Mimikra to według psychologów także narzędzie do sprawnej komunikacji. Naśladując rozmówcę, synchronizując z nim swoje zachowanie, wysyłamy niewerbalny sygnał: „Patrz, jestem do ciebie podobny, na pewno się dogadamy”. I rzeczywiście często tak jest, bo człowiek z natury ma większą gotowość do obdarzania sympatią i zaufaniem kogoś, kto zachowuje się podobnie jak on.
Korzyści z naśladownictwa bywają całkiem wymierne. Chętniej pomagamy osobom podobnym do nas, jesteśmy w stosunku do nich także bardziej hojni.
Mimikra, nazywana przez psychologów także efektem kameleona, jest potężnym, choć często niedocenianym narzędziem wpływu społecznego. Mówiąc wprost – osoba, która potrafi wykorzystywać technikę mimikry, będzie wywierała większy wpływ, na przykład na potencjalnego klienta.
W badaniu z 2022 roku „The chameleon effect, the temporal aspects of mimicry and their impact on service measurement”, którego współautorem jest prof. Wojciecha Kulesza, specjalizujący się w badaniu efektu kameleona, sprawdzano związek pomiędzy mimikrą, czasem trwania zachowania mimikrowego i jego wpływem na jakość obsługi klienta sieci telewizji kablowej. Wyniki pokazały, że przedstawiciel handlowy był postrzegany korzystniej, gdy naśladował klienta. Co ważne, te zabiegi wcale nie musiały trwać długo, aby przekonać klienta do skorzystania z oferty – nawet drobne zachowania przynosiły korzyści dużo większe niż samo przyjazne zachowanie wobec klienta, które najczęściej bywa odbierane jako wymuszone i sztuczne.
Naśladowanie siebie nawzajem bardzo często obserwujemy w stałych związkach. To nie jest tylko wrażenie, że ludzie, którzy tworzą parę, zaczynają być do siebie podobni, używają tych samych zwrotów czy powiedzonek, a nawet podobnie się poruszają. Ten proces ma bliski związek z hormonem przywiązania – oksytocyną, neuroprzekaźnikiem produkowanym w podwzgórzu. To miejsce zaś jest jednym z najważniejszych ośrodków naszego mózgu, odpowiedzialnym m.in. za regulację emocji i zachowań społecznych.
W jednym z niedawnych eksperymentów pokazano, że „hormon miłości”, który odpowiada także za przywiązanie i poczucie bliskości, intensyfikuje naśladownictwo. Im bliższa jest nasza relacja z drugim człowiekiem, tym więcej oksytocyny wytwarza podwzgórze, a my upodabniamy swoje zachowania do zachowań ukochanej osoby. Choć żyjemy w czasach kultu indywidualizmu, dążenia do wyjątkowości i nonkonformizmu, to potrzeba przynależności do grupy, włączenia i akceptacji pozostaje nadal jedną z najsilniejszych ludzkich potrzeb, jest w nas bardzo głęboko zakorzeniona. Efekt kameleona można w pełni świadomie wykorzystywać nie po to, by bezrefleksyjnie kopiować cudze zachowania, ale po to, by lepiej się komunikować i budować trwalsze relacje.