1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Co kryje się za naszymi marzeniami? Wyjaśnia dr Michał Czakon, psycholog

Marzenia mogą mieć termin ważności, ale pragnienia już nie – one najczęściej są stałe od wczesnego dzieciństwa. Dlatego warto zadawać sobie pytanie, dlaczego ja o tym teraz marzę – tam znajdziemy wskazówkę. (Fot. iStock)
„Człowiek ma dwa rodzaje marzeń. Pierwsze nazywam realistycznymi. One przekształcają się w cele, bo bez ich realizacji nasze życie byłoby płytkie i mdłe. Drugie to ucieczkowe, które wcale nie muszą zostać spełnione, chociaż nawet teoretycznie są osiągalne” – wyjaśnia psycholog dr Michał Czakon. W jaki sposób dotrzeć do rzeczywistych pragnień, które ukrywają się pod naszymi wyobrażeniami?

Napisał Pan pracę doktorską o marzeniach. Wydaje mi się, że to niezbyt powszechny obszar badań naukowych. Czy to dlatego, że sam temat nie jest interesujący?
Marzenia dzienne to zjawisko powszechne i inspirujące, bo one wiele o nas mówią, tymczasem naukowcy nie za bardzo chcą się nimi zajmować.

Co ich zniechęca?
Zdaniem Erica Klingera, jednego z głównych badaczy tego zagadnienia, powodem małej popularności marzeń wśród psychologów i badaczy jest między innymi prywatność ich treści. Marzenia już od starożytności były raczej deprecjonowane – wiązano je z roztargnieniem, niedbalstwem i lenistwem, a działanie pierwszych psychoanalityków sprawiło, że takie podejście dominowało również długo w psychologii naukowej powstającej na przełomie XIX i XX wieku.

Na zmianę musieliśmy poczekać do lat 60. XX wieku, gdy badania realizowane przez zespół skupiony wokół prof. Jerome L. Singera z Uniwersytetu Yale przyniosły pewien renesans zainteresowania tematem. Nadal istnieją trudności też w definicji tego zjawiska, a w związku z tym z metodologią jego badania. Na podstawie literatury naukowej trudno jednoznacznie określić, czym jest marzenie dzienne i jakie są jego związki z wyobraźnią, myśleniem, świadomością, fantazjami. Możemy powiedzieć, że marzenia to procesy wyobrażeniowe o podłożu emocjonalnym, a także treści mimowolnie pojawiające się w naszej świadomości. Dobrym słowem, które te procesy określa, jest angielskie daydreaming.

Mimo wszystko mógłby Pan spróbować zdefiniować, czym są marzenia?
Klinger mówi o trzech sposobach definiowania marzeń. Pierwszy to wspomniane procesy wyobrażeniowe, rozumiane jako nierealne fantazje ucieczkowe, nie zawsze przyjemne. Co odróżnia je od potocznego rozumienia marzenia jako czegoś, czego pragniemy i co – jeśli się ziści – odmieni nasze życie na lepsze. Drugi sposób określa marzenia jako strumień świadomości, czyli aktywność polegającą na przeniesieniu uwagi ze świata zewnętrznego na doznania wewnętrzne. To wyobrażenia, wizualizacje, wspomnienia, procesy myślowe, myśli robocze, wewnętrzne komentarze i dialogi z samym sobą. Coś w rodzaju filmu, który pojawia się w naszej głowie, kiedy oderwiemy się od rzeczywistości. Trzecia definicja mówi o marzeniach jako o treściach, które w umyśle pojawiają się automatycznie i mimo woli, kiedy „odpływamy”, coś nam się samo przypomina, z czymś kojarzy. To nieintencjonalna, czyli bezwysiłkowa i spontaniczna czynność umysłowa, swoiste błądzenie umysłu.

Czyli marzenia to: albo wyobraźnia, albo strumień świadomości – wszystko, o czym myślisz, ale co nie jest związane z aktualną rzeczywistością; albo ta część świadomości, której nie kontrolujesz. Do mnie najbardziej przemawia definicja trzecia.

Zatem po co umysłowi marzenia?
Według psychologii ewolucyjnej osobniki, które wykształciły umiejętność wyobrażania sobie prawdopodobnych zdarzeń, zyskiwały przewagę nad osobnikami bez tych zdolności. Ludzie mają ewolucyjnie wykształcony niedobór zadowolenia z życia, czyli przekonanie, że mogą być bardziej szczęśliwi niż są obecnie. I wiarę, że może tak się stać. Jeśli wyobrażamy sobie, że za płotem trawa jest bardziej zielona, zyskujemy motywację, żeby tam się dostać. Marzenia są więc przestrzenią do kreowania wizji lepszej przyszłości. Nawet te definiowane jako rozpraszanie się mają swoją funkcję – nie pozwalają zapomnieć o tym, co jest dla nas ważne. Chodzi tu m.in. o niezrealizowane cele, które poprzez ciągłe powracanie do świadomości domagają się urzeczywistnienia.

Niesprecyzowane, rozmyte w swojej naturze marzenia, które krążą nam po głowie przed podjęciem decyzji czy działania, mają głęboki sens, bo informują o tym, co nas porusza. Są na wskroś subiektywne. To przekaz: „Ja tak czuję, dla mnie właśnie to jest atrakcyjne”. Marzenia pozwalają spotkać się ze swoimi prawdziwymi najgłębszymi pragnieniami. To one są źródłem motywacji.

Jak rozpoznać, kto tak naprawdę we mnie marzy – czy to na pewno ja, a nie mój ojciec, partner czy moja babcia? A może to jedynie głos rozsądku, mojej kalkulacji?
Rodzina, znajomi, przyjaciele, normy społeczne, tradycje rodzinne, przelotne trendy, przekaz medialny – wszystko to może wpływać na nasze wybory i pragnienia. Do doradcy zawodowego w uniwersyteckim biurze karier przyszedł kiedyś sfrustrowany student ostatniego roku prawa, któremu nic się na tych studiach nie podobało. Doradca zapytał go, dlaczego w ogóle wybrał te studia, a ten odpowiedział, że podjął taką decyzję po spotkaniu z doradcą zawodowym w liceum, który zrobił mu test predyspozycji, wskazujący na to, że może być dobrym prawnikiem. Zabrakło kontaktu z samym sobą, zdefiniowania swoich marzeń, określenia ich. Dlatego aby uniknąć pomyłek w mniejszych czy większych wyborach życiowych, warto wyobrażać sobie rzeczywistość, w której jesteśmy szczęśliwi.

Moja przyjaciółka od dłuższego czasu jest znużona życiem. Powiedziała mi ostatnio, że jej największym pragnieniem jest spacerować rano po parku z kubkiem latte w dłoni. Tymczasem mimo pracy w trybie zdalnym musi siedzieć przy komputerze w domu.
W marzeniach często jesteśmy wolni, zadowoleni, niczym niezobowiązani, oddani przyjemnościom. Może pragnieniem Pani przyjaciółki, które leżało „pod spodem” jej marzenia o spacerze po parku, było uwolnienie się od kontroli pracodawcy? W marzeniach zwykle nie podejmujemy wysiłku, nie płacimy żadnej ceny, a taki spacer w ciągu dnia wiązałby się pewnie z pracą freelancera, której kosztem bywa między innymi brak stabilizacji finansowej. Jeśli jednak marzenie o byciu freelancerem jest naprawdę spójne z nami, to znajdziemy w sobie siłę i umiejętności, żeby funkcjonować bez stałej pensji.

Jeszcze inna przyjaciółka w liceum zaczytywała się w literaturze latynoamerykańskiej, uczyła się hiszpańskiego, zdawała nawet na iberystykę i marzyła o podróżach po Ameryce Południowej. Dzisiaj często wyjeżdża, ale do głowy jej nie przyjdzie wybrać się w tamtym kierunku. Czy są marzenia, które wcale nie muszą się spełnić, bo straciły termin ważności?
Marzenia mogą mieć termin ważności, ale pragnienia już nie – one najczęściej są stałe od wczesnego dzieciństwa. O ich niezmienności pisał Jerome L. Singer. Bo liczy się to, co jest „pod spodem” marzenia, czyli właśnie pragnienie. Ameryka Południowa dla Pani przyjaciółki mogła wyrażać pragnienie doświadczenia czegoś egzotycznego, odmiennego od tego, co było wtedy w Polsce. Przypuszczam, że teraz nadal potrzebuje częstego odrywania się od codzienności.

Tylko realizuje je w Kenii lub nad polskim morzem.
Nasze marzenia ewoluują, bo zmieniają się okoliczności i my sami się zmieniamy. Ale są tylko obudową stałych pragnień. Dlatego warto zadawać sobie pytanie, dlaczego ja o tym teraz marzę – tam znajdziemy wskazówkę, czy to naprawdę wypływa z nas, a nie jest odpowiedzią na tymczasową modę czy presję środowiska. Co leży pod marzeniem mieszkania nad morzem? Potrzeba kontaktu z przyrodą, przestrzeni. Co stoi za tym, że już jako dziecko chciałem zostać strażakiem, ratownikiem medycznym, terapeutą? Potrzeba niesienia pomocy. Jak dzisiaj chcę je realizować?

Czy realizacja marzeń zawsze ma swoją cenę? I czy każdą warto zapłacić? Na przykład opłynąć świat, ale stracić możliwość codziennego bycia z rodziną? Są też marzenia, dla których ryzykujemy zdrowie, a nawet życie.
Człowiek ma dwa rodzaje marzeń. Pierwsze nazywam realistycznymi. To te, które – nie bez trudu – przekształcają się w cele. Bez ich realizacji nasze życie byłoby płytkie i mdłe. Drugie to ucieczkowe, które wcale nie muszą zostać spełnione, chociaż nawet teoretycznie są osiągalne. Można sobie na przykład pomarzyć o wyjeździe w góry, ale wcale tam nie pojechać. Takie marzenia pozwalają nam odetchnąć, przenieść się myślami do miejsc, które lubimy, zrelaksować się tak jak przy filmie czy książce. To jest rodzaj ucieczki kontrolowanej, regeneracji umysłu. Ale jeśli o tych górach myślimy często, może to być informacja o jakiejś naszej ważnej potrzebie, na przykład wzniesieniu się ponad swoje ograniczenia, zyskania nowej perspektywy.

Jeśli marzymy o czymś związanym z ryzykiem czy trudnym wyborem, dajmy sobie czas na przemyślenie i sprawdzenie, czy nadal czujemy w sobie chęć, żeby je zrealizować. Jeśli marzenie nie daje nam spokoju, a wiąże się z wysokimi kosztami, jakąś stratą, których nie chcemy ponieść, to zapytajmy się o pragnienie, które się pod nim kryje. Może uda nam się je zrealizować bez wyruszania w niebezpieczny rejs?

Dr Michał Czakon, psycholog, dydaktyk, trener, wykładowca. Pomysłodawca metod edukacyjnych Centrum Dobrego Wychowania. Autor bloga: JakDzialacSkutecznie.pl

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze