fbpx

Co na ściany w kuchni?

Co na sciany w kuchni
123rf.com

Zakładamy, że nawet najpiękniejsza kuchnia należy do „mokrych” miejsc w domu, czyli takich, które częściej się brudzą i trudniej je doszorować – podobnie jak łazienka czy wiatrołap. Miejsce techniczne nie musi jednak być brzydkie.

Najpopularniejszym pokryciem ścian w kuchni są farby. Dlaczego? Taniej i szybciej jest pomalować (czyli odświeżyć) kuchnię niż wyłożyć ją płytkami ceramicznymi. Z kolei panele drewniane, zwykle lakierowane na wysoki połysk płyty MDF, mają tendencję do puchnięcia na skutek kontaktu z wodą czy parą wodną. Szkło – zwłaszcza nad blatem – uchodzi za najbardziej efektowne, ale wielu spośród tych, którzy zdecydowali się na to rozwiązanie, już go nie powtórzy. Jedna z właścicielek designerskiej przeszklonej kuchni, narzeka, że po każdym gotowaniu czy zmywaniu musi swoją ścianę polerować. Zwłaszcza, że jest to kuchnia modna, czyli otwarta na salon, i z daleka widać każdą plamkę tłuszczu i odcisk palca.

Jakie farby?

Najważniejszym kryterium, jakim powinniśmy się kierować w doborze farby, jest jej odporność na zmywanie, także detergentami. Przy czym w miejscach, które najczęściej czyścimy, np. okolice blatu (zwłaszcza pas ściany pomiędzy blatem a górnymi półkami), należałoby zastosować, dla pewności, rozcieńczany wodą preparat izolujący.

Najbardziej popularne są farby lateksowe, które wytrzymują na ścianach w kuchni kilka lat – pod warunkiem, że zmywamy je miękkimi detergentami, np. płynem do mycia naczyń i gąbką, a nie druciakiem. Na malowanych tak powierzchniach mniej też odbijają się palce.

Ścieralność farby określają normy, według których farby dzielimy na klasy od I do V. Tylko I i II klasa pozwalają oczekiwać wysokiej odporności mechanicznej (w tym przypadku – odporności na szorowanie). Ściany pomalowane farbami klasy I zaczną niszczyć się po 200 cyklach szorowania, (norma wskazuje, że zmyje się 1/10 mm warstwy farby). W przypadku farb klasy II proces ten może być już 5 razy szybszy. Firmy chemiczne, by zwiększyć odporność na ścieranie proponują własne rozwiązania, na przykład z dodatkiem ceramicznych mikrogranulek.

Warto wiedzieć, że jeśli przejmujemy mieszkanie po wyjątkowym flejtuchu, nie musimy skuwać tynków. Ściany w kuchni, która noszą nieusuwalne ślady tłuszczu, możemy potraktować farbą gruntującą przeznaczoną właśnie do zamalowywania plam po zaciekach wodnych, sadzy, plam nikotynowych i tłuszczowych.

Kafelki jak malowane

W związku z rozwojem technologii chemicznych (i wspomnianą już łatwością malowania i przemalowywania) płytki ceramiczne na ścianach w kuchni powoli odchodzą do lamusa. Ich niezaprzeczalną zaletą pozostaje dekoracyjność. Trudno byłoby wymienić wszystkie barwy i dekory. Najbardziej trendy pozostają formaty nietypowe, np. wydłużone kafle w formie ściętych cegiełek, nawiązujące do starej kuchni węglowej, lansowane swego czasu przez markę z najwyższej półki (a więc i najdroższą), Villeroy&Boch. Mało kto wie, że „efekt Villeroya“ można było uzyskać używając tanich płytek… basenowych, dostępnych w składach budowlanych. Podobne kafle oferują dziś także inne marki, w tym Tubądzin (kolekcja Macieja Zienia).

O ile oblane szkliwem białe prostokąty mogą uchodzić za nowoczesne, zwolennikom stylu retro proponujemy klasyczne kafle holenderskie.Nie musimy ich od razu ściągać z zagranicy. Okazuje się, że piękne „holendry“ kupimy na Warmii, w odtworzonej kilka lat temu XVIII-wiecznej manufakturze Pałacu w Nakomiadach. Zbliżają się wakacje, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by zahaczyć o to wyjątkowe miejsce. Może kupimy coś na pamiątkę, a może…do swojej wyjątkowej i wymarzonej kuchni? Firma wykonuje bowiem zamówienia specjalne. Z kolei miłośnikom stylu glamour proponujemy mozaiki Bisazzy. To już prawdziwa biżuteria, szlifowane szkiełka (niektóre złocone), układające się we freski. Jest i czynnik praktyczny – na takiej, bogatej w ornamenty ścianie mniej widać zabrudzenia.