Sukces zawodowy: do kogo warto zwrócić się o radę?

fot.123rf

Ale gdzie jest ta granica? Na pewno masz klientki, które wychodzą od ciebie zafascynowane, gotowe na zmianę, pełne energii, a następnego dnia porozmawiają z kimś sceptycznym i od razu tracą tę siłę.

Jako coach pracuję z takimi kobietami nad umacnianiem ich poczucia własnej wartości. Jeśli je masz, to nie zachowujesz się jak chorągiewka na wietrze. Masz wobec innych postawę życzliwą, ale nie czołobitną. OK, niech inni nam doradzają, słuchajmy mądrzejszych od siebie, ale jednocześnie filtrujmy wszystkie rady, które dostajemy. Jeśli przychodzi do mnie klientka i ja widzę, że ona bardzo chce coś zrobić, to moim zadaniem jest jej nie oceniać. Najwyżej się sparzy. Nigdy nie będzie wiedziała, jeśli nie spróbuje. Natomiast gdy z czegoś rezygnujemy pod wpływem innych, zostaje w nas takie uczucie smutku i żalu: „miałam szansę, nie wykorzystałam jej, a co by było, gdyby…”. To uczucie jest znacznie gorsze.

Tylko że nawet ludzie, którzy osiągnęli sukces w danej dziedzinie, dochodzili do tego różnymi drogami, mają różne osobowości – każdy więc może mówić co innego.

Usłyszałam ostatnio od kolegi bardzo mądrą rzecz. Że on nie patrzy na konkurencję, bo gdyby to robił, to od każdego by chciał coś „wziąć” i w rezultacie nie zrobiłby nic swojego. Dlatego tak ważne jest przefiltrowanie każdej rady. Musimy patrzeć na siebie: czy taka wskazówka będzie mi służyć, czy mam osobowość podobną do radzącego, czy kompletnie nie. Co mogę – mimo wszystko – wyciągnąć z tego dobrego dla siebie.

Załóżmy, że rozmawiasz z kolegą menedżerem i on ci mówi: „Odniesiesz sukces, jak będziesz zarządzała twardą ręką”. A to do ciebie nie pasuje, bo jesteś empatyczna, stawiasz na porozumienie w zespole. Nie możesz wziąć tej rady całkiem do siebie. Ale już zastanowić się, co ci się z tego przyda – tak. Może są obszary, gdzie możesz być twardsza, bardziej konsekwentna, wyraźniej stawiać współpracownikom granice. Albo radzisz się babci, która przeżyła szczęśliwe 60 lat z dziadkiem. Ona mówi: „Najważniejszy jest kompromis, elastyczność, wybaczanie”. To się, oczywiście, kłóci z dzisiejszym trendem, który można określić hasłem: „ja, moje, dla mnie”. Ale coś możesz z tego wynieść. To nie znaczy, że masz nagle akceptować zdrady i przymykać oko na wszystkie słabości, ale może dzięki babci przesuniesz trochę swoje granice. Zrozumiesz, że żaden związek się nie uda bez pewnej miękkości i akceptacji. Mniej będziesz ulegała przyjaciółkom, które często lekko rzucają: „stać cię na więcej”. Tylko co to znaczy „więcej”?

Przeczytałam gdzieś: rady kogoś, kto już osiągnął sukces, są bezcenne na samym starcie.

Tak. Bo choć możemy wybrać inną drogę, pewne wskazówki są bezcenne. Jeśli chcesz być pisarką – od innych pisarzy możesz czerpać wiedzę, do jakich wydawnictw się odzywać, jak się nie zrażać, zdyscyplinować. Zbieramy historie innych, a potem wyciągamy coś dla siebie. Wychodzi z tego też dużo „ogólnych” prawd dotyczących niepoddawania się, wysiłku, który najczęściej trzeba włożyć, momentów zastoju, reakcji znajomych, innych pisarzy i tak dalej. Mnie kiedyś przyjaciółka, która ma duże doświadczenie w biznesie, spytała, jakie mam profity z tego, co robię. A potem zaczęła mi radzić, jak pomysł zamienić w pieniądz. Była w tym bardzo ostra i konkretna. Nie obraziłam się, nie powiedziałam: „Moja sprawa”, tylko posłuchałam. Opracowałam strategię, kolejne plany – wszystko dzięki niej. Z drugiej strony, kiedyś nie posłuchałam tych, którzy mi mówili, że „Sexy zaczyna się w głowie” to infantylne hasło. I wciąż uważam, że miałam rację.

Kogo na pewno nie słuchać?

Ludzi zawistnych i zazdrosnych, którzy boją się wyjść poza swoją strefę komfortu i nic nie robią, tylko narzekają, źle życzą innym.

Nie jesteś zbyt krytyczna? Czasem te osoby udzielają takich rad z dobrej woli.

Być może. Ale dla mnie to jest pseudodobra wola. Jak można radzić komuś dobrze w sferze, o której nie ma się pojęcia? Co nam z tego, że usłyszymy: „Ja na twoim miejscu nie zaryzykowałabym, czasy są ciężkie”. Taki człowiek mówi o czymś przez pryzmat własnego doświadczenia. Mówi o nas, naszej sytuacji, a wyraża w tym własny lęk przed zmianą, porażką. Przyjrzyjmy się osobom, które nam doradzają. Kim są, jaka jest ich osobowość, jak wiele zdobyły w dziedzinie, która jest dla nas ważna.

Karolina Cwalina ECPC, coach, autorka programu „Sexy zaczyna się w głowie”, www.sexyzaczynasiewglowie.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »