Jak komunikować się z serca do serca?

Jak komunikować się z serca do serca?
fot. iStock

Harmonijne relacje ze sobą i światem – tak w skrócie można określić filozofię Zen Coachingu. Ten sposób pracy nad sobą łączy myśl Wschodu z praktyką Zachodu. Uczy żyć i reagować świadomie, zamiast na włączonym autopilocie.

Na czym polega komunikacja z serca do serca?

Możemy porozumiewać się z drugą osobą na trzech poziomach. Po pierwsze, z poziomu umysłu, by wymienić się informacjami, zapytać o opinię, podzielić się pomysłami. Po drugie, z poziomu emocji, gdy mówimy o tym, jak się czujemy, co nas cieszy, boli, uszczęśliwia czy frustruje. Wreszcie można komunikować się z poziomu bycia tu i teraz, z poziomu obecności. Dla mnie komunikacja heart to heart to właśnie ten ostatni poziom. Najgłębszy. To nasza świadoma obecność w teraźniejszości. Taka komunikacja oznacza, że porozumiewamy się z poziomu swojego prawdziwego, autentycznego „ja”, a w drugiej osobie widzimy więcej niż tylko umysł i emocje. Widzimy jej duszę.

Czego potrzebujemy, by takie porozumienie nastąpiło?

Musimy być w kontakcie ze sobą. Potem dopiero możemy połączyć się z tą drugą osobą.

A jeśli ta druga osoba nie jest połączona ze sobą?

Jeśli jestem w kontakcie ze sobą, wówczas mogę połączyć się z duszą tej drugiej osoby. Słyszę, co mówi i co czuje, ale widzę więcej, głębiej. To trochę jak z ciastem. Mamy górę, spód i środek – najsmaczniejszą część. I ja widzę tę najsmaczniejszą część. Kiedy jestem ze sobą w kontakcie i odbieram innych na głębszym poziomie, ludzie na to odpowiadają, czują to.

Jak to wpływa na jakość komunikacji?

Komunikacja ma różne cele. Jeśli potrzebuję praktycznej informacji, na przykład jestem na dworcu kolejowym i zapytam cię o pociąg do Poznania, to mi odpowiesz. Ale gdy zapytam, co jest dla ciebie najważniejszą rzeczą w życiu albo czego brakuje ci w twoim związku – wejdziemy już na inny poziom. Głębszy, bardziej osobisty. Jeśli ludzie się spotykają, to warto zapytać o cel spotkania. Czy chcę poznać twoją opinię czy duszę?

Czy może chcę zbudować relację?

Mnie interesuje ludzka satysfakcja, spełnienie. Prawdziwa przyjaźń to taka, która odbywa się na poziomie serca, duszy. Mamy przyjaciół, których lubimy, ale dopiero gdy wpadamy w tarapaty – problemy finansowe, chorobę, rozwód – możemy przekonać się, kto o nas dba, martwi się, pomaga nam czy odwiedza nas w potrzebie. Kto jest „powierzchownym” przyjacielem, a kto prawdziwym. I jakiego rodzaju przyjaźni chcemy.

Ale konflikt może pojawić się nawet w najbliższej relacji.

Zwłaszcza w tej najbliższej! Między prawdziwymi przyjaciółmi także zdarzają się kłótnie. Często największe, najsilniejsze konflikty wybuchają z osobami, na których nam najbardziej zależy. Dlaczego? Bo najbardziej w te relacje inwestujemy. Chcemy być rozumiani, kochani, akceptowani. Konflikt wydarza się zwykle, gdy te potrzeby nie są według nas zaspokajane.

Zwłaszcza w związku.

Jest teoria pięciu języków miłości, czyli sposobów, w jakie okazujemy sobie miłość. Dla części osób wyrazem uczuć jest spędzanie ze sobą czasu, wartościowego czasu, dla innych to prezenty, dla jeszcze innych czyny, dotyk albo czułe słowa. U każdego z nas jeden z tych języków jest wiodący. Warto wiedzieć nie tylko, jaki język jest typowy dla mnie, ale też, jaki język miłości ma ważna dla nas osoba. Jeśli takim językiem u ciebie jest dotyk, a ukochana osoba cię nie dotyka, to nie czujesz się kochana. Moim językiem jest wartościowy czas. Jeśli więc nie masz czasu dla mnie, to nie czuję się przez ciebie kochany. I mamy konflikt. Bo wprawdzie kochasz mnie, ale nie okazujesz tego w sposób, w jaki oczekuję, nie mówisz językiem, jaki rozumiem.

Czyli konflikt bierze się z tego niezrozumienia?

Tak, choć nie ono jest zapalnikiem. My po prostu nie komunikujemy swoich potrzeb. A w takich sytuacjach zawsze warto być szczerym, bez osądzania. Samo nieporozumienie to nie konflikt. Wcześniej jest ocena i obwinianie. Na przykład jestem z kimś, dla kogo językiem miłości są prezenty, ale dla mnie nie są one aż tak ważne. Druga strona zaczyna mnie oceniać i winić, mówiąc: „Nie dajesz mi prezentów, jesteś zły, nie kochasz mnie!”. A mogłaby powiedzieć to inaczej.

Na przykład: „Wiesz, jesteśmy razem już rok i nigdy nie otrzymałam od ciebie żadnego prezentu. Jest mi smutno. Nie czuję się kochana. Dlaczego nie dajesz mi prezentów?”.

To brzmi jak rozmowa według reguł NVC, czyli Porozumienia bez Przemocy.

Dokładnie tak. Kiedy mówimy o swoich uczuciach, bez oceniania drugiej osoby, porozumiewamy się z poziomu wrażliwości. A to wytrąca oręż z rąk drugiej stronie. Nie sposób zaprzeczyć czy nie zgodzić się z czyimiś uczuciami. Dlatego zawsze trzeba wybrać współodczuwanie zamiast oceniania. Czasem może w tym pomóc rozmowa z przyjacielem albo z coachem. Być może pozwoli zrozumieć, dlaczego w ogóle oceniamy i winimy innych. Konflikt zdarza się wtedy, gdy masz w sobie emocje, do których nie chcesz się przyznać. Dlatego próbujesz zmienić tę drugą osobę.

Jakie to uczucia?

Na przykład jesteś z kimś, kto dużo pracuje, jest ciągle zajęty. Nie widujecie się zbyt często, co martwi cię i złości. Zaczynasz oceniać i obwiniać za to tę drugą osobę. Jakiego uczucia unikasz?

Samotności?

Właśnie, czujesz się samotna, a ponieważ nie chcesz się tak czuć, obwiniasz swojego partnera, że o ciebie nie dba i nigdy nie ma go w domu. Oceniasz drugą osobę, zamiast powiedzieć jej wprost, że czujesz się samotna.

Dlaczego nie mówimy sobie takich rzeczy wprost?

Bo nie chcemy brać odpowiedzialności za swoje uczucia. Najpierw wybieramy kogoś z jakiegoś powodu, a potem z tego samego powodu narzekamy na tę osobę. Tak rodzi się konflikt. Emocje, do których nie chcemy się przyznać, biorą się zwykle z nierozwiązanych sporów z naszymi rodzicami. Na przykład nie dostałem w dzieciństwie od rodziców czegoś, czego nie mogli mi dać – miłości, opieki, uwagi, troski, zrozumienia. Od dziecka więc noszę w sobie schowany głęboko ból, i od dziecka chcę ten ból uleczyć. W wieku 30 lat zakochuję się i oczekuję, że ta druga osoba da mi to, czego nie dali rodzice. Kiedy mi tego nie daje, niepokoi mnie to i złości, bo budzą się we mnie intensywne uczucia tamtego zranionego kilkulatka. Ale zamiast wrócić do tych uczuć, odsłonić je, tłumię je i przekierowuję winę i złość z rodziców na tę drugą osobę. A przecież ta druga osoba nie zastąpi mi rodziców. To niby oczywiste, lecz większość ludzi nie jest tego świadoma.

Jak pomóc tej drugiej osobie to zrozumieć?

Możemy brać odpowiedzialność tylko za siebie.

Oprócz tych poważnych zdarzają się nam także bardziej trywialne konflikty, jak te w miejscu pracy.

Ludzie są ludźmi, także w pracy. Jedyne, co można zrobić, by odnaleźć porozumienie z drugą osobą, to oddzielić tę osobę od sytuacji. Mamy tendencję mieszania jednego z drugim. Na przykład szef złości się na ciebie, bo znowu spóźniasz się do pracy. Może zachować się inaczej, powiedzieć: „Znowu się spóźniasz, nie czuję się z tym dobrze, ale chętnie wysłucham powodu, dla którego się spóźniłaś. Czy coś się zmieniło w twoim życiu?”. Szczerość i słuchanie to jedyna droga do porozumienia między ludźmi, nieważne, czy mówimy o kontaktach osobistych, czy zawodowych.

Czy tobie też zdarza się wejść w konflikt?

Czasem. Ale nie myślę o nim jak o czymś złym, tylko jako o możliwości, potencjale do rozwoju. Mój nauczyciel powiedział mi raz, że jeśli nie ma konfliktów w intymnym związku, to nie jest to intymny związek. Jeśli jesteś z kimś blisko, to musi dochodzić między wami do nieporozumień i spięć, ale one są okazją, by się czegoś od siebie nauczyć, poznać lepiej tę drugą osobę, ale także siebie. Czasem ludzie nie potrzebują treningu z rozwiązywania konfliktu, tylko tego, żeby ten konflikt prawdziwie przeżyć, zamiast zamiatać go pod dywan, a potem wybuchnąć po dziesięciu latach i wszystko zniszczyć. Wszystko jest dobrze, dopóki szukamy porozumienia, dopóki próbujemy rozmawiać. Kiedy przestajemy, już nic nie można zrobić.

 

Kåre Landfald twórca Zen Coachingu i jego główny nauczyciel. Zapoczątkował rozwój Społeczności Zen Coachów, która obecnie liczy ponad 230 osób. Od 1997 r. Kåre pracuje jako konsultant, coach, mediator w konfliktach, menedżer i nauczyciel rozwoju osobistego oraz zarządzania zmianą w organizacjach. Pracował dla ONZ, norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz jako konsultant w wielu organizacjach.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze