1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Przeczytałam, co Arystoteles mówił o szczęściu, i zaczęłam inaczej patrzeć na swoje życie. Polecam każdemu

Przeczytałam, co Arystoteles mówił o szczęściu, i zaczęłam inaczej patrzeć na swoje życie. Polecam każdemu

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. PanosKarapanagiotis via Getty Images)
(Fot. PanosKarapanagiotis via Getty Images)
Współczesna definicja szczęścia to lista warunków, ale czy na pewno o to chodzi? Arystoteles zastanawiał się nad tym ponad dwa tysiące lat temu. Warto poznać jego wnioski, zwłaszcza jeśli mimo spełniania kolejnych marzeń nadal czujemy, że czegoś nam brakuje.

Spis treści:

  1. Czy można mieć wszystko i nie być szczęśliwym?
  2. Szczęście według Arystotelesa
  3. A gdyby Arystoteles żył w XXI wieku?

Czy można mieć wszystko i nie być szczęśliwym?

Na hasło „szczęście” wyobraźnia od razu podsuwa nam sielankowe obrazy: rajską plażę, domek w górach ze stadem psów, czerwony dywan w blasku fleszy albo rodzinny obiad z mężem i dziećmi w pięknej jadalni. Beztroska, radość, spokój, poczucie zwycięstwa i spełnienia stały się naturalnymi elementami naszej definicji szczęścia. Realizujemy marzenia i bum – jesteśmy szczęśliwi.

Gdy jednak pomyślę o najbogatszych ludziach świata, coś w tej wizji zaczyna mi nie grać. Mają żony, dzieci, kochanki, władzę, czas, zdrowie, nieskończone możliwości i pieniądze, a jednak nie dowierzam szczęściu wielu z nich.

Bo czy naprawdę szczęśliwa może być osoba, która czerpie korzyści z cudzego cierpienia, której ciągle mało, która ocenia innych najsurowszą miarą, a wobec siebie pozostaje bezkrytyczna?

W moim przekonaniu szczęście „powinno” wypełniać nas miłością i wdzięcznością. Wprowadzać nas w stan, kiedy mamy w sobie tyle esencji życia, że pragniemy się nią podzielić. Przynajmniej takiego szczęścia bym dla siebie pragnęła.

Szczęście według Arystotelesa

Rozważaniom na temat natury szczęścia przez tysiąclecia oddawali się najwybitniejsi myśliciele. Dla mnie szczególnie inspirujące jest spojrzenie si, które w artykule „How Did Aristotle Define True Happiness Beyond Mere Pleasure?” opisuje filozof Eric Comerford.

„Dla Arystotelesa kluczowym elementem szczęścia jest realizowanie w pełni naszej ludzkiej natury” – pisze Comerford.

A co stanowi sedno tej natury? Zdaniem greckiego filozofa jest nim zdolność poznawania i rozumienia świata. Wyraża się ona między innymi przez zadawanie uniwersalnych pytań, np. „Dlaczego tak jest?”, „Co jest prawdą?”, „Jak działa świat?”.

Tym, co wyróżnia człowieka, jest zdolność myślenia i dążenie do poznania prawdy. W rozwijaniu tych zdolności Arystoteles widział źródło najpełniejszego szczęścia i sposób na „dotknięcie”, tego co boskie.

Za najbardziej szczęśliwe uważał więc życie poświęcone dociekaniu, refleksji i zachwytowi nad tym, co udaje się zrozumieć. Nie chodziło mu przy tym o zdobywanie wiedzy dla pieniędzy, uznania czy przewagi nad innymi. Poznawanie miało dla niego wartość samo w sobie. Nagrodą był sam proces.

A gdyby Arystoteles żył w XXI wieku?

Chociaż jego wizja szczęścia może wydawać się górnolotna, tak naprawdę bardzo łatwo sprowadzić ją na ziemię. Wystarczy spojrzeć szerzej na proces poznawania prawdy – podobnie jak nauczyliśmy się patrzeć na sztukę.

Przez długi czas sztuka kojarzyła się przede wszystkim z wielkimi dziełami tworzonymi przez wielkich artystów. Oglądało się ją w pałacach, kościołach i galeriach.

Dziś potrafimy dostrzec ją także w codzienności. W gotowaniu, gdy z prostych składników powstaje coś, co zachwyca smakiem i zapachem. W przygotowywaniu prezentu, którego każdy szczegół świadczy o tym, jak dobrze znamy ukochaną osobę. W układaniu kwiatów w wazonie, robieniu zdjęć czy urządzaniu mieszkania.

Podobnie możemy spojrzeć na poznawanie świata. Wcale nie musimy rozstrzygać największych filozoficznych zagadek, żeby doświadczyć satysfakcji z odkrywania i rozumienia.

Czasem wystarczy rozmowa, dzięki której dostrzegamy cudzą perspektywę, książka, która podważa nasze przekonania, albo trudne doświadczenie, dzięki któremu zyskujemy mądrość i siłę, aby w końcu wyjść z sideł schematu myślenia, który „zaprogramowano” nam w dzieciństwie.

W tym sensie szczęście kryje się w rozwoju, a szczęśliwe życie to takie, w którym wciąż odkrywamy siebie i świat.

Budują je momenty olśnienia. Możemy latami myśleć, że najważniejsze jest dla nas zbudowanie pięknego domu, aby po latach zrozumieć, że wolimy mieszkanie w centrum miasta z dużym balkonem. Wierzyć, że wszystkie nasze problemy rozwiąże „idealny” mężczyzna, aby w końcu zrozumieć i pokochać fakt, że nasze życie leży w naszych rękach. Przypadkiem odnaleźć nieskończoną satysfakcję w dawaniu innym, tego czego nam nigdy nie brakowało.

Na koniec wrócę jeszcze do przypadku milionerów. Pieniądze dają ogromne możliwości, ale nie zastępują ciekawości świata ani gotowości do przyjrzenia się sobie. Można pozwolić sobie na niemal wszystko, a w środku wciąż czuć pustkę. Można też mieć znacznie mniej i wciąż odkrywać coś, co wzbogaca życie.

Może więc ważniejsze od stanu konta, jest to, czy nadal mamy w sobie pokorę i otwartość, aby się czegoś nauczyć.

Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.

Artykuł napisany z wykorzystaniem: Eric Comerford, „How Did Aristotle Define True Happiness Beyond Mere Pleasure?”, thecollector.com, [dostęp: 21.10.2026].

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE