fbpx

„Buziaki, całusy, pocałunki” – recenzja książki

Całus, całus – rzecz niewielka, całus, całus – bagatelka! A jednak okazuje się, że nie taka bagatelka, o czym mówi książka „Buziaki, całusy, pocałunki” wydawnictwa Czarna Owieczka.
W świat całusów i pocałunków wprowadzi nas mała specjalistka, Ebba. Rezolutna sześciolatka opowie o tym, z kim warto się całować i dlaczego w ogóle pocałunki mają sens. Dowiemy się, jak dzieci patrzą na pocałunki rodziców między sobą, czy lubią być całowane i dlaczego dziewczynki chętniej się całują, a chłopcy tego nie cierpią. Jest tu też piękny dodatek o zwyczajach pocałunkowych na całym świecie. Dzięki niemu sprawdzimy, gdzie można się całować w miejscu publicznym, a gdzie jest to zabronione, gdzie dwóch chłopców albo dwie dziewczynki nie mogą dać sobie buziaka pod groźbą więzienia, wreszcie w jakich krajach ludzie – zamiast pocałunków – inaczej okazują sobie czułość.

I choć wraz z jednym buziakiem trafia do nas około 250 różnych bakterii, to – jak przekonują autorzy książeczki – i tak warto się całować, bo dzięki pocałunkom wszyscy jesteśmy szczęśliwsi i mniej chorujemy. Zatem, rzuć wszystko i chodź się całować, albo zajrzyj do książki „Buziaki, całusy, pocałunki”. Pozytywne emocje gwarantowane, w sam raz na Walentynki!

„Buziaki, całusy, pocałunki”, Carina Bodström, tłum. Irena Kościelniak, Wydawnictwo Czarna Owieczka.