1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Czułe Łzy

Czułe Łzy

 (Fot. Kasia Kaleta)
(Fot. Kasia Kaleta)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Unikalne ręcznie robione kolczyki z porcelany w kształcie łez powstają z odcisków pobranych z oczodołów. Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na fundację walczącą o prawa kobiet w Polsce. Rozmowa z Ewą Zwarycz pomysłodawczynią projektu Czułe Łzy. 

Ewa Zwarycz, absolwentka ASP we Wrocławiu, wydział malarstwa i rzeźby. (Fot. Kasia Kaleta) Ewa Zwarycz, absolwentka ASP we Wrocławiu, wydział malarstwa i rzeźby. (Fot. Kasia Kaleta)

Czułe Łzy to społeczno-artystyczna akcja o sile kobiecej solidarności. Na czym dokładnie polega? Zaprosiłam kobiety do symbolicznego odciśnięcia fragmentu oczodołu z kanalikiem łzowym w plastycznej porcelanie, która po wypaleniu w piecu utwardza się i nabiera trwałości. Z odcisków tych wykonane są kolczyki. Do tej pory w akcję zaangażowało się już kilkadziesiąt kobiet. Projektem Czułe Łzy chcę pokazać to, w co wierzę od dawna, że istnieje źródło kobiecej siły - są nią nasza solidarność, wrażliwość i empatia. To także próba stworzenia otwartej przestrzeni, w której kobiety mogą swobodnie mówić o swoich uczuciach i wymieniać się doświadczeniami. Każda „łza” w projekcie, to przecież jakaś historia. Tytułem nasz projekt nawiązuje do akcji społecznej „Czarne Łzy”, która w 2016 roku zainicjowała Protest Kobiet.

Czarna łza pochodzi z symboliki tatuażu więziennego, w którym łza na policzku oznacza tęsknotę za utraconą wolnością.
To symboliczne nawiązanie, bo przy wszystkich protestach, kobiety walczą właśnie o wolność albo prawo wyboru. W naszej akcji cały dochód w całości przeznaczamy zostanie  na rzecz Fundacji Ogólnopolski Strajk Kobiet.

Łzy robione są z porcelany - niezwykle delikatnego i kruchego materiału… Zależało mi na tym, żeby odciski zostały wykonane w szlachetnym materiale, ale także plastycznym i utwardzalnym, tak aby kształt i rysunek oczodołu był wyraźny i trwały. Te dwa komponenty to najważniejsza i jedyna „ozdoba” tej biżuterii. Forma wyjściowa odcisków jest zawsze taka sama, wycinam je w porcelanowej masie specjalnie zaprojektowaną foremką. Natomiast, z racji tego, że każda kobieta ma inna budowę twarzy, pojedyncze wyciski są unikatowe i niepowtarzalne. Lubię trzymać w rękach już gotowe, wypalone i wypolerowane formy, są bardzo sensualne, dopasowują się do kształtu dłoni, w dotyku przypominają muszle albo kamienie otoczaki, pocierane o siebie wydają też podobny dźwięk. Myślę, że wybór porcelany do tego projekt dobrze wpisuje się w jego ideę - porcelana jest delikatna i twarda zarazem, jest jak wrażliwość, która może być naszą ogromną siłą.

Na zdjęciu Natalia Gruszecka z Ende podczas wyrabiania masy porcelanowej. (Fot. Kasia Kaleta) Na zdjęciu Natalia Gruszecka z Ende podczas wyrabiania masy porcelanowej. (Fot. Kasia Kaleta)

Łzy wycinane są z porcelanowej masy specjalnie zaprojektowaną foremką. (Fot. Kasia Kaleta) Łzy wycinane są z porcelanowej masy specjalnie zaprojektowaną foremką. (Fot. Kasia Kaleta)

Czułe łzy robione są w dwóch kolorach: czarnym i cielistorózowym. Dostępne są w wersji wiszącej i na szyft.  (Fot. Kasia Kaleta) Czułe łzy robione są w dwóch kolorach: czarnym i cielistorózowym. Dostępne są w wersji wiszącej i na szyft.  (Fot. Kasia Kaleta)

Do współpracy zaprosiła Pani manufakturę Ende ceramics - markę uwielbianą przez wiele Polek. Z Natalią Gruszecką z Ende ceramics studiowałyśmy na tej samej uczelni (Akademia Sztuk Pięknych we Wrocławiu), a od kilku lat mamy pracownie bardzo blisko siebie. Gdy wpadłam na pomysł Czułych Łez nie miałam pojęcia, czy projekt da się wykonać w takiej formie, jaką sobie wymyśliłam - ceramika to zupełnie nie moja dziedzina. Poprosiłam więc Natalię o poradę techniczną, miałam też cichą nadzieję, że może zaangażuje się w projekt, co też wydarzyło się, zanim zdążyłam ją oficjalnie o to poprosić. Natalia dostarcza do projektu porcelanę, którą dzieli się zupełnie za darmo, wypala także odciski w piecach ceramicznych w swojej pracowni. Udzieliłam mi także kilku fachowych porad technicznych, jak obchodzić się z porcelaną, jak przygotować formy przed wypałem, co zrobić po, aby jeszcze bardziej uszlachetnić gotowy „produkt”. Oprócz marki Ende ceramics w działania wokół Czułych Łez zaangażowało się jeszcze kilka wspaniałych, kreatywnych osób, których bezinteresowny wkład w ten projekt jest nieoceniony.

Kasia Kaleta, fotografka - portrecistka, która spędza ze mną w pracowni długie godziny, dokumentując kolejne etapy projektu. To ona jest autorką tych wszystkich pięknych fotografii, które ilustrują projekt. Jubilerki Dominika Kuźniar (Qźniar) i Monika Kisiel (Fox & Jewelry), pomagają mi „przerobić” gotowe odciski na tą unikatową biżuterię. Ania Pastuszka, która w spółdzielni socjalnej Panato we Wrocławiu prowadzi pracownię sitodruku ręcznie wydrukowała kartki z logo Czułych Łez. Wreszcie jedyny mężczyzna w tym składzie - Paweł Hawrylak - projektant i grafik (Massive Confusion), autor oprawy graficznej projektu. Każda z tych osób daje swój czas, narzędzia i umiejętności zupełnie za darmo. Ja natomiast, jako pomysłodawczyni i inicjatorka tego działania, koordynuję całość i wykonuję większość pracy w projekcie, na każdym jego etapie.

Jubilerki Dominika Kuźniar i Monika Kisiel oraz Ewa Zwarycz. (Fot. Kasia Kaleta) Jubilerki Dominika Kuźniar i Monika Kisiel oraz Ewa Zwarycz. (Fot. Kasia Kaleta)

„Czułość wydaje się dużo bardziej naturalną postawą w stosunku do świata i życia niż cokolwiek innego. To poczucie głębokiej, fundamentalnej więzi ze wszystkim, co żywe i trwa.” - to słowa Olgi Tokarczuk, która nieustannie uczy nas czułej postawy wobec świata… Tak, bardzo rezonuje ze mną to zdanie. Czułość dla mnie wiąże się także z uważnością w stosunku do świata i drugiej istoty. Podstawowe działanie w moim projekcie opiera się właśnie na czułych gestach. Pierwszym z nich to gest symbolicznego „oddania swojej łzy” na rzecz projektu. To szczery i odważny gest, zwykle bronimy się przed cudzymi łzami i sami staramy się nie narażać na nasze innych. W tym projekcie jest na to miejsce. W kolejnym czułym geście, zmaterializowane w postaci kolczyków „łzy” będą noszone przez inne kobiety, jako ozdoba, ale przede wszystkim na znak solidarności. Czułe są także gesty wszystkich osób, które bezinteresownie pomagają w projekcie od jego początku. Wszystkie te gesty są wyrazem empatii oraz wsparcia, także materialnego - dla działaczy Fundacji Ogólnopolski Strajk Kobiet.

Czuję, że dziś widzimy się nawzajem jeszcze wyraźniej. Wierzę w solidarność kobiet i wiem, że jest konieczna. Ja od siebie daję co mam, co akurat teraz mogę.

(Fot. Kasia Kaleta) (Fot. Kasia Kaleta)

(Fot. Kasia Kaleta) (Fot. Kasia Kaleta)

Już za kilka dni ruszy sprzedaż Czułych Łez. Na instagramowym (@czule_lzy)  i fejsbukowym profilu akcji można znaleźć na bieżąco wszystkie informacje. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Najlepsze polskie wzornictwo – plebiscyt Must have 2021 rozstrzygnięty

W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
Must have to plebiscyt w ramach Łódź Design Festival, wyróżniający najlepsze projekty polskich projektantów i producentów. Organizowany jest już po raz jedenasty. W tym roku spośród ponad 300 zgłoszeń nagrodzono 75 projektów. Zobaczcie te, które nam spodobały się najbardziej.

  1. Styl Życia

Inteligentne światło, które nada życiu barw

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Chociaż pogoda potrafi być wiosną kapryśna, nie ma wątpliwości, że budząca się do życia natura zachęca do działania. Skoro nie zawsze możemy liczyć na słoneczną aurę na zewnątrz, warto poszukać rozwiązania, które pomoże ją stworzyć w naszych domach. Kolory zamknięte w inteligentnej lampie Philips Hue Iris są na wyciągnięcie ręki – kiedy tylko potrzebujesz pomogą imitować światło słoneczne. Co więcej – oferują całą serię barw i odcieni.

Odkryj swoją przestrzeń na nowo

Szeroka paleta białego światła pozwoli uzyskać właściwy nastrój zarówno do pracy, zabawy jak i relaksu, niezależnie od pory dnia. Decydując się na inteligentne oświetlenie Philips Hue każdy dzień możesz rozpocząć przy chłodnych, rześkich barwach. Imitujące wschód słońca coraz jaśniejsze światło pomoże naładować baterie niczym poranna, mocna kawa i zapewni energię nawet w pochmurne dni. A po pracy? Jednym kliknięciem przemienisz swój salon z domowego biura w prawdziwą oazę relaksu – ulubiona książka, aromatyczna chai tea latte i dopełniająca doznania bursztynowa barwa światła brzmią magicznie, czyż nie? Natomiast przed snem łagodne dla oczu złote odcienie pomogą Ci odprężyć się przed ucieczką w krainę nocnych marzeń. Możesz też z łatwością sprawić by światło samo podążało drogą słońca w trakcie dnia i zmieniało barwę od chłodnego do ciepłego – imitując wędrówkę słońca po niebie.

Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw
Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw

Jednak dobranie oświetlenia do codziennych zadań to nie wszystkie możliwości stylowej lampy Iris i całego inteligentnego oświetlenia Philips Hue. 16 milionów kolorowego światła pozwoli na stworzenie nastroju niezależnie od okazji. Energetyczna czerwień dodająca sił do porannego treningu? Relaksujące pudrowo różowe tony idealne do medytacji? Czy mieniące się blaskiem świec miodowo-szafranowe barwy, rozgrzewające atmosferę podczas romantycznej kolacji? Wybór należy do Ciebie – w dekorowaniu domu światłem jedyną granicą jest już tylko wyobraźnia. Decydując się na więcej niż jedno źródło światła możesz stworzyć wyjątkowe aranżacje świetlne, zmieniając swój dom w prawdziwą, magiczną krainę.

Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw
Możliwość sterowania przez aplikację pozwala nie tylko łatwo włączać i wyłączać lampę z poziomu telefonu, ale również dostosowywać temperaturę barwową czy natężenie. Do dyspozycji użytkownika są też różne sceny oświetleniowe, zaprojektowane z myślą o czynnościach takich jak praca, czytanie czy relaks. Możliwości jest mnóstwo, bo system oferuje 16 milionów kolorów światła i aż 50 tysięcy odcieni światła białego. Każdy znajdzie wśród nich te ulubione. Możliwość sterowania przez aplikację pozwala nie tylko łatwo włączać i wyłączać lampę z poziomu telefonu, ale również dostosowywać temperaturę barwową czy natężenie. Do dyspozycji użytkownika są też różne sceny oświetleniowe, zaprojektowane z myślą o czynnościach takich jak praca, czytanie czy relaks. Możliwości jest mnóstwo, bo system oferuje 16 milionów kolorów światła i aż 50 tysięcy odcieni światła białego. Każdy znajdzie wśród nich te ulubione.

Piękna i inteligentna

Philips Hue to coś więcej niż oświetlenie, to część wystroju domu. Najnowsza lampa Philips Hue Iris o unikalnym designie delikatnie obmywa ściany kolorem, subtelnie podświetlając otoczenie. Miękkie światło wydobywające się z tyłu lampy nadaje jej jeszcze bardziej wyjątkowego wyglądu, a nowoczesny projekt sprawia, że zachwyca nawet, gdy jest wyłączona. Teraz ten kultowy model oferowany jest w czterech metalicznych odcieniach: miedzianym, różowym, srebrnym oraz złotym. Ekskluzywna odsłona lampy stanowi idealne uzupełnienie niemal wszystkich wnętrz, a bogactwo barw pozwoli na nowo zdefiniować nastrój każdego pomieszczenia nawet najbardziej wybrednemu amatorowi aranżacji wnętrz.

Elegancki design sprawia, że lampa Philips Hue Iris w limitowanej edycji to coś więcej niż  inteligentna lampa. To prawdziwe dzieło sztuki wzornictwa. Elegancki design sprawia, że lampa Philips Hue Iris w limitowanej edycji to coś więcej niż  inteligentna lampa. To prawdziwe dzieło sztuki wzornictwa.
  1. Moda i uroda

Biżuteria z bursztynem zupełnie od nowa

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Biżuteria z bursztynem w ostatnich latach przeżywa prawdziwe odrodzenie. Na półkach i e-półkach salonów jubilerskich pojawia się coraz więcej ozdób wykorzystujących złoto Bałtyku. Warto zwrócić uwagę, że producenci coraz chętniej odchodzą od tradycyjnych form, z którymi dotychczas kojarzony był bursztyn. Ciężkie korale ustępują miejsca lekkim nowoczesnym naszyjnikom, które idealnie wpasowują się aktualne modowe trendy. Jak jednak spośród tysięcy wzorów wybrać ten idealny - design na miarę XXI wieku?

 

Dostępna w butiku The Amber Body biżuteria ze studia Amberwood to prawdziwe unikaty – każdy wykonany został w 100% ręcznie. Dostępna w butiku The Amber Body biżuteria ze studia Amberwood to prawdziwe unikaty – każdy wykonany został w 100% ręcznie.

 

Doskonałą alternatywą dla klasycznej biżuterii dostępnej w mainstreamowych salonach jubilerskich jest biżuteria z bursztynem. Głównym atutem, który przemawia za jej wyborem jest unikatowy charakter każdego kamienia. Bursztyn to dzieło stworzone w 100% przez naturę – każdy jest więc nieco inny, przez co bardziej wyjątkowy. Staraj się więc poszukiwać biżuterii z bursztynem naturalnym – poznasz go po nieregularnym kolorze czy kształcie, a także zatopionych w nich drobinach.

Przykładem niezwykle modnej w ostatnich latach biżuterii z bursztynem naturalnym jest dostępna w butiku The Amber Body kolekcja Amberwood. Jest ona inspirowana naturą Morza Bałtyckiego - połączono tutaj bursztyn z 1000-letnim drewnem dryfowym. Wszystkie elementy są szlifowane i łączone ręcznie, co podkreśla indywidualny charakter każdego egzemplarza.

Lekkie jak piórko formy ze studia CHILLI doskonale sprawdzą się jako uzupełnienie kreacji casualowych czy formalnych. Lekkie jak piórko formy ze studia CHILLI doskonale sprawdzą się jako uzupełnienie kreacji casualowych czy formalnych.

 

Z mody nigdy nie wyjdzie  minimalizm. Biżuteria w prostych i uniwersalnych formach, to doskonałe uzupełnienie niemal każdej stylizacji. To także bezpieczny prezent dla bliskich. W ostatnim czasie popularnością cieszą się delikatne kolczyki czy naszyjnik z bursztynem, połączone z ciepłym kolorem złota. Tego typu małe dzieła na półkach e-butiku The Amber Body oferuje pracownia artystyczna CHILLI z Gdańska, która specjalizuje się w tworzeniu kobiecych i delikatnych wzorów. Prezentowane są tam klasyczne modele biżuterii z bursztynem, ale w odświeżonym - piękniejszym wydaniu.

Biżuteria ze studia AM Design w butiku The Amber Body to natura zamknięta w bursztynie. Biżuteria ze studia AM Design w butiku The Amber Body to natura zamknięta w bursztynie.

 

Bursztyn nie boi się także odważnych i designerskich form. Jeżeli cenisz sobie artystyczną i zupełnie niestandardową biżuterię, to z pewnością powinnaś poszukać wśród tej z bursztynem. Pracownia AM Design zainspirowana motywami roślinnymi i owadami, stworzyła kolekcję, która przełamuje wszelkie stereotypy. Wśród produktów znajdziesz wzornictwo, którego nie spotkasz nigdzie indziej! Dzięki dbałości o detale i niezwykłej precyzji, powstają kwiaty zamknięte w czasie i motyle, które lada chwila poderwą się do lotu! To w pełni kobieca i unikatowa biżuteria, która przykuwa uwagę każdego.

Minimalizm i formy geometryczne to znaki rozpoznawcze studia KARGUL, którego biżuteria dostępna jest w butiku The Amber Body. Minimalizm i formy geometryczne to znaki rozpoznawcze studia KARGUL, którego biżuteria dostępna jest w butiku The Amber Body.

 

Na koniec propozycja biżuterii, która łączy w sobie klasykę oraz nowoczesny design. Studio Kargul czyli biżuteria z bursztynem, która od lat zachwyca inspiracją zaczerpniętą z geometrii i skomplikowanych form - zawsze dopracowana i stworzona z dbałością o najdrobniejsze detale takie jak misternie wybity podpis autora w każdym egzemplarzu.

Przy wyborze idealnej biżuterii kieruj się swoim wewnętrznym głosem. To on podpowie Ci co będzie dla Ciebie najlepsze. Wiemy jednak, że mnogość miejsc, które oferują ozdoby z bursztynem może przyprawić o zawrót głowy i utrudnić dotarcie do najlepszych producentów. Dlatego warto przejrzeć ofertę e-butiku polskiej marki The Amber Body, która niezmiennie od 6 lat współpracuje z  czołowymi polskimi pracowniami bursztynu. Ciekawostką jest, że historia The Amber Body rozpoczęła się w niewielkiej, nadmorskiej miejscowości Jarosławiec, która od XV wieku słynie z połowów Złota Bałtyku.

  1. Styl Życia

Zaproś wiosnę do domu - 7 prostych inspiracji

(Fot. Zara Home)
(Fot. Zara Home)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Nie czekaj na zielone trawniki i wysokie temperatury - rozkoszuj się każdym dniem wiosny, odkrywaj ją powoli. Doceniaj każdy listek wychodzący z twardej gałązki, każdy kolorowy kwiatek i promień słońca. Zadbaj o swoje otoczenie. Wiosna to nowa energia i czas na zmiany.

  1. Styl Życia

Sztuka ludowa to każda historia opowiedziana przez dziadków

Magda Bojarowska w turbanie z ręcznie tkanego na krosnach pasiaka opoczyńskiego. (Fot. @polishfolkart)
Magda Bojarowska w turbanie z ręcznie tkanego na krosnach pasiaka opoczyńskiego. (Fot. @polishfolkart)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Zachowanie pamięci o sztuce ludowej i odkrywanie jej na nowo to zadania, które od blisko 70 lat stawia przed sobą rodzinna galeria Domu Sztuki Ludowej. Rozmowa z etnografką Magdą Bojarowską.

Dom Sztuki Ludowej nie jest zwykłym sklepem, ale miejscem, w którym staracie się kultywować ludowe rzemiosło i przybliżać tradycyjnej wytwory sztuki regionalnej, o których często wiemy bardzo niewiele. Malarka Maja Berezowska uznała, że Dom Sztuki Ludowej jest najpiękniejszym sklepem na warszawskiej Starówce, a do grona stałych klientów należały znane aktorki Mira Zimińska, Kalina Jędrusik i Jadwiga Smosarska. W roku 1969 gościem był francuski bard Charles Aznavour. Jaka jest historia waszego rodzinnego sklepu? Dom Sztuki Ludowej istnieje od 68 lat i powstał w tym samym czasie, w którym zaczęła odradzać się warszawska Starówka. Nadal mieści się w tej samej kamienicy, którą odbudowano  i przekazano pod pokazowy sklep Cepelii. Z naszego balkonu Bierut 22 lipca 1953 roku otwierał zrekonstruowaną Starówkę. Cepelia w tamtym czasie bardzo prężnie się rozwijała, współpracowała ze świetnymi projektantami ludowymi, a jej spółdzielnie były rozsiane po całym kraju. Dom Sztuki Ludowej został zaprojektowany w taki sposób, aby w jego wnętrzach jak najlepiej prezentowały się wyroby ludowe, a także mogły odbywać się różnego rodzaju wystawy i wydarzenia. Do tej pory są u nas używane dębowe meble (od roku wpisane na listę zabytków ruchomych), ręcznie kute żyrandole i ekspozytory. Mój tata, ukończył etnografię,  po studiach pracował w Związku Cepelii, często zasiadał w jury różnych konkursów etnograficznych, a w 1978 roku został kierownikiem Domu Sztuki Ludowej. W czasie transformacji, gdy Cepelia zaczęła zamykać wiele swoich salonów, wielu kierownikom proponowano przejęcie sklepów, czyli odkupienie towaru i wyposażenia. Na taki krok zdecydował się mój tata, i od 1991 roku sklep jest w rękach naszej rodziny. Dom sztuki Ludowej nigdy nie stracił na jakości, a niestety cepeliowskie sklepy często nie były prowadzone już na tak wysokim poziomie jak wcześniej. Aż trudno uwierzyć, że w październiku zeszłego roku fundacja Cepelia sprzedała swój majątek, zamknęła lokale i po wielu latach przestała istnieć. To smutne, ponieważ miała bardzo wysoką renomę i była rozpoznawalna na całym świecie, a stała się, jak mawiają niektórzy, taką „marką utraconą”. Nie potrafiono wykorzystać jej ogromnego potencjału, a po transformacji sama Cepelia nie umiała dostosować się do nowych czasów.

Cepelia zrobiła mnóstwo dobrego dla ludowego rzemiosła, wspierała lokalnych twórców i starała się ocalić od zapomnienia regionalne wytwory. Z drugiej strony w latach 60. i 70. młodzi ludzie, jak na przykład moi rodzice, którzy przeprowadzali się ze wsi do miast, nie chcieli dekorować swoich mieszkań słomianymi pająkami, wycinankami czy kilimami, dla nich to nie było atrakcyjne, ponieważ  kojarzyło się z domami dziadków czy rodziców. A jak to wygląda dzisiaj z twojej perspektywy? Obserwujesz zmianę w podejściu to regionalnego rękodzieła? Wiele osób z młodego pokolenia zaczyna szukać ludowych „skarbów” w domach rodziców czy dziadków. To są ci sami ludzie, którzy jeszcze dziesięć lat wyrzuciliby te rzeczy na śmietnik i ja to rozumiem. Wyobrażam sobie, że był bunt na Włocławek, który był w każdym domu i potem powrót do tego Włocławka. Tak samo mogło być z naszymi rodzicami, a taki „bunt” przeciwko wyrobom ludowym nadal istnieje w wielu miejscach. Na przykład tkanina dwuosnowowa dzięki pani Izumi Fujita jest bardzo ceniona w Japonii i zaczyna być na nowo odkrywana przez stylistów, a na jarmarku np. w Białymstoku, gdzie panie sprzedają takie tkaniny, przychodzą ludzie i komentują na głos, że to niebywałe, że to jest takie drogie, bo u nich w domu to się po tym chodziło. Miejscowi często tego nie doceniają, ale pojawia się coraz więcej bardziej świadomych ludzi, którzy zaczynają widzieć potencjał w sztuce ludowej.

Pisanki z Włocławka na wydmuszkach jaj kurzych. (Fot. @polishfolkart) Pisanki z Włocławka na wydmuszkach jaj kurzych. (Fot. @polishfolkart)

Wazon z Bolesławca i wielkanocne palmy. (Fot. @polishfolkart) Wazon z Bolesławca i wielkanocne palmy. (Fot. @polishfolkart)

Czy po zachłyśnięciu się zachodnimi trendami, a później skandynawskim minimalizmem zaczynamy ponownie doceniać sztukę regionalną, lokalną i ludową? Akurat skandynawski styl zrobił wiele dobrego. W jasnym i minimalistycznym wnętrzu taki kilim czy tkanina dwuosnowowa prezentują się bardzo nowocześnie. Skandynawowie w ogóle bardzo doceniają rękodzieło i uważam, że przepięknie włączają ludowe elementy do swojego codziennego życia. Nie wiem, czy ktoś jeszcze poza Skandynawami potrafi tak świetnie prezentować ludowe elementy strojów np. swetry i łączyć je z nowoczesną modą. Oni z tego na co dzień korzystają, te elementy folkowe są obecne w ich życiu i w ich wnętrzach, a jednocześnie są ikonami rozpoznawalnego, skandynawskiego stylu. To jest inspiracja, z której warto czerpać. Docenianie rękodzieła i tradycyjnych wyrobów jest w jednym z wiodących  trendów, tak samo jak związana z nim idea slow.

A kto dziś odwiedza Dom Sztuki Ludowej? Kim dziś są wasi klienci? To młodzi, którzy nie mają złych skojarzeń z „cepeliadą”? Jest sporo młodych osób, które zaczynają wprowadzać elementy sztuki ludowej do swoich domów i często trafiają do nas dzięki Instagramowi. Ale w obecnym czasie, kiedy epidemia uniemożliwiła przyjazd turystów do Polski, gdyby nie nasi stali klienci, to nie wiem, czy bylibyśmy w stanie się utrzymać. To są osoby, które kolekcjonują sztukę ludową i wracają do nas, bo  po prostu lubią nas i nasz sklep. My też bardzo często sprowadzamy wiele rzeczy specjalnie dla nich. Ostatnio pokazałam na Instagramie zdjęcie rzeźby, Matki Boskiej szafkowej wykonanej przez Bolesława Parasiona i ona w ogóle nie była wystawiona w sklepie. Jeden z naszych stałych klientów uwielbia tego twórcę i wiedzieliśmy, że będzie od razu tą rzeźbą zainteresowany, dlatego jak tylko ją otrzymaliśmy zadzwoniliśmy do niego. W normalnych realiach odwiedzają nas oczywiście turyści, a wielu z nich wraca do naszego sklepu np. po dwudziestu latach, co jest bardzo wzruszające.

Czego klienci szukają w waszym sklepie i co kupują najczęściej? Można wskazać jakieś konkretne wyroby, które cieszą się największą popularnością? Przede wszystkim prawdziwego rękodzieła ludowego, wysokiej jakości produktów tradycyjnie wykonanych. Niektórzy przychodzą po rzeczy które od lat kupują - te same kapcie wykonane ręcznie z sukna wełnianego, te same pasiaki, te same narzuty na łóżko - wiedzą, że u nas je znajdą. Preferencje, co zabawne, też często zależą od narodowości. Japończycy zawsze bardzo lubili serwetki kurpiowskie, które mają taki geometryczny haft, a także porcelanę opolską i ceramikę z Bolesławca. Francuzi chętnie kupowali malowane skrzynki krakowskie i drewniane koniki, Skandynawowie lubią kilimy. Największym powodzeniem cieszą się zawsze pisanki i wycinanki, które po prostu są bardzo atrakcyjne, a te drugie jeszcze można łatwo przewieźć. Nie brakuje również osób, które kolekcjonują rzeźby, czy malarstwo ludowe.

Kim są twórcy, których rękodzieło prezentujecie w Domu Sztuki Ludowej? Czym się kierujecie przy wyborze konkretnych wyrobów? Odwiedzacie regionalne targi? Jak to wygląda? Bywa, że jeździmy na jarmarki, ale szukamy też artystów w sieci. Mnóstwo osób się do nas zgłasza. Robimy dużą selekcję, ponieważ zależy nam nie tylko na utrzymanie najwyższego poziomu artystyczno-etnograficznego, ale oddzieleniu tzw. rzemiosła artystycznego od rzeczy ludowej bądź naiwnej. Nie wprowadzamy do naszej oferty np. kryształów czy witraży, które choć są przepiękne, nie będą pasować do spójnego charakteru naszego sklepu. Chcemy sprzedawać rzeczy, które stoją na najwyższym poziomie oraz ludowe, które powstają w oparciu o tradycyjne metody. Baza naszych artystów to nasz najcenniejszy kapitał. Zdarza się, że współpracujemy z kolejnymi pokoleniami, tata potrafił 40 lat temu kupować rzeźby od ojca, a teraz wstawia do nas swoje prace jego syn. To chyba dobrze świadczy o naszych relacjach z twórcami.

A gdybyś miała wskazać swoich ulubionych twórców? Cenię rzeźby Romana Śledzia, wybitnego artysty, którego dzieła nie są może łatwe w odbiorze, ale niezwykle piękne i poruszające. Bardzo lubię twórczość nieżyjącego już niestety Antoniego Barana. Uwielbiam tkaninę dwuosnowową i sposób, w jaki przedstawia historie, postacie i zwierzęta. Bardzo lubię grafiki ludowe, ale także rzeczy wyplatane z wikliny i rogożyny, czy szyte ze słomy – są bardzo współczesne i obecnie też doceniane przez projektantów. Lubię rzeczy wyszywane – przede wszystkim hafty makowskie, czyli subtelne haftowane białą nicią na białym lnie ornamenty, ale także delikatnie haftowane tiulowe bieżniki i serwety żywieckie, które przypominają stare suknie i welony ślubne.

Rzeżba ludowa Matka Boska Zielna wykonana przez twórczynię ludową Agnieszkę Trzcinkę. (Fot. @polishfolkart) Rzeżba ludowa Matka Boska Zielna wykonana przez twórczynię ludową Agnieszkę Trzcinkę. (Fot. @polishfolkart)

Kilimy potrafią kosztować kilka tysięcy złotych, tiulowe ręcznie haftowane chusty kilkaset złotych. Jak ludzie reagują na ceny? Nie wszyscy sobie mogą na niektóre rzeczy pozwolić, mnie też nie stać na wiele z nich i to jest całkowicie normalne. Jednak to nie znaczy, że te rzeczy są drogie - one są warte swojej ceny. Warto pamiętać, że ich wykonanie wymaga często ogromnego nakładu pracy, na przykład tkanina dwuosnowowa, o której wspominałam, bardzo często robiona jest od początku do końca ręcznie. Niektóre panie samodzielnie przędą i farbują wełnę, a samo tkanie dywanu na krosnach jest niebywale pracochłonną i trudną techniką, dlatego takie rzeczy nie mogą kosztować mało. Jeśli ktoś komentuje na głos cenę np. łowickiej ażurowej wycinanki, która powstaje w tradycyjny sposób, a u nas kosztuje od 15 do 40 zł i uważa, że jest za droga, to wtedy zdaję sobie sprawę z tego, że wielu osobom trzeba uświadomić w jaki sposób powstają te rzeczy. W czasach PRL-u Cepelia przyzwyczaiła ludzi do bardzo niskich cen ludowych produktów, które wynikały z tego, że sami twórcy bardzo nisko wyceniali swoje wyroby, ponieważ nie traktowali ich w kategoriach sztuki. Zresztą do tej pory niektórzy twórcy uważają, że tak być powinno i mają taki sam cennik dla indywidualnych klientów i sklepów. Twórcy nie wliczają w cenę produktów swoich umiejętności ćwiczonych latami, doświadczenia i czasu pracy. Proszę mi wierzyć, że gdybyśmy przeliczyli na godziny pracę wielu artystów, to okazałoby się, że pracują za mniej niż 4 zł za godzinę. Zanim skomentujemy ceny ludowych wyrobów, zastanówmy się ile czasu i pracy sami musielibyśmy poświęcić na ich wykonanie i jaką zapłatę chcielibyśmy otrzymać.

Jesteś absolwentką etnografii, to u was tradycja rodzinna, ponieważ oprócz twojego taty także brat jest z wykształcenia etnografem. Mój tata ukończył etnografię na Uniwersytecie Warszawskim. Wtedy te studia wyglądały trochę inaczej, na roku było zaledwie jedenaście osób,  studenci wyjeżdżali na obozy etnograficzne, a część zajęć była często wspólna ze studentami z archeologii i antropologii fizycznej. Było w tym znacznie więcej czystej etnografii. Kiedy ja studiowałem, to zajęcia skupiały się na bardziej współczesnych tematach – na antropologii kulturowej, antropologii codzienności, problemach etnicznych itd., a takiej etnografii, takich smaczków Kolbergowskich, o których staram się pisać na Instagramie, było niewiele. Wróciłam do tych ciekawostek po latach, nie tylko dla własnej przyjemności, ale właśnie dla takich smaczków, które są urocze i nadal obecne w naszej kulturze. Często nam się wydaje, że są to jakieś stare, zamierzchłe zabobony, ale wystarczy przejść się po parku, żeby zobaczyć, ile jest czerwonych wstążeczek na wózkach.

„Chciałabym, żeby ludzie zaczęli odkopywać domowe historie, babcine opowieści i wspomnienia z dzieciństwa” – napisałaś w jednym z postów na Instagramie. W waszej rodzinie rozmawiało się o takich właśnie etnograficznych „smaczkach”? Na pierwszym roku studiów miałam zadanie, żeby przeprowadzić wywiad z dziadkami. Do wyboru było kilka tematów, jeden dotyczył pożywienia i tego, jak wyglądały w ich dzieciństwie posiłki. Pamiętam, że poszłam wtedy do babci i dziadka z dyktafonem, jeszcze takim kasetowym, i zaczęłam ich o to pytać. I okazało się, że to są takie rzeczy, o których przy żadnej innej okazji mogłabym nie usłyszeć. Dziadkowie opowiadali o tym, co się u nich jadało przy okazji świąt, ale o takich codziennych posiłkach raczej się nie rozmawiało. Moja babcia, kiedy była mała żyła skromnie, mieszkała niedaleko Powązek, opowiedziała mi np. o tym, jak ludzie sprzedawali śledzie z koszyka zawieszonego na plecach, chodząc od domu do domu i to były takie rzeczy, których dziś już się nie uświadczy. I to jest właśnie taka etnografia, do której zachęcam i którą możemy robić na co dzień. Żeby pytać dziadków czy rodziców właśnie o takie mikrohistorie. Ja później zaczęłam bardzo zwracać uwagę na takie opowieści. Pamiętajmy, że przecież to, co działo się w naszym dzieciństwie, dla naszych dzieci, też już jest zupełnie innym światem - nasze gry w pikuty, zabawy na trzepaku, sekrety pod szkiełkiem.

Ceramika z Bolesławca. (Fot. @polishfolkart) Ceramika z Bolesławca. (Fot. @polishfolkart)

Szopka krakowska. (Fot. @polishfolkart) Szopka krakowska. (Fot. @polishfolkart)

Kapce góralskie wykonane ręcznie z wełnianego sukna i skóry. (Fot. @polishfolkart) Kapce góralskie wykonane ręcznie z wełnianego sukna i skóry. (Fot. @polishfolkart)

Na Instagramie starasz się pokazywać sztukę ludową w bardziej nowoczesny i atrakcyjny sposób, ale również przekazywać sporą dawkę wiedzy o dawnych rytuałach, ludowych obrzędach i tradycjach. Temu służył również cykl krótkich filmów, które nazwałaś Etnolekcjami. Czy od początku miałaś takie założenie, że chcesz nie tylko prezentować produkty, które macie w sklepie, ale też edukować ludzi? Najbardziej lubię obserwować profile, które dają mi jakąś wiedzę. Gdy pokazuje produkty ze sklepu, staram się opowiadać o ich symbolice, o twórcach, o technice, regionie, z którego pochodzą -  całym tym etnograficznym kontekście. Do Etnolekcji mam nadzieję jeszcze wracać, bo mam wrażenie, że brakuje wciąż takich opracowań. Po jednej z takich lekcji poświęconej demonom ludowym dostałam mnóstwo wiadomości od ludzi, którzy pisali, że im też babcia opowiadała o zmorze, u kogoś siedział domowik, a znajomego w dzieciństwie straszono topielcem. Temu właśnie mają służyć te moje pogadanki - aby ludzie zaczęli drążyć, pytać i dociekać. Wcześniej, zanim założyłam konto na Instagramie, zdarzało mi się prowadzić zajęcia etnograficzne w szkołach, pracowałam też jako animatorka na różnych wyjazdach dla dzieci, prowadziłam warsztaty. Zawsze lubiłam dzielić się tą etnograficzną wiedzą. Sprawia mi frajdę wyszukiwanie zabawnych historii i ciekawostek, dzięki nim staram się zainteresować ludzi tradycyjną kulturą i etnografią.

Dawna sztuka ludowa tworzyła artystyczny pejzaż wsi. Związana była ze starymi wierzeniami, które na przestrzeni wieków splotły się nierozerwalnie z chrześcijańskimi naukami. Sztuka ludowa osadzona w tradycji konkretnego regionu jest nie tylko efektem zbiorowych doświadczeń, ale także nośnikiem niezwykłych umiejętności przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Od 68 lat w Domu Sztuki Ludowej, galerii mieszczącej się przy Rynku Starego Miasta w Warszawie, można podziwiać i kupować wyroby rękodzielnicze – rzeźbę i malarstwo ludowe, krakowskie szopki, tkaniny i regionalne stroje, wyroby z wikliny i skóry, drewniane skrzynki i regionalne lalki, regionalne zabawki, wycinanki, pisanki, słomiane pająki, ceramikę z Bolesławca, porcelanę z Opola i fajans z Włocławka, drzeworyty i linoryty oraz przedmioty inspirowane sztuką ludową.