fbpx

Im więcej odpoczywasz tym więcej osiągasz

Im więcej odpoczywasz tym więcej osiągasz
fot.123rf

W obecnych czasach, kiedy Internet pozwala nam na wysyłanie i dostawanie informacji praktycznie z każdego miejsca na świecie, coraz więcej pracy wykonujemy również poza siedzibą firmy, przez co praca, tak jak odpoczynek, staje się stanem umysłu.
Nie chodzi tylko o osoby na najwyższych stanowiskach, które nawet w trakcie urlopu wydają polecenia przez telefon, czy o pracoholików, którzy wprost kompulsywnie sprawdzają maile na telefonie co kilka minut w każdy weekend. Coraz więcej z nas, bez względu na to gdzie się znajduje i co robi, ma głowę w bezustannym stanie pracy, zapominając o tym drugim – stanie odpoczynku.

Czas do odpoczynku

Zanim podzielimy nasze czynności na te, które składają się na stan pracy i na stan odpoczynku, warto zastanowić się czy tak naprawdę dajemy sobie czas i prawo do tego, żeby wypoczywać. Wielu z nas próbuje żyć w ciągłym biegu, traktując życie jak maraton, a kiedy tylko pozwalamy sobie na chwilę bezczynności, czujemy się nie w porządku. Odpoczynek dla wielu z nas wydaje się stratą czasu, porażką w wyścigu, który prowadzimy z własnym życiem. Skoro inni biegną to dlaczego ja mam stawać? W końcu poczucie własnej wartości znajduje się blisko naszych osiągnięć…

Przy takiej perspektywie odpoczynek jest działaniem na własną szkodę. Nasz wewnętrzny głos jest zawsze gotowy się zbuntować, nawet, gdy uczynimy najmniejszy błąd – nie oddzwonimy do klienta w ciągu 10 minut czy utniemy sobie drzemkę w ciągu dnia. Do tego wszystkiego dochodzi kwestia kontroli, poczucia bycia potrzebnym i niezbędnym – gdyby nie my zawaliłby się świat. Kiedy nie uda nam się czegoś osiągnąć czy wykonać, nasze “ja” czuje się urażone. Jednak gdybyśmy byli całkowicie pozbawieni ambicji i spędzali życie na patrzeniu w niebo, nie wydarzyłoby się wiele dobrych rzeczy. W związku z czym nie chodzi o przechylenie szali na stronę bycia lub działania, ale o umiejętność odpoczynku, nie tylko w czasie urlopu, a także na co dzień.

Ilość bodźców

Każdego dnia dociera do nas około 100 tys. słów, można to przeliczyć na gigabajty docierających do nas informacji. Strumienie bodźców dosłownie nas zalewają, bardzo często z kilku różnych stron. Procesy naszego mózgu można porównać do kanału informacyjnego, który nadaje wiadomości 24 godziny na dobę. Słyszymy prowadzoną rozmowę, pod nią widzimy pasek z najważniejszymi wiadomościami, a nad rozmówcami kolejne informacje. Tak samo jest w wielkich firmach: kilkadziesiąt e-maili dziennie jest normą. Do tego dochodzą telefony, spotkania, prezentacje, a także rozmowy z innymi ludźmi i potok własnych myśli. Pamiętajmy, że naturą naszego umysłu jest ciągła praca. A więc co można z tym zrobić? Jak się uwolnić od tego chaosu?

Wolność wyboru

Czy naprawdę musimy odebrać telefon, który do nas dzwoni w najmniej odpowiednim momencie? Czy musimy odpisywać na służbowe e-maile poza godzinami pracy? Wolność naszego wyboru leży między bodźcem a reakcją. – Pomiędzy nimi jest miejsce na nasz świadomy wybór. Tym wyborem może być decyzja o tym, że niektóre z wykonywanych przez nas czynności nie będą automatycznym odruchem. Bo odruchy każdy z nas ma, a wpływanie na nie jest zdecydowanie trudniejsze niż wpływanie na świadome decyzje.

Punktem wyjścia jest świadomość wyboru, jakiego możemy dokonać. Za każdym razem to my decydujemy, czy odbierzemy telefon i odpiszemy na wiadomość. Czas jest nasz i to my decydujemy, co z nim zrobimy i w jaki sposób go wykorzystamy. Jeżeli sprawdzamy pocztę o dziesiątej wieczorem, to jest to nasza decyzja. Taka świadomość wyboru pozwoli nam na reakcję na niektóre bodźce i brak odruchowej reakcji na inne. Aby tak działać nie potrzebujemy bodźca zewnętrznego, najczęstszym motywem naszego postępowania jest nasza myśl, która powie: nie mogę tego zrobić, muszę wykonać coś innego. Postarajmy się więc w sytuacjach zaburzających nasze plany zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czy faktycznie powinienem teraz to zrobić, czy to jest dla mnie priorytetem czy nie zaburzę przez zmianę planu swojego czasu na odpoczynek? Dlatego do regeneracji, potrzebujemy wyciszenia umysłu. To będzie początek naszego codziennego odpoczynku.

Siedzieć i nie myśleć

Nasze dni nie pozostawiają wiele miejsca na regenerację. Jeśli jednak przyjmiemy do wiadomości, że mamy wybór, wszystko może wyglądać inaczej. Pierwszą rzeczą jaką możemy zrobić jest: zatrzymać się, po prostu siedzieć i przekierować swoją uwagę na coś innego, niż myślenie o bieżących sprawach..

Kilka lub kilkanaście minut codziennej medytacji otwiera istniejącą, ale ukrytą przestrzeń ciszy. Niektórzy mają opór przed samym słowem “medytacja”, uważają, że to nie dla nich i nie dadzą rady. Z reguły oznacza to, że ich uzależnienie od bodźców jest zbyt silne, a sama myśl, iż mogliby się zatrzymać powoduje sprzeciw. Często zdarza się, że takie osoby, nawet jak wyjadą na zaległy urlop, siadają na plaży, słuchają szumu morza, a po chwili już włączają smartfona i sprawdzają pocztę, Facebooka, byleby tylko nie dać sobie chwili ciszy i spokoju. Umysł, który jest uzależniony od bodźców wije się w bólach „odstawiennych” – tak jak człowiek, który leczy się z nałogu.

Bywa tak, że ludzie, którzy mają odpoczywać, zachowują się jak w pracy. A medytowanie jest czymś przeciwnym: w dniu przepełnionym pracą, trzeba zachowywać się jakby jej nie było – siedzisz i koncentrujesz się na doświadczaniu zmysłami, a nie na tym co tworzy twój racjonalny umysł.

Co oprócz niemyślenia?

Jeśli odpoczywamy podróżując, warto znaleźć codzienny odpowiednik podróży. Zazwyczaj poruszamy się stałymi trasami: dom – parking – samochód – biuro i z powrotem. W tym zestawieniu nie ma żadnej sposobności, która pozwoli zaczerpnąć powietrze. Może warto zmienić choć kawałek naszej codziennej trasy? Zaparkować kawałek dalej od pracy i przejść się pięknym parkiem? Da nam to prawie godzinę spaceru w tygodniu!

Innym sposobem na relaks jest paradoksalnie zmęczenie, ale w innym rodzaju. Wysiłek fizyczny oczyszcza umysł z myśli, podobnie jak medytacja. Dlatego nie zabierajmy sobie tej przyjemności, mówiąc: nie mam czasu. Ilu godzin w tygodniu nie poświęciliśmy na jogę, siłownie czy fitness, a spędziliśmy na surfowaniu po sieci? Kiedy się zmęczymy fizycznie nasz umysł nie ma siły na produkowanie dodatkowych myśli. Gdy nasze ciało się męczy, nasz umysł odpoczywa. Pamiętajmy o tym na co dzień, w wirze obowiązków i pilnych spraw. Paradoksalnie z pracą jest czasami tak, że im lepiej i pełniej będziemy odpoczywać, tym więcej zrobimy i osiągniemy, więc wyrzuty sumienia związane z “nicnierobieniem” powinniśmy bardzo szybko zagłuszyć zwiększoną efektywnością.

Tekst: Anita Michalska, coach, trener biznesu. Przygotowuje oraz prowadzi projekty rozwojowe dla średniej i wyższej kadry managerskiej oraz dla specjalistów największych firm polskich i zagranicznych. Wspiera w indywidualnych procesach coachingowych na płaszczyźnie zawodowej i osobistej.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>