fbpx

Zielone dachy nad Wisłą

Łapanowski: ICE TEA - BIAŁA Z MANDARYNKĄ I POZIOMKĄ
materiały prasowe / Centrum Nauki Kopernik

Nie jest ich jeszcze zbyt wiele, ale te, które już u nas powstały, nie mają się czego powstydzić. Zielone dachy, czyli specjalne, wielowarstwowe konstrukcje umożliwiające posadzenie na budynku roślin, posiadają liczne zalety. Przede wszystkim chłodzą latem, a grzeją zimą, tłumią hałas, filtrują zanieczyszczenia, odciążają kanalizację burzową, a nawet służą do celów rekreacyjnych.

Żywe dachy niejako „zwracają” zieloną przestrzeń, którą uprzednio „zabrał” budynek. A do tego zdobią i uprzyjemniają nam życie.Dlatego podniebne ogrody powoli wkraczająi do polskich miast, zieleniąc się na dachach parkingów, urzędów, centrów handlowych i prywatnych domów. Oto kilka istniejących już oraz czekających na realizację projektów.

Dach z widokami

Kwitnący dywan przykrywający gmach Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie to bez wątpienia jeden z najwspanialszych przykładów zmyślnego wykorzystania dodatkowej przestrzeni na budynku. Rozciągający się na powierzchni ponad 2 ha, dwupoziomowy ogród projektu Ireny Bajerskiej wabi różnorodnością krajobrazu. Każdy może znaleźć tu coś dla siebie. Na dolnym poziomie, zlokalizowanym częściowo na dachu parkingu, cicho szemrzą strumyki, a wśród drzew i krzewów do odpoczynku zapraszają ławki. Na górze rozmaite gatunki roślin tworzą cztery ogrody: złoty, srebrny, karminowy i zielony. Kręte ścieżki, ażurowe kładki (dla odważnych i nie na szpilkach) oraz romantycznie oplecione winoroślą pergole łączą wszystko w wielobarwną całość. Dach oferuje też przeszklenia, przez które można zajrzećdo wnętrza biblioteki oraz wspaniały widok na miasto i płynącą w dole rzekę.

Tajemnicze ogrody

Równie imponujący swym rozmiarem, chociaż prawie nikomu nieznany, jest ogród na czubku centrum handlowego Arkadia. Największy dach zielony w Polsce pokrywa murawa rozchodnikowa z domieszką innych roślin, takich jak czosnek czy goździk kropkowany. Niestety, ani kucharze, ani kwiaciarki, ani robiący w centrum zakupy nie mają możliwości przespacerowania się po tej miejskiej tundrze. Podobnie zresztą niedostępny dla zwyczajnego śmiertelnika pozostaje ogród na czubku nowego gmachu Sądu Najwyższego przy Placu Krasińskich w Warszawie. Na szpalerze kolumn ustawiono donice z tawułami wczesnymi i brzozami brodawkowatymi, a na dachu posadzono ozdobne jałowce i kosodrzewinę niską. Podobno rośliny widać z wyższych pięter bloku stojącego obok. 

Nauka też na zielono

Żeby zobaczyć czym porasta najnowszy biurowiec Fundacji na rzecz Nauki Polskiej wystarczało będzie przejść się willową częścią stołecznego Mokotowa. Projekt modernizacji istniejącego, dwupiętrowego budynku zakłada pierwszy w Polsce ogród w pionie! Fasady pokryje bujna roślinność umieszczona na stelażach, w których znajdzie się system rurek rozprowadzających wodę. Jeszcze do końca nie wiadomo jakie gatunki roślin stworzą żywe ściany biurowca, chociaż architekci z pracowni FAAB stawiająna rośliny lokalne.

Również w tym roku będzie można przespacerować się czarnymi jak zastygła lawa alejkami meandrującymi na dachu otwartego w listopadzie 2010 r. Centrum Nauki Kopernik. Powstaje tam ogród geologiczny, mający przywołać na myśl krajobraz ulegający erozji, rzeźbiony przez wiatr i wodę. Nawiasem mówiąc warunki panujące na dachach – bardzo duże nasłonecznienie, temperatura wyższa niż na gruncie normalnym oraz silne wiatry – nie są najbardziej sprzyjającym środowiskiem dla utrzymania zieleni. Dlatego na zielone dachy wybiera się specjalne gatunki roślin, odporniejsze na działanie nieżyczliwych żywiołów. Na dachu Kopernika obok rozchodników, wrzosów i kosodrzewiny widać wielkie – niczym kratery – dziury. Jest też i wulkan! Nie ma się jednak czego obawiać, gdyż wewnątrz ma on pustą przestrzeń, w której zainstalowano mechanizm wahadła Foucaulta. 

 

Trawiasta awangarda w domu i zagrodzie

Wśród zrealizowanych niedawno projektów budownictwa jednorodzinnego niecodzienną nazwąi rozwiązaniem architektonicznym może pochwalićsię „dom OUTrialny”. Architekci z biura Robert Konieczny – KWK Promes „wycieli” kawałek trawy i potraktowali jako zadaszenie. Gdy całość była już gotowa, właściciel  – rockman Jacek „Perkoz” Perkowski – poprosił o doprojektowanie studia muzycznego i oranżerii. Zieloną płaszczyznę „nacięto” i „wgięto” do środka budynku, co z kolei spowodowało, że zielony dach stał się atrium, tyle że ze wszelkimi zaletami ogrodu zewnętrznego, czyli „outrium”. Tak powstał nowy typ domu, zmyślnie nazwany „outrialnym”.

Równie nowatorsko prezentują się dachy „Domów sąsiedzkich” w Rybniku. Projekt autorstwa jojko+nawrocki właśnie otrzymał nagrodę Grand Prix w konkursie Architektura Roku Województwa Śląskiego. Architekci wpadli na genialny pomysł wkomponowania piątej elewacji [czyli dachu] w otaczający, zielony krajobraz. Ponieważ sąsiadujące ze sobą trzy budynki można oglądać z położonej nieco wyżej drogi dojazdowej do posesji, warto było zadbać o ich wygląd z lotu ptaka. Poza tym, lekko nachylone, zielone dachy stanowią niejako ukłon w stronę sąsiada, który zamiast oglądać płot i „plecy” kolejnego domu, widzi nieco przetworzoną łąkę. A do tego jeszcze roślinność na dachu jest bezobsługowa! Czegóż więcej chcieć?

Mech z rolki

Niestety, zainstalowanie zielonego dachu wiąże się ze sporym wydatkiem. Ze względu na pączkujący dopiero w naszym kraju biznes ogrodowo-dachowy, ceny tego typu usług pozostają wysokie. Zależąone m.in od tego, jaki rodzaj dachu wybierzemy: ekstensywny czy intensywny. Ten pierwszy, imitujący środowisko górskie, w zasadzie nie wymaga koszenia, pielenia czy podlewania, ale za to na start trzeba wyłożyćod 120 do 150 zł za m kw. maty wegetacyjnej z mchem, substraktu mineralnego i drenażu (ceny u Xero Flor – największego producenta mat wegetacyjnych w Polsce). Do tego trzeba doliczyć koszty samego projektu i hydroizolacji. Z kolei dach intensywny, w najskromniejszej wersji przypominający zwykły trawnik, może kosztować tyle samo, co najtańszy dach tradycyjny pokryty folią i dachówką. Cena trawy z ziemią wynosi ok. 30 zł za m kw, jednaktaki dach wymaga wzmocnienia konstrukcji mogącej utrzymać ciężar ziemi (szczególnie nasiąkniętej wodą) i stałej pielęgnacji, a co za tym idzie, dodatkowych nakładów finansowych. No, ale czy nie warto zamiast dachu krytego dachówką, z dużą ilością wykuszy i lukarń zainwestować w naturę? Wybór wydaje się być oczywisty.