Autopromocja
WOS 7 - pc
WOS 7 - pc
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Rodzice
  4. >
  5. Po czym poznać, że dziecko bierze narkotyki? Kierownik poradni MONAR opisuje sygnały ostrzegawcze

Po czym poznać, że dziecko bierze narkotyki? Kierownik poradni MONAR opisuje sygnały ostrzegawcze

(Fot. Igor Ustynskyy)
(Fot. Igor Ustynskyy)
Rozszerzone źrenice, wypryski, zakrwawione chusteczki i długi sen – co właściwie powinno zaniepokoić? Po czym poznać, że dziecko bierze narkotyki, i jak one mogą dziś wyglądać? Poznaj odpowiedzi na te pytania, których udziela psychoterapeuta uzależnień Adam Nyk.

Spis treści:

  1. Jak rozpoznać, że nastolatek bierze narkotyki?
  2. Objawy zażywania narkotyków: często są niespecyficzne
  3. Jak wyglądają narkotyki?
  4. Jak rozmawiać z dzieckiem, gdy sądzimy, że bierze narkotyki?

Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” 03/2026.

Jak rozpoznać, że nastolatek bierze narkotyki?

Ewa Pągowska: Znajomi rodzice nastolatków kazali mi zadać ci pytanie: Po czym poznać, że dziecko bierze narkotyki?

Adam Nyk: Rodzice i nauczyciele zawsze o to pytają. Potrzeba otrzymania szybkiej i jednoznacznej odpowiedzi jest w tym przypadku ogromna. Kiedyś nawet sprzedawano linijki do mierzenia źrenic, które miały pomóc rodzicom ocenić, czy dziecko jest pod wpływem substancji psychoaktywnych.

Kojarzy mi się to z aplikacjami, które pomagają świeżo upieczonym rodzicom rozpoznać powód płaczu niemowlaka.

Są takie?

Są, ale nie wiem, jaka jest ich skuteczność. Kiedy kilkanaście lat temu pracowałam w firmie, która prowadziła serwis parentingowy, zastanawialiśmy się nad stworzeniem takiej aplikacji. Położna i psycholożka, z którą się konsultowaliśmy, wytłumaczyła nam jednak, że podobne „ułatwienia” w rzeczywistości utrudniają zbudowanie relacji, uczenie się siebie nawzajem.

Dziś rzeczywiście rodzice wydają się czasem bezradni, nie ufają sobie, a lęk przed popełnieniem błędu ich paraliżuje. Myślę, że wielu jest dużo lepszymi rodzicami, niż im się wydaje.

Szukają jednak wskazówek na zewnątrz, prowadzą dziecko do dziesięciu terapeutów, a czasem mogliby znaleźć odpowiedź, obserwując je, słuchając go, rozmawiając z nim i ufając własnym wnioskom. Chociaż rzeczywiście zorientować się, że dziecko eksperymentuje ze środkami zmieniającymi świadomość, wcale nie jest tak łatwo.

Zacznijmy więc od tego, jak to jest z tymi oczami.

Palenie marihuany często powoduje zaczerwienienie gałek ocznych. Stymulanty zwykle rozszerzają źrenice, a opioidy i benzodiazepiny – zwężają. Najprościej mówiąc, to, co dodaje energii – rozszerza, to, co zwalnia pracę organizmu – zwęża. Brak reakcji na światło też może świadczyć o przyjęciu jakichś środków psychoaktywnych. Tyle że na miejscu rodzica ja bym bardzo ostrożnie podchodził do „czytania” ze źrenic. Na ich wielkość wpływa wiele czynników: zmęczenie, ekscytacja, podniecenie, wysiłek fizyczny, stres i ból. Łatwo się pomylić i przez to nadwyrężyć relację z dzieckiem.

Lekarz i terapeuta uzależnień pewnie zorientują się, że źrenice nie mają naturalnej wielkości albo reagują z opóźnieniem, ale rodzic – niekoniecznie. Kiedy mówi do dziecka: „Po oczach widzę, że ćpałeś” albo „Chyba brałaś narkotyki – pokaż oczy”, to na jaką potem liczy rozmowę?

Słyszałam o matce, która wciąż powtarzała nastoletniej córce: „Jakie ty masz dziwne oczy”. Nic nie zyskiwała poza pogorszeniem domowej atmosfery.

Takie słowa świadczą o bezradności. Rozumiem, że czasem rzuca się je, kiedy już wiadomo, że dziecko eksperymentuje z narkotykami czy nawet mamy do czynienia z uzależnieniem. Ale kiedy istnieją tylko wątłe podejrzenia, coś nas niepokoi, ale nie ma dowodów, że dziecko używa narkotyków, na pewno nie stawiałbym sprawy na ostrzu noża. Nie sprawdzałbym źrenic, nie rzucałbym oskarżeń, nie robił testów narkotykowych.

To co byś zrobił?

Rozmawiałbym i podchodził do dziecka z uważnością.

Podstawowym celem nie powinno być znalezienie odpowiedzi na pytanie: „Bierze czy nie bierze?”, tylko zbliżenie się do jego świata, porozmawianie o tym, co je martwi, z czym się mierzy i czego pragnie.

Naszą uwagę powinny zwrócić wszelkie zmiany w jego zachowaniu, w przyzwyczajeniach i sposobie bycia. Warto szukać ich przyczyny. Trudne zachowania i reakcje, jak: agresja, płaczliwość, zmienne nastroje czy brak energii, często zrzucamy na karb dorastania i burzy hormonów, a one równie dobrze mogą świadczyć o problemach sercowych czy szkolnych, konfliktach z przyjaciółmi, przemocy rówieśniczej czy o narkotykach.

Objawy zażywania narkotyków: często są niespecyficzne

Ale też o chorobach somatycznych: anemii, problemach z tarczycą, kardiologicznych, metabolicznych i zaburzeniach psychicznych, na przykład lękowych czy depresyjnych.

Sama widzisz. Łatwo się w tym pogubić.

No tak, ale rozumiem, że jest jednak pewna lista objawów czy zachowań, które są bardziej charakterystyczne dla osoby używającej narkotyki.

Jeśli minęło niewiele czasu, od kiedy je przyjęła, to często można zauważyć na przykład pobudzenie po stymulantach i spowolnienie po depresantach. Te reakcje mogą się utrzymywać długo, ale równie dobrze mogą dość szybko minąć. Opowiem ci o sytuacji, której byłem świadkiem w czasach największego boomu na tak zwane dopalacze. Ona daje pewne pojęcie, jak to może wyglądać.

Jechałem autobusem, wsiadł chłopak, który zachowywał się trochę nienaturalnie. Ruszał się jakby w takt muzyki, ale nie miał na uszach słuchawek. Kiwał się, uginał lekko kolana, podrygiwał. To trwało dwie, trzy minuty. Ludzie zaczęli się od niego odsuwać. Nagle się uspokoił, zbladł i dosłownie spłynął na podłogę. Niemal stracił kontakt z otoczeniem.

Pasażerowie zaczęli krzyczeć, kierowca zatrzymał autobus, wezwano pogotowie. Kiedy kilka minut później przyjechało, chłopak otworzył szeroko oczy, zobaczył ludzi nad sobą, przestraszył się, momentalnie wstał i wybiegł.

Według ciebie był pod wpływem narkotyków?

Myślę, że wziął coś tuż przed wejściem do autobusu. Zwróć uwagę, jak szybko to wszystko się rozegrało. Może więc być tak, że nasze dziecko przyjmie jakąś substancję w swoim pokoju, w czasie, gdy my będziemy gotować obiad; i kiedy po kilku godzinach przyjdzie do kuchni, nawet się nie zorientujemy, że coś wzięło.

W przypadku środków stymulujących czasem łatwiej zorientować się, że ktoś je przyjmuje, wtedy, gdy ma zjazd. On trwa dłużej niż stan pobudzenia.

Wyobraźmy sobie, że zazwyczaj nasze dziecko o 22 czy 23 jest bardzo aktywne – gra na komputerze, głośno rozmawia przez telefon, myszkuje po kuchni, wygłupia się. Tymczasem pewnego dnia o 21 mówi: „Muszę się położyć”, pada i budzi się po 12 godzinach. Znam sytuację, gdy rodzice nie mogli dobudzić dziecka. Podejrzewali jakąś chorobę. Okazało się, że wzięło narkotyki. Oczywiście nastolatki zwykle rano mają problem ze wstaniem, ale też kładą się i zasypiają późno. Nie mówię o sytuacjach, kiedy nastolatek wrócił nad ranem z imprezy, miał wyjątkowo ciężki trening czy zarwał kilka nocy, bo przygotowywał się do egzaminu, albo dochodzi do siebie po jakiejś infekcji.

Niecodzienne zachowanie musi mieć niecodzienną przyczynę.

Dokładnie tak, i trzeba jej szukać. Jeśli obserwujemy wyraźną cykliczność, na przykład duże pobudzenie, potem kilkanaście godzin snu i znów duże pobudzenie, a później znów głęboki i długi sen, to ja bym jednak podejrzewał narkotyki.

Utrata zainteresowań, zmiana środowiska, zaniedbanie higieny – to też sygnały, których nie można lekceważyć. Tak samo jak wrażenia, że giną nam pieniądze. Nie bagatelizowałbym tego, tylko bym się temu przyjrzał.

A zmiany w wyglądzie?

Po pewnym czasie regularnego używania narkotyków mogą być zauważalne. W przypadku stymulantów to może być wychudzenie czy wręcz wyniszczenie, bladość, szara cera, podkrążone oczy, wypryski…

Z wypryskami boryka się większość nastolatków.

Tak, ale wypryskom wywołanym zmianami hormonalnymi towarzyszy zwykle tłusta cera, a tym, które są reakcją na narkotyki – częściej sucha i ziemista, która miejscami bywa zaczerwieniona i widoczne są popękane naczynia krwionośne. Zmiany skórne spowodowane narkotykami zwykle są też bardziej widoczne i zaognione, mogą się pojawić owrzodzenia. Ale oczywiście to jest pewne uogólnienie, bo trądzik młodzieńczy może przyjmować różne postacie i natężenie.

Natomiast jeśli chodzi o depresanty, nie ma już takiego wyraźnego kierunku zmian, bo trochę inaczej to wygląda w przypadku opioidów, których używanie zmniejsza apetyt i może się przyczyniać do chudnięcia, a inaczej w przypadku benzodiazepin, które raczej powodują tycie i opuchnięcie.

Przy donosowym przyjmowaniu narkotyków mogą się pojawić podrażnienia wokół nosa i krwawienie z niego. No i wiadomo – ślady po nakłuciach. Tyle że dziś dożylne przyjmowanie narkotyków jest o wiele mniej popularne niż kiedyś i na pewno się od tego nie zaczyna.

Od osoby, która używa substancji psychoaktywnych, można czasem wyczuć dziwny zapach z ust, na przykład słodkawy w przypadku palenia marihuany albo kwaśny czy określany często jako „chemiczny” – w przypadku zażycia mefedronu. Czasem też pot może inaczej pachnieć. To nie są naturalne zapachy.

Częstsze wietrzenie pokoju, używanie odświeżaczy powietrza czy kadzidełek może więc budzić podejrzenia, że dziecko przyjmuje narkotyki albo pali papierosy.

Tak. Bardzo niepokojące są zakrwawione chusteczki higieniczne, które znajdujemy w pokoju dziecka, lekko nadpalone kawałki folii aluminiowej czy łyżeczki. Inne przedmioty, które mogą być wykorzystywane do używania narkotyków, to bibułki do robienia skrętów, plastikowe puste oprawki od długopisów – one są czasem używane do wciągania narkotyków nosem – oraz torebki strunowe. Zwłaszcza jeśli w środku widać resztki jakiegoś proszku.

Jak wyglądają narkotyki?

A jak mogą wyglądać narkotyki? Myślę, że nie każdy sobie zdaje sprawę z mnogości ich form. To nie tylko proszek w woreczku.

Oczywiście, że nie. To mogą być też kryształki, jak chociażby w przypadku metamfetaminy, która zresztą jest nazywana „kryształem”, czy kolorowe tabletki z wytłoczonymi obrazkami przypominające pudrowe cukierki – w tej formie występuje często MDMA. Marihuana to najczęściej zielonobrązowy susz, ale produkty spożywcze, na przykład żelki, mogą zawierać THC. Inne formy, w jakich mogą występować narkotyki, to grudki i sprasowane miękkie lub twarde bryłki, jak w przypadku haszyszu, albo znaczki, jak w przypadku LSD.

Liquidy do e-papierosów też mogą zawierać nielegalne substancje psychoaktywne, na przykład mefedron czy GHB.

Wszystkich sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że nastolatek bierze narkotyki, jest tak dużo, że można pomyśleć, iż trudno to przeoczyć.

I otoczenie często się dziwi, że rodzic się nie zorientował, że jego dziecko próbuje narkotyków. Tymczasem to wcale nie musi być łatwe do dostrzeżenia. Zwłaszcza że kolejne sygnały dochodzą stopniowo. Czasem zmianę łatwiej może wyłapać ktoś z zewnątrz, kto dłuższy czas nie widział naszego dziecka. W rezultacie wiele osób o tym, że ich dziecko bierze narkotyki, dowiaduje się prawie na końcu.

Jak rozmawiać z dzieckiem, gdy sądzimy, że bierze narkotyki?

I jak na to reagować? Koleżanka opowiadała, że spotkała na ulicy znajomego, który zapytał ją wprost: „Wiesz, że z twoją córką nie jest okej?”. „Nie jest okej” znaczyło w tym przypadku „bierze narkotyki”. Znajomy dowiedział się tego od swojego syna i prosił moją koleżankę, by zachować to w tajemnicy.

Taką informację należy przede wszystkim spokojnie przetrawić. Rodzice, którzy słyszą taką wiadomość, często najpierw przyjmują postawę obronną. Czują lęk, ale też złość, że ktoś im mówi: „Jesteś złą matką” czy „Jesteś złym ojcem”. I ja się nie dziwię, że oni tak to odbierają, bo jeśli inny rodzic przekazuje nam ważne i przerażające informacje o naszym dziecku, o których nie mamy pojęcia, to trochę jakby wytykał nam, że coś przegapiliśmy, nie sprawdziliśmy się w swojej roli. Nawet jeśli ten ktoś nie ma takich intencji, to i tak w tej sytuacji łatwo poczuć się gorszą matką czy ojcem.

Poza tym jeśli informacja o narkotykach jest dla nas całkowitym zaskoczeniem, często najpierw ją odrzucamy. Potem zaczynamy szukać winnego, kogoś, kto nasze dziecko namówił, wepchnął mu te narkotyki.

To znajduje też odzwierciedlenie w pierwszym pytaniu, jakie zadajemy dziecku podczas „poważnej rozmowy”, czyli: „Kto ci dał narkotyki?”. Oczekujemy od niego kontaktu do tej osoby.

Cofnijmy się jednak do momentu, kiedy ktoś dopiero powiedział, że nasze dziecko bierze narkotyki.

Pewnie podziękowałbym za informację. Obiecałbym, że w rozmowie z dzieckiem będę się starać zachować w tajemnicy to, skąd ją mam, ale nie mogę zagwarantować, że to się uda. W końcu tu chodzi o życie dziecka. Zastanowiłbym się też, na ile rzeczywiście ten ktoś może mieć wiedzę o naszym dziecku.

Żeby zdecydować, czy rozmawiać z dzieckiem?

Nie. Żeby lepiej ocenić sytuację. Porozmawiać z dzieckiem i tak trzeba. Nie sądzę, żeby w sytuacji, o której opowiedziałaś, okazało się, że ono w ogóle nie miało kontaktu z narkotykami. Ale może to był jeden buch na imprezie? A może, nawiązując do przykładu, który podałaś, ten znajomy znalazł u swojego syna narkotyki i syn powiedział, że to nie jego, tylko koleżanki.

Na pewno trzeba się zastanowić nad tym, co działo się w ostatnich tygodniach czy miesiącach z dzieckiem. Czy zmieniło środowisko? Czy ma nowych znajomych, których nie zaprasza do domu? Czy z czegoś zrezygnowało, na przykład z hobby? Czy wraca później do domu? Czy inaczej się zachowuje? Czy trudniej się z nim porozumieć? Czy jest jakaś zmiana?

Może nasz nastolatek do tej pory był spokojny, a ostatnio stał się pobudzony. Albo kiedyś wszędzie było go pełno, a teraz jest spowolniony i apatyczny. Warto porozmawiać z nim o tym, co zauważyliśmy.

Czy przeszukałbyś rzeczy dziecka? Wiem, że to bardzo kontrowersyjne, wiem, że jest to przekroczenie zasad prywatności, ale też wiem, że wielu rodziców to robi.

Ja osobiście bym nie przeszukiwał. Tak samo jak nie włamywałbym się do jego komunikatorów. Raczej starałbym się wymóc na dziecku, stawiając mu różne warunki, skorzystanie z pomocy terapeutycznej. Ale nie powiem żadnemu opiekunowi: „Nie wolno przeglądać rzeczy dziecka”, bo im głębiej ono wchodzi w świat narkotyków, tym mniej jest zasad i wskazówek, co do których można zapewniać rodziców, że się sprawdzają.

Powiem tylko, że jeśli już przeszukałaś pokój nastolatka i na coś trafiłaś albo przypadkiem wpadło ci to w ręce, nie ukrywaj tego. Wiem, że rodzic, zwłaszcza jeśli wychowuje dziecko w pojedynkę i do tego ma z nim słaby kontakt, boi się, że takie odkrycie kart tylko pogorszy sytuację, i pewnie rzeczywiście skończy się to awanturą, ale ta rozmowa odbyć się musi. Nie możemy zignorować, wypierać tego, co znaleźliśmy.

Fragment książki „To nie moje. Jak rozmawiać z dziećmi o narkotykach, żeby to miało sens”, Ewa Pągowska, Adam Nyk, wyd. Muza. Tytuł i śródtytuł pochodzą od redakcji.

Adam Nyk – specjalista terapii uzależnień, kierownik poradni MONAR w Warszawie, pracuje również w Areszcie Śledczym w Warszawie-Służewcu.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE