1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda

Saint Warsaw i Monika Surowiec – jak marka wspiera zrównoważoną modę?

Monika Surowiec zajmuje się modą cyrkularną w teorii i w praktyce. Prekursorka modowego upcyklingu w Polsce. Założycielka i projektantka marki odzieżowej Saint Warsaw. Autorka artykułów o modzie, gościni popularnych podcastów i programów telewizyjnych. Współtwórczyni jednego z pierwszych programów o modzie dla stacji TVN Style. Współautorka, dyrektor artystyczna, kostiumografka projektów filmowych, w tym interaktywnego filmu „Sufferrosa”. (Fot. Piotr Porębski)
Monika Surowiec i jej marka Saint Warsaw stawiają na to, na co moda powinna już stawiać od dawna. Czyli na relację, odpowiedzialność, rozważność i upcykling.

Kiedy Monika Surowiec miała 13 lat, wszystkie kurtki w standardowych wymiarach miały dla niej za krótkie rękawy. Dlatego mama długo kupowała jej ubrania na dziale chłopięcym i męskim. Ma jeszcze z tamtych czasów dżinsową kurtkę Wranglera. Kiedy jako nastolatka sama zaczęła dla siebie szyć, jej specjalnością stały się sukienki z męskich swetrów, odcinane pod biustem, na cienkich ramiączkach robionych na szydełku z resztek wełny i rozkloszowane u dołu. Do takiej sukienki zakładała dużą męską kurtkę. Nadal lubi twórczo przekształcać typowe dla męskiej szafy marynarki, koszule czy fraki. Na przykład całkiem niedawno zaczęła upinać sukienkę z jedwabnych krawatów – idealną do założenia na galę oscarową.

Relacja

Monikę od zawsze interesowały trzy kwestie: sztuka, moda i relacje między ludźmi. Łączy je w pracy projektantki i edukatorki. Jej pierwszy zawód to technik ekonomista. Do dziś fascynuje ją ekonomia behawioralna, która, jak mówi, pokazuje, że nasze decyzje ekonomiczne i wybory, także te zakupowe, wcale nie są racjonalne, lecz emocjonalne i irracjonalne. Studiowała sztuki piękne w Toruniu. Monika Surowiec uchodziła za jedną z najlepiej ubranych studentek, była rozpoznawana w mieście, na ulicy. – Miałam fryzurę w stylu klasycznego boba z lat 60. i nosiłam głównie suknie. Długie, powłóczyste. Jedną z nich przerobiłam na spódnicę – uszytą z koła, czarną z gigantycznymi różowymi i żółtymi kwiatami. Z trenem na pół metra – wspomina. Kiedy zaczepiali ją przechodnie: „Proszę pani, przepraszam, ciągnie się pani po ziemi spódnica”, odpowiadała ze spokojem: „Tak, tak, wiem”. – Był to rodzaj performance’u z rzeczywistością, kostiumu. W tym czasie stworzyłam też pierwszą kolekcję z odpadów – dodaje.

Studia miały duży wpływ na jej myślenie o modzie. Przez lata badając i analizując obrazy czy rzeźby, w naturalny sposób analizowała też ubrania na nich. To zainteresowanie współczesną i nowoczesną sztuką konceptualną doprowadziło ją do uważnego podejścia do projektowania i do idei zrównoważonego rozwoju. Obecnie moda jest dla niej materią kreacji i wyrażania siebie, ale też relacją, dialogiem, wyborem.

Podstawą jest osobisty kontakt z klientem i wspólnota celów. Można powiedzieć, że Monika Surowiec swoich projektów właściwie nie sprzedaje – tylko oddaje je pod czyjąś opiekę. Musi więc wiedzieć, w jakie ręce idą. Wyznaje zasadę cztery „e”: estetyka, etyka, ekologia, empatia. Jej marka Saint Warsaw to doskonale skrojone marynarki, garnitury, płaszcze, ale też spodnie, koszule i kimona. Jest marką luksusową nie pomimo iż powstaje wyłącznie z materiałów z drugiego obiegu, ale właśnie dlatego. Bo luksus to nie tylko najwyższa jakość projektów, lecz także szacunek. Do materiału, ludzkiej pracy i natury.

Kolekcja Saint Warsaw, marki założonej przez Monikę Surowiec (Fot. Piotr Porębski)

Odpowiedzialność

Monika Surowiec mówi, że zajmuje się modą w teorii i praktyce. Przedstawia się jako projektantka mody cyrkularnej. Choć zaznacza, że nie zawsze to określenie było jasne dla odbiorców i ludzi ze świata mody. – Cyrkularność, według mnie, to uważność – na ludzi i otoczenie – tłumaczy. – Jak zauważył norweski filozof Lars Svendsen w „Filozofii mody”, moda prowadzi do budowania określonej postawy wobec innych i samego siebie. Więc ja wybieram twórcze podejście do odpowiedzialności. Moda cyrkularna przedefiniowuje pojęcie konsumenta, ale też lidera. Zamienia konkurencję na współpracę. Nowe na odzyskane. Uwalnia wysypiska śmieci, a śmieci traktuje jak pełnowartościowy surowiec. Tworzy też kontekst nowej kultury umiaru i minimalizmu – zauważa.
Klientom, którzy po raz pierwszy słyszą termin „cyrkularność”, Monika Surowiec wyjaśnia, że to korzystanie z materiałów, które już istnieją, oraz dbanie o nie w taki sposób, by zachowywały swoją jakość i przydatność przez kolejne 100 lat. Zachęca do kupowania ubrań na współwłasność. I udziela instrukcji, jak przedłużać im życie. – Często proszę: „Umówmy się, że jak ubranie się zabrudzi, to pani do mnie zadzwoni lub napisze, a ja poprowadzę krok po kroku” – mówi.

Pralnia chemiczna to ostateczność. Jeśli już trzeba z niej skorzystać, Monika poleca ekologiczną. Ale czy trzeba? Jest przecież mnóstwo sprawdzonych sposobów: pocieranie, wietrzenie, odświeżanie parą, czyszczenie miejscowe. Wszystko oczywiście zależy od materiału. Żeby marynarka się zbyt szybko nie zapociła, powinny być wszywane do niej potniki, jak robiono to w latach 20., 30. czy 50. Potem potniki się wypruwało, czyściło i wszywało znowu. Dziś również są dostępne, choć mało kto ich używa, a to mogłoby znacząco opóźnić oddanie ubrania do pralni. – Szanujmy rzeczy, które lubimy i które coś dla nas znaczą. Nie chodźmy w najlepszych ubraniach po mieszkaniu, zdejmujmy je od razu po przyjściu i odwieszajmy, aby się nie odkształciły – apeluje Monika.

Kolekcja Saint Warsaw, marki założonej przez Monikę Surowiec (Fot. Piotr Porębski)

Upcykling

Monika Surowiec modą cyrkularną zainteresowała się już 20 lat temu, ale wtedy nie było jeszcze na tyle świadomości na temat zmian klimatu, by ta idea się przyjęła. Dziś obok siebie funkcjonują takie pojęcia, jak: „drugi obieg”, „moda vintage”, „recykling” czy „upcykling”. Jak tłumaczy Monika, ten ostatni jest obecnie postrzegany jako jedna z najbardziej zrównoważonych form projektowania, bo nie wymaga procesów charakterystycznych dla recyklingu, który jednak wciąż obciąża planetę, na przykład poprzez procesy chemiczne, choć jest też rozwiązaniem, które pozwala nam odchodzić od linearnego produkowania tkanin.

Z definicji upcykling to nadanie nowej formy istniejącym już przedmiotom. A często też wyższej wartości, niż pierwotnie miały. Monika Surowiec zwraca uwagę, że takie podejście zapoczątkowali dadaiści swoim ready-mad­e, czyli przedmiotami będącymi dziełami sztuki, a zaadaptowanymi lub powstałymi z już istniejących przedmiotów codziennego użytku czy z odpadów. Używając ich w innym kontekście niż zwykle, nadawali im nowy sens i znaczenie. Przykładem jest choćby słynna rzeźba „Fontanna”, zaprezentowana w 1917 roku, która powstała z odwróconego pisuaru.

– Moda cyrkularna jest znacznie szerszym pojęciem, ale w swojej podstawie ma właśnie „ponowne użycie” – tłumaczy Monika Surowiec. – Jej celem jest eliminowanie odpadów i projektowanie rzeczy w taki sposób, by były bezpieczne dla zdrowia człowieka i dla środowiska oraz łatwe do ponownego użycia w niekończących się procesach przeróbki czy recyklingu.
Jednak pierwszym krokiem jest właściwe zadbanie o nie, aby służyły nam jak najdłużej.

Kolekcja Saint Warsaw, marki założonej przez Monikę Surowiec. (Fot. Piotr Porębski)

Rozważność

– Mam poczucie, że jestem człowiekiem skrojonym na te czasy – deklaruje Monika Surowiec. – To, co robię, doczekało się rehabilitacji. Jak napisała Susan Sontag: „Większość poważnych idei naszych czasów zmaga się z poczuciem bezdomności”. Ja czuję, że w końcu jest dla nich miejsce, co więcej, są one dziś bardzo potrzebne. Tworzenie ze śmieci w Polsce stało się synonimem świadomego projektowania, czyli reagowania na potrzeby rzeczywistości, a ta stoi też pod hasłem zmian klimatycznych.

Choć były i takie momenty, kiedy krytykowano ją za to, że nie ma strony internetowej, że tworzy za mało projektów, że są za drogie, że powinna bardziej istnieć w mediach społecznościowych… Tymczasem ona kompletnie nie czuła, że chce kontaktować się z klientami przez stronę. Nawet z tymi z Wiednia czy Nowego Jorku widzi się najpierw na Zoomie, zanim spotka ich osobiście. – Chcę poznać człowieka, dla którego coś szyję. On z kolei powinien wiedzieć, że takie zamówienie to długi proces. Że musi trochę poczekać. Po co to mówię? Bo spowolnienie w produkcji jest nam potrzebne. I może zapoczątkować praktykę na większą skalę. To jest odważny ruch, ale wierzę, że nauczy nas rozważności. Każdy będzie musiał zastanowić się trzy razy, czy na pewno chce daną rzecz kupić – tłumaczy.

Marzy jej się powrót do kultury rzemieślniczej. – Chciałabym, aby było więcej pracowni, w których moglibyśmy szyć na miarę rękawiczki czy kapelusze, aby powstawało więcej rzemieślniczych szkół zawodowych. Ci wszyscy ludzie powinni powrócić na swoje miejsca w naszej społeczności i lokalności. Być jej ważną częścią – mówi.

Niedawno Monika Surowiec napisała na Instagramie, że moda jest sejsmografem zmian: społecznych, gospodarczych, politycznych. Podała przykład futra naturalnego, którego dziś nie wypada nosić, chyba że jest vintage, a i z tym nie jest łatwo. Kiedyś było synonimem statusu, pożądanym przedmiotem, symbolizowało przynależność do określonej grupy społecznej. – Rzecz pozostała ta sama, ale zmiana społecznego podejścia do aspektów produkcji tej rzeczy nakłada na nią nowe znaczenia. A tym samym jej postrzeganie i odbiór społeczny – mówi. – Dlatego tak potrzebujemy świadomego społeczeństwa. Cyrkularność to wspólna odpowiedzialność. Czyli my kupujemy rozważnie, a firmy nie mamią nas przekazami marketingowymi.

Magdalena Cielecka w marynarce najnowszego projektu Moniki Surowiec (Fot. Kulesza&Pik)

Właścicielka Saint Warsaw chętnie powołuje się na manifest praw konsumenckich, stworzony kilkadziesiąt lat temu przez projektanta i edukatora Victora Papanka. Wśród pięciu praw, które w nim wymienia, najbliższe są jej prawo do edukacji konsumenckiej i prawo do życia w zdrowym i bezpiecznym środowisku. – Powinniśmy się nawzajem słuchać i edukować w swoich potrzebach. My, projektanci i producenci, i my, odbiorcy i konsumenci ubrań – dodaje. – Powtarzam, że moda zaczyna się od naszego śmietnika. Zmiana podejścia do odpadów – zaryzykuję takie stwierdzenie – to zmiana podejścia do samego siebie. Moment, w którym orientujemy się, jak wiele wytwarzamy śmieci, przekłada się na to, jak zaczynamy odgracać i organizować naszą szafę.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze