1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Czy wierzyć w zioła?

Czy wierzyć w zioła?

123rf.com
123rf.com
Od zarania dziejów człowiek był nierozłączną częścią przyrody. Rośliny żywiły i leczyły.

Zależnie od potrzeb okładał ziołami rany i pił napary, by ulżyć w chorobie. Okadzał nimi domostwa i świątynie, stosował wonne oleje i smarowidła a także lecznicze nalewki. Świadczą o tym liczne wykopaliska archeologiczne. Ziołom od zawsze przypisywano magiczne moce. To znaczy człowiek orientował się, że działają i na co działają, nie wiedział jedynie dlaczego.

Ceniona hinduska ajurweda licząca sobie ok. 5000lat. spisana została w Wedy dopiero w VIII w. p.n.e. Zarówno Ajurweda jak tradycyjna medycyna chińska opierają się na leczniczych właściwościach ziół.

Na początku naszej ery Diskuries - grecki lekarz opracował pierwszy, znany nam współczesny zielnik. Opisuje w nim m.in. znane nam zioła jak pokrzywę czy czosnek. Jednak pamiętajmy, że w tym samym czasie, po wsiach i osadach pełno było zielarek i zielarzy, którzy posiadali wiedzę praktyczną, przekazywaną od wielu tysięcy lat ustnie z dziada pradziada.

Od średniowiecza w Europie leczeniem ziołami w bardziej naukowy sposób zaczęli powszechnie zajmować się mnisi oraz nadworni medycy. W XIX wieku chemicy rozpoczęli badania nad wyodrębnianiem czystych substancji czynnych z roślin. Dzięki nim w laboratoriach powstały takie związki lecznicze jak: chinina z kory chinowca (lek na malarię), atropina z pokrzyku wilczej jagody, czy morfina z maku (działanie znieczulające).

Prawie połowa obecnie produkowanych leków i preparatów jest pochodzenia roślinnego. Natomiast 25% procent posiada w swoim składzie wyciągi roślinne lub wydzielone substancje pochodzenia roślinnego. Wyprodukowane w warunkach laboratoryjnych lecznicze substancje chemiczne wchodzące w skład współczesnych preparatów w przeważającej większości powstały w oparciu o ich odpowiedniki występujące naturalnie w przyrodzie. Zielarstwo liczące sobie już kilka tysięcy lat jest kolebką współczesnej farmakologii. To dzięki badaniu substancji zawartych w roślinach w XXI wieku dokonuje się ogromny postęp w medycynie. Pewien grzyb norweski dał np. początek cyklosporynie, która sprawia, że przeszczepy narządów lepiej się przyjmują. Lek otrzymany dzięki syntezie wyizolowanych związków z barwinka madagaskarskiego przedłuża życie chorym białaczkę i ziarnicę złośliwą. Korę platanu bada się pod kątem leczenia AIDS oraz wzmacniająco na układ immunologiczny. Lecznicze właściwości roślin, współczesna zachodnia medycyna wykorzystuje wspomagająco, stosowane są również w homeopatii i aromaterapii.

Według „Reader’s Digest” w Japonii, która uchodzi za najbardziej technologicznie rozwinięty kraj, medycyna chińska czyli Kampo, wg badań, jest zalecana XXI wieku przez... 70-80% lekarzy. Skoro cała nowoczesna medycyna i farmakologia, rozwijają się dzięki badaniu właściwości roślin to jak tu nie wierzyć w zioła?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Olejki eteryczne - lecznicza moc zapachu

Destylacji poddaje się tylko najbogatsze w olejki elementy rośliny – na przykład korę cynamonu, liście eukaliptusa, korzeń wetiweru czy płatki róż. (Fot. iStock)
Destylacji poddaje się tylko najbogatsze w olejki elementy rośliny – na przykład korę cynamonu, liście eukaliptusa, korzeń wetiweru czy płatki róż. (Fot. iStock)
Otaczające nas zapachy mogą uzupełniać różnego rodzaju terapie, sterować naszymi emocjami, a nawet, jak twierdzą niektórzy naukowcy, odmładzać.

W archiwach parlamentu Tuluzy można ponoć znaleźć wzmiankę o schwytaniu czterech mężczyzn, którzy podczas wielkiej epidemii w 1628 roku okradali umierających na dżumę ludzi. Złodziejom udało się ujść cało pomimo szalejącej wszędzie zarazy dzięki ochronnemu działaniu pewnej mikstury. Smarowali się oni octem winnym, w którym przez kilkanaście dni macerowały się zioła takie jak szałwia, piołun, ruta i rozmaryn. Nie wiadomo, ile w tej opowiastce prawdy – zwłaszcza że określenie „ocet czterech złodziei” funkcjonuje zarówno w Anglii, jak i w Polsce (z tym że w polskiej wersji z jakiegoś powodu liczba złodziei urosła do siedmiu). Prawdą jest natomiast niewątpliwie, że antyseptyczny ocet ziołowy produkuje się do dzisiaj, a dobroczynne działanie olejków eterycznych udowodnione zostało przez wiele badań.

Pachnących substancji jako remedium na choroby używano na długo przedtem, zanim ludzie dowiedzieli się o istnieniu bakterii i wirusów. Po dawnej Europie krążyły opowieści o całych miasteczkach oszczędzanych przez nawiedzające okolice zarazy – czasem dzięki wytwórstwu rękawiczek z garbowanej i mocno perfumowanej skóry, innym razem dlatego, że większość mieszkańców pracowała w przemyśle perfumiarskim. Pachnidła były w dawnych czasach sprzedawane nie w perfumeriach, lecz w aptekach. Leczenie wonnymi substancjami ludzie praktykują od tysiącleci, ale sam termin „aromaterapia” funkcjonuje od niedawna. Wprowadził go francuski chemik René-Maurice Gattefossé. Legenda mówi, że Gattefossé sparzył się w rękę i z braku innych środków włożył ją do naczynia z olejkiem lawendowym. Dłoń zagoiła się niezwykle szybko, a chemik zajął się badaniem właściwości olejków eterycznych. Dzisiaj aromaterapia jest coraz popularniejsza jako jedna z gałęzi medycyny alternatywnej. Wraca też moda na zapachy do wnętrz. O ile jednak w dawnych wiekach perfumowano izby, aby zatuszować panujący w nich zaduch i fetor, dzisiaj chcemy dodać przytulności sterylnym i pozbawionym wszelkich zapachów wnętrzom.

Sama esencja

Olejki eteryczne to koncentrat substancji aktywnych rośliny. Lotne i silnie pachnące cząsteczki pełnią różne funkcje – niektóre przywabiają owady zapylające kwiaty, inne wysyłają sygnał, że roślina jest niejadalna, jeszcze inne chronią ją przed pasożytami.

Olejki produkuje każda roślina, choć nie zawsze są one możliwe do wydobycia. Ich zawartość nie jest też równomiernie rozłożona we wszystkich tkankach. Dlatego destylacji poddaje się tylko najbogatsze w olejki elementy rośliny – na przykład korę cynamonu, liście eukaliptusa, korzeń wetiweru czy płatki róż. Niektóre obfitujące w wonne esencje kwiaty zbiera się o świcie, a inne tuż po zachodzie słońca. I choć brzmi to bardzo marketingowo, wynika przede wszystkim z faktu, że zawartość olejków w roślinie zmienia się nie tylko wraz z porami roku, ale również z porami dnia.

Skład poszczególnych zapachów nadal stanowi dla naukowców zagadkę. „Olejki eteryczne są niezwykle skomplikowanymi mieszaninami kilkudziesięciu do kilkuset różnorodnych, wielofunkcyjnych związków chemicznych, o nie zawsze do końca poznanej i w większości przypadków trudnej lub niemożliwej do odtworzenia budowie” – piszą eksperci od aromaterapii Iwona Konopacka i Władysław S. Brud. Olejek eteryczny jako substancja oddziałująca jednocześnie na ciało i umysł znakomicie też ilustruje ideę holistycznego podejścia do człowieka.

Ulotne lekarstwo

Eukaliptus na infekcje górnych dróg oddechowych, drzewko herbaciane na trądzik, lawenda na dobry sen, geranium na cellulit, olejek różany na piękne sny. Rumianek rzymski uspokaja, rozmaryn zwiększa koncentrację, a mieszanka cynamonu i goździka pozwala zapanować nad apetytem. Niektóre olejki mają tak silne działanie grzybo-, wiruso- i bakteriobójcze, że zastępują syntetyczne konserwanty np. w kosmetykach. Coraz częściej pojawiają się też opinie, że zapachy prawdopodobnie odmładzają. W niektórych przypadkach może to być prawda – zawarte w olejkach eterycznych substancje polepszają krążenie krwi, dzięki czemu skóra jest lepiej dotleniona i odżywiona. Wpływ wonnych cząsteczek, które dostają się do krwiobiegu poprzez skórę lub drogi oddechowe, bywa na tyle znaczący, że stosowanie olejków obwarowane jest wieloma przeciwwskazaniami. Znakomitej większości olejków nie można też nakładać w nierozcieńczonej postaci na skórę – mogłoby to spowodować alergię lub objawy podobne do oparzenia.

Zapachy syntetyczne nie miewają działania terapeutycznego tak jak naturalne, ale mogą wpływać na ludzkie emocje. Nadają wnętrzom atmosferę, wprawiają nas w świąteczny nastrój, popychają do zakupów, polepszają koncentrację, pobudzają lub wyciszają. Niektóre wonie pomagają ludziom odzyskać pamięć, inne rozpylane w szpitalach uspokajają chorych. Aromaty stosowane są też podobno w niektórych więzieniach. Pełnią wtedy funkcję „olfaktorycznego okna na świat”, dzięki któremu więźniowie wdychający kojarzące się z wolnością zapachy lasu lub morza są mniej agresywni.

Olejki i spółka

Zamiłowanie do pięknych zapachów towarzyszyło ludziom od zawsze: wonne substancje służyły jako rytualne kadzidła, używane były do balsamowania ludzkich szczątków, chroniły przed owadami. W wielu kulturach z pachnącego surowca wznoszono też budowle – rozchodzące się we wnętrzach aromaty miały za zadanie wprowadzać ludzi w podniosły nastrój, a przy okazji działały antyseptycznie. W Indiach wznoszono świątynie z drewna sandałowego. Belki w letnim pałacu mandżurskiej dynastii Cz’eng-te zrobiono z drewna cedrowego, którego nie malowano, by zachować jego zapach. Budowniczowie meczetów mieszali zaprawę murarską z piżmem i wodą różaną, by zapach wydzielał się pod wpływem ciepła słonecznego. Grecy wonnymi olejkami skrapiali żagle statków. W starożytnym Rzymie perfumowano sprzęty domowe, sztandary, stroje oraz psy i konie.

Dzisiaj do wyboru mamy mnóstwo akcesoriów, które nadają zapach wnętrzom – od tradycyjnych wonnych świec i kadzidełek po elektryczne dyfuzory, nasączane perfumami kamyki, pachnący papier do wykładania szuflad czy specjalne mgiełki do pościeli. Dzięki nim pomieszczenia, w których przebywamy, możemy nasycić ulubionymi zapachami. Tylko część z tych pachnideł zawiera wyłącznie naturalne olejki eteryczne. Dlatego, jeśli zależy nam na terapeutycznym działaniu jakiegoś zapachu, powinniśmy zainwestować w dobre olejki z godnej zaufania firmy. Ich stosowanie jest dość proste – jeśli nie mamy specjalnego kominka aromaterapeutycznego, możemy wlać kilka kropli do naczynia z bardzo gorącą wodą lub wąchać skropioną nim chusteczkę. Ważne tylko, by przestrzegać zalecanego dozowania i czasu inhalacji – olejki eteryczne jako substancje o silnym działaniu należy bowiem sobie dawkować. Tak by aromaterapia była, jak piszą Iwona Konopacka i Władysław S. Brud, „przede wszystkim metodą profilaktyczną, pomocniczą, uzupełniającą, sposobem na utrzymanie dobrej kondycji psychicznej i fizycznej, łagodzenia codziennych dolegliwości i umilania życia”.

Korzystałam z książek: Diane Ackerman „Historia naturalna zmysłów”, Książka i Wiedza, Warszawa 1994; Władysław S. Brud i Iwona Konopacka „Pachnąca apteka. Tajemnice aromaterapii”, Oficyna Wydawnicza, Łódź 2008.

  1. Zdrowie

Hormony rządzą

Hormony są jak zespół nadzorujący nasze funkcjonowanie.(Ilustracja Getty Images)
Hormony są jak zespół nadzorujący nasze funkcjonowanie.(Ilustracja Getty Images)
Hormony są jak zespół nadzorujący funkcjonowanie organizmu. Zadbajmy o nie, a będziemy w dobrej formie. Kilka drobnych ruchów – zmiana ogromna.

Przyznaję, że im więcej czytam o hormonach, im bardziej skupiam się na ich zaburzeniach u pacjentek i obserwuję funkcjonowanie naszego ciała, tym częściej towarzyszy mi myśl, że w porównaniu z nim szwajcarski zegarek to prosta konstrukcja. Od tego, czy promyk światła liznął moje powieki, gdy spałam, albo ile minut po obudzeniu zjadłam śniadanie i jakie ono było, zależy balans całego organizmu. Można by się załamać, gdyby nie fenomenalne możliwości kompensacyjne naszych ciał. Tak zwana rezerwa narządowa pomaga nam funkcjonować w najróżniejszych sytuacjach. Jednakże zmniejsza się ona z wiekiem. Im więcej trudnych zadań, wypitych kieliszków wina, zarwanych nocy, stresów, pominiętych posiłków – tym szybciej rezerwa się opróżnia. Możemy jednak na nią wpływać i dlatego poruszam dzisiejszy temat – nie siadałabym do pisania, gdybym miała wam do przekazania jedynie tę informację, że starość dotknie każdego i zaczyna się od trzydziestki (bo wtedy rezerwa narządowa zaczyna systematycznie maleć). Hormony są jak zespół nadzorujący nasze funkcjonowanie. Mogą być miłym i empatycznym szefem, który wymaga od nas, ale też wspiera i rozumie. Tworzymy z nim partnerski układ i w sytuacji stresu, gdy kortyzol tryska niczym fontanna, nasz szef mówi: „Nie myśl o bzdurach, olej dziesięć punktów z listy zakupów, rzuć kluczyki do auta, gdzie popadnie, masz ważniejsze sprawy na głowie”. Niestety, ten szef nie wie, że jeśli wyjdę ze sklepu bez płynu do mycia naczyń, będę musiała do niego wrócić. Owszem, w porównaniu z koniecznością ucieczki przed tygrysem szablozębnym jest to fanaberia, ale w XXI wieku dość istotna. Gdy zaniedbamy naszego szefa, nie dostarczymy mu chociażby składników odżywczych, z których on produkuje substancje kierujące funkcjonowaniem mózgu, zmienia się w tyrana i despotę. Nakazuje nam myśleć o tysiącu rzeczy naraz, a gdy coś nam się nie uda, poniży, wyrwie włosy garściami, wieczorem nie będziemy mogły zasnąć, a rano się dobudzić, dorzuci oponkę wokół brzucha i doprowadzi nas na skraj depresji. A na słowo „seks” zareagujemy p myślą o ucieczce.

I choć te mechanizmy są tak skomplikowane, to zgodnie z zasadą Pareta jesteśmy w stanie, podejmując 20 proc. wysiłku, osiągnąć niemalże 80 proc. rezultatów. • Zadbaj o regenerację – daj sobie czas na sen, na relaks. Nawet minuta medytacji kilka razy w ciągu dnia może znacząco obniżyć poziom hormonów stresu, dzięki czemu inne hormony będą w stanie efektywniej działać. Odpuść sobie. Nie da się być idealną. Myśl o tym, że napełniasz zbiorniki na dłuższe aktywne i przyjemne życie. Możesz wyjść w nieuprasowanej bluzce. • Jedz jak najwięcej różnych produktów, w szczególności warzyw i owoców oraz pełnoziarnistych produktów zbożowych, orzechów i pestek (garść codziennie) oraz roślin strączkowych. Są w nich m.in. witaminy z grupy B, które są niezbędne, byśmy mogli się uspokoić. Zawarte w nich aminokwasy pełnią funkcję prekursorów wielu hormonów – przy mało zróżnicowanej diecie nasze ciało może mieć chęci wygórowane, ale nie da rady. • Wzbogać swój jadłospis o kwasy tłuszczowe z grupy omega-3 oraz witaminę D. Ich źródłem, poza suplementami (które zalecam), są ryby, nasiona siemienia lnianego i konopi, chia i orzechy włoskie. • Pij wodę, nawadniaj organizm, aby móc go oczyszczać. Aby serce z łatwością pompowało niezagęszczoną krew od czubka palca po czubek głowy. • Uprawiaj sport – delikatny, nawet marsz – ale niech pojawia się on przez większość dni w tygodniu przez przynajmniej 30 minut. O jodze nie wspomnę, bo ona działa cuda. • Poszukaj ziół, adaptogenów (np. różeńca górskiego) i innych substancji pochodzenia roślinnego, które odciążą twój organizm. Zdaję sobie sprawę, że moje zalecenia są tak proste, że aż trudne do realizacji. Znam to z gabinetu. Znam również efekty wprowadzenia takich zmian i zapewniam, że warto.

  1. Moda i uroda

Pogoda na zioła

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Późnym latem dobrze jest zagubić się na bezkresnej łące lub w zielonym lesie, najlepiej z zielnikiem w ręku. Zebrane ziółka można potem zaparzyć lub wrzucić do kąpieli. 

Jak mawiał  Paracelsus, niemiecki lekarz, alchemik i przyrodnik, „wszystkie łąki i pastwiska, wszystkie góry i pagórki są aptekami”. Choć zaraz potem przestrzegał, że  jednocześnie „wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka”. Zioła otoczone są mistyczną aurą, kojarzą się ze znachorami, szeptuchami i wiedzą przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Nauka jednak wyjaśniła już większość tajemnic ziół. Warto je poznać.

„Weźmy na przykład rumianek. Wiemy, że działa leczniczo, przeciwzapalnie, pomaga przy bólach brzucha. Dlaczego? Bo zawiera bisabolol i azuleny, substancje aktywne, które mają takie działanie – mówi zielarz, fitoterapeuta, założyciel marki Purite, Szymon Kaźmierczak. – Warto też wiedzieć, że są różne sposoby pozyskiwania substancji aktywnych z ziół. Co innego można wyciągnąć z rośliny alkoholem, co innego tłuszczem, a co innego wodą. Nasze Oleum Rumiankowe [Oleum Purite to maści na bazie organicznych olejów i maseł oraz ziół – przyp. red.] to macerat olejowy. Nie ma szans, żeby kogokolwiek uczulił, dlatego z czystym sumieniem rekomendujemy go również jako środek do łagodzenia podrażnień skóry u dzieci. Z kolei tonik zawiera już olejek eteryczny i jeśli ktoś ma alergię na rumianek, na skórze natychmiast pojawi się czerwony odczyn – mówi ekspert.

Rumianek działa leczniczo, przeciwzapalnie, pomaga przy bólach brzucha, bo zawiera bisabolol i azuleny. (Fot. Getty Images) Rumianek działa leczniczo, przeciwzapalnie, pomaga przy bólach brzucha, bo zawiera bisabolol i azuleny. (Fot. Getty Images)

– Nie wszyscy mają taką wiedzę, dlatego prawo odgórnie reguluje stosowanie niektórych ziół, na przykład wrotyczu”, dodaje Szymon Kaźmierczak. Jedną z substancji aktywnych we wrotyczu jest tujon, który nieumiejętnie stosowany ma działanie toksyczne. Dlatego jego zawartość w produktach spożywczych i kosmetycznych jest w Unii Europejskiej ściśle określona ustawowo. Tujon występuje też w piołunie. Dlatego może kojarzyć się z alkoholami, takimi jak piołunówka czy absynt. Jako że związek ten jest dobrze rozpuszczalny w alkoholu czy tłuszczu, to przechodzi w dużej ilości do roztworu, osiągając z łatwością stężenie toksyczne. Jakie są skutki? Tujon jest antagonistą receptorów GABA, których zablokowanie powoduje, że organizm nie może przejść w stan spoczynku. Stąd stan napięcia i pobudzenia, drżenie mięśni, a nawet drgawki. To podobno pod wpływem nadmiernego spożycia absyntu Vincent van Gogh obciął sobie kawałek ucha. „Jako ciekawostkę można dodać, że tujon jest też w tujach. Wszyscy, którzy mają przed domem szpaler tych krzewów, są narażeni na wdychanie olejku eterycznego z tujonem, co może prowadzić do różnych reakcji alergicznych”, dodaje Szymon. Wróćmy jednak do wrotyczu. „W naszej nowej linii produktów do cery trądzikowej zastosowaliśmy olejowy wyciąg z wrotyczu, ponieważ ma działanie bakteriobójcze i bardzo ładnie usuwa wszelkie podrażnienia skóry”, wyjaśnia ekspert. Wszystko zależy od ilości i sposobu użycia. Dlatego tak ważna jest wiedza.

Łąki, pola i przydroża porastają niesamowitym bogactwem składników, które możemy wykorzystać do poprawy samopoczucia, urody i zdrowia. Niemniej trzeba to robić mądrze.

Zielniki

Stosowanie ziół jest tak stare jak ludzkość. Poszukując roślin jadalnych, człowiek pierwotny natrafił na takie, które łagodziły ból, przyspieszały gojenie ran i barwiły tkaniny. Właściwości ziół odkrywano przez wieki. Najpierw wiedza ta była przekazywana ustnie z pokolenia na pokolenie, potem zaczęto ją spisywać - powstały zielniki i herbarze. "Magia polskich ziół" Patrycji Machałek to dobra pozycja na początek przygody z roślinami, a do tego czyta się ją jak dobrą powieść. Każde opisane ziółko ma jakąś barwną historię. Na przykład pod czarnym bzem mieszka Diduch, dych opiekuńczy, więc nie można krzaka ściąć, by nie narazić się na Diduchową zemstę. A po tym, jak zakwita wrzos, prognozowano, jak ostra i długa będzie zima. Ale najważniejsze w książce są proste i praktyczne przepisy, chociażby mój ulubiony na kwiatowy hydrolat parzony w kawiarce. Szczegółowe opisy i monografię 257 roślin znajdziesz z kolej w zielniku "Prawie wszystko o ziołach i ziołolecznictwie".

Patrycja Machałek „Magia polskich ziół”, wyd. Znak. Mateusz Emanuel Senderski „Prawie wszystko o ziołach i ziołolecznictwie”, wyd. Mateusz Senderski. Adrienne Barman „Elegantki, trucicielki i inne ziółka. Zwariowany atlas roślin”, wyd. Dwie Siostry. Patrycja Machałek „Magia polskich ziół”, wyd. Znak. Mateusz Emanuel Senderski „Prawie wszystko o ziołach i ziołolecznictwie”, wyd. Mateusz Senderski. Adrienne Barman „Elegantki, trucicielki i inne ziółka. Zwariowany atlas roślin”, wyd. Dwie Siostry.

Chabry z Krajny

W góry. Nie, nad morze. A może odwiedzić Krajnę? To region w północnej Polsce na pograniczu Wielkopolski i Kaszub. 40 km od Bydgoszczy można przenieść się w zupełnie inny świat, gdzie bujnie rosną zioła. Ze spacerów po Krajnie powstała marka naturalnych kosmetyków… Krayna. Stworzona w większości z tego, co rośnie na okolicznych polach i łąkach. „Nie chcieliśmy sprowadzać składników z Syberii. Chcieliśmy oddać hołd Krajnie, wykorzystując zwyczajne rośliny, które mają niezwykłe właściwości – mówi Magda Rosła, która wraz z mężem założyła markę. – Babka, kasztanowiec, chaber bławatek. Proste, sprawdzone składniki są całkowicie wystarczające do pielęgnacji skóry dla całej rodziny. Mają też świetne właściwości przeciwstarzeniowe – mówi Magda. – Chaber, który jest głównym składnikiem mojego ulubionego kremu AY 1 Cornflower, zawiera flawonoidy, witaminę C oraz sole mineralnie. Często nieświadomie marszczę brwi i mam lwią zmarszczkę. Masaże z użyciem chabrowego kremu ładnie ją zmniejszają. Nie tak jak botoks, ale za to używanie ziół to sposób na życie, który przynosi więcej samoakceptacji”.

Pogoda na zioła Pogoda na zioła

Kąpiel w kwiatach

Marta Remplewicz i Zofia Marciniak – chemiczki i zielarki – są założycielkami marki naturalnych kosmetyków DLA i skarbnicami wiedzy o ziołach. Jak mówią, najlepszą opcją jest samodzielne zbieranie ziół z dala od miast i dróg szybkiego ruchu. Jeśli jednak nie jest to możliwe do zrealizowania, zioła należy kupować od sprawdzonych dostawców: w aptekach lub sklepach zielarskich. A co potem z nimi zrobić? Na przykład mieszankę do relaksującej i upiększającej kąpieli. Płatki kwiatów wsypane do wanny wprawdzie wyglądają dobrze na Instagramie, ale jeszcze lepszym pomysłem jest zrobienie sobie kąpieli ziołowej. „Robi się bardzo mocny napar z ziół – zalewamy zioła wrzątkiem i zostawiamy pod przykryciem na 15 minut – potem wlewamy go do wanny. Możemy też włożyć zioła do woreczka z gęstej gazy lub tetry i zanurzyć w gorącej kąpieli na 15–20 minut – radzą ekspertki. – Kąpiel z jałowcem będzie idealna przy problemach z trądzikiem. Na jedną kąpiel potrzeba 100 g wysuszonych ziaren jałowca. Dobrze jest je przygotować oddzielnie. Zmiażdżone i pogniecione ziarna zalać zimną wodą, podgrzać na wolnym ogniu i chwilę pogotować. Do kąpieli można też wykorzystać nagietki, rosną niemal w każdym ogródku. Mocny napar z ziela i kwiatów (4 łyżki czubate na 2 szklanki wrzątku) dodany do wanny sprawdzi się przy wszelkiego rodzaju stanach zapalnych, gdy ciało jest przesuszone, podrażnione, po intensywnych kąpielach słonecznych”. Kąpiel na dobry sen? Oto przepis z książki „Sekrety urody babuszki”. 1/2 szklanki soli Epsom, do tego 2 łyżki suszu rumiankowego (można go wsypać do woreczka), 1/4 szklanki suszonego rozmarynu, 1/2 szklanki płatków kwiatów – jeśli nie masz polnych kwiatów, mogą być płatki róż. Do tego 2 łyżki suszonej skórki cytrynowej lub pomarańczowej.

Leśne SPA

Kąpiel w balii ogrzewanej drewnem, ziołowy piling całego ciała, masaż, seans w saunie (ze smaganiem ciała brzozowymi witkami), a wszystko to wśród drzew w środku lasu. Dosłownie! Jeśli masz ochotę spędzić dzień na przyjemnościach dla ciała i jednocześnie obcować z naturą, wybierz się na Warmię do Camp SPA. Tego lata SPA rusza z początkiem lipca. campspa.pl

Kosmetyki z ziołami - nasz wybór

Od góry od lewej: Linum, ręcznie przygotowany krem do ciała, szmaragdowe Żuki 200 ml/95 zł. 2. Relaksujący Krem do Ciała Soraya plante 200 g/24,99 zł. 3. Szampon na bazie włókien lnu Klorane 400 ml/54,20 zł.  4. Anyżowa ziołomyjka, płyn do higieny intymnej DLA 150 g /19,50 zł (kosmetykidla.pl). 5. Herbatka Uroda (skrzyp polny, pokrzywa, fiołek trójbarwny, nagietek, nasiona lnu) ZIOLOVE20 saszetek/19,90 zł. 6. Krem 1 AY Cornflower krayna 50 ml/169 zł. 7. Krem korygujący zaczerwienienia z gamy Sensitive Camomille YVES ROCHER 40 ml/62 zł. 8. Woda rozświetlająca Beauty Elixir caudalÍe 100 ml/144,50 zł. 9. Szampon w Kostce Aloes & Skrzyp biovax botanic 82 g/23 zł. 10. Krem przeciwtrądzikowy normalizująco-antybakteryjny PURITE 30 ml /89 zł. Od góry od lewej: Linum, ręcznie przygotowany krem do ciała, szmaragdowe Żuki 200 ml/95 zł. 2. Relaksujący Krem do Ciała Soraya plante 200 g/24,99 zł. 3. Szampon na bazie włókien lnu Klorane 400 ml/54,20 zł.  4. Anyżowa ziołomyjka, płyn do higieny intymnej DLA 150 g /19,50 zł (kosmetykidla.pl). 5. Herbatka Uroda (skrzyp polny, pokrzywa, fiołek trójbarwny, nagietek, nasiona lnu) ZIOLOVE20 saszetek/19,90 zł. 6. Krem 1 AY Cornflower krayna 50 ml/169 zł. 7. Krem korygujący zaczerwienienia z gamy Sensitive Camomille YVES ROCHER 40 ml/62 zł. 8. Woda rozświetlająca Beauty Elixir caudalÍe 100 ml/144,50 zł. 9. Szampon w Kostce Aloes & Skrzyp biovax botanic 82 g/23 zł. 10. Krem przeciwtrądzikowy normalizująco-antybakteryjny PURITE 30 ml /89 zł.

  1. Styl Życia

Ekomisja Anny Cieślak

Anna Cieślak (fot. Weronika Kosińska)
Anna Cieślak (fot. Weronika Kosińska)
W kontakcie z przyrodą trzeba się przyczaić i jak w pracy z mistrzami aktorstwa: wziąć coś dla siebie bez zubożania tego drugiego – przekonuje Anna Cieślak i opowiada nam o swoich sposobach na mądre „podkradanie”.

Kiedy byłam mała, tata zabierał mnie regularnie na wycieczki do lasu. Pakował plecak, braliśmy psa i wyruszaliśmy. Na początku zwykle się buntowałam, bo wolałam iść na trzepak z koleżankami albo obejrzeć serial w telewizji, ale potem czułam się szczęśliwa. Teraz już wiem, że to jest naturalna terapia, bo człowiek się dotlenia, a poza tym niesamowicie relaksująco działają zapachy drzew, liści, ziemi. Kiedy nie mogę wyjechać, robię sobie sesje aromaterapeutyczne w domu. Mam naturalne świece, używam olejku do kominka. Stosuję na zmianę olejek z lawendy, z pomarańczy oraz z melisy, bo wieczorem najlepiej przy nich odpoczywam. Wychodzę z założenia, że organizm sam podpowiada nam, czego potrzebuje, tylko trzeba go słuchać. To nie zawsze jest łatwe, bo trzeba mieć wyczulone zmysły, a przecież nieraz celowo je tłumimy, bo inaczej trudno byłoby nam przetrwać w tak dynamicznym i przebodźcowanym współczesnym świecie.

Ucieczki w naturę

Bycie eko to dla mnie życie w zgodzie ze sobą i w równowadze z naturą. Uważam, że trzeba się przyczaić, pobyć w przyrodzie, żeby wziąć coś dla siebie, ale jej nie zubożyć. Trochę tak jak w aktorstwie, gdzie „podkradamy” coś naszym nauczycielom i mistrzom, a nie czekamy, aż nam dadzą to na tacy. Staram się dowiadywać, jak to robić w kontakcie z naturą, wiele nauczyłam się od Agnieszki Zach, Biebrzańskiej Wiedźmy, m.in. o ziołach, bo to bliski mi temat.

Z natury garściami biorę spokój i wytchnienie, potrzebne w zawodzie, który wykonuję. Zwłaszcza w teatrze, gdy pracujemy nad nowym spektaklem i wspólnie budujemy historie i relacje między postaciami, tuż przed premierą pojawiają się różne napięcia. I wcale nie wynika to z braku wzajemnej życzliwości, a ze zmęczenia fizycznego i psychicznego. Po premierze koję nerwy w kontakcie z naturą, potrzebuję pobyć w samotności, żeby się wyciszyć, bo czasem nie bardzo mam ochotę patrzeć nawet na tych ludzi, których kocham.

Z ziemi i wody

Gdybym miała wskazać mój ulubiony żywioł, to pierwsza byłaby ziemia. Uwielbiam jej zapach, kiedy tylko mogę, staram się chodzić boso i czuć płynącą z ziemi energię. Od Agnieszki, która chodzi na bosaka od wczesnej wiosny do późnej jesieni, dowiedziałam się, że to rozwiązanie nie dla wszystkich, ale akurat osobom z niskim ciśnieniem służy.

Bardzo dużo czerpię z kontaktu z wodą, nigdy się jej nie bałam, miałam i mam doskonałych pływaków w rodzinie: dziadka, ojca, stryja. Pamiętam, że gdy jeździliśmy z rodzicami na wakacje nad morze, to tata wypływał tak daleko, że ledwo było go widać. Nieraz prosiłam go, żeby mnie wziął na barana, trzymałam go za szyję i tak pływaliśmy razem. I zawsze mówiłam, żebyśmy poszli na głęboką wodę! Jako nastolatka trenowałam żeglarstwo regatowe. Staram się być rozsądna, ale mogłabym wejść do każdej wody, bo uwielbiam pływać, zwłaszcza w jeziorze. Kiedy tylko mogę, jeżdżę do koleżanki na Suwalszczyznę, gdzie są jeszcze jeziora z zerową, czyli najwyższą, klasą czystości. Do wody mam zresztą szczególny stosunek także dlatego, że tata jest inżynierem budownictwa wodnego i nieraz mówił, że ryzyko wyczerpania się zapasów wody pitnej w Polsce jest naprawdę wysokie. Jestem więc bardzo uważna w tej kwestii.

Anna Cieślak, aktorka teatralna, telewizyjna, filmowa i dubbingowa, absolwentka PWST w Krakowie. Od 2011 roku związana na stałe z Teatrem Polskim w Warszawie. Poza tym można ją zobaczyć na scenie Teatru 6. piętro oraz Kwadratu, a także m.in. w serialu "Na Wspólnej".

  1. Zdrowie

Rośliny dobre dla mózgu

Ashwagandha (znana jako indyjski żen-szeń) poprawia kondycję organizmu, zarówno fizyczną, jak i psychiczną. (Fot. iStock)
Ashwagandha (znana jako indyjski żen-szeń) poprawia kondycję organizmu, zarówno fizyczną, jak i psychiczną. (Fot. iStock)
Adaptogeny to odrębna kategoria ziół znanych ze względu na swoje wyjątkowe właściwości. Usprawniają pracę układu nerwowego, zwiększają odporność na stres oraz przywracają harmonię w organizmie. Warto zapamiętać ich nazwy.

Od stuleci były wykorzystywane w Chinach i Indiach. Podczas II wojny światowej stały się przedmiotem badań związanych z efektami stosowania ziołowych tabletek dla sprawności fizycznej i psychicznej u pilotów i załóg łodzi podwodnych. Jednak skuteczność adaptogenów została potwierdzona naukowo dopiero w połowie XX wieku, gdy naukowcy radzieccy zaczęli analizować pozytywny wpływ roślin na energię, odporność i reakcję na stres z myślą o wsparciu żołnierzy walczących w trudnych warunkach.

Obowiązującą do dziś definicję adaptogenu stworzył uczony i lekarz ze Związku Radzieckiego, dr Mikołaj Lazarew, określając adaptogen jako substancję powodującą minimalne zmiany w fizjologii organizmu, normalizującą i usprawniającą różne jego funkcje oraz niemającą żadnych skutków niepożądanych. Badania na zwierzętach i izolowanych komórkach neuronalnych potwierdziły, że adaptogeny wykazują aktywność neuroprotekcyjną, przeciwzmęczeniową, przeciwdepresyjną, przeciwlękową, nootropową (usprawniającą działanie mózgu) oraz wspierającą ośrodkowy układ nerwowy. Oto przykłady niektórych z nich, zbawiennie oddziałujących na mózg:

Ashwagandha, znana jako indyjski żen-szeń - podobnie jak koreańska odmiana żeń-szenia, ashwagandha poprawia kondycję organizmu, zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Jak wykazują badania, w indyjskim żeń-szeniu występują także związki o działaniu antydepresyjnym.

Soplówka jeżowata – stanowi popularny środek usprawniający pamięć i procesy myślowe.

Panax Ginseng, czyli żeń-szeń czerwony koreański – korzystnie wpływa na cechy poznawcze, pamięć oraz umiejętność radzenia sobie ze stresem.

Gotu kola – usprawnia funkcjonowanie układu nerwowego, poprawia pamięć, koncentrację, funkcje poznawcze, zmniejsza niepokój, uspokaja. Jest środkiem usuwającym zmęczenie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Chroni neurony przed czynnikami toksycznymi i wpływa na ich regenerację.

Brahmi powder, inaczej bakopa drobnolistna – zwiększa zdolność koncentracji, poprawia pamięć i usprawnia ogólną pracę mózgu.

Rhodiola rosea albo różeniec górski – obniża poziom kortyzolu, zapewnia uspokojenie emocji i wzmocnienie odporności na działanie czynników stresogennych. Wpływa też na jakość nocnego odpoczynku – skraca czas oczekiwania na sen i wydłuża czas spania.