fbpx

Treningi dla ambitnych: triathlon czy crossfit?

Treningi dla ambitnych: triathlon czy crossfit?
Triathlon to połączenie pływania, kolarstwa i biegu na różnych dystansach: sprinterskim, olimpijskim, ale też bardzo zaawansowanym. (Fot. iStock)

Dla niektórych szczęście to moment, w którym padasz na twarz, zlana potem, zmęczona, a jednocześnie dumna z tego, że dałaś radę. Bo każdy trening to sprawdzian.

Siedzenie na macie w pozycji lotosu, rozciąganie zastałych mięśni, swobodne unoszenie się na wodzie – to nie dla nich. Oni muszą się zmęczyć, sponiewierać, wykrzyczeć, wejść na najwyższą górę i z zadowoleniem spojrzeć na drogę, jaką pokonali. Ambitni, lubiący wyzwania, wytrzymali i gotowi do poświęceń, niczym kadeci amerykańskiej armii – dla takiego typu osobowości paradoksalnie bardzo łatwo dobrać dyscyplinę. Bo w każdej będzie podnosił sobie poprzeczkę.

Można trochę pobiegać, a można codziennie pokonywać długie kilometry. Można popluskać się w wodzie, a można przepłynąć jezioro. – Każdą dyscyplinę, nawet jogę, można postawić na wyżynach – potwierdza trener i dyrektor sportowy Sinnet Club Tomasz Brzózka. – To od ciebie zależy, czy postawisz na rekreację, czy podejdziesz do sportu bardziej profesjonalnie. W drugim wypadku sport staje się wyzwaniem. I kuźnią charakteru. Bo jeśli chcesz przebiec 30 kilometrów, to musisz zbudować w sobie motywację. Możesz pomyśleć: „Nie, nie dam rady”, ale jeśli pokonasz głos w głowie, który mówi, żebyś dała sobie spokój – to pokonasz wszystko. Bo nauczysz się pokonywać swojego Wewnętrznego Krytyka. I będziesz mogła to przenieść na pozostałe dziedziny życia.

Są też sporty, które same ze swojej natury dają niezły wycisk, jak triathlon czy bardzo popularny ostatnio crossfit. O co w nich chodzi? – Dają w kość, trzeba się nieźle napocić, jest też większy wyrzut endorfin i satysfakcja z przekraczania granic swojego ciała – tłumaczy Tomasz Brzózka. Czy to jest fajne? – Na pewno jest ciekawe, bo dzięki pokonywaniu barier w swoim ciele, pokonujesz bariery w swoim życiu – mówi ekspert. – Gdy na 30. kilometrze łapie cię skurcz, na dodatek jest pełne słońce i opadasz z sił – masz dwa wyjścia: albo się poddasz, albo pobiegniesz dalej. I tak samo jest w życiu – gdy frank idzie w górę, dziecko ci kaszle, w pracy nawał obowiązków, jednym zdaniem: gdy dochodzisz do ściany, też masz dwa wyjścia: albo siadasz i załamujesz ręce, albo bierzesz się do roboty i ogarniasz wszystko taktycznie.

Bo taki sport uczy też kilku przydatnych w życiu umiejętności: cierpliwości, dobrej organizacji i dyscypliny.

Triathlon

Czyli połączenie pływania, kolarstwa i biegu na różnych dystansach: sprinterskim, olimpijskim, ale też bardzo zaawansowanym (np. Ironman Triathlon to 3,8 km pływania, 180 km jazdy rowerem i 42 km biegu). W Polsce zdobywa coraz większą popularność. – Triathlon jest sportem prestiżowym, łączącym trzy dyscypliny, w których bazą jest wydolność i wytrzymałość, do tego bardzo utylitarnym, czyli możesz trenować go praktycznie wszędzie – mówi Tomasz Brzózka.

Na dodatek się nie nudzisz, rower przeplatasz pływaniem, a pływanie biegiem. Możesz trenować samotnie, możesz ze znajomymi, a najlepiej z trenerem, który dopasuje tygodniowe treningi do twojej kondycji. Do tego atmosfera, która panuje podczas zawodów triathlonowych, jest niepowtarzalna, co podtrzymują wszyscy, którzy choć raz spróbowali. – Bieganie jest dla wszystkich, do triathlonu trzeba mieć jaja, czyli: systematykę, wytrzymałość i taktykę – dodaje Tomasz Brzózka. – Poza tym ludzie, którzy uprawiają triathlon, stają się spokojniejszymi i silniejszymi osobami.

Crossfit

W skrócie to uniwersalny zestaw ćwiczeń, które wykonywać mogą wszyscy. Nie ma znaczenia kondycja czy ogólna sprawność ruchowa, bo podczas zajęć sama wyznaczasz swoje granice, zwiększając bądź zmniejszając obciążenie. Tu też dużym plusem jest różnorodność: za pomocą rozmaitych przyrządów możesz biegać, pływać, wiosłować, jeździć na rowerze, skakać na skakance, robić brzuszki, pompki, podnosić się na drążku, rwać i podrzucać ciężary. Trening składa się z rozgrzewki i tzw. WOD (Workout Of the Day), podczas którego trener zarządza, że masz zrobić dajmy na to 100 pompek, a kiedy już ledwo co trzymasz się na rękach, słyszysz, że teraz masz zrobić 100 przysiadów itd. Liczy się tempo i czas. Po godzinie takiego treningu ociekasz potem, ale się uśmiechasz. Bo jak mówią zwolennicy crossfitu, zmęczenie mija, ale satysfakcja pozostaje.

Tomasz Brzózka zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt: team spirit. – Jesteś w grupie, wspólnie się trudzisz i pocisz, do tego dochodzi element rywalizacji i sprawdzenia się względem innych. Jesteście drużyną, która ma jeden wspólny cel: dotrwać do końca treningu. I choć ciało się męczy, to umysł odpoczywa, bo tempo jest tak wielkie, że nie masz nawet czasu pomyśleć, że nie dasz rady.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze