1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Dlaczego rodzice tak bardzo cię denerwują i co możesz z tym zrobić?

Dlaczego rodzice tak bardzo cię denerwują i co możesz z tym zrobić?

(Fot. m-gucci/ Getty Images)
(Fot. m-gucci/ Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Patrycja Klikowska - Dlaczego rodzice tak bardzo cię denerwują i co możesz z tym zrobić?

00:00 08:06
15s
0,5 x
15s
To, że nastolatkowie idą na wojnę z dorosłymi, nikogo specjalnie nie dziwi. Gdy do głosu dochodzą buzujące hormony, trudno, by nie padło kilka strzałów. Z czasem oczekujemy, że sytuacja się uspokoi, dojdzie do zawieszenia broni, a w końcu także do trwałego rozejmu. A jednak napięcia na linii rodzic–dziecko mogą pojawić się w każdym wieku, choć z biegiem lat zmieniają się punkty zapalne. Dlaczego nawet wtedy, gdy okres buntu masz już dawno za sobą, rodzice nadal działają ci na nerwy?

Oczywiście każda rodzina jest inna. Niektórzy dorastali pod pieczą niedojrzałych emocjonalnie rodziców, przez co ich potrzeby były notorycznie niezaspokajane, a wianem wynoszonym z domu w świat stało się głębokie poczucie osamotnienia. Inni doświadczyli całego spektrum dysfunkcji: od przemocy emocjonalnej i fizycznej, po nadmierną kontrolę czy perfekcjonizm odbierający zdolność do zabawy i radości. Trudno oczekiwać, by relacje z takimi bliskimi nagle stały się wzorowe w momencie, gdy odbierzemy w urzędzie dowód osobisty.

Jesteś dorosła, a przy rodzicach wciąż puszczają ci nerwy? Sprawdź, dlaczego tak się dzieje

Ale co, jeśli swoje dzieciństwo opisałabyś jako „normalne”, a nawet szczęśliwe? Co, jeśli rodzice nie byli toksyczni ani przemocowi, a mimo to ich słowa, uwagi czy zachowania wciąż budzą w tobie irytację, przez którą na moment znów czujesz się jak kapryśna „małolata”? Oto, dlaczego niektórzy dorośli nie mogą dojść do porozumienia ze swoimi rodzicami i co można z tym zrobić.

Problemy z granicami i autonomią

Wiadomo, że nieproszone rady mogą wynikać ze szczerej troski. Rodzice przez tyle lat prowadzili cię za rękę, byś nie potknęła się przypadkiem na prostej ścieżce, że teraz trudno im wypuścić cię z opiekuńczego uścisku. Stąd wtrącanie się w decyzje zawodowe, krytykowanie wyborów miłosnych, kwestionowanie twoich metod wychowawczych czy próby kontrolowania finansów.

Rodzice mogą infantylizować dorosłe już potomstwo, nieustannie pytając: „Naprawdę myślisz, że to dobry kierunek? Jesteś pewna, że dasz sobie radę? Czy to faktycznie potrzebny wydatek?” – nie zostawiając tym samym przestrzeni na samodzielne działanie. Mogą też okazywać brak szacunku dla prywatności latorośli albo oczekiwać ciągłej dostępności: „Dlaczego nie odebrałaś ode mnie telefonu? Jak to nie możesz przyjechać w weekend?”. Nieważne, czy źródłem tych uwag są uzasadnione obawy czy zwyczajna zaborczość, przy takim traktowaniu rzeczywiście można się wściec.

Co możesz z tym zrobić? Najlepiej stopniowo wzmacniać swoją niezależność. Jeśli rodzice wciąż pomagają ci w opłacaniu rachunków czy zakupów, postaraj się zrezygnować z tego regularnego wsparcia, by mieli mniej narzędzi do sprawowania kontroli. Nie oczekuj od nich drobnych przysług oraz powstrzymaj się od ciągłego proszenia ich o radę i konsultowania z nimi każdej błahostki. Zwracaj się do nich tylko wtedy, gdy naprawdę tego potrzebujesz, a nie za każdym razem, kiedy chcesz przerzucić ciężar decyzji na kogoś innego. Po drugie – postaw na szczerą rozmowę. Delikatnie, ale stanowczo przypomnij im, że nie mają już do czynienia z nieporadną nastolatką, lecz z dorosłym człowiekiem, którego sami wychowali na odpowiedzialną i rozsądną osobę, dlatego nie mają powodów do zmartwień.

Czytaj także: Jak stawiać granice i chronić swoją przestrzeń?

Różnice pokoleniowe i światopoglądowe

Tak jak politycy zbijają największy kapitał na podburzaniu wyborców w sporach światopoglądowych, tak przy rodzinnym stole najwięcej podniesionych głosów też prowokują odmienne życiowe priorytety i wartości. Niektórzy rodzice nie potrafią zaakceptować zmieniających się norm społecznych ani pogodzić się z tym, że ich dzieci nie chcą żyć tak jak oni. Z kolei dzieci przyjmują często moralizatorski ton i oceniają wydarzenia sprzed kilku dekad dzisiejszą miarą.

Starsi mogą widzieć sens w stabilizacji i bezpieczeństwie, młodsi – w ryzyku i samorozwoju. I tak jedni będą naciskać, by wybrać „pewniejszy” kierunek studiów i zagrzać miejsce w budżetówce, a drudzy będą stawiać na mniej przewidywalną karierę w kreatywnej branży („Na czym w ogóle polega ta praca? Klikasz cały dzień w ten komputer?”). Rodzice mogą cenić oszczędzanie i ostrożność, dzieci zaś hołdować bardziej konsumpcyjnemu stylowi życia („Kiedyś nie jadło się tak na mieście! Wakacje trzy razy w roku? Kto to słyszał!”) czy luźniejszemu podejściu do wychowania („Za moich czasów dzieci nie miały tyle swobody!”).

Co możesz z tym zrobić? Pamiętajcie, że na szczęście nie walczycie o fotel prezydencki – możecie więc spróbować nawzajem spokojnie wysłuchać swoich racji. Zacznij od autorefleksji: przyznaj przed samą sobą, że jesteś inna niż twoi rodzice, i że to zupełnie naturalne. Zaakceptuj, że ani ty, ani oni nie jesteście idealni. Nie masz wpływu na to, jacy są twoi rodzice – ukształtowały ich zupełnie inne okoliczności niż te, w których dorastałaś ty. Masz za to wpływ na to, jak będzie układała się wasza relacja.

Zamiast zatem próbować siłą narzucać im swoje poglądy, skoncentruj się na ustalaniu zdrowych granic. Mów otwarcie, gdy ich słowa są dla ciebie krzywdzące lub zbyt ingerujące. Jasno określaj, jakie zachowania są dla ciebie niedopuszczalne. Postaraj się także odseparować od nich emocjonalnie – nie chodzi o zerwanie kontaktu, ale o to, by przestać zabiegać o ich akceptację i zrozumieć, że nie w każdej sprawie będziecie stać po tej samej stronie barykady.

Niepokój wynikający z zamiany ról

Niewykluczone, że twoje nerwy biorą się także z lęku. Z każdym rokiem na twarzach rodziców pojawia się coraz więcej zmarszczek, włosy stają się coraz bardziej siwe. Z czasem dochodzi więc do swoistej zamiany ról: to ty powoli stajesz się opiekunką i przewodniczką. Rodzice starzeją się i wymagają wsparcia – czy to fizycznego (przy niesieniu zakupów, podwózce do lekarza), czy emocjonalnego (wysłuchania opowieści o dolegliwościach i uczuciu samotności). Możesz czuć się tym jednocześnie obciążona, winna i rozzłoszczona, nawet jeśli zwykle uważasz się za empatyczną i cierpliwą osobę. Patrzenie na pogarszający się stan bliskich potrafi rodzić bezradność. Konieczność rezygnacji z własnych planów może być powodem frustracji, a świadomość, że czasu nie da się cofnąć, może podsuwać ci myśli, że nie radzisz sobie z tym wszystkim wystarczająco dobrze.

Co możesz z tym zrobić? Po pierwsze, zaakceptuj swoje emocje. Lęk, złość czy frustracja to naturalna reakcja na nowe, niełatwe realia – nie oznaczają, że jesteś złym dzieckiem. Po drugie, ustal realne granice wsparcia. Określ, ile czasu i energii jesteś w stanie poświęcić. Jeśli opieka cię przytłacza, poszukaj wsparcia z zewnątrz, na przykład zwróć się do krewnych czy skorzystaj z oferty organizacji pomocowych. Wreszcie, pamiętaj o sobie. Znajdź czas na odpoczynek i własne sprawy. Nie możesz dawać z pustego naczynia – dbanie o siebie to nie egoizm, lecz konieczność, by móc być wsparciem dla innych.

Czytaj także: „Nie trzeba towarzyszyć rodzicowi w umieraniu, ale warto to zrobić”. Rozmowa z psycholożką Sarą Tylką

Brak wspólnego języka

Jak zauważa na łamach portalu „Psychology Today” terapeutka Sarah Epstein, przyczyna może być też bardzo prozaiczna: być może rodzice i dzieci po prostu nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Choć gdyby zsumować cały czas spędzony razem na przestrzeni lat, wyszłyby astronomiczne liczby, wcale nie oznacza to, że udało im się znaleźć wspólny język. Być może nigdy nie odkryli hobby, które wszyscy lubiliby tak samo, ani tematów, które autentycznie angażowałyby każdą ze stron. A może – jak pisze Epstein – z biegiem lat jedno z nich odnalazło nową „religię, pasję czy styl życia”, które całkowicie zdominowały jego sposób myślenia i zainteresowania, pozostawiając niewiele miejsca na inne rozmowy.

Dopóki mieszkali pod jednym dachem, codzienna rutyna i wspólne obowiązki nadawały rytm relacji. Kiedy jednak dzieci wyprowadziły się z domu, okazało się, że podczas rodzinnych spotkań coraz częściej zapada niezręczna cisza, a zamiast bliskości pojawia się poczucie skrępowania i poddenerwowanie.

Co możesz z tym zrobić? Jeśli nie chcesz w kółko wracać do tematów, które nieuchronnie prowadzą do spięć lub znudzenia, spróbuj zaproponować aktywności, które mogą zmniejszyć dzielący was dystans. Terapeutka podaje kilka prostych przykładów: założenie rodzinnego klubu książki, wspólne oglądanie filmów albo cotygodniowe odwiedzanie kolejnych lodziarni i tworzenie własnego rankingu deserów. Zachęca także do okazywania szczerej ciekawości wobec świata drugiej osoby – dopytywania o to, czym obecnie żyją rodzice lub dzieci, co ich fascynuje, co zajmuje im najwięcej czasu. Jednocześnie podkreśla, że takie pomysły nie są uniwersalnym lekarstwem. W jednych rodzinach rzeczywiście pomogą odbudować bliskość, w innych mogą jedynie uwydatnić, jak powierzchowna stała się relacja.

Artykuł opracowany na podstawie: Sarah Epstein, „Why Many Parents and Adult Children Just Can't Get Along”, psychologytoday.com [dostęp: 21.07.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE