1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Tak oddychasz, jak żyjesz [Psychosomatyka – w kontakcie z ciałem]

Choć oddychanie „dzieje się samo”, a nasze ciało doskonale wie, jak oddychać, to jeśli chcesz, by oddech stał się twoim skutecznym narzędziem radzenia sobie ze stresem, musisz zacząć swoją praktykę oddechową od obserwacji tego, w jaki sposób oddychasz. (Fot. iStock)
Każdy z nas ma swój wzorzec oddechowy, który zmienia się m.in. pod wpływem stresu, emocji, myśli, stanu zdrowia. Oddech jest testerem tego, jak się aktualnie mamy: ze sobą, w życiu, w świecie. Złe nawyki oddechowe zwykle idą w parze z innymi zgubnymi schematami. 

Dziś miał być tekst o oddechu, bo wszyscy dobrze wiemy, że ruch, praca z napięciem mięśniowym i oddech to podstawowe narzędzia radzenia sobie ze stresem. I co najważniejsze – dostępne dla każdego. Miałam ambitne plany, żeby uporządkować wiedzę o prawidłowym oddychaniu i technikach pomocnych przy rozmaitych dolegliwościach, bo sporo w tym temacie fałszywych informacji. Żeby wprowadzić się w odpowiedni nastrój, postanowiłam zacząć od sesji obserwacji oddechu i… okazało się, że najpierw muszę zadbać o spójność i autentyczność.

Autentyczność to połączenie z samym sobą, a spójność to integracja głowy, serca i ciała, czyli myślenia, doznawania/czucia i świadomości własnych odczuć. Kiedy mówimy o psychosomatyce, mamy na myśli schemat: stres – symptomy w ciele – objawy chorobowe. Jeśli np. masz problemy z gardłem, każdy ci powie, że pewnie nie potrafisz wyrazić czegoś, co dla ciebie ważne; napięciowe bóle głowy – proszę bardzo: za dużo myślisz. Chory żołądek – zadaj siebie pytanie, czego nie możesz strawić itp. Super, i co dalej? Umówmy się, że od dziś postanawiasz mówić o wszystkim, co ci leży na sercu, mniej myśleć i unikać spotkań z toksyczną koleżanką, która zawsze wszystkich obmawia. Bardzo proszę, spróbuj. Czy wiesz na pewno, co dla ciebie ważne, a co jest tak trudne, że nie możesz tego strawić? Czy masz świadomość, co się z tobą dzieje, kiedy mniej myślisz? Gdzie jesteś, kiedy nie jesteś w głowie? No właśnie.

Usiądź spokojnie i przez 5 minut obserwuj swój oddech. Nie kombinuj, tylko obserwuj. Poczuj, którędy wdech dostaje się do twojego ciała, czy wędruje swobodnie, czy w którymś miejscu się urywa, zatrzymuje, a może np. kiedy dotrze na wysokość przepony, masz potrzebę wzięcia kolejnego wdechu? Sprawdź, czy czujesz, kiedy oddech dociera do brzucha i co się wtedy dzieje: czy brzuch wolno i swobodnie się uwypukla, a może masz wrażenie, że powietrze z trudem przebija się przez napięte mięśnie? Czy udaje ci się przy wdechu napełnić powietrzem całe ciało aż po palce dłoni i stóp? Czy czujesz wyraźnie moment zatrzymania po wdechu tuż przed wydechem? Czy wydech jest płynny, swobodny, spokojny i dłuższy od wdechu? Co dzieje się z brzuchem w trakcie wydechu? Czy wyraźnie czujesz mięśnie brzucha, które pomagają pogłębić wydech? Czy czujesz swoje serce w trakcie całego cyklu oddechowego?

Co dzieje się w twojej głowie, kiedy oddychasz?

Może okazać się, że sama obserwacja oddechu przyspiesza bicie twojego serca albo w klatce piersiowej pojawia się odczucie braku powietrza. Bywa, że pogłębienie wydechu uruchamia odruch drapania w gardle albo kaszlu. Czasami w głowie pojawiają się lękowe myśli, które sprawiają, że masz ochotę natychmiast poderwać się na równe nogi i biec przed siebie. Zdarza się, że pogłębiony albo/i przyspieszony wdech indukuje zawroty głowy.

Absolutnie nie chcę nikogo straszyć opowieściami, co to takiego złego może się wydarzyć, kiedy usiądziesz spokojnie i – być może po raz pierwszy – skoncentrujesz się na swoim oddechu. Choć oddychanie „dzieje się samo”, a nasze ciało doskonale wie, jak oddychać, to jeśli chcesz, by oddech stał się twoim skutecznym narzędziem radzenia sobie ze stresem, musisz zacząć swoją praktykę oddechową od obserwacji tego, w jaki sposób oddychasz.

To pierwszy, bardzo ważny krok do zrobienia, zanim zaczniesz modyfikować swój oddech, korzystając z jakiejś sprawdzonej techniki oddechowej. Samo posadzenie ciała w bezruchu i koncentracja na tym, co może wywołać w tobie różne reakcje.

Posłuchaj, co w się w tobie dzieje w bezruchu

To właśnie w bezruchu wyraźnie widać/czuć, czy twoje głowa, twoje serce i ciało tańczą wspólny taniec, czy każde z nich ma swoją melodię. Dopóki ich nie zintegrujesz, nie poczujesz spójności i autentyczności w głowie, sercu i w ciele, żadna super technika oddechowa nie odniesie pożądanego skutku.

Kiedy na sesjach łączonych z terapeutą manualnym oddychamy razem z pacjentem, oddech przynosi rozluźnienie w ciele, wyciszenie myśli, pogłębienie świadomości czucia. Pacjent wychodzi po sesji zrelaksowany, w domu powtarza sesję koncentracji na oddechu, pogłębia wydech, stara się oddychać „dolnymi żebrami”, jednak codzienne życie sprawia, że wraca do swoich (zgubnych) nawyków, i to nie tylko oddechowych.

Kiedy usiadłam, żeby poobserwować swój oddech, poczułam dużą sztywność w ciele. Pomyślałam, że ostatnio dużo pracowałam i pewnie powinnam najpierw poruszyć ciało, żeby uwolnić napięcie. Pospacerowałam przez chwilę po pokoju, ale to niewiele pomogło. Postanowiłam (nie miałam innego wyjścia) posłuchać, co mają do powiedzenia moje ciało, serce i głowa. Pierwsza (jak zwykle) chciała zabrać głos głowa. Dobrze znamy te myśli, ile to jeszcze bardzo ważnych rzeczy jest dziś do zrobienia, spraw do załatwienia itp. Każda zauważona myśl sprawiała, że ciało usztywniało się jeszcze bardziej. Sztywność to napięcie; najsilniejsze zaobserwowałam w rękach – od barków aż po czubki palców. Kiedy próbowałam je rozluźnić, dłonie zacisnęły się w pięści. Poczułam falę zalewającej mnie złości.

„Ach, to zatrzymana złość mnie tak usztywnia” – pomyślałam (wreszcie głowa zaczęła współpracować, zamiast zajmować się „musami” i „przymusami”, połączyła się w parę z ciałem).

Poszłam za ciałem i zaczęłam rytmicznie zaciskać i rozluźniać pięści. Głowa wtrąciła swoje trzy grosze, że może teraz powinnam powalić rękoma w poduszkę, żeby uwolnić złość, ale ciało podpowiedziało, że tym razem złość wcale nie potrzebuje uwolnienia tylko poczucia. Zwróciłam się do serca, a ono – dopuszczone w końcu do głosu – nieźle mi „wygarnęło”. Wszystkie niewysłuchane przez ostatnie kilka miesięcy uczucia wylały się jak rwąca rzeka po deszczu, rozchodziły się po ciele falami, a każda fala uwalniała napięcie z mięśni. To było bardzo intensywne doznanie, któremu po prostu się poddałam. W głowie towarzyszyła mi jedna myśl: pozwól. Przez cały czas starałam się spowalniać i wydłużać oddech. Wdech ciało brało tak, jak potrzebowało. Kiedy fale powoli zaczęły się wyciszać, wróciłam do obserwacji pełnego cyklu oddechu. W fazie zatrzymania (wdech – zatrzymanie – wydech – zatrzymanie) pojawiały się jasne, konkretne postanowienia, najogólniej mówiąc dotyczące powrotu do życiowej równowagi.

Jak się dziś masz?

Terapeuci pracujący z oddechem podkreślają, że każdy z nas ma swój wzorzec oddechowy, który zmienia się m.in. pod wpływem stresu, emocji, myśli, stanu zdrowia. Ale przede wszystkim jest on testerem tego, jak się aktualnie mamy: w sobie, w życiu, w świecie. Tzw. złe nawyki oddechowe zwykle idą w parze z innymi zgubnymi schematami. Kiedy np. trudno jest ci pomieścić w sobie „negatywne” emocje – twój oddech jest szybki i płytki, w takiej chwili łatwo o hiperwentylację, zwłaszcza jeśli głównie oddychasz ustami, a nie przez nos. Gdy masz stresujący czas w pracy – funkcjonujesz „na wdechu”, zapominając o pozostałych etapach cyklu oddechowego, prawdopodobnie odczuwasz doznanie zatykania/zapowietrzania w klatce piersiowej albo w tzw. dołku. Hiperwentylacja nasila napięcie mięśni, utrudnia skupienie i koncentrację, zaburza procesy lękowe, może uruchomić ataki paniki. Życie na wdechu usztywnia ciało, ale także myślenie; zdarza się, że pomimo zmęczenia zaczynasz robić jeszcze więcej i jeszcze szybciej.

Stop. Zatrzymaj się, usiądź spokojnie i sprawdź, co słychać w twojej głowie, w twoim sercu i ciele, a potem poddaj się swojemu oddechowi.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze