Autopromocja
WOS 6 - 1200
WOS 6 - 1200
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Zwierzęta, które potrafią „kłamać”. Niesamowite triki odsłaniają tajemnice mimikry

Zwierzęta, które potrafią „kłamać”. Niesamowite triki odsłaniają tajemnice mimikry

Fot. John M Lund Photography Inc via Getty Images
Fot. John M Lund Photography Inc via Getty Images
Mimikra w świecie przyrody przybiera niekiedy formę imponującego spektaklu. Taka maskarada w wielu okolicznościach warunkuje przetrwanie. W przypadku ludzi stawka jest niższa, ale naśladowanie innych także się opłaca.

Spis treści:

  1. Historia mimikry i jej przykłady. Od Batesa do współczesnych odkryć
  2. Mimikra müllerowska: współpraca motyli dla bezpieczeństwa
  3. Mimikra Emsleya-Mertensa: gdy drapieżnik wciela się w słabszy gatunek
  4. Mimikra agresywna: kiedy zwierzęta oszukują swoje ofiary
  5. Efekt kameleona: jak naśladowanie wzmacnia relacje międzyludzkie?

  • Mimikra to strategia przetrwania, w której zwierzęta naśladują wygląd lub zachowania innych gatunków.
  • Niektóre przykłady to mucha udająca pszczołę, czy ćma podszywająca się pod jadowite owady.
  • Istnieją różne typy mimikry: obronna, współpraca międzygatunkowa, edukacyjna oraz agresywna.
  • Ludzie również naśladują, a to co wzbudza zaufanie i sympatię u innych. Kiedy stosujemy efekt kameleona?

Artykuł pochodzi z miesięcznika „Sens”, 4/2024.

Mimikra w przyrodzie: jak zwierzęta oszukują drapieżniki?

Jedne są silne, ogromne, wyposażone przez naturę w potężne zęby lub śmiercionośny jad, dzięki czemu wzbudzają słuszny respekt. Inne potrafią rozwijać zawrotne prędkości, co sprawia, że są niemal nieuchwytne. Są jednak i takie zwierzęta, którym przypadły w udziale wyraźnie skromniejsze talenty, zatem muszą radzić sobie inaczej i przez całe życie nieźle nakombinować, żeby nie paść ofiarą drapieżnika przy pierwszej okazji. Wśród wprawiających naukowców w osłupienie strategii jest mimikra, która pozwala pewnym gatunkom naśladować nie tylko wygląd, ale także dźwięki, zapachy i zachowania innych istot po to, by zagwarantować sobie bezpieczeństwo.

Idealnym przykładem na to, że czasami wygrywa nie ten, kto jest największy i najszybszy, ale ten, kto potrafi sprytnie zwodzić i manipulować, jest uprzykrzająca innym życie mucha. Drapieżniki zwykle unikają jedzenia ofiary, z którą miały nieprzyjemne doświadczenia. Sprytnie wykorzystują to inne gatunki, upodabniając się do swoich lepiej zabezpieczonych kolegów. Przebranie sprawi, że drapieżnik się pomyli i daruje potencjalnej ofierze życie w obawie przed konsekwencjami. I tak muchę bzygowatą, zupełnie niegroźną, bardzo łatwo pomylić z osą czy pszczołą, bo nie tylko swoim żółto-czarnym ubarwieniem sugeruje otoczeniu, że jest tak samo niebezpieczna, ale dodatkowo potrafi idealnie naśladować sposób poruszania się tych owadów.

Historia mimikry i jej przykłady. Od Batesa do współczesnych odkryć

Zjawisko mimikry po raz pierwszy już w połowie XIX wieku opisał Henry Walter Bates – angielski przyrodnik i podróżnik, który spędził 11 lat, badając życie amazońskich motyli. Na bazie tych obserwacji opracował naukową teorię konkretnego typu mimikry u zwierząt, polegającą na upodabnianiu się zwierząt bezbronnych do zwierząt zdolnych do obrony, do dziś nazywaną mimikrą batesowską. Nie tylko muchy wiedzą, że opłaca się wyglądać jak pszczoła. Ich kopiowanie do perfekcji opanował żyjący w lasach tropikalnych w Malezji Zachodniej motyl Heterosphecia tawonoides z rodziny przeziernikowatych, na którego kilka lat temu, po ponad ponad 130 latach od ostatniej obserwacji tego gatunku, natknęła się polska naukowczyni, Marta Skowron Volponi, doktorantka na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Ten jednocentymetrowy owad wykazuje perfekcyjną mimikrę – jaskrawoniebieskim ubarwieniem, ale także wydawanymi dźwiękami, do złudzenia przypomina niebieskie pszczoły występujące w Malezji – ma nawet żółte futerko na tylnych odnóżach imitujące koszyczki pyłkowe pszczół.

W całej tej zabawie ogromne znaczenie mają także dźwięki. Niektóre niejadowite gatunki ciem z rodziny niedźwiedziówkowatych naśladują odgłosy swoich jadowitych pobratymców, aby odstraszyć polujące nietoperze.

Są jednak i takie gatunki, które zjawisko mimikry wykorzystują w celach niemal przestępczych. Zmierzchnica trupia główka, ćma z rodziny zawisakowatych, nie najlepszą reputację miałaby już tylko dzięki upiornemu znakowi przypominającemu trupią czaszkę na grzbiecie. Ale odzwierciedleniem demonicznego wyglądu jest jej charakter – jest to bowiem ćma złodziejka. Ulubionym przysmakiem zmierzchnicy jest pszczeli miód i nektar. Dzięki swojej biologicznej zdolności do naśladowania chemicznego zapachu pszczół miodnych może się włamać do ula niezauważona. Mało tego, ćma potrafi także wydawać charakterystyczny piskliwy dźwięk, dzięki któremu brzmi jak królowa pszczół, a więc po wtargnięciu do ula może podstępnie uspokoić matczynym głosem zaniepokojone robotnice i objadać się do woli kompletnie nierozpoznana!

Dźwiękowe fortele stosuje także żyjący na Cejlonie dziwogon rajski. Ten sprytny czarno-fioletowy ptaszek idealnie naśladuje odgłosy innych gatunków, dzięki czemu może z łatwością wkupić się w łaski ich stada. W myśl zasady „w kupie raźniej” łatwiej mu się poluje w takiej gromadzie – no i w towarzystwie zawsze jest trochę bezpieczniej. Nie zawsze jednak trzeba ściągać, można też ponaśladować... samego siebie. Na tym polega zjawisko automimikry, w której jedna część ciała organizmu przypomina inną część. Tę zdolność wypracowały niektóre gatunki węży – ich ogony przypominają głowy. W ten sposób mogą oszukać drapieżniki, które wprowadzone w błąd nie sięgają po ich ogony, co pozwala wężom wyjść cało z opresji i unikać śmiertelnych ataków.

Mimikra müllerowska: współpraca motyli dla bezpieczeństwa

Udawanie udawaniem, ale kto by pomyślał, że zwierzęta potrafią w tym całym kameleonicznym spektaklu sprawnie ze sobą współpracować dla osiągnięcia wspólnego celu? Taki model wypracowały motyle: monarcha i wicekról. Przez dziesiątki lat naukowcy badający życie tych przepięknych owadów byli przekonani, że zachodzi tu zjawisko klasycznej wspomnianej już mimikry batesowskiej, w którym wicekról upodabnia się wyglądem do trującego dla ptaków monarchy, by nie stać się ptasim posiłkiem.

Dopiero w latach 90. XX wieku okazało się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, a swój interes w tej grze pozorów ma także sam monarcha! Oba gatunki mają bardzo podobne oznaczenia, z jedynie subtelnymi różnicami na skrzydłach. Kilku naukowców postanowiło w ramach eksperymentu odciąć skrzydła wicekrólom i monarchom i sprawdzić reakcję szukających pożywienia ptaków. Zakładano przy tym, że wicekrólowie są smaczni, więc będą zjadani częściej niż trujący monarchowie. Okazało się, że ptaki wypluwały je równie często jak monarchów. Skoro oba gatunki okazały się dla ptaków niejadalne, po co wicekról miałby naśladować monarchę?

W tym szaleństwie jest metoda. Dwa gatunki naśladujące nawzajem swoje wzorce ostrzegawcze, tak jak robią to monarcha i wicekról, mogą szybciej nauczyć drapieżniki, jak ich unikać. Uważa się to za relację wzajemną, ponieważ oba gatunki odniosły korzyści z tzw. przyspieszonej krzywej uczenia się swoich drapieżników. Dzięki tej współpracy ptaki szybciej zrozumiały, że „tych kolegów nie zjadamy”, i przestały sobie zadawać trud ich odróżniania. Ten niepisany międzygatunkowy kontrakt jest nazywany mimikrą müllerowską – od nazwiska niemieckiego biologa Fritza Müllera, który jako pierwszy ten mechanizm rozpoznał i wytłumaczył.

Mimikra Emsleya-Mertensa: gdy drapieżnik wciela się w słabszy gatunek

Jeszcze bardziej wyrafinowana jest mimikryczna strategia śmiercionośnego węża koralowego – zdumiewający przykład mimikry Emsleya-Mertensa. O tym typie naśladownictwa mówi się wtedy, gdy bardzo niebezpieczny gatunek naśladuje znaki ostrzegawcze mniej niebezpiecznego gatunku. Na pierwszy rzut oka nie ma w tym grama logiki – w końcu po co udawać słabszego? Otóż w celach edukacyjnych, co idealnie pokazuje przykład tego trio gatunkowego: węży mlecznych, koralowych i fałszywych węży koralowych. Pokrętna manipulacja w praktyce wygląda tak – zarówno nieszkodliwy wąż mleczny, jak i śmiercionośny wąż koralowy naśladują znaki ostrzegawcze umiarkowanie jadowitego fałszywego węża koralowego.

Nieszkodliwy wąż mleczny zyskuje na tym natychmiast – to po prostu kolejny przykład mimikry batesowskiej, w którym ktoś udaje, że jest trujący, podczas gdy w rzeczywistości jest przysmakiem. Co zyskuje jadowity wąż koralowy? Kiedy drapieżnik zjada gatunek umiarkowanie jadowity, dowiaduje się, że wprawdzie od niego nie umrze, ale jednak nie chce na stałe mieć go w swoim menu. Jeśli drapieżnik zjada silnie jadowitą ofiarę, a następnie umiera, cała nauka idzie w las, bo po co martwemu drapieżnikowi ta wiedza? Najgroźniejszy wąż czerpie więc korzyści z naśladowania umiarkowanie jadowitego gatunku, którego wspólne dla obu gatunków drapieżniki już nauczyły się unikać.

Mimikra agresywna: kiedy zwierzęta oszukują swoje ofiary

Nie każda mimikra ma charakter obronny. W naturze bywa dokładnie tak jak w bajce o Czerwonym Kapturku. Czasami używa się przebrania po to, by wyglądać nieszkodliwie dla potencjalnej ofiary. Ta taktyka wykracza poza typowy kamuflaż i jest nazywana mimikrą agresywną. Mistrzami w tej dziedzinie są niektóre gatunki pająków, które – by zwabić swoje ofiary – posuwają się do wyjątkowo podłych zagrań. Na przykład pająki z gatunku Portia fimbriata z rodziny skakunowatych kuszą samice z gatunku Euryattus, naśladując zachowania godowe samców tego gatunku. Samice gniazdują w zawieszonych na drzewie, zwiniętych liściach. By je stamtąd podstępem wywabić, P. fimbriata wykonuje pokaz wibracyjny, dokładnie taki sam, jak ten wykonywany przez samce Euryattus w czasie zalotów. Biedna pajęczyca nie ma szans się zorientować, że pada ofiarą fortelu i że zamiast randki czeka ją kolacja, w której odegra rolę dania głównego.

W tej konkurencji świetnie radzi sobie także jastrząb strefowy, drapieżny ptak występujący w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych. Wygląda i lata dokładnie tak jak zupełnie nieszkodliwy sęp indyczy, co oczywiście usypia czujność potencjalnych ofiar. Podobną technikę stosuje żółw sępi aligator. Choć jest jednym z najcięższych żółwi na świecie, do wabienia ofiar nie używa siły, ale sztuki kamuflażu. Jego przynętą jest język, który imituje wyglądem robaka – smaczny kąsek dla ryb. Skuszone takim widokiem podpływają bliżej, a gigantyczne żółwie szczęki zaciskają się w ekspresowym tempie.

Efekt kameleona: jak naśladowanie wzmacnia relacje międzyludzkie?

Naśladowanie opłaca się też ludziom. Zdolność naśladownictwa mają już niemowlęta. Tuż po narodzinach, słysząc płacz innych niemowląt, naśladują je odruchowo, co jest wynikiem zdolności wrodzonych – prostych połączeń czuciowo-ruchowych w mózgu, a nie wyuczonych przez doświadczenie umiejętności.

Już w chwili narodzin instynktownie próbujemy być tacy jak inni – ten atawizm ma zwiększać nasze szanse na przeżycie.

Także w dorosłym życiu na każdym kroku wzajemnie kopiujemy swoje zachowania, udzielają nam się przecież także emocje osób, z którymi przebywamy. Nawet nieświadomie dostosowujemy się do rozmówcy, zmieniając ton głosu, kopiując jego gesty czy mimikę. Wszystkie te odruchy we współczesnym świecie wprawdzie rzadko służą nam do przetrwania, ale zdecydowanie mamy w tych działaniach cel, nawet jeśli nie zdajemy sobie z niego sprawy. Część socjologów i psychologów jest zdania, że to właśnie zdolność naśladowania warunkuje możliwość porozumiewania się między ludźmi i tworzenia przez nich grup społecznych.

Mimikra to według psychologów także narzędzie do sprawnej komunikacji. Naśladując rozmówcę, synchronizując z nim swoje zachowanie, wysyłamy niewerbalny sygnał: „Patrz, jestem do ciebie podobny, na pewno się dogadamy”. I rzeczywiście często tak jest, bo człowiek z natury ma większą gotowość do obdarzania sympatią i zaufaniem kogoś, kto zachowuje się podobnie jak on.

Korzyści z naśladownictwa bywają całkiem wymierne. Chętniej pomagamy osobom podobnym do nas, jesteśmy w stosunku do nich także bardziej hojni.

Mimikra, nazywana przez psychologów także efektem kameleona, jest potężnym, choć często niedocenianym narzędziem wpływu społecznego. Mówiąc wprost – osoba, która potrafi wykorzystywać technikę mimikry, będzie wywierała większy wpływ, na przykład na potencjalnego klienta.

W badaniu z 2022 roku „The chameleon effect, the temporal aspects of mimicry and their impact on service measurement”, którego współautorem jest prof. Wojciecha Kulesza, specjalizujący się w badaniu efektu kameleona, sprawdzano związek pomiędzy mimikrą, czasem trwania zachowania mimikrowego i jego wpływem na jakość obsługi klienta sieci telewizji kablowej. Wyniki pokazały, że przedstawiciel handlowy był postrzegany korzystniej, gdy naśladował klienta. Co ważne, te zabiegi wcale nie musiały trwać długo, aby przekonać klienta do skorzystania z oferty – nawet drobne zachowania przynosiły korzyści dużo większe niż samo przyjazne zachowanie wobec klienta, które najczęściej bywa odbierane jako wymuszone i sztuczne.

Naśladowanie siebie nawzajem bardzo często obserwujemy w stałych związkach. To nie jest tylko wrażenie, że ludzie, którzy tworzą parę, zaczynają być do siebie podobni, używają tych samych zwrotów czy powiedzonek, a nawet podobnie się poruszają. Ten proces ma bliski związek z hormonem przywiązania – oksytocyną, neuroprzekaźnikiem produkowanym w podwzgórzu. To miejsce zaś jest jednym z najważniejszych ośrodków naszego mózgu, odpowiedzialnym m.in. za regulację emocji i zachowań społecznych.

W jednym z niedawnych eksperymentów pokazano, że „hormon miłości”, który odpowiada także za przywiązanie i poczucie bliskości, intensyfikuje naśladownictwo. Im bliższa jest nasza relacja z drugim człowiekiem, tym więcej oksytocyny wytwarza podwzgórze, a my upodabniamy swoje zachowania do zachowań ukochanej osoby. Choć żyjemy w czasach kultu indywidualizmu, dążenia do wyjątkowości i nonkonformizmu, to potrzeba przynależności do grupy, włączenia i akceptacji pozostaje nadal jedną z najsilniejszych ludzkich potrzeb, jest w nas bardzo głęboko zakorzeniona. Efekt kameleona można w pełni świadomie wykorzystywać nie po to, by bezrefleksyjnie kopiować cudze zachowania, ale po to, by lepiej się komunikować i budować trwalsze relacje.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE