fbpx

Permakultura!

Permakultura!
123rf

Przeszłość minęła, a przyszłości jeszcze nie ma. Jednak możemy z przeszłości czerpać i myśleć o tym, co po nas zostanie. Żyć tak, aby dzieci odziedziczyły piękny świat. Ta idea staje się coraz bliższa współczesnemu człowiekowi. I dobrze!
Jesteśmy centrum świata, dopóki żyjemy, ale centrum własnego świata. A jest jeszcze uniwersum, wszechświat, który był przed nami i zostanie, gdy nas nie będzie. „Pamiętaj, że po opuszczeniu tej ziemi, możesz wziąć ze sobą tylko to, co dałeś” – mówił św. Franciszek z Asyżu. My jednak chyba bardziej przejęliśmy się słowami, by czynić sobie ziemię poddaną. Czy nie za bardzo?

Cywilizacja, w której jesteśmy zanurzeni, to światowy kryzys i produkcja na masową skalę – wytwarzamy więcej, niż moglibyśmy zużyć. To wielkie miejskie śmietniska: przedmioty, ubrania i żywność, to głód obok nadmiaru. Biologiczna i społeczna nierównowaga jest niebezpieczna – może stąd liczne katastrofy, może to Ziemia powodziami i pożarami na gigantyczną skalę ostrzega nas przed zatraceniem? Skupieni na doczesności, zajęci dniem powszednim, zapomnieliśmy, że jesteśmy tylko pyłkiem we wszechświecie. A on istniał przed nami i po nas zostanie.

Nasi przodkowie szanowali odwieczny porządek natury, czuli się częścią tego świata. My jesteśmy zmęczeni ciągłym biegiem, kultem młodości i życiem na kredyt. Czas się zatrzymać i zapytać: dokąd tak biegniemy? I po co? Co jest naprawdę ważne? Przystanek i chwila refleksji – to zdrowa moda, którą proponujemy na jesień tego roku. Od czego zacząć? W poszukiwaniu odpowiedzi sięgamy do mądrości tych, którzy byli przed nami.

Przeszłość jest w nas

Geseko von Lüpke, autor bestsellerowej książki „Dawna mądrość na nowe czasy. Rozmowy z uzdrawiaczami i szamanami XXI wieku”, twierdzi, że nowoczesna racjonalność zachodniego świata nie jest ostatecznym celem ewolucji, ale raczej decyzją części ludzkości. Niektóre kultury wybrały i nadal wybierają inną drogę, sięgającą do pradawnej wiedzy swoich dziadków. Coraz częściej do dawnej wiedzy odwołuje się też medycyna, próbując łączyć zdobycze nauki z mądrością przodków. Do technik z dawnych czasów sięgają również psychoterapeuci, czerpiący z mądrości m.in. rdzennych Indian. Szamańskie metody wykorzystywane są przez psychologów z nurtu psychologii zorientowanej na proces i psychologii transpersonalnej. Jednym z pierwszych, który je poznał i opisał, był antropolog Michael Harner, profesor Uniwersytetu w Berkeley, autor książki „Droga szamana”.

Zachodnia nauka odrzuca metody szamanów, bo nie poddają się żadnej definicji. Ale o tym, że nosimy w sobie pamięć pokoleń, że np. w snach mamy dostęp do zbiorowej wiedzy wszystkich żyjących przed nami, mówił już Carl Gustav Jung, twórca psychologii głębi, który wprowadził pojęcia zbiorowej nieświadomości i archetypu. Bert Hellinger w swoich ustawieniach udowadnia, że człowiek postawiony symbolicznie na miejsce kogoś innego zachowuje się jak osoba, którą odgrywa, choć nic o niej nie wie.

Przeszłość i pamięć przodków nosimy więc w sobie, tylko nie zawsze umiemy korzystać z niej w świadomy sposób. A czym, jeśli nie pielęgnowaniem przeszłości, jest wierność rodzinnym zwyczajom, szacunek do przechowywanych nabożnie przepisów prababci czy fotografii bliskich w starych albumach?

Co robić, by czerpać z przeszłości? A choćby opowiadać dzieciom rodzinne historie.

Mądrość Indian

Przeszłość to także historia świata, społeczeństw, które zamieszkiwały Ziemię przed nami. Świadomość tego dziedzictwa bardzo wzbogaca, daje poczucie, że jesteśmy tu w swoim domu. Pięknie obrazuje to postawa Indian, którzy od zawsze szanowali Ziemię i traktowali jak prawdziwą Matkę.

Jeden z dawnych przekazów opowiada o mowie, jaką wygłosił Wódz Seattle, przywódca Indian Duwamish, w 1854 roku do gubernatora terytorium Waszyngtonu, który w imieniu prezydenta Stanów Zjednoczonych złożył mu ofertę zakupu ziemi. Seattle odpowiedział długą i zawstydzającą przemową, która jest wręcz manifestem współczesnych ekologów: „Jak można kupić lub sprzedać niebo? Ziemię? To dziwny pomysł. Każda cząstka tej ziemi jest święta dla mego plemienia. Każda błyszcząca igła sosny, każdy piaszczysty brzeg, każda mgła w ciemnym lesie, każda łąka, każdy brzęczący owad”. Kwiaty to nasze siostry; sarna, koń, wielki orzeł – to nasi bracia. Skaliste góry, soczyste łąki, ciepło ciała kucyka i człowiek, wszystko to należy do jednej rodziny. „Wszystkie są święte w pamięci i przeżyciach mego ludu. Czy nauczycie swoje dzieci tego, czego my uczymy nasze? Że ziemia jest naszą matką? Co dajemy ziemi, dajemy wszystkim jej synom. Jedno wiemy: ziemia nie należy do człowieka, to człowiek należy do ziemi. Wszystkie rzeczy są ze sobą związane, jak krew, która nas wszystkich jednoczy. Człowiek nie utkał pajęczyny życia, stanowi jedynie jej nić. To, co czyni sieci, czyni sobie”.

Istotne szczegóły

„Tajemnicze wymieranie pszczół”, „Pszczół gwałtownie ubywa” – krzyczały niedawno tytuły w niszowych mediach, bo czołówki wielkich tytułów zajmowały i zajmują inne tematy. Naukowcy na całym świecie są mocno zaniepokojeni tajemniczym zjawiskiem masowej śmiertelności pszczół – giną ich całe rodziny, populacje. Jeśli nie zdołamy temu zapobiec, zginie, wraz z pszczołami, wiele gatunków roślin, które zapylają.

– Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni Ziemi, człowiekowi pozostaną już tylko cztery lata istnienia. Skoro nie będzie pszczół, nie będzie też zapylania. Zabraknie więc roślin, potem zwierząt, wreszcie przyjdzie kolej na człowieka – przewidywał Albert Einstein.

Pszczoła jest niewielką, ale znaczącą cząstką wszechświata, ma swoją rolę w jego harmonii, potrzebnej wszystkim istotom. Nagląca kwestia pszczół to dowód na to, jak osłabienie czy utrata jednego elementu może mieć skutki dla całości. Jak wyginięcie małych żyjątek może wpłynąć na życie pozostałych gatunków. I jak każde pozornie drobne działanie każdego mieszkańca Ziemi może mieć wpływ na życie następnych pokoleń. Co mogę ja

– pojedynczy człowiek? Ot, przeanalizować codzienne nawyki. Nie musisz trzymać podłączonej do prądu ładowarki, jeśli właśnie nie ładujesz baterii telefonu. Nie musisz puszczać wody w kranie, gdy myjesz zęby. Kupować nowych butów, aparatów telefonicznych, mebli – skoro dotychczasowe wciąż dobrze ci służą. Jeśli weźmiesz sobie trochę mniej, więcej zostanie dla innych i tych, którzy przyjdą po nas.

Permakultura, a co to takiego?

Samo pojęcie, jak i ideę permakultury (od słów permanent czyli trwałe oraz agriculture – rolnictwo) wprowadził w latach 70. XX wieku Bruce Charles „Bill” Mollison – australijski naukowiec, wykładowca i pisarz, zaniepokojony degradacją środowiska na skutek ekspansywnej uprawy roślin i hodowli zwierząt. Permakultura to poszanowanie ziemi, która nas karmi i zwierząt, które stają się naszym pożywieniem. To również źródła odnawialnej energii. To wreszcie cały system obejmujący rolnictwo, architekturę i ekologię, ale także systemy ekonomiczne i strategie prawne dla społeczności i firm, które pozwolą przetrwać ludzkości bez rabunkowej eksploatacji Ziemi. Zamiast korzystać z energii elektrycznej napędzającej urządzenia klimatyzacyjne w południowych krajach, permakultura postuluje, by sadzić więcej drzew dających cień (co obniża odczuwalną temperaturę o kilka stopni). By chronić dom od zimna w bardziej chłodnych klimatach, można stawiać żywopłoty, które osłonią budynek przed zimnym wiatrem. Domy konstruować z gliny i słomy, tak jak niegdyś nasi przodkowie. Także w Polsce coraz więcej ludzi skupia się wokół idei cohabitatu – społecznego ruchu osób zafascynowanych budownictwem naturalnym, szanującym relację człowieka cywilizacji z ekosystemem (www.cohabitat.net).

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze