fbpx

Warto marzyć! To kompas na przyszłość

Niech spełnią się nasze marzenia!
(Fot. iStock)

Marzenia to kompas wytyczający życiową drogę, kapitał, którym należy odpowiednio zarządzać, a nie trzymać pod poduszką. Może właśnie teraz jest idealny czas na marzenia?

Walt Disney powiedział: „jeśli potrafisz o czymś marzyć, potrafisz to zrobić”. Marzenia to nie mrzonki – nigdy nie zjawiają się przypadkiem, na zasadzie zachcianki, zawsze są wyrazem naszych potrzeb, możliwości i talentów.

Prywatna kopalnia diamentów

Bardzo lubię opowieść pisarza Russella Conwella z wykładu wygłoszonego przez niego na przełomie XIX i XX wieku. Mowa o losach perskiego farmera Ali Hafeda, który zdecydował się sprzedać farmę i odejść od rodziny, żeby oddać się poszukiwaniu diamentów. Tropił je bez wytchnienia, tułając się po całym świecie, wreszcie bezdomny, samotny i zrozpaczony odebrał sobie życie. Tymczasem człowiek, który kupił od Hafeda farmę, z miłością, wdzięcznością i pasją uprawiał ziemię. Pewnego dnia, w dawnym ogrodzie Ali Hafeda znalazł… kopalnię diamentów! Stał się właścicielem niewyobrażalnego majątku.

Każdy ma taką kopalnię diamentów, która czeka na to, by ją odkryć i – kopiąc coraz głębiej – korzystać z jej zasobów. Oswajanie marzeń – do tego jesteśmy stworzeni, to czyni nas niepowtarzalnymi, twierdzą Paul Levesque i Art McNeil, autorzy poradnika „Oswajanie marzeń”. Kiedy zaczniemy zarządzać marzeniem, stanie się ono celem, projektem, dzień po dniu wcielanym w życie. Levesque i McNeil radzą jednak, by na początku zweryfikować spokojnie osiągalność naszych zamierzeń. Niby nie ma rzeczy niemożliwych, ale nieosiągalne zadanie może sparaliżować działania, wzbudzić niepewność. Do realizacji marzeń potrzebujemy entuzjazmu, a trudno, byśmy wzbudzili go w sobie na myśl o prozaicznym zrzuceniu dwóch kilogramów wagi.

Nazwij, zdecyduj, zapal się!

Bardzo ważne jest precyzyjne nazwanie pragnień. Musimy uczciwie powiedzieć sobie, jakie intencje nami kierują, do czego dążymy i jacy będziemy, gdy marzenie nabierze realnych kształtów. Staniesz się radosny, wolny, spokojny? Wzrośnie twoje poczucie bezpieczeństwa? Już teraz zacznij robić coś, by poczuć ten stan! Dobro się mnoży – odczuwając radość, przyciągamy do naszego życia jeszcze więcej radości. Eksperymentuj z nowymi stanami ducha, „oswajaj” energię radości i spełnienia. Jest takie angielskie powiedzenie fake it till you make it – udawaj, aż stanie się to prawdą.

Kiedy już ten najważniejszy cel – twoje marzenie – został sprecyzowany, kluczową sprawą jest podjęcie decyzji: zrobię to. Ale nie na zasadzie: spróbuję, może coś z tego będzie. Nie wystarczy chcieć, trzeba „pałać chęcią”. Taka decyzja to określone konsekwencje – ustalenie hierarchii wartości, wybory, rezygnacja z niektórych rzeczy nieidących w parze z naszą misją. Za to wtedy możemy liczyć na poparcie świata. Zdaniem Paulo Coelho: kiedy się czegoś pragnie, cały świat jednoczy się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie.

Jeśli w to wierzysz już jesteś na dobrej drodze. Wszystkich tzw. ludzi sukcesu – niezależnie od wychowania, narodowości, epoki, umiejętności, dziedziny, w jakiej się wsławili – łączy jedno: wiara, że przedsięwzięcie się uda. Jest taka zasada: jeśli myślimy, że coś jest niedostępne czy zbyt trudne do zdobycia, to tak, jakbyśmy tego nie pragnęli. Często zasłaniamy się wymówkami: nie mam szczęścia, czasu, pieniędzy, silnej woli, jestem za młody, za stary, za niski. Kiedy Kolumb wybierał się w swoją słynną podróż, wszyscy ostrzegali go, że spadnie z krawędzi świata. Louise Hay sugeruje, że nawet gdybyśmy mieli usłyszeć: nikt jeszcze nie zrobił tego w ten sposób, zawsze możemy odpowiedzieć: no to co? Oglądanie się na innych to absurd. Inni są po prostu inni.

Przeszkody to część gry

Największym sojusznikiem na drodze do celu będzie entuzjazm, największym wrogiem – samosabotaż. Uprawiając ten drugi, człowiek tłumi pierwszy, często wkładając w to mnóstwo energii. Powód jest prosty: wolimy nie ekscytować się śmiałymi wizjami w obawie przed rozczarowaniem (a im większe nadzieje, tym większe rozczarowanie). Aby go uniknąć, wiele osób dobrowolnie rezygnuje z własnych marzeń. A po latach ci, co tak dzielnie tłumili własny zapał, by ich nadzieje za bardzo się nie rozbuchały, zaczynają widzieć całe swoje życie jako jedno wielkie rozczarowanie.

Autorzy „Oswajania marzeń” przytaczają przykład: niespełnione marzenie o grze na fortepianie. Oto czyjeś wspomnienie: Nauczenie się gry na fortepianie było moim marzeniem. Nie podjąłem jednak nauki, gdyż wiedziałem, że dojście do interesującego mnie poziomu zajęłoby około dziesięciu lat. Właśnie mija dziesięć lat od tej decyzji.

Każda zmiana wiąże się z ryzykiem, ale też z szansą. Wszystko zależy od punktu widzenia, od twoich przekonań – mówi się, że i optymizm, i pesymizm to formy przepowiedni. Świetnie ujął to Henry Ford: Czy uważasz, że możesz, czy też uważasz, że nie możesz, w obu wypadkach masz rację. Jeśli czujesz lęk, pomyśl przez chwilę, jaka najstraszniejsza rzecz może się zdarzyć, gdyby ci się nie udało. Przeżyłeś? Od tej pory wyobrażaj już sobie tylko spełnienie. Twórz w wyobraźni obrazy triumfu, skupiaj się cały czas na tym, czego chcesz (a nie czego nie chcesz). I przygotuj się, że może to przyjść nawet w doskonalszej formie, niż zakładałeś.

Czasem najlepsze rezultaty osiąga się systematyczną, metodyczną pracą. W cenie są cierpliwość i wytrwałość – zwłaszcza kiedy pojawiają się przeciwności. Przeszkody to część wyzwania: często zwracają uwagę na coś, czego nie uwzględniliśmy w planach, powstrzymują przed pochopnymi działaniami. Albo po prostu umacniają nas w postanowieniu. Nie zniechęcajmy się, jeśli nie widać efektów naszych starań – czasem sytuacja musi dojrzeć. Nasze marzenie jest jak zasiane przez nas nasionko, z którego ma wyrosnąć piękny kwiat – gdyby rozkwitł w nieodpowiednim momencie, na przykład w środku mroźnej zimy, zmarniałby i nikt nie miałby z niego pożytku.

Codziennie bliżej spełnienia

Ważne, żeby zacząć, wykonać pierwszy krok. A potem codziennie robić choćby jedną rzecz przybliżającą nas do celu. Mogą to być działania pozornie luźno związane z naszym marzeniem: zadbanie o formę fizyczną, przygotowanie pola pracy (w myśl zasad „mała różnica czyni wielką różnicę” i „wszystko się sumuje”). Kiedy prezydent Kennedy zwiedzał nowo wybudowaną agencję kosmiczną, zapytał portiera (który akurat zamiatał podłogę), jaki jest zakres jego obowiązków. Ten odpowiedział: Pomagam doprowadzić do tego, aby człowiek stanął na Księżycu.

Dobrze jest włączyć do misji ważne dla nas osoby. Ale musimy się też liczyć z ich oporem, sceptycyzmem. Doceńmy go, przebadajmy każdy argument – a nuż coś jest na rzeczy? Często przyjaciele pokazują nam nasze własne wątpliwości, ich sprzeciw może też wyzwolić w nas odwagę, dodatkową energię. Co nie znaczy, że mamy jeszcze jedno zadanie: udowodnić coś innym. Nie. W niektórych wypadkach zaczniemy być może zastanawiać się, czy chcemy przebywać wśród osób, które w nas nie wierzą i studzą nasz zapał. Może nawet przyjdzie nam uznać: kto nie kocha moich marzeń, nie kocha mnie. I wyciągnąć wnioski.

Zawsze będziesz otoczony przez 20 księgowych i 20 logików czekających na okazję powiedzenia ci, dlaczego zrobienie czegoś jest niemożliwe. Nie znaczy to, że jest niemożliwe – powiedział James Cameron. Zdjęciom do jego „Titanica” – filmu, w którym od początku pokładał ogromne nadzieje – towarzyszyły najczarniejsze przepowiednie sceptyków. Piętrzące się problemy finansowe sprawiły, że reżyser zrezygnował w którymś momencie z wynagrodzenia. Pointę znamy: „Titanic” nie tylko zdobył 11 Oscarów, ale okazał się jednym z najbardziej kasowych przedsięwzięć w historii kina. Planując realizację marzenia – cokolwiek by to było, choćby otwarcie sklepiku osiedlowego – warto czasem odłożyć na bok rozważania na temat koniunktury czy podaży i wsłuchać się w swój wewnętrzny głos. Jak zauważył amerykański antropolog i mitoznawca Joseph Campbell, dla ludzi, którzy osiągnęli sukces i dorobili się niebagatelnego majątku, zdobycie fortuny nie było podstawowym celem. Oni po prostu „szli za swoją radością”. A pieniądze obrały ten sam kierunek.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>