Indywidualistka wymyka się prostym definicjom. Nie musi być buntowniczką ani zawsze płynąć pod prąd. Nie walczy ze światem – po prostu nie pozwala mu decydować za siebie.
Zarówno codzienne wybory, jak i najważniejsze życiowe decyzje wynikają z jej systemu wartości, a nie z oczekiwań innych ludzi. Kiedy wszyscy jej znajomi z dzieciństwa idą na prawo, ona wybiera malarstwo. Chociaż wszystkie przyjaciółki przekonują ją, że po trzydziestce „czas się ustatkować”, ona nie wchodzi w związek tylko po to, aby nie być „gorszą”.
Pani swojego losu wykonała trudną pracę i określiła, co naprawdę ma dla niej znaczenie. Nie kieruje się tym, co dobrze wygląda na papierze ani tym, co mogłoby zrobić wrażenie na innych. Zamiast tego podejmuje decyzje zgodne ze sobą – nawet, gdy są niepopularne lub niezrozumiałe dla otoczenia.
U prawdziwej indywidualistki nie ma dużego rozdźwięku między tym, kim jest, a tym, jak wygląda jej codzienność. Jej praca, relacje, sposób spędzania wolnego czasu czy cele, do których dąży, są w dużej mierze odzwierciedleniem jej charakteru, potrzeb i zainteresowań.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy element jej życia jest idealnie do niej dopasowany – czasem trzeba przecież pójść na kompromis, zrobić coś z obowiązku albo przeczekać trudniejszy okres. Mimo to, patrząc na jej życie jako całość, można dostrzec pewną spójność.
Badania wskazują, że poczucie autentyczności wiąże się z większym poczuciem sensu życia i dobrostanem psychicznym. I trudno się temu dziwić. Jeśli ktoś przez lata wykonuje zawód, którego nie znosi, pozostaje w relacjach, w których nie może być sobą, albo realizuje cele, które bardziej imponują innym, niż cieszą jego samego, z czasem może pojawić się poczucie, że żyje nie swoim życiem.
Jeśli pani własnego losu poświęca dużo czasu pracy, to dlatego, że jest dla niej ważna. Jeśli wybiera spokojniejsze życie, nie uważa, że powinna czuć się z tego powodu mniej ambitna. Jeśli rezygnuje z czegoś, do czego dążyła przez lata, potrafi przyznać, że ten cel po prostu przestał być jej.
Prawdziwa indywidualistka nie udaje, że wszystko jest w porządku, kiedy w jej środku aż się gotuje. Jeśli coś ją zraniło, potrafi o tym powiedzieć. Kiedy się z czymś nie zgadza, nie przytakuje dla świętego spokoju. Nie ukrywa też radości, wzruszenia czy ekscytacji tylko dlatego, że boi się, że zostanie uznana za zbyt emocjonalną. Wie, co czuje, i nie wstydzi się własnych reakcji.
Nie oznacza to jednak, że mówi wszystko, co przyjdzie jej do głowy. Ona rozumie, że można być szczerą i jednocześnie uważną na drugiego człowieka.
Zamiast rzucić przyjaciółce: „Ten związek to katastrofa, zmarnowałaś z nim trzy lata”, może powiedzieć, że martwi ją to, jak przyjaciółka czuje się w tej relacji. Zamiast podczas kłótni wyciągać najsłabsze punkty partnera, potrafi nazwać własną złość i powiedzieć, co konkretnie ją zraniło.
Można mówić prawdę bez upokarzania, oceniania czy celowego zadawania bólu. Liczą się nie tylko słowa, lecz także moment, intencja i sposób, w jaki zostaną wypowiedziane.
Indywidualistka nie tłumi więc emocji po to, żeby wszystkim wokół było wygodnie, ale też nie traktuje ich jak przepustki do mówienia i robienia wszystkiego, na co ma ochotę. Potrafi powiedzieć: „Jest mi przykro”, „Jestem zła”, „Nie zgadzam się” czy „To przekracza moją granicę”, nie zamieniając jednak rozmowy w atak. Dzięki temu jej szczerość buduje, a nie niszczy bliskość.