1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Profesjonalny masażysta na własność FOREO BEAR mint

Profesjonalny masażysta na własność FOREO BEAR mint

Profesjonalny masażysta na własność
Profesjonalny masażysta na własność
Poznaj BEARa mint. To urządzenie, które dzięki mikroprądom połączonym z pulsacjami sonicznymi wymasuje, wysmukli i ujędrni Twoją skórę, a także zachowa jej młody wygląd na dłużej. Działa jak fitness dla twarzy. Wystarczy dać mu trzy minuty dziennie.

Terapia mikroprądami szturmem zdobywa kliniki medycyny estetycznej. Kobiety ją uwielbiają, bo daje naturalny efekt liftingu. Teraz ten profesjonalny zabieg możesz samodzielnie wykonać w domowym zaciszu dzięki urządzeniu BEAR szwedzkiej marki FOREO.

Jak ten sprytny „misio” działa?

Wytwarza mikroprądy, czyli impulsy elektryczne o bardzo małym natężeniu, stymulujące procesy fizjologiczne zachodzące w naszym ciele na poziomie komórkowym. Mikroprądy przywracają równowagę uszkodzonych komórek, które odbudowują się znacznie silniejsze, dzięki czemu nasza skóra na twarzy staje się jędrniejsza, napięta, a kontur wysmuklony. Zabieg jest całkowicie bezpieczny. Masażer anti-ageing wyposażony jest w innowacyjny, opatentowany Anti-Shock System – zaawansowane czujniki mierzą odporność skóry na prąd z częstotliwością 100 razy na sekundę i automatycznie dostosowują intensywność impulsów do naszych potrzeb. W ten sposób terapia jest maksymalnie skuteczna, a ryzyko porażenia skóry całkowicie wyeliminowane. Do tego dochodzi opatentowana technologia pulsacji T-Sonic, która dociera głęboko w pory, aby zwiększyć cyrkulację krwi, przyspieszyć usuwanie toksyn i rozluźnić wszelkie napięcia. Masaż FOREO BEAR porównuje się do fitnessu twarzy, ponieważ zabieg rozluźnia zestresowane mięśnie (działa na ponad 65 mięśni twarzy i szyi), zmniejszając w ten sposób zmarszczki mimiczne. Mikroprądy pobudzają też produkcję kolagenu i elastyny, więc z czasem skóra odzyskuje jędrność i elastyczność, a kontur twarzy jest wyraźnie zarysowany. Natychmiastowym efektem masażu jest piękne rozświetlenie cery.

Jak często wykonywać masaż anti-ageing?

Tak jak w przypadku każdego zabiegu, który stymuluje naturalne mechanizmy regeneracyjne naszej skóry, liczy się systematyczność. Masaż najlepiej jest wykonywać raz na 24 godziny. To nie jest problem, nawet jeśli nie jesteś mistrzynią samodyscypliny. BEAR-a używa się intuicyjnie, a sam zabieg zajmuje trzy minuty. Po kilku dniach staje się to tak naturalne jak mycie zębów, szczególnie że efekty, które zobaczysz w lustrze, będą cię motywowały.

Jak używać FOREO BEAR?

Po umyciu i dokładnym osuszeniu twarzy nakładasz na nią Serum Serum Serum marki FOREO (lub swoje ulubione serum na bazie wody). Jest potrzebne, żeby dobrze przewodzić mikroprądy i dawać poślizg na skórze. Naciskasz przycisk włączający urządzenie. Delikatnie dociskasz obie metalowe półkule do skóry, a następnie delikatnie przesuwasz je po twarzy i szyi. Ważne jest, żeby obydwie półkule z mikroprądem stykały się cały czas ze skórą. Przesuwasz urządzenie powoli w górę, liftingującymi ruchami, lekko dociskając do twarzy. Po zabiegu przyciskasz przycisk na trzy sekundy, żeby wyłączyć BEAR-a. Masz ochotę na więcej? Swojego BEAR-a możesz połączyć z aplikacją FOREO w telefonie i cieszyć się różnorodnymi treningami modelującymi twarz z dokładnymi wskazówkami, jak go wykonać. Aplikacja pozwoli ci też spersonalizować urządzenia. Uzyskasz dostęp do różnej intensywności mikroprądów i będziesz mogła stworzyć swój indywidualny program zabiegu.

Najnowszy BEAR w miętowym kolorze dostępny jest  na notino.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Awaria zegara biologicznego – co zagraża twojej skórze w dzień i w nocy?

(Fot. materiały prasowe Yonelle)
(Fot. materiały prasowe Yonelle)
W codziennym pośpiechu i stresie, każdemu z nas zdarza się stracić poczucie czasu. Dzień kończy się późną nocą, a poranki ratuje mocna kawa. Na intensywne tempo życia skóra od razu reaguje zmianami, choćby przyspieszając tempo starzenia. Jak więc dbać o cerę by zapewnić jej optymalne warunki dniem i nocą?

Czasem doba to za mało, by skończyć pracę oraz zadbać o siebie i bliskich. By zyskać chwilę więcej, zwykle rezygnujemy z odpoczynku. Codzienne, małe kompromisy kończą się skracaniem snu, pracą po godzinach albo ciągłym przekładaniem joggingu na kolejny dzień. W ten sposób większość czasu spędzamy w sztucznym świetle, otoczeni smogiem, przegrzanym i suchym powietrzem. Zmęczenie szybko widać w lustrze. Przesuszona, wiotka i szara cera odzwierciedla stan organizmu, który domaga się snu, regeneracji i… naturalnego światła. Chodzi tu o tak ważną dla organizmu i skóry równowagę między dniem i nocą. W końcu nasz naturalny zegar biologiczny nakręcają dwie siły: słońce i ciemność. Pierwsza jest odpowiedzialna za syntezę witaminy D oraz wydzielanie serotoniny, która uspokaja i poprawia nastrój. Z kolei w ciemności organizm uruchamia produkcję melatoniny. Hormon ten reguluje rytm snu, obniża temperaturę ciała i mózgu, chroni układ nerwowy i wzmacnia odporność. Dla skóry jest to niezwykle ważne, bo zabezpiecza ją przed niszczącym działaniem wolnych rodników, wspiera regenerację oraz stymuluje syntezę kolagenu. Tę harmonię zaburza kilka czynników jak smog i stres, ale jednym z najważniejszych jest zjawisko coraz częściej wskazywane przez lekarzy, a mianowicie zanieczyszczenie światłem niebieskim.

Zacznijmy od tego, że średnio dziewięć godzin dziennie spędzamy przed ekranami. Bywa, że do późna pracujemy wpatrzeni w komputer, a potem relaks spędzamy przed… telewizorem. Czy to dla skóry ma znaczenie?

Ekrany, środowisko i sen

Ekrany są źródłem promieniowania, które ma na nas duży i negatywny wpływ. Jego składową jest HEVL czyli High Energy Visible Light nazywane często niebieskim światłem. Niebezpieczeństwo z nim związane polega na tym, iż promienie generują wolne rodniki. Niszcząc nasze komórki skóry, przyspieszają procesy starzenia. Dlatego kolagen i elastyna (tak ważne dla utrzymania jędrnej i młodej cery) zaczynają słabnąć, a do tego płaszcz ochronny skóry również przestaje spełniać swoją rolę. Suche powietrze i smog pogłębiają problem, a po drodze, skóra szybko traci nawilżenie. Niebieskie światło jest również silnym bodźcem, który hamuje wydzielanie melatoniny, więc zamiast głębokiego i regenerującego snu, śpimy krócej i mniej efektywnie. W ten sposób skórze brakuje ważnego czasu, przeznaczonego na regenerację komórek i odbudowę uszkodzonej bariery hydrolipidowej. Konsekwencje widać w dzień, kiedy osłabiona skóra nie ma szans, by bronić się przed zanieczyszczonym środowiskiem, utratą wilgoci czy promieniami UV. Jak więc wyregulować zegar biologiczny skóry?

Pielęgnacja w rytmie skóry

Chronić w dzień i wspierać regenerację nocą – tak w telegraficznym skrócie powinna działać pielęgnacja skóry zgodna z zegarem biologicznym. Jednak zaawansowane formuły kosmetyków potrafią o wiele więcej, ponieważ reagują na nowe zagrożenia, z którymi musimy się zmierzyć w dzień i w nocy. Pierwszą formułą, która odpowiada na wszystkie potrzeby skóry w ciągu dnia, jest Yonelle Fortefusion krem „Color Change” na dzień SPF 30 z Kwasem Hialuronowym Forte. Filtruje promienie słońca, zabezpiecza przed niebieskim światłem, wolnymi rodnikami oraz blokuje utratę wilgoci ze skóry. Jednak na tym nie koniec, bo tuż po rozprowadzeniu, krem przybiera kolor cielisty i w ten sposób dopasowuje się do odcienia cery. Stąd błyskawiczny efekt odświeżonej, gładkiej i wypoczętej skóry. Krem zmniejsza widoczność zmarszczek i przebarwień, a co najważniejsze nawilża z rekordową siłą. Kwas Hialuronowy Forte zawarty w kosmetyku składa się z aktywnych form kwasu hialuronowego, które tworzą rodzaj trójwymiarowej gąbki molekularnej. Zamknięta w niej biomolekuła, potrafi związać nawet 5000 cząsteczek wody. Najlepszym uzupełnieniem pielęgnacji na dzień, zgodnej z zegarem biologicznym skóry, będzie krem na noc Yonelle Fortefusion z melatoniną i Kwasem Hialuronowym Forte. Jego bogata, kremowa konsystencja zmienia się w półpłynną już w trakcie aplikacji. Dzięki temu szybko wtapia się w naskórek i uwalnia melatoninę. Jej działanie jest podwójne: regeneruje skórę i odbudowuje film hydrolipidowy. Poza tym, nocna formuła kremu sprawia, że cera odzyskuje odporność na podrażnienia i stres. Ważny jest tu dodatek kwasu hialuronowego, który podobnie jak w formule dziennej działa niczym bank wody. Dlatego niezależnie od temperatury i wilgotności powietrza, można mieć pewność, że skóra jest perfekcyjnie nawilżona.

(Fot. materiały prasowe Yonelle)(Fot. materiały prasowe Yonelle)

Co daje regularne stosowanie pielęgnacji zgodnej z rytmem dobowym skóry? Najskuteczniejszą ochronę przed wpływem otoczenia i środowiska, ale nie tylko kiedy jesteśmy pod gołym niebem, ale również wtedy, gdy patrzymy w ekran komputera i do późna pracujemy w sztucznym świetle. W efekcie procesy starzenia zwalniają tempo, a skóra zyskuje codzienne wsparcie na wielu poziomach oraz świeży i gładki wygląd.

YONELLE, COLOR CHANGE krem na dzień SPF 30 z Kwasem Hialuronowym Forte

Krem zabezpiecza skórę przed czynnikami powodującymi fotostarzenie się - wykazuje bardzo szerokie spektrum działania ochronnego - to tarcza ochronna z antyoksydantami, filtruje szkodliwe promienie UV oraz światło niebieskie emitowane przez ekrany komputerów i smartfonów.
Dodatkowo produkt zapewnia spektakularne nawilżenie, zmniejsza widoczność zmarszczek i przebarwień. Sprawia, że cera wygląda młodziej - ma ładny, świeży koloryt, jest zachwycająco gładka, rozświetlona, witalna, nasycona wilgocią, pełna życia. Cena 239 zł/50 mlKrem zabezpiecza skórę przed czynnikami powodującymi fotostarzenie się - wykazuje bardzo szerokie spektrum działania ochronnego - to tarcza ochronna z antyoksydantami, filtruje szkodliwe promienie UV oraz światło niebieskie emitowane przez ekrany komputerów i smartfonów. Dodatkowo produkt zapewnia spektakularne nawilżenie, zmniejsza widoczność zmarszczek i przebarwień. Sprawia, że cera wygląda młodziej - ma ładny, świeży koloryt, jest zachwycająco gładka, rozświetlona, witalna, nasycona wilgocią, pełna życia. Cena 239 zł/50 ml

YONELLE, krem na noc z melatoniną i Kwasem Hialuronowym Forte

Zastosowanie melatoniny sprawia, że krem zapewnia intensywne działania regeneracyjne w czasie snu. Naprawia uszkodzenia bariery skórnej, jakie powstały w czasie dnia w wyniku działania wolnych rodników. Cera staje się mniej wrażliwa, odporniejsza na podrażnienia. Jest w doskonałej kondycji. Wygląda na zrelaksowaną, ukojoną, młodszą, piękniejszą.
Szczególnie polecany do cery zmęczonej, z objawami starzenia się narażonej na stres i szkodliwe czynniki zewnętrzne. Cena 259 zł/55 mlZastosowanie melatoniny sprawia, że krem zapewnia intensywne działania regeneracyjne w czasie snu. Naprawia uszkodzenia bariery skórnej, jakie powstały w czasie dnia w wyniku działania wolnych rodników. Cera staje się mniej wrażliwa, odporniejsza na podrażnienia. Jest w doskonałej kondycji. Wygląda na zrelaksowaną, ukojoną, młodszą, piękniejszą. Szczególnie polecany do cery zmęczonej, z objawami starzenia się narażonej na stres i szkodliwe czynniki zewnętrzne. Cena 259 zł/55 ml

  1. Moda i uroda

Jak dbać o skórę podczas noszenia maseczki?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Mimo że maseczka chroni użytkownika i osoby z jego najbliższego otoczenia przed rozprzestrzenianiem się drobnoustrojów, nie pozostaje obojętna dla skóry i może ją podrażniać. Na niekorzystny wpływ noszenia maseczki narażone są zwłaszcza osoby ze skórą atopową i wrażliwą.

Maseczka ochronna a skóra twarzy

Maseczka ochronna zabezpiecza w znacznym stopniu jej użytkownika oraz osoby z najbliższego otoczenia przed rozprzestrzenianiem się chorobotwórczych drobnoustrojów, jednak nagła potrzeba zakrywania twarzy nie pozostaje obojętna dla skóry. Przede wszystkim ogranicza ona swobodny przepływ powietrza, co można odczuć poprzez trudności w oddychaniu. Ciężej też odprowadza się dwutlenek węgla z organizmu na zewnątrz. W efekcie tego zjawiska dochodzi do gromadzenia się wilgoci pod maseczką zarówno na materiale, jak i na skórze. Poza tym dodatkowo wzrasta temperatura.

Powstałe warunki stanowią odpowiednie mikrośrodowisko do otwierania się porów, rozpulchniania naskórka oraz nadprodukcji sebum i gromadzenia się w nim bakterii. Noszenie maseczki może być wówczas szczególnie uciążliwe dla osób z cerą trądzikową i wrażliwą do podrażnień. Narażeni na zmiany skórne lub zaostrzenie powstałych wcześniej dolegliwości w okolicach twarzy są również osoby borykające się z chorobami takimi jak łojotokowe czy atopowe zapalenie skóry.

Noszenie maseczki zwiększa ponadto ryzyko pojawienia się opryszczki wargowej oraz powoduje suchość i pierzchnięcie warg. Skutkiem ubocznym zasłaniania twarzy bywają także otarcia. Ze względu na to, że maseczka nieustannie się przesuwa, zwłaszcza w okolicy nosa, a także ma pętelki do zakładania za uszy, te miejsca są najbardziej narażone na podrażnienia i dyskomfort. Aby złagodzić nieprzyjemne objawy i zapobiec negatywnym skutkom noszenia maseczki, należy szczególnie zadbać o skórę, stosując odpowiednio dobrane kosmetyki i zabiegi pielęgnacyjne.

Jak dbać o skórę podczas noszenia maseczki?

Najważniejszym krokiem w kierunku zdrowej i pięknej skóry twarzy podczas noszenia maseczki jest jej dokładne i regularne oczyszczanie. W tym celu najlepiej stosować produkty bez mydła i alkoholu. Dobrym wyborem będą dermokosmetyki na bazie wyciągów roślinnych i mineralnych, które nie tylko usuwają zanieczyszczenia i nadmiar sebum, ale też zamykają pory, łagodzą podrażnienia i przyspieszają regenerację warstwy lipidowej (naturalnej warstwy ochronnej skóry).

Poza oczyszczaniem należy pamiętać o nawilżeniu i odżywianiu skóry. W tym celu najlepiej szukać produktów bogatych w witaminy A, E i F. Warto przy tym pamiętać, że wybór kosmetyków pielęgnacyjnych powinien być ukierunkowany typem cery. Silnie natłuszczające emolienty przeznaczone będą dla osób ze skórą suchą, wrażliwą i alergiczną, z kolei do skóry tłustej bardziej odpowiednie są lekkie formy kremowe.

Na czas noszenia maseczki dobrze jest zrezygnować z makijażu, ograniczyć częstotliwość jego nakładania lub nakładać go mniej niż zwykle. Zatkane pory warstwą podkładu, fluidu, pudru i innych produktów nasilają trudności w oddychaniu skóry i mogą zaostrzać pojawiające się zmiany skórne.

  1. Moda i uroda

Ochrona przeciwsłoneczna przez cały rok – najlepsze kremy do twarzy z filtrami UV

(Fot. materiały prasowe Cosibella)
(Fot. materiały prasowe Cosibella)
Zbliża się wyczekiwane przez wszystkich lato, czas odpoczynku i wylegiwania się na słońcu. Światło słoneczne jest najważniejszym źródłem witaminy D, która ma zbawienne działanie na nasz organizm, wpływa na jego pozytywne funkcjonowanie, poprawia nastrój i dodaje energii, której po zimie szczególnie nam brakuje. Czekając na wakacyjną pogodę, zapominamy o najważniejszej rzeczy - ochronie przeciwsłonecznej i kremach z filtrem.

Ochrona przed promieniowaniem UV jest bardzo ważna, nie tylko latem. Powinniśmy chronić delikatną skórę naszej twarzy przez cały rok, niezależnie od pogody. A w wakacyjne miesiące szczególnie, kiedy ekspozycja na słońce jest dużo większa i jesteśmy narażeni na negatywne skutki promieniowania słonecznego. Zbyt częsta styczność z promieniowaniem UV może powodować poparzenia, powstawanie przebarwień i zmarszczek, a także przyspieszać starzenie się skóry. W skrajnych przypadkach konsekwencją zbyt dużej ekspozycji na słońce są nowotwory skóry. Dlatego warto zainwestować w dobry krem z filtrem, który zapewni nam odpowiednią ochronę i sprawi, że unikniemy negatywnych skutków opalania.

Jaki krem wybrać - rodzaje filtrów przeciwsłonecznych i numery SPF

Wybierając krem ochronny warto zwrócić uwagę na rodzaj filtrów przeciwsłonecznych i dobrać najlepiej pasujący do potrzeb naszej skóry. Możemy podzielić je na filtry fizyczne, mineralne i chemiczne. Filtry fizyczne lub mineralne nie przepuszczają promieniowania, działają na zasadzie mikroskopijnych luster. Zarówno jeden, jak i drugi chronią przed UVB oraz częściowo przed promieniami UVA. Filtry fizyczne polecane są dla dzieci i kobiet w ciąży, a także dla skór wrażliwych i atopowych. Z kolei filtry chemiczne pochłaniają promieniowanie słoneczne całkowicie. Do filtrów chemicznych należą: oktokrylen (UVB), silatrisol (ochrona przed UVA i UVB), avobenzon (UVA), tinosorb M (filtr nowej generacji, chroni przed UVB i UVA).

Jeśli chodzi o to jaki numer SPF będzie najlepszy, to wszystko zależy od kilku czynników. Przede wszystkim od koloru karnacji, stopnia nasłonecznienia i długości ekspozycji na słońce. Im jaśniejsza karnacja i większe nasłonecznienie, tym wyższy filtr SPF powinniśmy wybrać. W przypadku, kiedy nasza skóra nie miała dostępu do promieni słonecznych przez cały rok, powinniśmy stopniowo przyzwyczajać ją do słońca i wybrać krem z filtrem od wartości SPF 50 czyli tzw. sun blocker. Takie kremy zatrzymują ok 98% promieniowania. Sprawdzą się również u osób z wrażliwą cerą i problemami skórnymi. Jednak pamiętajmy, że nie powinniśmy wybierać kremów o SPF niższym niż 30, jeśli chcemy zapewnić sobie odpowiednią ochronę.

Gdy już zaopatrzymy się w krem z filtrem o odpowiedniej ochronie należy pamiętać o kilku ważnych kwestiach. Po pierwsze, krem należy nakładać co najmniej 30 minut przed wyjściem na zewnątrz, by dobrze się wchłonął. Przed zrobieniem makijażu, również warto odczekać ok. 15-20 minut od aplikacji kremu. Po drugie, jeśli się opalamy i nasza twarz jest szczególnie narażona na promieniowanie, nakładamy grubą warstwę kremu co 2-3 godziny.

Zainwestujmy więc w jak najlepszy krem z ochroną przeciwsłoneczną i chrońmy skórę nie tylko latem. Jednak w wakacyjnym czasie pamiętajmy o tym szczególnie, a nasza skóra w przyszłości nam za to podziękuje!

Holika Holika - Łagodzący krem z filtrem przeciwsłonecznym
Pojemność: 100 ml, cena 69,90 zł na www.cosibella.pl

Holika Holika - Aloe Waterproof Sun Gel SPF50+/PA++++ - łagodzący krem zapewniający wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. Zawiera Homosalate, Ethylhexyl Methoxycinnamate oraz dwutlenek tytanu, które chronią skórę przed fotostarzeniem oraz negatywnymi skutkami światła ultrafioletowego. Formuła produktu została wzbogacona o ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, ekstrakt z nasion chia i z pstrolistki pospolitej charakteryzujące się działaniem kojącym i łagodzącym. Produkt zawiera zarówno filtry chemiczne, jak i fizyczne.
Produkt zawiera:

  • Homosalate i Ethylhexyl Methoxycinnamate - filtry chemiczne, chronią przed promieniowaniem UV,
  • dwutlenek tytanu - filtry fizyczny, chroni przed promieniowaniem UV,
  • ekstrakt z wąkroty azjatyckiej - przyspiesza gojenie się ran, działa wygładzająco i antyoksydacyjnie,
  • ekstrakt z nasion chia - regeneruje

Australian Gold - Krem z filtrami mineralnymi SPF50
Pojemność: 147 ml, cena 99 zł na www.cosibella.pl

Australian Gold - Botanical Sunscreen Non-Greasy Mineral Lotion SPF50 - przeciwsłoneczny krem z filtrami fizycznymi, które zapewniają skórze ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. Został wzbogacony o łagodzący pantenol oraz ekstrakt z eukaliptusa, który ma działanie antybakteryjne i odświeżające. Dodatkowo zawiera australijski ekstrakt ze śliwki kakadu, będący bogatym źródłem witaminy C, która ma działanie antyoksydacyjne i przeciwstarzeniowe oraz ekstrakt z czerwonych alg, który wspomaga działanie filtrów przeciw promieniowaniu UV.

Produkt zawiera:

  • filtry fizyczne - chronią skórę przed promieniowaniem UVA i UVB,
  • pantenol - nawilża i łagodzi podrażnienia,
  • ekstrakt z eukaliptusa - działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo, odświeża i łagodzi skórę,
  • ekstrakt z czerwonych alg - wspomaga działanie filtrów przeciw promieniowaniu UV,
  • ekstrakt ze śliwki kakadu - bogate źródło witaminy C, wykazuje działanie antyoksydacyjne, ochronne, rozjaśniające i przeciwstarzeniowe.

Cosrx - Nawilżający krem z filtrem przeciwsłonecznym
Pojemność: 50 ml, cena 60 zł na www.cosibella.pl

Cosrx - Aloe Soothing Sun Cream SPF50+/PA+++ - nawilżający krem przeciwsłoneczny z ekstraktem z aloesu i filtrami SPF50+ i PA+++. Odżywia, łagodzi, jednocześnie zabezpieczając skórę przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB. Krem zawiera ekstrakt z aloesu, który zapobiega wysuszeniu skóry i oparzeniom słonecznym oraz witaminę E, która działa ochronnie i przeciwdziała wolnym rodnikom.

Produkt zawiera:

  • octinoxate - filtr chemiczny, chroni skórę przed działaniem promieni UV,
  • bemotrizinol - filtr chemiczny, chroni w szerokim zakresie przed UVA,
  • ensulizole - absorbuje promienie UVB i UVA II, działa ochronnie na skórę,
  • amiloxate - filtr przeciwsłoneczny, absorbuje promieniowanie UV,
  • ekstrakt z aloesu - koi i łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie,
  • witaminę E - działa ochronnie, przeciwdziała wolnym rodnikom, regeneruje, wspomaga gojenie, odżywia skórę.

Apis - Krem Ochronny SPF30
Pojemność: 100 ml, cena 49 zł na www.cosibella.pl

Apis - Professional - Krem Ochronny SPF30 - krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery wrażliwej i po zabiegach złuszczających. Zawiera zarówno filtry chemiczne, jak i fizyczne, zapewniające szerokie spektrum ochrony przed szkodliwym działaniem UV. Obecność ekstraktu z alg morskich i ekstraktu z aloesu zapewnia złagodzenie podrażnień i optymalny poziom nawilżenia, a proteiny jedwabiu nadają skórze dodatkową miękkość i gładkość.

Produkt zawiera:

  • ekstrakt z alg morskich - łagodzi podrażnienia oraz wzmacnia barierę ochronną skóry, a także intensywnie nawilża,
  • ekstrakt z aloesu - zapewnia skórze optymalne nawilżenie i elastyczność,
  • proteiny jedwabiu - nadają skórze miękkość i gładkość, wykazują silne działanie nawilżające,
  • olej arganowy - "eliksir młodości" o silnym działaniu regenerującym skórę, głęboko odżywia,
  • masło shea - posiada właściwości odżywcze i regenerujące

Paula's Choice - Nawilżająca emulsja przeciwsłoneczna
Pojemność: 15 ml, cena 58 zł na www.cosibella.pl

Paula's Choice - Clear - Ultra-Light Daily Hydrating Fluid SPF30+ - ultralekka płynna formuła, która pozostawia matowe wykończenie. Idealna dla osób tłustą i zanieczyszczoną skórą. Produkt jest bogaty w ekstrakty roślinne, o działaniu kojącym, przeciwzapalnym i kondycjonującym skórę - min. ekstrakt z rumianku, ekstrakt z winogron, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z czarnego bzu, ekstrakt z granatu, ekstrakt z nasion owsa, ekstrakt z owoców Goji.

Produkt zawiera:

  • filtry chemiczne (Avobenzone 2.0%, Octinoxate 7.5%, Octisalate 5.0%, Octocrylene 2.0%) - chronią przed szkodliwym promieniowaniem UV,
  • ekstrakty roślinne, m.in. z: rumianku, winogron, zielonej herbaty - koją, kondycjonują skórę, działają przeciwzapalnie i łagodząco

Asoa - Krem do Twarzy z Filtrem Mineralnym SPF50/PA+++
Pojemność: 50 ml, cena 109 zł na www.cosibella.pl

Asoa - Krem do Twarzy z Filtrem Mineralnym SPF50/PA+++ - krem do twarzy z wysoką ochroną przeciwsłoneczną. Pełna ochrona przeciw promieniowaniu UV zapewniona jest przez tlenek cynku będący filtrem mineralnym. Formuła kremu została wzbogacona o liczne składniki aktywne, jak nawilżający kwas hialuronowy, łagodzący pantenol czy wzmacniający barierę naskórkową niacynamid. Działanie ochronne filtra mineralnego wzmocnione jest przez olej z pestek czereśni, który reguluje także pracę gruczołów łojowych. Krem nie bieli skóry i nie jest tłusty. Świetnie sprawdza się pod makijaż.

Produkt zawiera:

  • tlenek cynku - filtr mineralny, chroni skórę przed promieniowaniem UV,
  • olej z pestek czereśni - wzmacnia barierę ochronną skóry, reguluje pracę gruczołów łojowych, wygładza i wzmacnia ochronę przeciwsłoneczną,
  • kwas hialuronowy - poprawia nawilżenie naskórka,
  • pantenol - nawilża i łagodzi podrażnienia,
  • niacynamid - wzmacnia barierę hydrolipidową skóry, nawilża i działa przeciwzapalnie.

Wszytskie produkty dostepne są na www.cosibella.pl.

  1. Moda i uroda

Keratynowe prostowanie włosów. Jak dbać o włosy po zabiegu?

Fot. iStock
Fot. iStock
Keratynowe prostowanie włosów to hit ostatnich miesięcy, na który decyduje się wiele kobiet. Zabieg odżywia łuski włosa i pozostawia je lśniące, gładkie i zregenerowane. Zanim zdecydujesz się jednak na keratynowe prostowanie włosów, sprawdź, czy jest to kuracja przeznaczona dla twoich włosów i o czym warto przy niej pamiętać.

Keratynowe prostowanie włosów staje się coraz modniejsze, a na zabieg decydują się nie tylko kobiety z gęstymi i puszącymi się włosami, ale również te, którym zależy na głębokim odżywieniu i odbudowie włosów. Przed podjęciem decyzji o keratynowym prostowaniu włosów warto jednak dowiedzieć się kilku informacji, ponieważ zabieg ten nie jest przeznaczony dla wszystkich.

Keratynowe prostowanie włosów co do zasady polega na tzw. wprasowaniu we włosy keratyny - białka fibrylarnego stanowiącego jeden z podstawowych budulców ludzkiego włosa. Prostowanie keratynowe oznacza nałożenie na włosy specjalnego preparatu przy użyciu bardzo wysokiej temperatury, dzięki której otwierają się łuski włosów, do których dociera wówczas keratyna. W ten sposób „wtłaczamy” w strukturę naszego włosa keratynę, która odżywia i wygładza kosmyki włosów.

Keratynowe prostowanie włosów - dla kogo?

Keratynowy zabieg na włosy nie powinien być stosowany we wszystkich przypadkach i nie na każde problemy sprawdzi się idealnie. W pierwszej kolejności należy pamiętać, że odradzane jest przeprowadzanie zabiegu z keratyną w niedługim odstępie czasowym od farbowania włosów - zarówno przed, jak i po farbowaniu. Uważa się również, że w niektórych przypadkach keratynowe prostowanie może niszczyć włosy i narażać je na szkodliwe działanie. Jako że istotą zabiegu jest „wtłoczenie” keratyny we włosy, należy mieć na uwadze, by oprócz niej w kosmetykach nie znajdowały się szkodliwe substancje, takie jak m.in. formaldehyd. Warto zwrócić więc uwagę, z jakich kosmetyków będzie korzystał fryzjer wykonujący zabieg bądź w przypadku samodzielnego prostowania - dokładnie zapoznać się z kupionymi produktami.

Warto pamiętać również, że chemiczne prostowanie - przy użyciu tak wysokiej temperatury może zadziałać w drugą stronę - znacznie osłabić włosy, spowodować, że będą suche i łamliwe. Keratynowe prostowanie włosów odradza się więc osobom borykającym się ze zniszczonymi kosmykami, a także tym, których włosy są łamliwe i podatne na szkodliwe działanie różnego rodzaju chemicznych substancji. Zabieg odradza się również osobom, które wcześniej zdecydowały się na radykalne, bardzo mocne rozjaśnianie włosów - w związku z użyciem tak wysokiej temperatury, może dojść do ich spalenia.

Fot. iStockFot. iStock

Jak dbać o włosy po keratynowym prostowaniu?

Keratynowe prostowanie włosów jest zabiegiem, który sam w sobie nie należy do najtrudniejszych, jednak warto pamiętać o odpowiedniej pielęgnacji po jego skończeniu. Efekt wygładzonych i prostych włosów może utrzymać się nawet ok. pół roku, jeśli będziemy odpowiednio o nie dbać i stosować konkretną pielęgnację. Dbanie o włosy po keratynowym prostowaniu to podstawa udanego zabiegu i gwarancja dłuższego efektu - jeśli nie zastosujemy się do wskazań odnośnie odpowiedniej pielęgnacji, efekt
„wow” nie utrzyma się zbyt długo na włosach. Z biegiem czasu, keratyna wypłukuje się z włosów, dlatego też ich zdrowy wygląd uzależniony jest od dalszej pielęgnacji.

Przede wszystkim po keratynowym prostowaniu włosów nie należy ich myć przez kilka kolejnych dni - najlepiej wstrzymać się ok. 2-3 dni od mycia, po to, aby składniki zawarte w preparatach do prostowania keratynowego miały szansę wniknąć w głąb włosa. W tym czasie warto powstrzymać się nie tylko od ich całościowego mycia, ale także unikać miejsc, w których mogłyby mieć styczność z wodą - warto więc powstrzymać się od wizyty na basenie, czy w saunie. Przez kilka dni dobrze byłoby ograniczyć wiązanie włosów, zgniatanie i splatanie aż do pierwszego umycia, po którym można swobodnie powrócić do dotychczasowych rytuałów.

W kolejnych miesiącach od zabiegu, warto pamiętać o stosowaniu odpowiednich szamponów i odżywek - przede wszystkim takich, które dostarczą naszym włosom keratynę. Sprawdzą się tu przede wszystkim delikatne kosmetyki zawierające keratynowe białko, jednak i tu warto pamiętać o umiarze. Nadmierne używanie keratynowych kosmetyków może znacząca obciążyć fryzurę i doprowadzić do puszenia. Dlatego też warto obserwować kondycję włosów po stosowaniu tego typu produktów i postarać się odpowiednio zbalansować ich zużycie. Na rynku dostępnych jest wiele szamponów i odżywek z keratyną - zwłaszcza polecane są te dostępne w salonach fryzjerskich, w których często znajdziemy profesjonalne zestawy idealne do użycia po keratynowym prostowaniu.

Warto również pamiętać, że po zabiegu musimy w jak największym stopniu starać się uniknąć nadmiernej utraty keratyny z włosów. Dlatego też zrezygnować należy z kosmetyków opartych na silikonach, alkoholu, soi czy zawierających SLS-y i SLES-y. Tego rodzaju produkty mogą poważnie uszkodzić włosy, pozbawić je odpowiedniego nawilżenia i znacznie przesuszyć.

Fot. iStockFot. iStock

Ile kosztuje prostowanie keratynowe włosów?

Keratynowe prostowanie włosów to zabieg, którego cena waha się między 200 a 1000 zł. Na cenę ma wpływ nie tylko oferta danego salonu fryzjerskiego, ale również długość włosów, które „trzeba” odżywić. Warto pamiętać też, że w przypadku wyjątkowo gęstych i długich włosów, zabieg ten może potrwać nawet kilka godzin, dlatego też wiele kobiet decyduje się przeprowadzić go samodzielnie. Jeśli chodzi o ceny - choć znajdziemy oferty, w których zabiegi są dosyć tanie, warto zastanowić się nad taką opcją, gdyż często wiąże się to z użyciem gorszych kosmetyków, które mogą narazić nasze włosy na zniszczenie. Dobrze więc wcześniej uzyskać informacje na temat używanych przez fryzjera produktów i ich składu.

W przypadku zaś keratynowego prostowania włosów, które chcemy wykonać samodzielnie możemy znaleźć o wiele tańsze opcje. Zestaw do keratynowego prostowania kosztuje ok. 100-150 zł. W Internecie dostępnych jest wiele opcji różnych producentów, którzy oferują kosmetyki do keratynowego prostowania i obiecują efekty podobne do tych po wyjściu z salonu. Warto jednak być ostrożnym i pamiętać o odpowiednim składzie kosmetyków, a także całym procesie, którego musimy przestrzegać, aby osiągnąć pożądany efekt. W przypadku tego zabiegu warto zastanowić się, czy rzeczywiście chcemy samodzielnie go wykonać - aby uzyskać idealnie gładkie i odżywione włosy, warto najpierw skonsultować się z profesjonalistą, który pomoże nam nie tylko dobrać odpowiednie kosmetyki, ale również podjąć decyzję co do zasadności zabiegu.

Fot. iStockFot. iStock

  1. Moda i uroda

Zapisane w genach

Za urodę odpowiada skomplikowana kombinacja genów. (Fot. BEW)
Za urodę odpowiada skomplikowana kombinacja genów. (Fot. BEW)
Pamiętam, jak moja mama rozdzielała sklejone tuszem rzęsy igłą, obserwowałam to z fascynacją. Dziś zmieniły się produkty do makijażu i kremy, ale wspomnienie zostało. O to, co dziedziczymy po rodzicach, jak dbać o swoją skórę i czego uczyć własną córkę, zapytałam genetyczkę, dermatolożkę i wizażystkę.

Ewa Bartnik, genetyk, profesor biologii, popularyzatorka nauki

Pani profesor, znane osoby w wywiadach na pytanie o to, jak dbają o cerę, mówią, że „ich piękna cera to zasługa genów”…
Raczej dobrego lekarza, przynajmniej gdy patrzy się na amerykańskie aktorki. Oczywiście pewne typy karnacji starzeją się lepiej niż inne. Ważna jest też kwestia struktury kostnej. Jednak na ten temat genetycznie naprawdę nic nie wiemy. Wiemy natomiast, że fotostarzenie ma duży wpływ na wygląd cery, więc na pewno warto stosować kremy z filtrami SPF. Coś na pewno jest zapisane w DNA, ale wiele rzeczy zależy od nas. Są kobiety tak nieprawdopodobnie piękne, że aż serce ściska. Ale skąd to się wzięło? Kształt twarzy, struktura kości, wielkość oczu. To na pewno jest jakaś kombinacja genów. Ale czy wszystkie piękne aktorki mają pięknych rodziców? Niekoniecznie.

Więc nie jest prawdą, że inteligencję dziedziczy się po matce, a urodę po ojcu?
To błędne zdanie, nie wiem, skąd się wzięło. Moim najukochańszym przykładem są Ingrid Bergman i Isabella Rossellini – matka i córka, obie aktorki, obie przepiękne. Tata Isabelli Rossellini był reżyserem, który słynął z tego, że był reżyserem, a nie ze swojej urody. Z drugiej strony mamy przykłady ojców i synów, którzy otrzymali Nagrodę Nobla. Jak Arthur Kornberg, amerykański biochemik i lekarz, oraz Roger Kornberg, chemik, profesor biologii, obaj uhonorowani Noblem. Podobnie jak Bohrowie, ojciec i syn. Myślę, że przykładów znalazłoby się więcej.
Od obojga rodziców dziedziczymy po 23 chromosomy, w tym dwa chromosomy odpowiedzialne za naszą płeć – dziewczynki mają dwa chromosomy X, po jednym od mamy i taty, a chłopcy jeden chromosom X od mamy oraz jeden chromosom Y od taty. Ale geny na inteligencję nie są umieszczone tylko w jednym chromosomie. Podobnie cechy wyglądu, takie jak: kształt twarzy, kolor oczu, włosów, skóry, są zapisane w kilku lub kilkudziesięciu czy więcej genach. Nie można w prosty sposób powiedzieć, po kim te cechy zostały odziedziczone.

Można powiedzieć, że jesteśmy miksem genów rodziców?
Jesteśmy miksem genów naszych przodków. Dzieci nie są przecież identyczne jak rodzice i choć charakterystyczne cechy przechodzą z pokolenia na pokolenie, to zdarzają się różne niespodzianki. Do niedawna jako swoisty papierek lakmusowy zdrady traktowany był kolor oczu. Dziś wiemy, że niesłusznie. Dziecko niebieskookich rodziców może mieć brązowe oczy. A dziecko rodziców o czarnych oczach może mieć zielone tęczówki. Kolor oczu nie zależy wcale od jednego genu. W dzisiejszych testach, które służą do nam do określania koloru oczu czy włosów, na przykład w medycynie sądowej, mamy aż kilkanaście markerów genowych do oznaczenia i dopiero poznanie ich wszystkich pozwala nam ustalić, jaki kolor oczu miał dany człowiek. A geny naszych przodków mogą się wymieszać tak, że dają najróżniejsze odcienie tęczówek. Wiem to po sobie. Mój ojciec miał oczy piwne, mama miała szaroniebieskie, ja mam zielone. Mój mąż z kolei ma szare, a nasze dzieci zielone.

W książce „Co kryje się w naszych genach?” pisze pani, że w przypadku cech charakteru, inteligencji czy predyspozycji do różnych dolegliwości geny mają wpływ w 50 proc., pozostałe 50 proc. to czynniki środowiskowe. Czy podobnie jest z procesem starzenia, jakością cery?
Opowiem pani anegdotkę, którą opowiadam studentom. Gdy byłam młoda, jeszcze nie miałam dzieci, byliśmy z grupą znajomych na kajakach i wysłali mnie do wsi po masło. Musiałam je sama ubijać, bo go nie było. Gospodyni mnie pyta, ile mam lat. Mówię, że 27. Ona mówi: „Ja też!”. Tyle że ta kobieta była bezzębna, pomarszczona, zasuszona. Szóstka dzieci. Złe żywienie.

Czyli jednak warto po prostu dbać o siebie.
Każdej cerze zrobi dobrze stosowanie dobrych kosmetyków. Ja zawsze wydawałam na to dużo pieniędzy. Jestem z 1949 roku, więc sporą część mojego życia spędziłam w czasach, kiedy krem był albo go nie było. Kiedy kosmetyki stały się bardziej dostępne, zawsze stosowałam kremy z filtrem. Moja mama była ruda i bardzo dbała, żebym unikała słońca. Dzięki temu mam mało przebarwień na skórze. Zawdzięczam to nie genom, tylko bezpośrednio mamie.

(Fot. materiały prasowe)(Fot. materiały prasowe)

Aleksandra Jagielska, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka warszawskiej Kliniki Sthetic, mama Pauliny

Aleksandra Jagielska, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka warszawskiej Kliniki Sthetic, mama Pauliny. (Fot. archiwum prywatne)Aleksandra Jagielska, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, właścicielka warszawskiej Kliniki Sthetic, mama Pauliny. (Fot. archiwum prywatne)

Pani doktor, jak pani pielęgnuje swoją skórę?
Przede wszystkim bardzo dokładnie ją oczyszczam. Do zmywania makijażu używam mleczka kosmetycznego, które rozprowadzam szczoteczką soniczną. Mam przy okazji lekki masaż twarzy. Spłukuję mleczko wodą. Potem przecieram skórę tonikiem na bazie wody różanej. Codziennie rano używam serum z antyoksydantami (moje ulubione to Tannic CF Serum marki Alphascience) i kremu pielęgnacyjnego. Lubię odżywcze formuły, na przykład Vichy Neovadiol czy Lierac Premium. A pod oczy od lat używam Shiseido Benefiance. To bogaty krem, który daje mi uczucie komfortu przez cały dzień. Na noc również nakładam na twarz serum. W okresie jesienno-zimowym jest to produkt z retinolem. W dzień obowiązkowo krem z SPF, staram się wybierać filtry mineralne.

Czy tej uważności w dbaniu o siebie nauczyła się pani od mamy?
Moja mama lubiła się malować, zawsze używała perfum. Ja też to lubię i na co dzień używam perfum. Podobnie jak ona nie lubię pudru. Mama była piękną kobietą, w której się wszyscy kochali, ale nie pamiętam, żeby miała rozbudowane rytuały pielęgnacyjne. Latem robiła sobie maseczki z plasterków ogórka czy rozgniecionych truskawek, to jeszcze zostało mi w pamięci.

A pani córka sięga po kremy, których pani używa?
Ona też lubi się malować, ale kremów jeszcze nie używa na co dzień. Ma piękną młodą skórę, nie ma takiej potrzeby.

Naprawdę? Nie mówi pani córce, że od najmłodszych lat trzeba dbać o skórę?
Nie! Może czasem, jak widzę, że ma bardziej przesuszoną skórę. Paulina nigdy nie miała skłonności do trądziku, podobnie jak moja mama i ja. Wszystkie trzy mamy piękną, porcelanową skórę. Nie jestem zwolenniczką nadmiernej pielęgnacji, gdy nie ma takiej potrzeby. Na wakacjach dbam o to, żeby się smarowała kremem z filtrem. Czasem wysyłam ją na zabieg Geneo. Działa złuszczająco, zwęża pory, dotlenia skórę. To naprawdę wystarczy.

Ale teraz jest tak dużo rzeczy na półkach w drogeriach, do tego reklamy przekonują, że od urodzenia niemal zaczynamy się starzeć, więc trzeba smarować, wklepywać, masować…
Jesteśmy na to odporne, zawsze kierujemy się swoim rozsądkiem. Dlatego zamiast zbędnych kremów dbam o dobrej jakości wodę (nie z plastiku) i jedzenie. Holistyczne podejście jest ważne.

Stosuje pani suplementację?
Na co dzień bierzemy witaminę D3, jesienią i zimą także olej lniany i acerolę. Ja robię sobie jeszcze kuracje z kolagenem.

Ma pani piękne włosy. Dba pani o nie w szczególny sposób?
Jest taki świetny olejek Khadi Ayurvedic Hair Oil, który sobie wcieram w skórę głowy. Lubię też olej z korzenia łopianu z ziołami Nami. Do moich systematycznych rytuałów pielęgnacyjnych należy też kąpiel w soli. Może to być sól z Morza Martwego, ale może też być nasza kłodawska. Wsypuję do wanny kilogram soli, dodaję pół butelki octu jabłkowego i dwie łyżki miodu. Mam mały ręczniczek, którym robię sobie też kompres na twarz. Skóra jest potem jedwabista. Uważam, że takie kąpiele i wcieranie oleju we włosy działają rewelacyjnie.

To proszę zdradzić jeszcze swoje ulubione zabiegi gabinetowe.
Lubię wszelkiego typu mezoterapie, na przykład Restylane Skinboosters Vital. Ostatnio testowałam nowy Dermapen na twarz i szyję. Z zabiegów, które kondycjonują skórę, lubię laser oraz HIFU. Raz w roku robię sobie SonoQueen, które wykorzystuje tę technologię. Chodzę też na refleksologię twarzy do pani Mai Krauze. Twarz po masażu jest zliftingowana, rozświetlona i wypoczęta. Na ciało stosuję zabiegi modelujące, choćby Ondę. Polecam też endermologię.

Łazienkowa półka doktor Aleksandry Jagielskiej: 1. Krem Premium Lierac  50 ml/380 zł. 2. Anti-age booster NEAUVIA 10 × 25 ml/138 zł. 3. Serum Retinol 10TR Intense MEDIK8  15 ml/233 zł. 4. Szczoteczka soniczna Luna 3 foreo 849 zł. 5. Tonik różany PIXI 100 ml/59 zł (Sephora). 6. Serum do twarzy i szyi SPF 50 Lamelat™ pharmann 30 ml/195 zł. (Fot. materiały prasowe)Łazienkowa półka doktor Aleksandry Jagielskiej: 1. Krem Premium Lierac 50 ml/380 zł. 2. Anti-age booster NEAUVIA 10 × 25 ml/138 zł. 3. Serum Retinol 10TR Intense MEDIK8 15 ml/233 zł. 4. Szczoteczka soniczna Luna 3 foreo 849 zł. 5. Tonik różany PIXI 100 ml/59 zł (Sephora). 6. Serum do twarzy i szyi SPF 50 Lamelat™ pharmann 30 ml/195 zł. (Fot. materiały prasowe)

Aneta Kacprzak, makijażystka i stylistka fryzur, stworzyła własną markę akcesoriów Kacase, firmę prowadzi z córką Alicją

Aneta Kacprzak, makijażystka i stylistka fryzur, stworzyła własną markę akcesoriów Kacase, firmę prowadzi z córką Alicją. (Fot. Ania Powałowska)Aneta Kacprzak, makijażystka i stylistka fryzur, stworzyła własną markę akcesoriów Kacase, firmę prowadzi z córką Alicją. (Fot. Ania Powałowska)

Czy pani mama się malowała i stąd pani miłość do makijażu?
Moja mama zawsze się malowała. Ma urodę, która kojarzy się z latami 60. Robiła sobie charakterystyczny dla tego czasu makijaż – kreska na górnej powiece, brew podkreślona, róż Bourjois, kolor na ustach – brąz albo róż. Zawsze była idealnie umalowana. Tak po prostu było, nie odbierałam tego jako czegoś wyjątkowego. Ale tak naprawdę fascynacja makijażem narodziła się dopiero, gdy zaczęłam studiować charakteryzację. Zakochałam się w tym, że można człowieka zmienić, że jest tyle możliwości.


Makijaż należy dopasowywać do wieku czy wszystko wolno?
Kiedyś było takie popularne określenie „stara maleńka”. Pokazuje, że jednak są pewne zasady, których dobrze jest się trzymać. Przede wszystkim nie przesadzać, nie przemalowywać się. Mam dwudziestoletnią córkę i wiem, że dziewczyny chcą się malować. Czasem po prostu potrzebują, żeby na przykład przykryć trądzik. Sypkie kilkuskładnikowe podkłady mineralne, jak Annabelle Minerals, nie tylko maskują, lecz nawet ratują skórę, przysuszają zmiany trądzikowe.

Pani torba z kosmetykami to musiał być raj dla córki.
Moja torba z kosmetykami to moja praca. Nie można jej dotykać. Taka była zasada od zawsze. Ale mamy w domu koszyk z kosmetykami, do którego trafiają rzeczy, których już nie używam na sesjach. Poza kremami i podkładami, które mamy swoje ulubione, można tam zawsze znaleźć różne różności. Wystarczy poszperać.

Jakie są ulubione kosmetyki pani córki?
Alicja czyta uważnie składy, szuka naturalnych produktów dobrej jakości. Używa mineralnych podkładów, przedłuża brew. Zwykle robi sobie delikatną kreskę nad rzęsą, rozciera ją cieniem. Oczywiście, nie raz, nie dwa malowałam Alicję na imprezę i ona wie, gdzie co sobie położyć. Zresztą jest młoda, więc może wszystko! Chociaż serce mnie boli, gdy widzę młode dziewczyny, które robią ze swojej twarzy kopie kogoś innego. Nie zawsze w tym, co jest modne, będziemy dobrze wyglądać. Dlatego dobrze jest usiąść ze sobą przed lustrem. Nie unosić brwi, nie robić min, tylko usiąść bezmyślnie. Wtedy dopiero zobaczymy wszystkie mankamenty, każdą asymetrię. Makijaż to jest magia. Możemy dużo zmienić, ale trzeba się malować, widząc prawdziwą siebie.

Co warto zmienić w makijażu z wiekiem, gdy zmieniają się rysy i jakość skóry? Czy pani makijaż się zmienił?
Kiedyś używałam mocno matujących kosmetyków. Dziś moja skóra wyglądałaby w nich jak zasuszona skórka jabłka. Teraz wybieram lekkie, rozświetlające podkłady. Korektor pod oczy – u dojrzałych kobiet to jak najbardziej konieczne – i to taki fajny, żeby odbijał światło, a nie był kamuflażem, który kumuluje się w zmarszczkach. Lubię też róż na policzkach. Z latami widzę, że ta apetyczna świeżość na policzkach dobrze robi, odmładza. Sama coraz chętniej sięgam po róż, chociaż wcześniej używałam tylko bronzerów. Do tego delikatny rozświetlacz w kremie (jak MyStarLighter polskiej marki Miya), którego używam na kość jarzmową, na powiekę górną i na szczyt kości nosowej. Staram się nie nakładać na brodę, bo to wygląda, jakby się zjadło rosół. Wytuszowane rzęsy zawsze otwierają oko. Cieni używam na co dzień mało. Jeśli już, to naturalny kolor roztarty palcem. Coś opalizującego, żeby oko połyskiwało przy mruganiu. Tylko że nie może to być perła. Lepsze będą drobno zmielone drobinki, wręcz jak brokat. Perła wyciąga każde załamanie skóry.

A co z ustami?
Gdy malujemy usta, a mamy opadające kąciki, co zdarza się z wiekiem – nie należy do końca ich podkreślać. Lepiej wytracić kreskę troszkę wcześniej, żeby makijaż był „niedopowiedziany”. Albo po prostu rozetrzeć odrobinę pomadki palcem.

Z kosmetyczki Anety Kacprzak: 1. Róż NÉo Make up 62 zł (Douglas). 2. Mineralny podkład rozświetlający Annabelle Minerals pojemność podkładu – albo 4g - 39,99zł albo 10g - 64,90zł. 3. Rozświetlacz Miracle Glow Duo MAX Factor 28,10 zł. 4. Cień z palety Master Metals Makeup by Mario 220 zł (makeupbymario.com). 5. Naturalny, wegański tusz do rzęs Nature Enhanced Length ISADora 69 zł. 6. Szminka MIYA 39,99 zł(miyacosmetics.com). (Fot. Materiały prasowe)Z kosmetyczki Anety Kacprzak: 1. Róż NÉo Make up 62 zł (Douglas). 2. Mineralny podkład rozświetlający Annabelle Minerals pojemność podkładu – albo 4g - 39,99zł albo 10g - 64,90zł. 3. Rozświetlacz Miracle Glow Duo MAX Factor 28,10 zł. 4. Cień z palety Master Metals Makeup by Mario 220 zł (makeupbymario.com). 5. Naturalny, wegański tusz do rzęs Nature Enhanced Length ISADora 69 zł. 6. Szminka MIYA 39,99 zł(miyacosmetics.com). (Fot. Materiały prasowe)