fbpx

Jak uchronić dziecko przed wpadnięciem w nałóg?

Jak uchronić dziecko przed wpadnięciem w nałóg?
Rodzice powinni przede wszystkim nauczyć się słuchać dzieci, liczyć się z ich zdaniem, brać na poważnie, to co się z nimi dzieje. (fot. iStock)

Pod wpływem kolegów, z powodu konfliktu z rodzicami, z nudów, z ciekawości… Młodzież sięga po narkotyki z różnych przyczyn. Skala kontaktu nastolatków z używkami jest ogromna. Jak rodzice mogą uchronić dziecko od wpadnięcia w nałóg? Odpowiada psychoterapeutka dr Iwona Malorny, autorka książki o uzależnieniach młodzieży.

Statystyki z 2018 roku mówią, że tylko 9 % nastolatków jest „czystych”, czyli nie próbowało papierosów, alkoholu, leków na uspokojenie i narkotyków. Coraz więcej dzieci i młodzieży, w tym także z tzw. dobrych domów, trafia na oddziały odwykowe i terapeutyczne z powodu uzależnienia od narkotyków. Skąd ta tendencja wzrostowa? Przecież rodzice bardzo troszczą się o swoje nastoletnie dzieci…

Pojęcie troski jest różnie rozumiane. Niektórzy rodzice wychodzą z założenia, że najważniejsze to dać dziecku dobre wykształcenie, zapewnić odpowiednie warunki materialne i status społeczny, bagatelizując jednocześnie jego potrzeby emocjonalne, jak potrzeba bliskości, miłości, zrozumienia, akceptacji, szacunku. Dzisiejsi rodzice nastolatków często sami wywodzą się z domów, w których nie było przyzwolenia na wyrażanie swoich uczuć i potrzeb, a wręcz były one lekceważone czy potępiane. Dlatego też aby pomóc dzieciom zrozumieć swoje nałogowe zachowania, najpierw trzeba pomóc rodzicom podnieść ich poziom samoświadomości w tym zakresie. Uważam, że największym powodem wpadania w uzależnienie jest poczucie osamotnienia młodego człowieka.

Czy to znaczy, że rodzice nastolatków powinni być szczególnie czujni?

Rodzice powinno przede wszystkim nauczyć się słuchać dzieci, liczyć się z ich zdaniem, brać na poważnie to, co się z nimi dzieje. Im częściej się z dzieckiem rozmawia, tym lepiej poznaje się jego świat, jego oczekiwania, marzenia, a także problemy. Jeśli dziecko czuje się kochane, rozumiane i bezpieczne w domu, to nie będzie musiało szukać tego na zewnątrz.

Uważasz, że rodzic, który sam w młodości miał kontakt z narkotykami, powinien o tym mówić dziecku?

Odradzam. Nie ma się czym chwalić. Poza tym może je zachęcić, dać przyzwolenie, a w razie gdyby dziecko zaczęło eksperymentować, to dałoby mu to argument do ręki w stylu „przecież ty też spróbowałeś”.

Czy grupa 12-19 lat jest szczególnie narażona na popadnięcie w uzależnienia?

Zdecydowanie tak.

Dlaczego? Mózg nastolatka funkcjonuje inaczej niż mój?

W odpowiedzi przywołam słowa dr. Marka Kaczmarzyka, biologa i neurodydaktyka z Uniwersytetu Śląskiego: „Większa podatność nastolatków na uzależnienia wynika z faktu, że płaty czołowe mózgu, które są m.in. odpowiedzialne za racjonalne podejmowanie decyzji, są słabo rozwinięte, natomiast układ nagrody, który jest związany ze wsparciem emocjonalnym działań, jest w pełni rozwinięty”. To oznacza, że nastolatek chętniej powtarza rzeczy, które sprawiają mu przyjemność, a to prosta droga do uzależnień. Uzależnienia powstałe w tym wieku są silniejsze i trudniejsze potem do zwalczenia. Zmienne nastroje nastolatków dr Kaczmarzyk tłumaczy z kolei charakterystycznymi w tym wieku skokami stężenia dopaminy. Ponoć nie warto też zaganiać dziecko do łóżka przed północą, bo poziom melatoniny w jego mózgu jest tak niski, że i tak nie zaśnie.

Jakie są w zasadzie przyczyny sięgania po narkotyki przez młodzież? Musi się nałożyć kilka czynników czy wystarczy na przykład sama dostępność narkotyków w środowisku?

Na pojawienie się uzależnienia mogą mieć wpływ zarówno czynniki intrapsychiczne, związane z cechami osobowościowymi, jak np. nieufność, lękliwość, niskie poczucie własnej wartości, jak i czynniki interpersonalne działające z zewnątrz i związane z innymi ludźmi, w tym dostępność narkotyków, presja rówieśnicza, konflikty z rodzicami. Ryzyko uzależnienia wzrasta, kiedy jednocześnie mamy do czynienia z obiema grupami czynników.

Czy uważasz, że narkotyki są modne?

Pojawiła się moda na nowe narkotyki, ja nie będę tutaj wymieniać jakie, ale myślę, że to, co może imponować rówieśnikom, to nie tylko dana substancja, lecz sposób jej przyjmowania. Młodzież jest bardzo kreatywna i pomysłowa, jednak warto byłoby wykorzystać te zasoby na przykład do współtworzenia programów profilaktycznych, chroniących przed uzależnieniem.

W swojej książce piszesz, że okres dojrzewania to czas kryzysów i jeśli dorośli nie pomogą nastolatkom przejść go w miarę łagodnie, może to doprowadzić do poważnych konsekwencji, takich jak właśnie uzależnienia czy konflikty z prawem. Skoro grupa rówieśnicza jest nie mniej ważna w tym okresie niż wpływ rodzin, to czy gdybyś wiedziała, że twoje nastoletnie dziecko przebywa w towarzystwie, które ma dostęp do narkotyków, zabroniłabyś mu tych kontaktów?

Kategorycznie! Aczkolwiek nie na zasadzie „nie bo nie”, tylko podczas spokojnej rozmowy próbowałabym odnieść się do zebranych faktów – a nie podejrzeń czy oskarżeń – dzieląc się swoimi obawami i troską. Chciałabym też dowiedzieć się, co sprawiło, że właśnie ci znajomi stali się dla mojego dziecka atrakcyjni.

Rodzice powinni rozmawiać z nastolatkami o konsekwencjach zdrowotnych i społecznych zażywania narkotyków czy to naprowadza młodych na te tematy?

Myślę, że straszenie konsekwencjami to najmniej skuteczna metoda zapobiegania uzależnieniom. Perspektywa wystąpienia problemów zdrowotnych jest dla młodych ludzi na tyle odległa, że nie podnosi ich motywacji do unikania narkotyków. Co nie oznacza, że rodzice nie powinni zdobywać wiedzy o narkotykach z książek, artykułów, Internetu, szkoleń albo z bezpośredniego kontaktu z pedagogiem czy terapeutą uzależnień. Jednak najważniejsze jest to, żeby rodzice uczyli się, jak wychować zdrowe i szczęśliwe dziecko.

Ale w ogóle z nastolatkami o tym nie rozmawiać czy tylko nie straszyć, bo to bezcelowe?

Uważam, że należy obalać mity, które krążą wśród młodzieży, na przykład takie jak, że marihuana to nie narkotyk a piwo to nie alkohol.

A jeśli sprawdzi się scenariusz, którego boi się wielu rodziców: wracam do domu, moje dziecko siedzi skulone, ma rozszerzone źrenice i nie nawiązuje kontaktu z rzeczywistością. Co wtedy zrobić? Dzwonić na policję, na pogotowie?

Narkotyki mogą zagrażać zdrowiu i życiu nastolatka, wtedy niezbędne jest wezwanie pogotowia. Jednak czasami wystarczy szczera rozmowa i zaproponowanie spotkania z terapeutą, podczas którego również rodzic jest obecny. Warto znać numery telefonów, które mogą się okazać bardzo przydatne w takiej sytuacji.

Statystyki podają, że co trzeci rodzic uzależnionego dziecka jest współużależniony. Na czym to polega?

Syndrom współużależnienia wykształca się w wyniku wieloletniego życia z osobą uzależnioną, co prowadzi do wykształcenia specyficznych wzorców funkcjonowania i reagowania, które przejawia małżonek lub partner uzależnionego członka rodziny. Współuzależnienie nie dotyczy zatem dzieci i rodziców, choć oni również mogą prezentować reakcje z tego obszaru. Głównymi cechami osoby współuzależnionej jest nadkontrola i nieodpowiedzialność chroniące osobę uzależnioną przed ponoszeniem konsekwencji swojego postępowania, które szkodzi innym, przy jednoczesnym niezwracaniu uwagi na własne odczucia i potrzeby. Powołując się na jeżyk moim pacjentów, osoba współuzależniona to ta, która „kocha za bardzo” i która „nie potrafi kochać siebie”.

Czy rodzic, który czuje, że jest współuzależniony, powinien iść na psychoterapię?

Koniecznie. Przede wszystkim powinien zrobić to dla siebie, ale również z poczucia odpowiedzialności za zdrowie i życie swojego dziecka.

 

Dr Iwona Malorny – psycholożka, psychoterapeutka, autorka książki ‚Ryzyko uzależnienia młodzieży szkolnej od narkotyków. Strategie profilaktyczne i interwencyjne podejmowane w środowisku lokalnym”. Prowadzi psychoterapię w nurcie systemowym, www. ctip.eu