fbpx

W pułapce bycia sexy

W pułapce bycia „sexy”
Monica Bellucci w filmie "Malena", 2000, reż. Giuseppe Tornatore. (Fot. BEW PHOTO/Archives du 7e Art/DR)

Seksizm to pogląd, który głosi, że kobiety i mężczyźni nie są równi. Co więcej, że to mężczyźni są lepsi od kobiet. I w związku z tym mogą je dyskryminować i kontrolować. Nie tylko w łóżku. Czym jest seksizm w praktyce i czy działa w obie strony, pytamy psychoterapeutę Michała Pozdała.

Mamy za sobą setki lat seksizmu w relacjach seksualnych – przez cały ten czas kobiety nie miały możliwości mówienia o swojej seksualności. Typowym przejawem seksizmu w łóżku było traktowanie partnerki tak, jakby nie miała własnych potrzeb i była narzędziem do zaspokajania mężczyzny. Skala problemu jest tak duża, że wiele kobiet nadal uważa, że ich satysfakcja w łóżku nie jest ważna. Popularna sytuacja intymna w parach wygląda tak, że orgazm mężczyzny oznacza koniec seksu. Same kobiety na pytanie mężczyzny: „Kochanie, a co z tobą?”, często odpowiadają: „Ważne, że byliśmy blisko”. Oczywiście orgazm nie zawsze musi być zwieńczeniem aktu seksualnego, ale warto się o niego postarać. Kobieta nie musi zostać doprowadzona do orgazmu na drodze penetracji, są inne możliwości.

Żeby być sprawiedliwym, trzeba przyznać, że w sypialni mężczyźni bywają też traktowani opresyjnie. Przykład – partner z zaburzeniem erekcji lub przedwczesnym wytryskiem słyszy od partnerki, że jest niewartościowy i nie spełnia jej oczekiwań, bo ona potrzebuje kogoś, kto będzie ją zaspokajał. W ten sposób może wykształcić się w nim przekonanie, że nie ma kobietom nic do zaoferowania. A przecież seks jest tak różnorodny i można robić różne rzeczy, które obojgu kochankom sprawiają przyjemność. Nie można traktować drugiej osoby jako narzędzia do zaspokojenia. Z drugiej strony każdy ma swoje uczucia i potrzeby i jeżeli nie są one brane pod uwagę przez bliską osobę, to trzeba o nich przypominać.

Wybawca i służka

Seksizm może się przejawiać we wszystkich aspektach życia pary, a najszybciej można zaobserwować go w podziale obowiązków domowych. Jeśli kobieta ma przydzieloną funkcję porządkową, czyli na jej barki spada sprzątanie, pranie, gotowanie, bo mężczyzna uważa, że tego typu zadania są poniżej jego godności, to jest to podejście seksistowskie. Wiele osób decyduje się na taki model rodziny, choć rzadko jest on świadomym wyborem. To, co się zmieniło, to fakt, że rodzinę z dziećmi raczej nie stać na to, żeby utrzymywał ją sam mężczyzna, coraz częściej więc oboje partnerzy mają pracę. Ale gdy ona wraca do domu, to czekają na nią dalsze obowiązki, a on odpoczywa przed telewizorem.

Wielu osobom to odpowiada. Traktują to jako odzwierciedlenie „boskiego” porządku – mężczyzna stworzył ten świat, mężczyzna zbawił ten świat i tak ma być traktowany. Chociaż czarne marsze pokazały, że kobiety coraz częściej mówią „nie”. Dowodem na to, że sytuacja się zmienia, jest chociażby urlop tacierzyński. Wielu mężczyzn decyduje się na pozostanie z dzieckiem w domu i uważa to za najpiękniejszy czas w swoim życiu. A jeszcze 15 lat temu było to nie do pomyślenia. Kobiety występowały w roli służebnej w stosunku do mężczyzny, co dobitnie pokazywały reklamy. Obecnie warunki gospodarcze wymogły aktywność zawodową kobiet, a małżeństwo przestało być świętą instytucją i jak nie działa, ludzie je kończą.

I znów, jeśli odwrócimy tę sytuację – mężczyzna też może spotykać się z przejawami seksizmu w domu. Powiedzmy, że właśnie rzucił pracę, rzuca lub chce ją rzucić, ale boi się, bo jest jedynym żywicielem rodziny. I myśli, że jak mu się coś stanie, to bliscy sobie nie poradzą. To jest ogromny ciężar. I łatwo można z niego zrobić pułapkę na mężczyznę. Bo przecież nie jest tak, że tylko on musi utrzymywać wszystkich. Podobnie jak nie tylko on musi zmieniać żarówki czy opony i odprowadzać auto do warsztatu.

Seksizm pojawia się wraz z przekonaniem, że dana osoba redukowana jest do pewnej roli czy czynności, które ma wykonać. Jesteś kobietą lub jesteś mężczyzną i dlatego musisz to robić. Aby z relacji wyeliminować to podejście, trzeba długo rozmawiać o wzajemnych potrzebach i oczekiwaniach. Na przykład tak: „Słuchaj, do tej pory to robiłem/robiłam, ale już mi nie pasuje, może byśmy coś zmienili? Jak to widzisz?”.

Ken i Barbie

Seksizm przejawia się też w różnych sytuacjach społecznych. Zacznijmy od hostess, atrakcyjnych dziewczyn, które mają za zadanie swoją seksualnością promować produkt – herbatę, gazetę, felgi samochodowe. Branża nie gra roli, liczą się ich kobiece atrybuty. Na podobnej zasadzie często zatrudnia się kelnerki czy sekretarki. To redukuje je do bycia obiektem seksualnym i jest seksizmem.

Ale w drugą stronę seksizm znów działa. Feminizm zrobił dużo dobrego dla kobiet, dał im siłę do walki o swoją godność. Podczas gdy kobiety mówią o tym głośno, mężczyźni milczą. Jednocześnie w mediach promowane są niezdrowe wzorce męskości. Nikt już nie zaprasza kobiet chorych na anoreksję do telewizji, żeby porozmawiać z nimi o zdrowej diecie, ale bigorektycy, czyli mężczyźni ze sztucznie przerośniętą masą mięśniową, stają się ekspertami od fitnessu. Podobnie na okładkach męskich magazynów jako wzorzec idealnej sylwetki często prezentowani są panowie, którzy utrzymują taką formę za pomocą sterydów, niszcząc przy tym swoje zdrowie. Wielu z nich umiera.
I o ile od dawna mówi się o tym, że kobieta nie może wyglądać jak lalka Barbie, to w przypadku mężczyzn takiego tematu nie ma. A nikogo nie powinno się traktować przez pryzmat ciała, tylko przez pryzmat tego, jakim jest człowiekiem.

Bo „okres jej się zbliża”

W pracy głównym przejawem seksizmu są nierówne zarobki – często mężczyźni na tym samym stanowisku zarabiają więcej niż kobiety. Ale seksistowskie jest również mówienie: „Ona jest nie w humorze, bo ma napięcie przedmiesiączkowe” albo odwoływanie się do wyglądu czy cielesności. Kobiety spotykają się z tym bardzo często. Przykład – mężczyźni, którzy zwracając się do nich, nie tytułują ich odpowiednim stopniem naukowym czy stanowiskiem (jak to robią w stosunku do siebie nawzajem), lecz używają zwrotu typu „ładniutka”, „milutka”, „kochaniutka”. Oczywiście panowie też bywają tak traktowani: robią to klientki w restauracji, komentując wygląd kelnerów, czy studentki, oceniając pośladki swoich wykładowców. Jeśli moje kwalifikacje są oceniane przez sposób, w jaki wyglądam czy się prezentuję, to jest to nie fair. I należy wtedy głośno reagować. Bo jeżeli występuję w roli zawodowej i wszystko jedno, czy to jest prezentacja jakiegoś produktu, czy wykład naukowy, a ktoś się do mnie zwraca per „kochaniutki” lub „przystojniaczku”, to nie powinienem na coś takiego pozwalać. Reagujmy na to wszyscy!

Seksizm to nie jest podziwianie urody, to dyskryminacja. Przecież „ładna kobieta” to nie to samo co „niezła laska”. Bo „laska” sprowadza kobietę do obiektu seksualnego. Dlatego w pewnych miejscach czy sytuacjach nie mają racji bytu nawet komplementy. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby stwarzać wysokie standardy funkcjonowania w społeczeństwie.

Przykład idzie z domu

Już w przedszkolu chłopcy i dziewczynki powinni widzieć, że są traktowani równo, choć różnią się między sobą. I potem powinno to być kontynuowane na kolejnych etapach szkolnej edukacji. Potrzebne są działania systemowe, ale sami rodzice też powinni wykonać pewną pracę. Muszą mieć większą świadomość swoich decyzji, bo nawet lalka, którą wybierają, kreuje świat dziecka. Ważne jest też, jak ubieramy nasze dzieci. Dziś dziewczynki w podstawówkach wyglądają jak małe lolitki, a dziewczyny w gimnazjum jak dorosłe kobiety. Bajki, filmy, gry komputerowe i teledyski wpychają je w rolę obiektu seksualnego. A chłopcy trafnie odczytują ten komunikat. Dlatego ważne, co oglądają nasze dzieci.

Warto również zwrócić uwagę na to, jak się do siebie odnosimy i jak komentujemy rzeczywistość. Jeśli w domu jest włączony telewizor i pojawia się w nim puszysta prezenterka w obcisłej sukni, a tata lub mama mówią: „No, ona to chyba nie ma w domu lustra”, niech nie oczekują, że ich dziecko będzie zachowywało się inaczej. Każdą zmianę trzeba zacząć od siebie. Jeżeli będziemy mieli przekonanie, że zarówno nam, jak i innym szacunek się należy, to tego nauczy się nasze dziecko. A jeśli będziemy przyzwalać na niewybredne uwagi w stosunku do siebie i innych, to zaprogramujemy je na seksistę.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze