Ecstatic Body Practice: Przyjemność z poruszającego się ciała

fot. iStock

Tancerka Agnieszka Kryst mówi, że najbardziej zależy jej na tym, by kobiety wychodziły z jej warsztatów zadowolone, zrelaksowane i lepiej czuły się w swoim ciele. Aby każdy ruch, niezależnie od tego, czy to taniec, czy zwykłe chodzenie, sprawiał im przyjemność.

Skąd wziął się pomysł na warsztaty Ecstatic Body Practice?

Chciałam pokazać, że fizyczność może być świadomym narzędziem do poznania swojej kobiecości. Moje warsztaty są bowiem przeznaczone tylko dla kobiet. Zależy mi na tym, aby wyzwoliły się z narzuconego im przez patriarchalne społeczeństwo ciągłego oglądu kobiecego ciała oraz forsowanego obecnie w mediach obrazu ciała idealnego i bez skazy. Każda z nas uważa, że czegoś ma za dużo, czegoś za mało, nigdy z naszego wyglądu nie jesteśmy w pełni usatysfakcjonowane i z tego powodu mamy mnóstwo zupełnie niepotrzebnych kompleksów. Dlatego praca z energią kobiecą stała się dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Długo zastanawiałam się, jak przełożyć moje doświadczenie zawodowe na warsztaty, które pomogą kobietom poczuć się lepiej ze swoją kobiecością i cielesnością. Chciałabym, aby po wyjściu z sali uczestniczki czuły się po prostu swobodnie i dobrze we własnej skórze.

Jak pani je tego uczy?

Pierwszą część każdego warsztatu zaplanowałam jako stricte fizyczną – przeważają ćwiczenia kardio i trening siłowy, czyli można się trochę zmęczyć. Jednak nie chcę pchać od razu ciał w stronę jakichś ekstremów, jak to często ma miejsce w klubach fitness, gdzie poddaje się je wręcz katorżniczej dyscyplinie. Stawiam na bardziej organiczny ruch, który niejako wypływa z naszych trzewi, ale nie podlega regułom ani tańca klasycznego, który jest uschematyzowany i sformatowany, ani typowych ćwiczeń związanych z szeroko pojętą kulturą fizyczną. Bardzo ważna jest dla mnie świadoma i skupiona praca z ruchem i jego natężeniem w trakcie różnych, nawet tych bardziej wymagających, zadań fizycznych.

Część druga nastawiona jest na praktyki somatyczne związane ze świadomością ciała, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób się poruszamy, kiedy każda część naszego ciała jakby zagarnia przestrzeń wokół. Ruch wynikający z tych ćwiczeń jest bardzo indywidualny.

W opisie warsztatów znalazłam fragment mówiący o tym, że przez aktywność fizyczną można wprowadzić się w stan ekstatyczny. Jest pani szamanką?

Skądże! Ani czarownicą, ani nawet dobrą wróżką. To, co mnie interesuje, wychodzi ze świadomego i fizycznego doświadczenia. Ekstatyczność pojawiająca się w tytule warsztatów to przyjemność. Chciałabym, aby każda uczestniczka warsztatu wyszła z niego z większą świadomością siebie i tego, w jaki sposób porusza się jej ciało. Często łączę uczestniczki w pary, aby bardziej świadomie reagowały na kontakt dotykowy drugiej osoby. Stąd między innymi wprowadziłam wzajemne masaże, które mają służyć lepszemu połączeniu na linii ciało–emocje.
To zmniejsza dystans i buduje relację, która wychodzi z fizycznego poziomu. Pamiętam jedną z takich par: młoda dziewczyna przychodziła na warsztaty ze swoją mamą. Aż miło było patrzeć na ich relację, która przechodziła przez różne etapy i zmieniała się dzięki proponowanym ćwiczeniom.

Według Spinozy, znanego filozofa z XVII wieku, nic nie dzieje się w umyśle, co nie miałoby swego odpowiednika w ciele człowieka, ale też w ciele nie dzieje się nic, o czym nie moglibyśmy się dowiedzieć.

Dokładnie o to mi chodzi. Ekstatyczność na moich warsztatach nie oznacza połączenia się z jakimś duchem czy innym wymiarem, ale – poprzez powtarzalność pewnych ruchów – dotarcie do nas samych i znalezienie w tym przyjemności. Pozwalają na większą akceptację tego, w jaki sposób się poruszamy w danym dniu, w danym momencie.

Taniec jest testem na to, jak czujemy swoje ciało?

Przede wszystkim jest fantastycznym sposobem na doświadczanie swojego ciała i muzyki, niepotrzebnie się w nim za bardzo kontrolujemy, spinamy i zamykamy w sobie. Ale też nie ma nic straconego! Świadoma praca z ciałem sprawia, że po jakimś czasie napięcie puszcza, kontrolujący obserwator w nas znika, a ruch zaczyna sprawiać przyjemność.

Podczas warsztatów tworzymy kobiecą wspólnotę, a każda uczestniczka wnosi coś pozytywnego dla całej grupy. To dla mnie istotny element spotkań. Tworzenie wspólnoty jest potrzebne zwłaszcza dzisiaj. Żyjemy w czasach indywidualizmu i konkurencyjności, które zostały nam narzucone przez obowiązujący w społeczeństwie model maskulinizmu. To fascynujące móc obserwować, jaka moc płynie z przebywania i doświadczania siebie w przyjaznym gronie.

Kogo w szczególności zaprasza pani na swoje warsztaty i dlaczego?

Zapraszam wszystkie kobiety. Nie tylko takie, które czują, że mają ze swoją cielesnością lub kobiecością problem, ale też które chcą po prostu spędzić fajnie czas z pożytkiem dla samych siebie i w otoczeniu innych kobiet.

Trzy ćwiczenia
na lepszą obecność w ciele:

  1. Kładziemy się na podłodze, na plecach. Ręce luźno wzdłuż ciała. Koncentrujemy się na oddechu. Zaczynamy bardzo świadomie brać wdech i robić wydech. Jednocześnie z każdym głębokim wdechem i wydechem coraz bardziej oddajemy ciężar ciała w podłogę. Po około
    20 świadomych i głębokich oddechach zaczynamy delikatnie poruszać pałcami dłoni i nóg. Powoli przekręcamy się na prawą stronę i wykorzystując ciężar ciała, wstajemy.
  2. Stoimy. Zewnętrzne krawędzie stóp są równo z linią bioder. Lekko uginamy kolana. Napinamy świadomie głębokie mięśnie brzucha. Wyciągamy czubek głowy w górę, bez napinania mięśni szyi. Delikatnie zaczynamy przenosić ciężar ciała z pięt na palce przez śródstopie, kołysząc się do przodu i do tytułu. Po jakimś czasie robimy to samo, kołysząc się na boki. Pamiętajmy, aby trzymać prosto kręgosłup. Po jakimś czasie zaczynamy chodzić i sprawdzamy, jak przenosimy ciężar ciała na stopy podczas tak prostej czynności.
  3. Włączamy ulubioną muzykę. Lekko uginamy kolana i zaczynamy poruszać ciałem, wykonując tzw. shaking lub drgania. Możemy zacząć od miednicy, klatki piersiowej lub głowy. Powoli wprawiamy w drganie całe ciało. „Szejkujemy” je od wewnątrz do zewnątrz – cały czas w rytm muzyki, przekształcając ruch w dowolny, ulubiony taneczny krok.