Patrycja Klikowska - Inteligentni ludzie też wierzą w kłamstwa. Dlaczego bystry umysł nie zawsze chroni przed fałszem?
00:00
06:26
Zazwyczaj, kiedy ktoś nabierze się na kłamstwo, kwitujemy to drwiącym: „Jak mogłeś być taki głupi?”. Tymczasem okazuje się, że inteligencja wcale nie musi działać jak tarcza chroniąca nas przed fałszem. Wprost przeciwnie – bywa, że bystry umysł wyposaża nas w jeszcze więcej narzędzi, przez które dajemy wiarę nieprawdziwym informacjom.
Działanie tego zaskakującego mechanizmu wyjaśniła na portalu „Psychology Today” prawniczka, neuropsycholożka i filozofka Shermin Kruse. Jak pisze, latami zgłębiała tajniki logicznego myślenia, sztuki argumentacji i funkcjonowania ludzkiego mózgu. Sukcesy na sali sądowej utwierdzały ją w przekonaniu, że świetnie radzi sobie z chłodną oceną materiału dowodowego i prowadzeniem dyskusji. A jednak – jak sama przyznaje – mimo solidnego wykształcenia i wieloletniej praktyki zawodowej wciąż zdarza jej się ulegać kłamstwom.
Dlaczego tak się dzieje? Przecież teoretycznie inteligencja powinna być naszym sojusznikiem w odróżnianiu faktów od fikcji. I w wielu sytuacjach tak się właśnie dzieje. Na przykład, kiedy ktoś podający się za przedstawiciela banku będzie chciał nas oszukać przez telefon. Tyle że każdy z nas – niezależnie od indywidualnej bystrości i pojętności – jest tylko człowiekiem. A jako tacy jesteśmy podatni na błędy poznawcze. Jednym z najczęstszych figli, jakie płata nam mózg, jest skłonność do naginania rzeczywistości tak, by prawdą było to, w czym pokładamy wiarę. Jeśli więc oczywista manipulacja działa na naszą korzyść, bo potwierdza słuszność naszych poglądów, chętnie przymykamy oko na nieprawidłowości i racjonalizujemy sobie własne uprzedzenia.
A im sprawniej posługujemy się rozumem, tym łatwiej może nam przychodzić odwracanie kota ogonem.
Czytaj także: Manipulacja a psychologia – jak rozpoznać manipulatora?
Aby to wyjaśnić, Kruse wprowadza dwa terminy: rozumowe motywowane oraz uczciwość intelektualna. Pierwszy oznacza taki sposób myślenia, w którym zamiast bezstronnie oceniać informacje, szukamy argumentów i dowodów wspierających wnioski, w które chcemy wierzyć, oraz odrzucamy lub pomijamy te, które im przeczą. Uczciwość intelektualna to z kolei postawa polegająca na dążeniu do prawdy, niezawisłości osądu, odporności na naciski i wystrzeganiu się priorytetyzowania własnych interesów oraz rzetelnym i bezstronnym przedstawianiu racji – także tych, które nie wspierają naszych osobistych przekonań.
Ponadprzeciętna inteligencja nie sprawia więc, że zanika w nas potrzeba potwierdzenia, przynależności, nadziei i poczucia bezpieczeństwa. Daje nam za to większe pole do popisu w dogłębnym analizowaniu, dostrzeganiu wzorców i wyobrażaniu sobie alternatyw. Analiza sama w sobie jest neutralna. Potem jednak mamy dwie drogi: możemy albo zakwestionować to, co wydawało nam się prawdą, albo zacząć wyszukiwać „furtki”, którymi wymkniemy się niewygodnym faktom, by nie musieć się z nimi mierzyć.
Kruse radzi, by wyobrazić sobie, że na jaw wychodzą brudne interesy polityka, którego popieraliśmy. Co zrobimy z tym fantem? Opcja pierwsza: wysłuchujemy informacji, stawiamy czoła rozczarowaniu i zastanawiamy się nad dalszym poparciem. Opcja druga: zaczynamy szukać wymówek: „Członkowie opozycyjnej partii robią przecież to samo” albo „Źródło tej rewelacji jest niewiarygodne”. I nagle zamiast skonfrontować się z faktami, zaczynamy rzucać coraz bardziej wyrafinowanymi argumentami, które pozwalają nam zachować dotychczasowe przekonanie. Być może rzeczywiście mamy rację i była to jedynie próba podkopania zaufania do kandydata zagrażającego obecnej władzy. Ale być może nasz wysoki iloraz inteligencji pozwala nam po prostu skuteczniej racjonalizować to, w co pragniemy wierzyć.
Czytaj także: Kto udostępnia fake newsy? Naukowcy wskazali cechy osób najbardziej podatnych na dezinformację
Lista takich racjonalizacji może być nieskończona – zwłaszcza gdy stawką jest coś ważnego dla naszej tożsamości i poczucia własnej wartości. Nie oznacza to oczywiście, że ludzie o niższej inteligencji są bardziej odporni na manipulację ani że osoby świadome własnych zdolności intelektualnych zawsze będą szły w zaparte, święcie przekonane, że przecież nie mogą popełnić żadnego błędu. Trzeba jedynie pamiętać, że inteligencja potrzebuje pokory.
„Antidotum nie polega na tym, aby stać się mniej inteligentnym, lecz na nauczeniu się wykorzystywania inteligencji do podważania własnej pewności” – tłumaczy ekspertka.
Nie wierz więc ślepo własnemu rozumowi, choćby wszystkie znaki na niebie i ziemi, dyplomy na ścianie i nagrody branżowe wymienione na profilu na LinkedInie świadczyły o tym, że w swojej dziedzinie nie masz sobie równych. Choćbyś ufała swoim rozmówcom bezgranicznie. Pamiętaj, że pierwsza interpretacja rzeczywistości niekoniecznie musi być z nią zgodna, a nawet najbardziej lotny umysł może zwodzić na manowce.
Dlatego warto od czasu do czasu zatrzymać się i zadać sobie kilka kontrolnych pytań: Czy przypadkiem nie zyskuję czegoś emocjonalnie, wierząc w tę wersję wydarzeń? Czy naprawdę zależy mi na dotarciu do prawdy, czy raczej na obronie własnego stanowiska? Czy przekonuje mnie sam argument, czy może fakt, że padł z ust kogoś, kogo lubię i cenię? Największą oznaką inteligencji nie jest więc pewność, że ma się rację, ale gotowość do tego, by sprawdzić, czy przypadkiem się nie mylimy.
Artykuł opracowany na podstawie: Shermin Kruse, „Why Smart People Believe Lies”, psychologytoday.com [dostęp: 23.08.2026]