fbpx

Otwórz się na sny

Otwórz się na sny
Warto sny analizować, bo mówią o naszych wewnętrznych sprawach, samo przyglądanie się im może mieć działanie terapeutyczne, wspierać nas na drodze rozwoju. (Fot. iStock)

Marzenia senne mogą pomóc uporządkować nasze wewnętrzne konflikty i napięcia, przywrócić to, co wypieramy, a nawet przynieść rozwiązanie, którego nie potrafimy dostrzec na jawie. Warto poprosić przed snem, by nieświadomość pokazała nam to, co jest ważne, a nawet wskazała kierunek.

Świadomość to tylko czubek góry lodowej naszego życia psychicznego, psychoanaliza odkryła, że rządzi nami nieświadomość. A sny to – jak mawiał Jung – królewska droga do nieświadomości. Zresztą nie tylko do indywidualnej, ale też zbiorowej, bo są archetypowe. Pewne postaci, motywy, które w snach występują, są wspólne ludziom wszystkich kultur. Jest też szczególny rodzaj snów, tak zwane jasne, które są wyraziste, zostają nam w pamięci i domagają się uwagi. Pokazują nam, w jakim momencie rozwoju jesteśmy albo cośmy zgubili, albo co się ważnego właśnie wydarza.
To dzięki snom, czyli listom od mojej nieświadomości, nauczyłam się pływać. Sprawa była dla mnie trudna, bo po tym, jak kiedyś tata dla żartu mnie podtopił, panicznie bałam się głębokiej wody. W mojej szkole otworzono basen i obawiałam się, że wyjdę na ostatnią niedojdę, bo nie umiem pływać. Z tego przejęcia co noc we śnie pływałam, precyzyjnie wykonywałam ruchy rąk i nóg. A na jawie ćwiczyłam oddechy, zanurzając głowę w misce z wodą. Efekty tych starań były takie, że na pierwszej lekcji na basenie skoczyłam ze słupka i czułam się jak młody bóg albo raczej jak ryba w wodzie. Byłam z siebie dumna i wdzięczna snom. Z czasem nauczyłam się z nich korzystać, zdarzyło mi się na przykład zadać pytanie nieświadomości. I dostałam odpowiedź, która mnie uspokoiła! Chodziło, oczywiście, o mężczyznę. Byłam młoda i długo wahałam się, którego adoratora wybrać, i gdy już podjęłam decyzję, przestraszyłam się, że jest zła. Zapytałam więc snów, czy ten drugi, niewybrany, jeszcze do mnie wróci. Wyśniło mi się, że tak, a potem potwierdziło się to w życiu.

Nie wszyscy mają taki sam kontakt ze swoją nieświadomością, niektórzy sądzą, że nie mają snów, a po prostu ich nie pamiętają. Jeśli się chce, można ten kontakt ćwiczyć. Trzeba być na sny nastawionym i otwartym. Poprosić swoją nieświadomość albo wręcz jej nakazać, żeby przysyłała do nas „listy”. Jeżeli sny się pojawią, warto je sobie przepowiadać, zanim otworzymy oczy, najlepiej mieć przy łóżku notes i wszystko zapisać. A potem się nad nimi zastana- wiać, ponieważ sen, który „każe się pamiętać”, przeważnie mówi coś istotnego. Mam słownik psychoanalityczny, który zawiera zapis snów tysiąca badanych osób wraz z proponowanymi interpretacjami i wyjaśnieniami najczęstszych sennych metafor, np. zwierzęta to instynkty, las i woda to nieświadomość i instynkt samozachowawczy. Istotą interpretacji jest zasada, że to, co mi się śni, to jestem ja. Jeśli w marzeniach sennych pojawiają się osoby z naszego otoczenia, mogą oznaczać cechy, których pożądamy, albo
aspekty naszej osobowości. Z kolei podziwiane przez nas osoby mogą być ekwiwalentem pewnych braków. Mam niezłą satysfakcję, jak we śnie zakocha się we mnie George Clooney, prawda?! Nawiasem mówiąc, kiedyś mi się to zdarzyło. Innym razem śnił mi się mój dość trudny narzeczony jako wczepiony w ramię rzep. Sen potwierdził mi, że to nie jest dla mnie odpowiednia osoba. To była taka kropka nad „i”.

Najtrudniejsze sny, które miałam ostatnio, były o tym, że nie mogę trafić. Nie mam przy sobie pieniędzy ani komórki, żeby zadzwonić, ani mapy, jestem sama, ludzie się do mnie nie odzywają, nikt mi nie chce pomóc. Bardzo przykre sny. Doszłam do wniosku, że na jawie muszę bardziej o siebie zadbać, bo ewidentnie czegoś nie robię. Zaczęłam mniej pracować, troszkę inaczej rozmawiać z ludźmi i cieplej siebie traktować, a sny ustały.

Bardzo lubię, jak się moim klientom coś śni, bo możemy wtedy na tym pracować. Zdarza się, że ich sny są podobne, np. że jest się małym dzieckiem albo rodzicem malucha, albo że jest się w ciąży. Ludzie się takimi treściami często niepokoją, a tymczasem to bardzo dobre sny, rozwojowe. Mówią, że rodzisz siebie albo powinnaś zająć się sobą. Kobietom bardzo często śni się np. że matka podgląda seks. Mnie też się to śniło: leżę w łóżku z mężem, a matka wychyla głowę z drugiego pokoju, więc wiadomo, ze swobodnego seksu nici. Matka występuje tu jako cenzor, reprezentuje superego, które każe się powściągać, odwołuje do powinności i potępia. Wtedy pracujemy nad relacją z matką i nad wyzwalaniem się. To ważny aspekt dla dziewczyn, żeby w seksie odnaleźć siebie, a nie mieć lęki i poczucie, że robi się coś złego.

Nie boję się tego, że ktoś powie, iż słuchanie snów jest nieracjonalne, bo przekonałam się, że marzenia senne mogą pomóc uporządkować nasze wewnętrzne konflikty i napięcia, przywrócić to, co wypieramy, a nawet przynieść rozwiązanie, którego nie potrafimy dostrzec na jawie. Warto poprosić przed snem, by nieświadomość pokazała nam to, co jest ważne, a nawet wskazała kierunek. Warto sny analizować, bo mówią o naszych wewnętrznych sprawach, samo przyglądanie się im może mieć działanie terapeutyczne, wspierać nas na drodze rozwoju.

Fragment książki „Życie od A do Z”, w której Katarzyna Miller po raz kolejny dzieli się z czytelnikami swoim terapeutycznym doświadczeniem. Autorka nie ucieka przed trudnymi tematami ani przed podpowiadaniem konkretnych rozwiązań, ale też zachęca do autorefleksji. Nie brakuje tu jej dosadnego poczucia humoru, ciepła, a przede wszystkim – szczerości, dzielenia się bardzo osobistymi historiami. Książka powstała dzięki rozmowom z Dariuszem Janiszewskim, redaktorem „Zwierciadła”.

Życie od A do Z
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze