozwiązywanie problemów. To symptomy zmęczonego mózgu. Jak wysłać głowę na urlop – mówi Iwona Kozak, nauczycielka jogi kundalini i terapeutka reiki.

Im większy stres i im dłużej trwa, tym trudniej przychodzi nam prawdziwa relaksacja i głęboki odpoczynek. Wpadamy w błędne koło: brak odpoczynku zwiększa stres, a coraz większy stres utrudnia odpoczynek. Jak się z niego wyrwać?

Medytując i ćwicząc jogę – tak od tysięcy lat utrzymują jogini, a od niedawna również naukowcy. Przeprowadzone na uniwersytecie w Bostonie badania potwierdziły, że regularna praktyka jogi przyczynia się do zwiększenia ilości kwasu gamma-aminomasłowego (GABA) w mózgu (co – upraszczając – pozwala nam dobrze spać, zrelaksować się oraz zwiększa sprawność umysłową). Z kolei uczeni z uniwersytetów Harvarda, Yale i z Instytutu Technologii w Massachusetts wykazali, że mózgi osób, które regularnie medytują, są… większe.

Joga kundalini oferuje wiele medytacji, które pomagają odświeżyć umysł. Używamy w nich precyzyjnych ruchów, oddechu, koncentracji po to, aby wpłynąć na podwzgórze mózgu, które z kolei bezpośrednio oddziałuje na system nerwowy, wzmacniając go, i na układ dokrewny, regulując wytwarzanie hormonów. Choć medytacje te mogą się wydać na początku skomplikowane, nie wymagają od nas żadnego doświadczenia, a ich pozytywne efekty odczuwamy już po kilku dniach. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, odrobina koncentracji i chęci, by poprawić jakość swojego życia.

Ćwiczenie na umysłowe wyczerpanie

Na umysłowe wyczerpanie proponuję medytację złożoną z czterech etapów. W czasie każdego z nich siedzimy w wygodnej pozycji z wyprostowanym kręgosłupem. Oczy są zamknięte i skupione na punkcie między brwiami. Oddychamy przez nos.

Ramiona zginamy w łokciach, dłonie wysuwamy do przodu. Wnętrze prawej dłoni kierujemy do dołu, lewej – do góry. Każdy wdech składa się z ośmiu krótkich wdechów, każdy wydech – z ośmiu krótkich wydechów. Wykonujemy ruch rękoma wyprostowanymi od łokcia do dłoni, tak jakbyśmy na przemian odbijali piłkę prawą i lewą ręką. Gdy podnosimy prawą dłoń, lewą opuszczamy. Dłonie podnoszą się na wysokość ok. 20 cm. Każdy taki ruch jest skoordynowany z krótkim wdechem lub wydechem. Utrzymujemy szybkie, rytmiczne tempo (czas trwania: 3 min).

Wykonujemy taki sam ruch rękoma, ale wnętrze prawej dłoni jest skierowane do góry, a lewej – do dołu (czas trwania: 3 min). Powtarzamy pierwszy etap (czas trwania: 3 min). Opuszczamy ramiona, kładziemy dłonie na kolanach. Oddychamy spokojnie i głęboko. Oczy są zamknięte (czas trwania: 5 min).

  1. Styl Życia

Pranajama w jodze - na czym polega ten rodzaj medytacji?

Pranajama nie jest ćwiczeniem oddechowym, ale rodzajem medytacji. (fot. iStock)
Pranajama nie jest ćwiczeniem oddechowym, ale rodzajem medytacji. (fot. iStock)
Wybitny indyjski mistyk Hazrat Inayat Khan pisze: „Mój nauczyciel powiedział mi kiedyś: 'Ludzie mówią, że jest wiele różnych grzechów i cnót, ale ja myślę, że jest tylko jeden grzech." Gdy zapytałem co jest owym grzechem, odpowiedział: 'Pozwolić, by choć jeden oddech pozostał nieświadomy'”.

Oczywiście mistrz Inayata Khana – szejk-al-maszejk Abu Hashim Madani – używa tu terminu „oddech” nie w znaczeniu potocznym, a w rozumieniu mistycznym, gdzie oddech jest traktowany jako nośnik myśli, nastawienia, świadomości, energii. Oddech nieświadomy to brak kontroli nad treścią świadomościową, energetyczną, którą przenosi. Oddech świadomy z kolei oznacza pełną kontrolę nad naszym funkcjonowaniem.

Świadomość oddechu odgrywa ważną rolę w każdym systemie medytacyjnym. Nie inaczej jest w jodze. Patańdżali, autor Jogasutr, czyni koncentrację na wydłużonym oddechu (anantasamapatti) jednym z 4 istotnych czynników konstytuujących asanę (pozycję jogi). Z kolei w praktyce pranajamy już bardzo wyraźnie odnosi się do powiązań między oddechem a koncentracją umysłu, o czym napiszę w dalszej części artykułu.

Czym jest praktyka pranajamy?

Patańdżali definiuje ją w sutrze II.49: „Będąc w doskonałej (stabilnej i wygodnej) pozycji, zatrzymanie niekontrolowanego ruchu umysłu podczas wdechów i wydechów jest pranajamą“.

Termin pranajama składa się z dwóch części: prana i jama. Jama oznacza kontrolę; prana – siłę witalną. Pranajama jest zatem praktyką „kontroli przepływu prany (siły witalnej)”. Czasem ten termin rozbija się językowo nieco inaczej: na prana i ajama – rozszerzanie się. Wówczas termin ten przetłumaczylibyśmy jako „rozszerzanie prany”. Z początku te dwa przekłady wydają się sprzeczne, ale tak w rzeczywistości nie jest, gdy tylko wgłębimy się w istotę znaczenia terminu „kontrola” w jodze. Kontrola nie oznacza wypierania, tylko kierowanie w odpowiednim kierunku.

W ostatnim rozdziale Jogasutr (JS IV.3) Patańdżali opisuje przepływ prany (siły witalnej) używając następującej metafory: Jeśli rolnik uprawia ryż na polach tarasowych, nie musi nosić wody w wiadrach do każdego zakątka pola – wystarczy, że usunie tamę u szczytu tarasów i wówczas woda nawodni całkowicie pola bez jakiegokolwiek wysiłku rolnika.

W pranajamie podejmujemy pracę nad usunięciem przeszkód umysłowych (blokad), by prana nie była rozproszona i mogła biec odpowiednimi torami.

Warto zastanowić się czym jest prana. Żeby nie wchodzić w głębokie filozoficzne rozważania i analizy tekstów filozofii sankhji i jogi, zaznaczmy tutaj jedynie, że z punktu widzenia indyjskiej tradycji medytacyjnej możemy postawić znak równości między terminami „prana” a „świadomość”.

Wracając do głównego wątku naszych rozważań, musimy podkreślić, że samo kontrolowanie przepływu wdechów i wydechów nie jest określane przez jogę jako pranajama. Obserwacja oddechu, wyrównywanie go, synchronizowanie oddechu z ruchem jest częścią praktyki asan. Rzeczywista pranajama sprowadza się do połączenia oddechu z określoną koncentracją. Należy zaznaczyć, że charakterystyczne dla lwiej większości technik pranajamy jest także wprowadzenie zatrzymania oddechu (po wdechu lub po wydechu).

Jak praktykować pranajamę? Co nam to daje?

W sutrze II.50 Patańdżali porusza ten temat, pisząc w niej m.in.,, że „[pranajamy] regulowane są pod względem miejsca, czasu i liczby”. Termin miejsce (deśa) odnosi się do przedmiotu koncentracji w pranajamie i jest najważniejszym elementem praktyki (stąd też Patańdżali wymienia miejsce jako pierwsze). Zależnie od szkół praktyki, przedmiotem koncentracji może być dźwięk oddechu (w nozdrzach lub krtani), mantra, miejsce w ciele, określona myśl lub wyobrażenie etc. Pranajama ma również być regulowana pod kątem czasu (kala), tj. czasu trwania oddechu i proporcji między poszczególnymi częściami oddechu (wdech, zatrzymanie po wdechu, wydech, zatrzymanie po wydechu). Ostatnim istotnym czynnikiem jest liczba (sankhja), która wyraża się w odpowiednio dobranej ilości powtórzeń. Ze względu na fakt, że pranajama ma zmieniać nasze uwarunkowania i wzorce aktywności umysłowej, jakości miejsca, czasu i liczby muszą być odpowiednio dobierane z uwzględnieniem tempa procesu wysubtelniania się świadomości empirycznej.

W kolejnych dwóch sutrach Patańdżali objaśnia efekty praktyki pranajamy. W sutrze II.52 stwierdza: „W wyniku tego [praktyki pranajamy] zostają zniszczone przeszkody zakłócające jasność poznania”, co Wjasa – pierwszy komentator Jogasutr – podsumowuje w następujący sposób (Jbh. II.52): „U jogina ćwiczącego pranajamy ginie karman, przysłaniający poznanie rozróżniające. (…) Nie ma wyższej ascezy od pranajamy, przy jej pomocy usuwa się całkowicie zanieczyszczenia umysłu i osiąga światło poznania”. W kolejnej sutrze – II.53 – przeczytamy: „[Dzięki pranajamie] umysł osiąga zdolność do koncentracji”.

Maciej Wielobób jogą i medytacją zajmuje się od 1994 roku. Podczas prowadzonych przez siebie warsztatów i seminariów przekazuje głębię tradycyjnych ścieżek mistycznych w sposób praktyczny, zrozumiały i użyteczny dla współczesnego człowieka, tak by uczniowie mogli uwalniać się od napięcia, doświadczać spokoju, uczyć się uważności.

Poniżej proste ćwiczenie (dla początkujących), w którym wykorzystujemy mudry:

Ważne: czas oddechu - jakie zachować proporcje?

(Fragment od redakcji, na podstawie wykładu Pranajama i proporcja 1:4:2(:1) - Maciej Wielobób YT):

Istotne jest nie tylko samo skupienie na pracy z oddechem. Dla wielu wiodących joginów najbardziej kluczową rzeczą w praktyce pranajamy jest proporcja podawana w wielu pismach: 1:4:2 lub 1:4:2:1 - nazywana przez niektórych świętą proporcją lub świętym rytmem. Oznacza ona proporcję między poszczególnymi częściami oddechu (wdechem, zatrzymaniem oddechu po wdechu i wydechem lub: wdechem, zatrzymaniem oddechu po wdechu, wydechem i zatrzymaniem oddechu po wydechu). Czyli przykładowo: 4 sek. wdech, 16 sek. zatrzymanie oddechu po wdechu, 8 sek wydech, 4 sek. (ewentualnie) zatrzymanie oddechu po wydechu. Oczywiście nie stosuje się tego na początku praktyki (u początkujących adeptów). Ta proporcja pokazuje jednak, jakie aspekty pranajamy są najważniejsze, czyli aspekt pranajamy jako czegoś energetyzującego (dlatego najpotężniejszą częścią jest zatrzymanie oddechu po wdechu), a także puszczenie, rozluźnienie, relaks (z tego powodu wydech jest właśnie na drugim miejscu, jeśli chodzi o czas).

Od czego zaczynamy pracę z ustalonymi rytmami oddechu? Np. od proporcji 1:1:1. Zawsze musi się zgadzać czas wdechu i wydechu. Gdy ktoś czuje, że ma opanowane te rytmy to wówczas może przejść do rytmów 1:1:2, a później do 1:2:2. Do proporcji 1:4:2 dochodzimy stopniowo. Ale, jak podkreśla Maciej Wielobób: Pranajama nie jest czymś wyczynowym, nie chodzi o to, żeby mieć jak najdłuższy oddech, czy najwięcej powtórzeń. Chodzi o to, żebyśmy weszli jak najgłębiej w tę praktykę. Nie chodzi o robienie rekordów fizycznych.

Opanowanie fizyczności pozwala wejść w głębszą medytację.

Warto też zapoznać się z wykładem na temat różnic między pranajamą, medytacją, a ćwiczeniami oddechowymi: