1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Sekret dobrej mezoterapii

Sekret dobrej mezoterapii

W medycynie estetycznej dużo mówi się o preparatach, maszynach, ale często zapominamy, że za tym zawsze stoi człowiek, który musi umieć to dobrze obsłużyć. (Fot. iStock)
Zabieg mezoterapii koktajlem na bazie kwasu hialuronowego jest od lat moim ulubionym sposobem na nawilżenie skóry i przygotowanie jej do lata. Wydawało mi się, że w tym zabiegu nie ma nic trudnego. Po rozmowie z dr Agnieszką Bliżanowską zmieniłam zdanie. Mezoterapia to jednak sztuka!

Pani Doktor zabiegi mezoterapii zawsze dobrze robiły mojej skórze. Czułam, że jest lepiej nawilżona, wydawała się „gęściejsza”, bardziej promienna. Ostatnio u innego lekarza zdarzyło mi się jednak rozczarowanie – nie dość, że nie widziałam efektów, to jeszcze skóra była czerwona, podrażniona przez kilka kolejnych dni. Myślałam, że jest to tak prosty zabieg, że nie można go źle zrobić, a jednak przekonałam się, że można…
Z mezoterapią jest jak z samochodami. Możemy mieć Mercedesa czy Ferrari, ale ważne jest też, kto siedzi za kierownicą, bo inaczej nie dojedziemy daleko. W przypadku mezoterapii ważny jest produkt i sposób jego podania. Nie chodzi tylko o czysto techniczne umiejętności – czy nie zrobimy za dużo siniaków, bo to zawsze może się zdarzyć – ale też o wiedzę, na jaką partię twarzy i na jaką głębokość możemy dane substancje podać.

Załóżmy, że mówimy o najprostszej wersji nawilżającej mezoterapii. Jak to wygląda w tym przypadku?
Najczęściej stosowany koktajl z kwasem hialuronowym (w nieusieciowanym kwasie hialuronowym zawieszone są różne substancje aktywne) ma konsystencję lekko ściętej galaretki. Taki produkt możemy podać wszędzie: na policzki, czoło, brodę, szyję. Wszystko zależy na od potrzeb skóry pacjenta.

Są substancje, które można podać również pod oczy lub przeznaczone tylko do tej partii twarzy. Jednak w okolicy oka nie można podać go zbyt gęsto, bo kwas hialuronowy może ściągnąć za dużo wody i zrobią się worki pod oczami, a tego przecież byśmy nie chcieli.

Czasem po mezoterapii na skórze widać bąbelki, a czasem nie ma śladu, dlaczego?
Tu jest kwestia techniki, czy robimy bąbelki, czy podajemy głębiej. Techniki są bardzo różne.

Jakie to techniki i od czego zależy, jaką wybieramy?
Jedna z metod nazywa się nappage. Polega na tym, że robimy drobne gęste, ale płytkie nakłucia, przez które produkt dostaje się do skóry. Z tej techniki narodził się Dermapen. Ja najbardziej lubię technikę grudkową. To jaką ilość i na jaką głębokość wstrzykujemy zależy od preparatu. Jedne podajemy głębiej, tak że grudeczki są niewidoczne, bo gdybyśmy zrobili to płycej, pacjentka chodziłaby z nimi przez dwa lub trzy miesiące. Są też takie mezoterapie, które mają dużo multiwitamin, więc chcemy je aplikować tuż pod warstwę rogową, płytko. Wtedy na skórze tworzą się bąbelki, które rozejdą się po dwóch dniach.

Co zrobić, żeby mezoterapia przyniosła nam jak najlepsze rezultaty, żeby ustrzec się rozczarowania?
Warto wcześniej porozmawiać. Co nam najbardziej przeszkadza w twarzy, gdzie widzimy zmarszczki. Wtedy osoba wykonująca zabieg będzie nam mogła wytłumaczyć, co i w jaki sposób będzie podawała, żeby jak najlepiej poprawić stan skóry. Produkty do mezoterapii mają określoną pojemność, więc czasem skupiamy się na jednym obszarze. Zdarza mi się na przykład, że wykonuję jedynie mezoterapię czoła. Większość preparatów ma objętość jednego mililitra – to wystarcza na jeden obszar.

Poza tym zawsze podkreślam, że wprawna ręka przy zabiegu też jest niezwykle ważna. W medycynie estetycznej dużo mówi się o preparatach, maszynach, ale często zapominamy, że za tym zawsze stoi człowiek, który musi umieć to dobrze obsłużyć. Uważam, że doświadczenie operatora jest najważniejsze.

Ostatnie pytanie, czy na Emlę, czyli najpopularniejszą maść znieczulającą, można być uczulonym?
Można. Czasami skóra pozostaje zbyt długo zaczerwieniona po zabiegu lub bardzo blada. Ale są różne środki znieczulające. Głównym składnikiem Emli jest lidokaina. My też często korzystamy z maści robionej na zamówienie, która ma tetrakainę i benzokainę. Ta maść jest też dużo mocniejsza.
Alergia na składniki preparatu do mezoterapii też może się zdarzyć, choć są to niezmiernie rzadkie przypadki.

Dr Agnieszka Bliżanowska, specjalista dermatolog, właścicielka kliniki medycyny estetycznej i dermatologii WellDerm, w której działa Centrum Mezoterapii. (Fot. materiały prasowe)



ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze