1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Co nas zabija, a co wzmacnia?

Co nas zabija, a co wzmacnia?

123 RF
123 RF
Co wpływa na naszą odporność psychiczną? Badania wskazują, że inaczej działają takie negatywne doświadczenia jak strata ukochanej osoby, kataklizm czy atak przemocy, a w inny sposób mniejsze traumy.

Znamy powiedzenie - Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Mark D. Seery z Uniwersytetu w Buffalo napisał artykuł opublikowany w Psychological Science o tym, jak wpływają na nas przeciwności losu. Nie unikniemy ich, cierpienie jest wpisane w nasze życie, więc lepiej znać ich skutki. |

Takie zdarzenia jak śmierć bliskiej osoby, przeżycie klęski żywiołowej, napad, molestowanie seksualne, oddzielenie od rodziny zawsze powodują problemy psychiczne. Jednak badania wskazały, że zarówno ci ankietowani, którzy doświadczyli tak wielkich traum, jak ci, którzy ich nie przeżyli, często mają podobny stan psychiki – cierpią na lęki, fobie, zaburzenia. Czyli ich powodem niekoniecznie są wyżej wymienione nieszczęścia. Okazuje się, że osoby o największej odporności psychicznej miały za sobą pewne negatywne przeżycia, ale nie były one tak bardzo traumatyczne, takie jak: rozwód rodziców przeprowadzony w przyjazny sposób, ciężka chorobę, którą udało się jednak wyleczyć, duże, ale przejściowe kłopoty finansowe, rozpad związku. Badania wykazały, że te osoby nauczyły się prosić o pomoc, co wzmocniło ich poczucie bezpieczeństwa i teraz lepiej odnajdują się wśród ludzi, stąd płynie ich wewnętrzna siła.

Źródło: Association for Psychological Science

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Najlepsze teksty 2020 roku, które budowały naszą odporność psychiczną w pandemii

Wygrywają ci, którzy nie poddają się pesymizmowi; którzy są w stanie dopuścić stratę i zaakceptować, że może być nawet duża, ale jednocześnie skupiają się na tym, co można zrobić, żeby to, co się da, zabezpieczyć, a czego się nie da, odbudować w przyszłości. (Fot. iStock)
Wygrywają ci, którzy nie poddają się pesymizmowi; którzy są w stanie dopuścić stratę i zaakceptować, że może być nawet duża, ale jednocześnie skupiają się na tym, co można zrobić, żeby to, co się da, zabezpieczyć, a czego się nie da, odbudować w przyszłości. (Fot. iStock)
Pandemia przyniosła wiele napięć i trudnych momentów, ale stała się również czasem refleksji i przewartościowania wielu spraw. To unikalne doświadczenie każdego z nas - tylko od nas zależy jak z niego skorzystamy. 

  1. Psychologia

Jak zachować zdrowie psychiczne?

Pełne zdrowie psychiczne to klucz do szczęścia. Po czym je rozpoznać? (fot. iStock)
Pełne zdrowie psychiczne to klucz do szczęścia. Po czym je rozpoznać? (fot. iStock)
Albert Ellis, psycholog, psychoterapeuta, twórca terapii racjonalno - emotywnej, wymienił 13 elementów, które znacząco wpływają na stan psychiczny.

Uznany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne za jednego z najbardziej wpływowych psychologów XX wieku - Albert Ellis zgłębiał tajniki ludzkiego umysłu. W szczególności interesowały go tajniki umysłu chorego, zaburzonego, pełnego lęków, napięć i fobii. W toku swych zawodowych poczynań zadał sobie trud zdefiniowania człowieka zaburzonego, zarówno w sferze społecznej, poznawczej jak i emocjonalnej.

Według Ellisa człowiek zaburzony przejawia zachowania autodestrukcyjne uniemożliwiające samorealizację, przeżywanie szczęścia i spełnienia w życiu. Twierdził on, że negatywne emocje wywodzą się z błędnej interpretacji świata, a nie z samej rzeczywistości. Negatywne przekonania są drogą do niewłaściwej i irracjonalnej percepcji samego siebie, tym samym mogą prowadzić do zaburzeń neurotycznych, depresyjnych, czy cierpienia.

Skoro błędne przekonania są źródłem lęku, to jakie przekonania są właściwe? Czym w takim razie jest zdrowie psychiczne?

Według Ellisa osoba zdrowa psychicznie myśli w sposób logiczny, tak samo również działa. Nie jest autodestrukcyjna, nie zachowuje się wrogo, depresyjnie czy lękliwie. Może się rozwijać, uczyć na własnych błędach i brać, w sposób rozsądny to, co najlepsze z życia.

Albert Ellis wymienił 13 obszarów, które pozwalają cieszyć się lepszym samopoczuciem i pozostać w zdrowiu psychicznym.

1. Dbanie o własne dobro

To prawo do bycia sobą. To JA jestem kowalem swojego losu, biorę sprawy w swoje ręce i piszę scenariusz do filmu „moje życie”, bez niepotrzebnych powinności, zewnętrznych przymusów czy zachowywania konwenansów. Moje potrzeby wyznaczają moje cele. Szanuję innych, ale przede wszystkim respektuję siebie.

2. Przystosowanie społeczne

Człowiek to nie samotna wyspa, dlatego inni potrzebni są mu do szczęścia. JA lubię ludzi, a oni lubią mnie. Dobre relacje interpersonalne, współpraca, obcowanie z drugim człowiekiem - definiują przystosowanie społeczne.

3. Autonomia

Mam świadomość własnego JA, niezależności, zdrowej potrzeby akceptacji, przyjęcia odpowiedzialności za własne życie. Zachowuję własną przestrzeń w związku i odcinam pępowinę od rodziców.

4. Tolerancja

Tolerancja to prawo do inności, prawo do błędu, pomyłek, wybaczania. Daję to prawo sobie i innym. JA nie potępiam, nie oceniam, pamiętam, że tak jak i JA, każdy jest tylko człowiekiem.

5. Akceptowanie dwuznaczności i niepewności

Przekonanie, że świat ma charakter probabilistyczny i nic na ziemi nie jest całkowicie konieczne i pewne. JA eksploruję świat, smakuję mądrze życie i nie przestaję się uczyć.

6. Giętkość myślenia

Jestem ciekawy poznawczo, otwarty na zmiany i nowości. Słucham siebie, ale i słucham innych, jestem otwarty na nowe idee i poglądy.

7. Myślenie naukowe

Stawianie hipotez to moja specjalność. Myślę krytycznie, racjonalnie i obiektywnie - to mój sposób na pojmowanie świata i rozumienie siebie.

8. Zaangażowanie

Czyli aktywność w działaniu, zarówno w pracy jak i prywatnie. Odważnie zdobywam świat, cechuję się kreatywnością i nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Szukam lepszego życia i robię wszystko, aby tak było.

9. Podejmowanie ryzyka

Pomimo, że istenieje ryzyko niepowodzenia są cele, które chcę osiągnąć. Bez naiwności, ale z rozwagą, bez pyszałkowatości, ale z pokorą podejmuję nowe wyzwania.

10. Samoakceptacja

Akceptuję siebie w pełni i bezwarunkowo (przeszłość, dokonania, wygląd). Kocham i lubię siebie, nie narcystycznie i zuchwale, ale rozsądnie i dojrzale. Zdrowa samoocena przekłada się przecież na relacje z innymi ludźmi.

11. Hedonistyczne, ale rozsądne nastawienie do życia

Poszukuję przyjemności tylko wtedy, gdy to jest najlepsze rozwiązanie dla mnie. Nie bawię się w miałkie przyjemności, które do niczego nie prowadzą. Nie ma sensu też zadręczać się przekonaniem, że przyjemność jest czymś złym.

12. Brak perfekcjonizmu i utopijnych poglądów

Akceptuję, że nie da się być najlepszym we wszystkim. Wiem, że perfekcjonizm czy idealizm istnieją tylko w filmach albo w snach. Dążę ku temu, co ma sens. Moja świadomość pomaga mi zrozumieć, że czasem dobrze, znaczy tyle samo, co idealnie.

13. Przyjmowanie odpowiedzialności za własne trudności

Nie obwiniam innych za całe zło tego świata. Widzę, gdzie jest granica mojego JA, co jest w zasięgu mojej ręki, a co staje się trudnością, na którą nie mam wpływu.

  1. Zdrowie

Pandemia COVID-19 hamuje walkę z HIV

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
1 grudnia obchodzimy Światowy Dzień AIDS. Niestety, w tym roku spadła w Polsce o ponad 50 procent liczba wykrytych przypadków HIV. Dlaczego niestety? Dlatego, że dane te nie oznaczają mniejszej liczby zakażonych. Mówią natomiast o mniejszej liczbie testów…

AIDS, HIV – jeszcze niedawno te skróty budziły paraliżujący strach. Dziś strach trochę zelżał. Bo choć dalej nie ma i prawdopodobnie nie będzie szczepionki na HIV, medycyna radzi sobie z tym akurat wirusem całkiem nieźle.

Terapia antyretrowirusowa (ARV) to – najczęściej – jedna tabletka dziennie. Hamuje postęp choroby i sprawia, że można po prostu normalnie żyć. Pracować, mieć dzieci – zdrowe! – i nie myśleć  o zagrożeniu (jeśli tylko pamięta się o przyjęciu leku). Statystyki mówią, że średnia oczekiwana długość życia mężczyzny, który zakaził się w wieku 35 lat i stosuje terapię, to 70-72 lata. Przy czym średnia długość życia mężczyzny niezakażonego to 77 lat.

Tyle tylko, że żeby się leczyć, trzeba o zakażeniu wiedzieć. Bo ważne jest, żeby terapię wdrożyć jak najszybciej. U 90 procent osób prawidłowo leczonych ilość wirusa we krwi jest poniżej poziomu zakaźności. Co oznacza, że aktywność HIV w ich organizmach się zmniejsza, a tym samym zmniejsza się ryzyko rozwinięcia się AIDS, ale też – że ludzie ci nie są potencjalnym źródłem zakażenia dla innych.

Niestety, jest w tym wszystkim haczyk. Haczyk ten – jak ostatnio wiele rzeczy – nosi nazwę „pandemia”. Bo w roku 2020 spadła aż o połowę liczba nowo wykrytych przypadków wirusa. I nie znaczy to, że dwa razy mniej osób się zakaziło – niższa jest po prostu liczba wykonywanych testów. Do połowy listopada wykryto w Polsce 708 zakażeń HIV. Analogicznie rok temu było to 1520 przypadków (dane Narodowego Instytutu Zdrowia – Państwowego Zakładu Higieny).

– W czasie lockdownu zostały zamknięte punkty konsultacyjno-diagnostyczne, w których są wykonywane anonimowe testy w kierunku HIV. A po ich otwarciu zaobserwowaliśmy mniejszą frekwencję – mówi dr n. med. Maria Jankowska z Poradni Leczenia Nabytych Niedoborów Odporności w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku. – W efekcie w okresie lipiec-wrzesień doszło do spadku liczby wykonywanych testów aż o 40 proc. w porównaniu z latami poprzednimi.

Przy czym z badań wynika, że tylko niecałe 10 procent Polaków sprawdziło kiedykolwiek swój status serologiczny, prawdopodobnie więc część osób żyjących z HIV w ogóle nie jest tego świadoma.

Zakażenie długo nie daje objawów. Można przez 8–10 lat żyć, będąc nieświadomym problemu i przenosić wirus dalej. Wcześnie rozpoczęta terapia to niemal gwarancja normalnego życia. Ale już pełnoobjawowy AIDS to ciężka, często śmiertelna choroba. Warto o tym pamiętać. I robić testy.

  1. Zdrowie

Witamina D a COVID-19 - odkryto zależność

W naszej sferze klimatycznej najlepiej suplementować witaminę D3 przez cały rok. (Fot. iStock)
W naszej sferze klimatycznej najlepiej suplementować witaminę D3 przez cały rok. (Fot. iStock)
Hiszpańscy naukowcy wykazali, że niedobór witaminy D może skutkować większą podatnością na infekcje, w tym na COVID-19, a także gorszym przebiegiem tej choroby.

O tym, że witamina D jest jedną z ważniejszych substancji w organizmie mówi się już od dawna. Jako regulator gospodarki wapniowo-fosforanowej, ma ogromne znaczenie na funkcjonowanie nie tylko układu kostnego, mięśniowego i nerwowego, ale również immunologicznego. Większość lekarzy rekomenduje suplementację tej witaminy w sezonie, kiedy słońca jest jak na lekarstwo, a nawet przez cały rok, zwłaszcza, że niedobór witaminy D3 jest zjawiskiem powszechnym.

Ostatnie doniesienia naukowe potwierdzają zbawienny wpływ witaminy D na układ odpornościowy. Naukowcy z Hospital Universitario Marqués de Valdecilla w Hiszpanii prowadzili badania na grupie pacjentów z COVID-19, porównując ją z grupą kontrolną.

- Najpoważniejsze postacie COVID-19 charakteryzują się stanem hiperzapalnym, tak zwaną burzą cytokin, która występuje w pierwszym tygodniu wystąpienia objawów i prowadzi do zespołu ostrej niewydolności oddechowej i innych powikłań narządowych powodujących zwiększoną śmiertelność - mówi współautor badania, José L. Hernández z Uniwersytetu w Kantabrii w Santander w Hiszpanii.

My odkryliśmy, że pacjenci z COVID-19 z niższymi poziomami witaminy D w surowicy mieli podwyższone poziomy ferrytyny i D-dimerów, które są markerami tej hiperzapalnej odpowiedzi - podkreślił.

Autorzy badania wykazali, że pacjenci chorujący na COVID-19 z niższym poziomem witaminy D gorzej przechodzili infekcję. I o ile jest jeszcze za wcześnie, aby wyrokować, czy witamina D może zapobiec infekcji SARS-COV-2 lub zmniejszyć jej nasilenie, autorzy badania są zgodni, że profilaktyczne podawanie witaminy D3 ma sens zwłaszcza w grupach ryzykach (wnioski z badania przedstawiono w piśmie medycznym "Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism").

Wnioski z badania hiszpańskich naukowców pokrywają się z innymi analizami - we wrześniu ukazały się amerykańskie badania, z których wynikało, że pacjenci z COVID-19, mający dostateczny poziom witaminy D, znacznie rzadziej umierali i cierpieli w wyniku powikłań. Podobnie wnioski wyciągnęli z przeprowadzonych w sierpniu badań Włosi.

  1. Zdrowie

Rak prostaty. Pomóż partnerowi zadbać o zdrowie

Niska świadomość społeczna i niechęć mężczyzn do wykonywania badań profilaktycznych, wciąż są powodem wysokiej śmiertelności na skutek nowotworu prostaty. Eksperci alarmują, że zachorowalność na raka prostaty stale wzrasta. W Polsce nowotwór ten stanowi już ok. 20 proc. wszystkich rozpoznanych nowotworów złośliwych. (fot. iStock)
Niska świadomość społeczna i niechęć mężczyzn do wykonywania badań profilaktycznych, wciąż są powodem wysokiej śmiertelności na skutek nowotworu prostaty. Eksperci alarmują, że zachorowalność na raka prostaty stale wzrasta. W Polsce nowotwór ten stanowi już ok. 20 proc. wszystkich rozpoznanych nowotworów złośliwych. (fot. iStock)
Pomimo, że rak prostaty jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem złośliwym wśród mężczyzn, wciąż pozostaje tematem tabu. Wielu mężczyzn decyduje się na badania prostaty dopiero po namowach żony lub partnerki. Jak pokazują liczne statystyki, to kobiety odpowiadają za blisko 80% przypadków wykrycia męskich nowotworów. Posiadają one największą siłę perswazji i są w stanie przekonać mężczyzn do badań profilaktycznych.

Co piąty mężczyzna zmagający się z chorobą onkologiczną, choruje na raka prostaty. Z powodu tego nowotworu umiera w Polsce około 15 pacjentów dziennie. Tymczasem wykrycie choroby na wczesnym etapie daje nawet 90% szans na wyleczenie.

- Każdego dnia w naszym kraju około 44 mężczyzn dowiaduje się, że choruje na raka prostaty. Rocznie w wyniku tej choroby umiera niemal 5 tys. pacjentów, co sprawia, że rak prostaty zajmuje 10. miejsce wśród zgonów z powodu nowotworów złośliwych u mężczyzn. Statystyki te można jednak zmienić, bo chociaż zachorowalność na raka prostaty charakteryzuje się wysoką dynamiką wzrostu, to wczesna diagnostyka znacznie zwiększa szanse pacjenta na wyleczenie i daje szerokie możliwości terapeutyczne. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa na temat tej choroby oraz zachęcanie mężczyzn do profilaktyki i regularnego wykonywania badań – mówi dr n. med. Tomasz Chwaliński, specjalista urolog, ekspert w leczeniu nowotworów układu moczowego, Ordynator Oddziału Urologii w Mazowieckim Szpitalu Onkologicznym w Wieliszewie k/Legionowa.

Jak duży wpływ na męskie decyzje w tej dziedzinie mają kobiety ? – Uważam, że ten wpływ jest bardzo duży. Obserwujemy zresztą, że na konsultacje często przychodzą pary  – podkreśla specjalista urolog. Wielu mężczyzn decyduje się na badania i konsultacje pod wpływem sugestii ze strony partnerki. Niektórzy sami przyznają w gabinecie, że przyszli „bo żona nalegała”.

Rak prostaty – kto jest najbardziej narażony?

Prostata, nazywanej inaczej gruczołem krokowym lub sterczem, stanowi element męskiego układu rozrodczego i pełni funkcję w produkcji nasienia. W jej obrębie może dochodzić do różnych zmian chorobowych (np. przerost gruczołu krokowego), często o charakterze nowotworowym.

- Rak prostaty jest nowotworem złośliwym, powstającym na skutek niekontrolowanego mnożenia się zmutowanych komórek prostaty. W większości przypadków trudno jest ustalić przyczynę mutacji genetycznej u indywidualnego pacjenta. Istnieje jednak szereg czynników, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka prostaty – wyjaśnia dr Tomasz Chwaliński.

Najwięcej zachorowań notuje się między 60 a 70. rokiem życia, choć choruje też wielu młodszych mężczyzn. – Im więcej przypadków zachorowania na raka prostaty było w naszej rodzinie, tym większe prawdopodobieństwo, że choroba może dotyczyć także nas. Dlatego tak ważne jest, by osoby szczególnie narażone były w stałym kontakcie z lekarzem i systematycznie się badały. – podkreśla dr Tomasz Chwaliński.

Ciekawe są również predyspozycje związane z rasą. Rasa czarna ma wysokie predyspozycje do nowotworów prostaty o wysokim stopniu złośliwości.

Czy nowotworom prostaty można zapobiegać?

Regularnym badaniom urologicznym powinni się poddawać wszyscy mężczyźni po zakończeniu 50. roku życia, a nawet, ze względu na rosnącą liczbę nowotworów, już po 40. roku życia.

Pomimo tego, że o chorobie nowotworowej decydują najczęściej czynniki genetyczne, dobrze jest zadbać o odpowiedni styl życia, który wpłynie na mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia choroby. Co przyczynia się do zmniejszenia ryzyka? – Redukcja masy ciała, zmniejszenie ilości białka w diecie, a także alkoholu, aktywność fizyczna. Uważa się, że pozytywne działanie mają likopeny, zawarte w pomidorach po obróbce cieplnej (czyli sosy, przeciery pomidorowe) i ogólnie dieta śródziemnomorska – wymienia dr Chwaliński.

Warto też wziąć po uwagę, że nowotwory prostaty rozwijają się w różnym tempie. – Mamy różne stopnie złośliwości. Przy niskiej złośliwości choroba rozwija się dość powoli. W przypadku zmian o wysokim stopniu złośliwości, rozwój nowotworu można porównać do pożaru suchego lasu. Chorzy wymagają więc intensywnego leczenia w szybkim tempie. – podkreśla specjalista.

Rak prostaty najczęściej rozwija się bezobjawowo, szczególnie w początkowej fazie choroby. Zdarza się jednak, że u niektórych mężczyzn niepokojącym sygnałem bywają zaburzenia erekcji. Są też inne symptomy mogące świadczyć o raku prostaty.

- O ile u części mężczyzn, u których z czasem diagnozuje się raka prostaty, mogą wystąpić problemy z oddawaniem moczu,  krew w moczu czy nasieniu, a w bardziej zaawansowanych przypadkach nawet całkowity bezmocz, ból w kroku czy wynikające z przerzutów do kości bóle kostne, to jednak w dużej mierze rak prostaty nie sygnalizuje swojej obecności. Nie mając symptomów jesteśmy nieświadomi rozwoju nowotworu aż do jego późnego stadium. Tymczasem szacowana długość dalszego życia przy wczesnym wykryciu raka prostaty i wdrożeniu odpowiedniego leczenia, wynosi ponad 15 lat. Dlatego panowie, nie bójcie się i idźcie się zbadać. Przy dzisiejszych osiągnięciach medycyny rak prostaty może być naprawdę skutecznie leczony – apeluje dr Tomasz Chwaliński.

Rak prostaty – jakie badania profilaktyczne należy wykonać?

Podstawą jest badanie PSA – marker przerostu prostaty oznaczany we krwi. PSA (ang. Prostate Specific Antygen) jest uwalnianym do krwi białkiem, wytwarzanym wyłącznie przez komórki prostaty.

Test PSA to proste i szybkie badanie, które umożliwia sprawdzenie poziomu antygenu swoistego prostaty z krwi badanego. Nieprawidłowe stężenie PSA we krwi wskazuje na możliwą obecność raka prostaty i stanowi wskazanie do biopsji prostaty. Europejskie Towarzystwo Urologiczne rekomenduje regularne oznaczanie PSA we krwi od 50. roku życia, a w przypadku, gdy w rodzinie występowały zachorowania na raka prostaty, wykonywanie badań PSA zaleca się już od 45 roku życia. Niestety nowotwór stercza dla wielu panów wciąż jest chorobą wstydliwą, przez co unikają wizyt u lekarzy i nie badają się regularnie – mówi dr Tomasz Chwaliński.

Z raportu „Narodowego Testu Zdrowia Polaków” wynika, że badaniu PSA poddało się zaledwie 37 proc. Polaków w wieku od 55. do 64. lat.

Kolejnym podstawowym badaniem diagnostycznym raka prostaty jest badanie per rectum. Jednak wielu mężczyzn ma poważne opory właśnie przed tym badaniem. – Badanie polega na wprowadzeniu palca w odbytnicę pacjenta. Na podstawie dotyku lekarz stwierdza, czy na powierzchni prostaty pojawiły się guzki lub, czy nie jest ona powiększona. Choć badanie jest szybkie i bezbolesne, wielu mężczyzn wciąż go unika, odbierając sobie tym samym szansę na wczesne wykrycie choroby i jej wyleczenie. A połączenie badania per rectum i badania PSA pozwala na dość czułe wyselekcjonowanie grupy chorych wymagających dalszej diagnostyki. – podkreśla dr Tomasz Chwaliński i dodaje: W ostatnich latach dopracowano metodę badania chorych za pomocą rezonansu magnetycznego, co w istotny sposób zwiększyło możliwości diagnostyczne wykrywania wczesnych przypadków raka gruczołu krokowego, a także pozwoliło selekcjonować grupy chorych wymagających agresywnego leczenia onkologicznego.

Niepokojące są jednak ostatnie miesiące, związane z sytuacją epidemiologiczną. Jak na wczesną diagnozę onkologiczną wpływa pojawienie się Covid-19? – Obserwujemy zmniejszenie odsetka chorych zgłaszających się we wczesnym stadium. Nasze obserwacje dotyczą ostatniego pół roku, od marca i kwietnia. W jaki sposób będzie się sytuacja rozwijać - trudno powiedzieć. Jednak wszyscy lekarze, zajmujący się leczeniem onkologicznym, wyrażają duże zaniepokojenie tym, że pacjenci się nie badają – podkreśla dr Chwaliński.

Mazowiecki Szpital Onkologiczny w Wieliszewie to miejsce, w którym od początku jego istnienia - ponad 10 lat - leczy się chorych na raka gruczołu krokowego. Dzięki stałemu rozwojowi szpital stał się unikalnym w skali kraju ośrodkiem, który oferuje pacjentom każdą z dostępnych w Polsce metod leczenia raka gruczołu krokowego. Szpital posiada też najnowocześniejszego robota operacyjnego - DaVinci System X umożliwiającego małoinwazyjne leczenie operacyjne, które powoli staje się światowym standardem.