fbpx

Protesty, aborcja, eutanazja, eugenika? Jak rozmawiać o tym z dziećmi?

Protesty, aborcja, eutanazja, eugenika? Jak rozmawiać o tym z dziećmi?
Ważne, aby dziecko nie miało poczucia, że są sprawy, o których się nie rozmawia, że trzeba o nich milczeć, bo to bardzo niekorzystne dla jego rozwoju i dalszego dorosłego już życia. (Fot. Getty Images)

Jeśli dziecko zapyta, o najtrudniejsze sprawy, to ty rodzicu, masz mu odpowiedzieć – mówi Renata Pająkowska-Rożen psychoterapeutka mama dwóch synów. – Mając własne zdanie, angażując się w sprawy społeczne, kształtujesz  w dziecku postawę obywatelską. Możesz nawet iść z nim ma demonstracje. Ale najważniejsze, to rozmawiać z dzieckiem o tym, co je nurtuje. 

„Mamo, co to za protesty?” wiele dzieci pyta dziś o to rodziców. Czy rozmawiać z nimi o tym, przecież to bardzo trudne? Co im powiedzieć?
Tak, rozmawiać, to jest najważniejsze, bo wtedy dzieci przekonują się, że można o wszystko pytać rodziców, a więc zwrócą się do nas, jeśli będą mieć jakiekolwiek wątpliwości. Ważne jest przede wszystkim to, żeby dom był dla dzieci bezpiecznym środowiskiem, gdzie można o wszystkim porozmawiać. Przestrzenią na wytłumaczenie, że takie rzeczy się dzieją i dlaczego. Oczywiście rozmawiając z dziećmi dostosowujemy poziom wiedzy i szczegółow do ich wieku i możliwości zrozumienia.

Co powiedzieć na pytanie, dlaczego kobiety protestują na ulicach?
Niezależnie od tego jakie są nasze poglądy, warto skupiać się na faktach, a więc powiedzieć: „Kochanie, te panie chcą decydować czy mieć dziecko w brzuszku czy nie? Chcą mieć wybór”. To małemu dziecku (do siedmiu lat) powinno wystarczyć. Dzieci chodzące do szkoły zapewne zadadzą więcej pytań. I można im powiedzieć, jeśli tak uważamy, że każdy człowiek powinien mieć możliwość decydowania o swoim życiu, i jeśli chodzi o bycie mamą, ale nie wszyscy się z tym zgadzają. Są tacy, którzy uważają inaczej i nie chcą, aby kobieta miała ostatnie słowo. Możemy oczywiście powiedzieć, że mamusia i tatuś myślą tak lub tak. Nastolatkom warto podawać fakty, czasem nawet dyskutować. Może okazać się, że choć ty jesteś za prawami dla kobiet, twoje dziecko zetknęło się już z banerami grup anty-choice i jest przeciwnikiem prawa do przerywania ciąży. Staraj się go wówczas nie oceniać. Zachowaj spokój, bo to da dziecku i małemu i dorastającemu poczucie, że nic złego się nie dzieje, a więc, że jest bezpieczne. No a pamiętajmy dzieci, nawet te dorastające, potrzebują rodzica, który to właśnie im da, aby mogły prawidłowo się rozwijać.

„Mamo, a co to jest aborcja, dlaczego te panie chcą mordować dzieci?” co mamy odpowiedzieć na takie pytania?
Przede wszystkim nie krzyczmy: „Aborcja? Za mały jesteś, żeby o tym rozmawiać. Weź się za lekcje!”. Prędzej czy później dziecko dowie się od koleżanki, co to jest aborcja czy eutanazja i to w interpretacji, która może je zmrozić! Lepiej, gdy mu to wyjaśni rodzic. Małemu dziecku wystarczy: „aborcja jest wtedy, kiedy mama nie chce mieć dzidziusia w brzuchu”. Warto dodać, żeby uspokoić dziecko, że mówimy o sytuacji, która nie zdarza się często. Dodać: „to się czasem zdarza, choć zazwyczaj mamusie chcą mieć dzidziusie w brzuszku. Twoja mamusia bardzo, bardzo cię chciała mieć”. Dwunastolatce można już powiedzieć, że aborcja eugeniczna polega na tym, że: „płód (dziecko) w brzuchu mamy może być bardzo chory i dziecko może nie przeżyć, jego mama bardzo się tego boi i może chcieć przerwać ciąże”. Nie mówmy o „zabijaniu dzieci” ani o zabijaniu starych czy chorych ludzi, wyjaśniając czym jest eutanazja. Nawet jeśli, tak myślimy, bo to przerazi dzieci, które nie są jeszcze przygotowane na takie wyobrażenia. Trzeba zatroszczyć się o ich dobrostan, uspokoić je. Mówiąc o takich trudnych sprawach warto pokazać ludzką perspektywę, a więc skupić się na kobietach, które boją się urodzić lub nie mogą albo na ludziach, którzy są bardzo chorzy albo bardzo cierpią i już nie chcą żyć.

Jeśli nie do końca wiemy, co powiedzieć?
Warto się do tego przyznać. Nie ma w tym nic złego, że rodzic nie wie albo, że chce to co powie przemyśleć. Możemy więc zawsze powiedzieć szczerze: „Musze się nad tym zastanowić, ale o tym porozmawiamy, obiecuje” i koniecznie dotrzymać słowa. Ważne, aby dziecko nie miało poczucia, że są sprawy, o których się nie rozmawia, że trzeba o nich milczeć, bo to bardzo niekorzystne dla jego rozwoju i dalszego dorosłego już życia. Bo kiedy nie ma rozmowy, to nie ma zrozumienia, a więc nie ma także porozumienia z drugim człowiekiem. Jest lęk przed nieznanym i nienazwanym, który może nas potem przytłaczać i oddzielać od innych przez całe życie.   

Sytuacja jest dla wielu z nas bardzo emocjonalna i trudno zachować spokój i obiektywność w rozmowie z dzieckiem.
Moja klientka, w której domu nie przeklina się i nie podnosi głosu, zapytała mnie, co ma powiedzieć dzieciom, które słyszą agresywne hasła, wulgarne krzyki i wyzwiska w mediach i na ulicach. „Mamo, dlaczego ci ludzie tak krzyczą i przeklinają?”. A więc: jak rozmawiać z dziećmi o rzeczach, które są ambiwalentne. No więc warto powiedzieć, że są choć naprawdę bardzo rzadko się zdarzają, sytuacje, kiedy mocne, brzydkie słowa mogą się pojawić. A dzieje się to wtedy, gdy spotyka nas naprawdę coś złego, gdy jesteśmy z czegoś bardzo niezadowoleni, a nikt nas nie słucha. A więc takie mocne i głośne słowa, jakich nie używamy na co dzień, to znak, że jesteśmy z czegoś bardzo niezadowoleni. A więc ci ludzie na ulicach, to nie są źli i groźni ludzie, czy tacy których bardzo źle wychowano, ale po prostu coś się im bardzo nie podoba, a nikt ich nie chce wysłuchać. To ważne, aby wyjaśnić dzieciom, że ze strony tych ludzi nie zagraża ani im ani ich rodzicom niebezpieczeństwo, to zmniejszy lęk dzieci przed tym co jest inne i dlatego wydaje się groźne.

Jeśli idziemy na protesty, demonstracje itp. to czy zabierać ze sobą dzieci? Czy chronić je przed polityką i konfliktami społecznymi, trudnymi problemami? Czy może odwrotnie kształtować postawy obywatelskie już teraz?
To trudne pytanie, bo nieprzewidywalne rzeczy mogą się zdarzyć podczas demonstracji, a więc to może być niebezpieczne dla dzieci. Co więcej, jeśli pójdziemy z dzieckiem, które będzie nieprzygotowane, czyli nie powiemy mu: po co my tam idziemy, co będziemy robić i co się może wokół niego dziać, może nawet przeżyć traumę, widząc krzyczący tłum. Jeśli więc chcemy iść z małoletnim trzeba z nim o tym porozmawiać: gdzie my idziemy i jak to będzie wyglądać. Zadbać o to, aby dziecko było bezpieczne, czyli żebyśmy mogli w każdej chwili wyjść z tłumu. A więc nie iść na czele czy w środku.

To może jednak nie iść z dzieckiem?
Można iść nawet z niemowlęciem na ręce. Mamy przecież w historii słynny protest polskich matek, włókniarek, które w Łodzi w roku 1981 wyszły na ulice ze swoimi dziećmi na rękach, a nawet w wózkach. W ten sposób chciały pokazać swoje niezadowolenie z sytuacji w kraju. To były czasy, kiedy nic nie można było kupić. Są w sieci zdjęcia tej manifestacji. Naraziły życie swoich dzieci? Tak, ale z drugiej strony pokazały w sposób niepodlegający dyskusji, że są w sytuacji bez wyjścia, że nie otrzymują znikąd pomocy, że państwo je zlekceważyło. No i powiedz: kto by się odważył wystąpić z policją czy wojskiem przeciw idącym ulicami samym tylko kobietom z dziećmi?

A więc co dziecku powiedzieć, jeśli chcemy iść na demonstracje, wziąć udział w proteście itd.?
Przede wszystkim uprzedzić, że tam będzie dużo ludzi, że będą krzyczeć, śpiewać, że będą bębny, gwizdy. To ważne, bo dzieci mogą silnie reagować na podniesione głosy dorosłych. Dodać, że będą także skandować hasła, które mogą być brzydkie, ale że to wcale nie oznacza, że ci ludzie są źli na dziecko, na mamusie czy na tatusia. Oni w ten sposób pokazują swoje niezadowolenie z sytuacji w kraju.

Postępując tak, idąc na demonstracje, jeśli takie są nasze poglądy czy tylko wyjaśniając dziecku, co się dzieje, mówiąc o racjach tych, którzy protestują i o racjach tych, którzy ich nie słuchają, uczymy dziecko postawy obywatelskiej. Bo nie jesteśmy obojętni. Bez względu na to, jakie mamy poglądy, są one lepsze niż nie mieć zdania w tak ważnych kwestiach społecznych. Dlaczego nieposiadanie zdania jest najgorsze? Bo kiedy nie mamy go, inni za nas decydują.

A jeśli w domu toczy się spór między matką i ojcem, którzy mają odmienne zdania na temat np.: wyroku Trybunału Konstytucyjnego?
Rodzice wobec dziecka powinni mieć wspólny front. Mama może się z tatą pokłócić, ale nie przy dziecku, szczególnie gdy jest ono małe. To burzy jego świat. W pierwszych latach życia dziecka, ważne, aby rodzice mówili jednym głosem. Oczywiście im dziecko jest starsze tym bardziej różnicuje rodziców, już nie ma takiej konieczności. Rodzice mogą się oczywiście pokłócić przy dziecku, ale istotne jest wówczas to, aby się także przy dziecku pogodzili. Pokazali mu, że można mieć inne zdania, nawet się posprzeczać, ale potem pogodzić i wspólnie wypracować kompromis. To będzie najlepsza lekcja demokracji dla dziecka: możemy mieć inne zdania, ale mimo to nadal się szanujemy i te odmienne zdania uwzględniamy w naszym wspólnym życiu w naszym wspólnym domu.

Renata Pająkowska-Rożeń – kulturoznawczyni, psycholożka, psychoterapeutka, trenerka. Właścicielka marki osobistej Psychoterpia Zmiany, członkini zespołu Ośrodka Psychoterapii i Coachingu Inner Garden
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze